PBF - Dar Skorpiona
Hida Ieyasu jest ranny?Bo jakoś nie wyczytałem nigdzie...
Hida Ieyasu przepychał się przez tłum nieumarłych,odpychając ich mocarnym ramieniem i grzmocąc obuchem chodzące trupy.Ich połamane palce szarpały,ich zęby gryzły ciało potężnego kraba jednak samuraj nie pozostawał im dłużny.Ochrona wyższego rangą samuraja była ważniejsza niż wszystko inne.araven- Hida Ieyasu to spory kawał samuraja, by go nieść na plecach, lub choćby wlec musiałbyś używać obu rąk, co uczyni cię bezbronnym i wymagającym ochrony. Na pierwszą pomoc teraz nie ma czasu, zarazem Naganori zna się na medycynie lepiej.
mordimer- fakt, to by dziwnie wyglądało, zwłaszcza że tak skutecznie ciśniesz do przodu i zarazem masz najdalej do będącego na tyłach Hidy Ieyasu
maciej78- otwórz spoiler o nazwie szczegóły walki w poście 88, nie wpisałem obrażeń, ale zebrałeś najwięcej ze wszystkich (1 obrażenie więcej i będziesz na poziomie obalony), jest tam wpis: opadły cię jednak wkrótce liczne zastępy przetrącając Ci prawą nogę, leżysz walcząc o życie z dwoma zombie, lecz coraz liczniej nadciągają wrogowie..
mordimer- fakt, to by dziwnie wyglądało, zwłaszcza że tak skutecznie ciśniesz do przodu i zarazem masz najdalej do będącego na tyłach Hidy Ieyasu
maciej78- otwórz spoiler o nazwie szczegóły walki w poście 88, nie wpisałem obrażeń, ale zebrałeś najwięcej ze wszystkich (1 obrażenie więcej i będziesz na poziomie obalony), jest tam wpis: opadły cię jednak wkrótce liczne zastępy przetrącając Ci prawą nogę, leżysz walcząc o życie z dwoma zombie, lecz coraz liczniej nadciągają wrogowie..
Wykrzywiona twarz zombie zdawała się wypełniać całe pole widzenia Kazukiego. Odgłosy walki wokoło i potępieńcze wycie wiatru zmroziły na chwilę serce samuraja, który jak dotąd nigdy nie znalazł się w tak rozpaczliwej sytuacji.
Przed oczami przeleciały mu obrazy: śmiejące się siostry Sakura i Hosaku, biegnące po łące, a za nimi Kazuki, który pilnował młode siostrzyczki i rozwiązywał sprawę zabójstwa w pobliskiej wsi.
Nagle biegnące dziewczynki wpadły w objęcia wyrastających z ziemi trupów.
- Iie! - krzyknął Kazuki, napinając cięciwę i wstrzymując oddech. Po sekundzie strzała wyleciała z łuku, wbijając się w mózg przez prawe oko. Samuraj wypuścił powietrze z płuc, wracajac do normalnego oddechu.
Wtem krzyk Hida Ieyasu zmroził mu krew w żyłach. Obejrzał się i spojrzał na rannego samuraja, przedzierającego się samotnie przez tłum umarlaków.
Przed oczami przeleciały mu obrazy: śmiejące się siostry Sakura i Hosaku, biegnące po łące, a za nimi Kazuki, który pilnował młode siostrzyczki i rozwiązywał sprawę zabójstwa w pobliskiej wsi.
Nagle biegnące dziewczynki wpadły w objęcia wyrastających z ziemi trupów.
- Iie! - krzyknął Kazuki, napinając cięciwę i wstrzymując oddech. Po sekundzie strzała wyleciała z łuku, wbijając się w mózg przez prawe oko. Samuraj wypuścił powietrze z płuc, wracajac do normalnego oddechu.
Wtem krzyk Hida Ieyasu zmroził mu krew w żyłach. Obejrzał się i spojrzał na rannego samuraja, przedzierającego się samotnie przez tłum umarlaków.
Rzucając się na ratunek Ieyasu, duże są szanse na powodzenie? Bo gdy sytuacja będzie bez wyjścia, tj rzucenie się z odsieczą zaprowadzi na wszystkich zgubę, Kazuki odstąpi od ratowania, gdyż Dobro Klanu jest dla niego ważniejsze. Natomiast jeśli jest cień szansy, Kazuki doskoczy do Ieyasu i weźmie go na plecy (odrzuci przy tym łuk i yari, by nie przeszkadzały).
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Z półprzymkniętymi powiekami, z lewą dłonią zaciśniętą na drzewcu Yari, niby na podróżnej lasce, Naganori oczekiwał ataku pomiotu Fu Lenga. Był rozluźniony, oddał się krótkiej medytacji. Strugi brudnego, lepkiego deszczu spływały po lakierowanych płytkach ciężkiej zbroi.
Zaatakował, gdy pierwszy ożywieniec znalazł się w odległości niewiele większej niż długość włóczni. Bushi wprawnym ruchem poderwał broń i oburącz pchnął z bitewnym okrzykiem.
- Hiiiiiiiaaaaaiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii...
Doskonałej jakości klinga rozorała gardło przeciwnika. Zamiast wyszarpnąć klingę wojownik szarpnął w bok, niemalże odcinając głowę od koszmarnego ciała wroga.
Drugi zombi nadciągnął z boku. Naganori wykonał zręczny obrót ciała, podcinając nogi wroga tępo zakończonym drzewcem yari. Ofiara padła w błoto. Bushi zakręcił młynka i wbił ostrze włóczni w czoło wroga tym samym kończąc jego plugawy żywot.
W tym momencie kątem oka dostrzegł, że Satoru znalazł się w niebezpieczeństwie. Wokół niego leżało wiele ciał posiekanych zombi, co uniemożliwiało mu swobodne poruszanie się w walce. Ponadto wyglądał na poważnie rannego. Czterech ożywieńców szykowało się do jednoczesnego ataku. Naganori nie wahał się ani chwili. Yari zawirowało, ostrze raz po raz cięło powietrze, zraszając ziemię wytoczoną z plugastwa posoką. Padło kolejnych dwóch ożywieńców, jeden niemal przecięty wpół, drugi z odrąbanymi ramionami.
Nagle, padające po morderczym ciosie katany Satoru, ciało stwora upadło pod nogi Naganoriego, powodując, że ten utraciwszy równowagę opadł na kolano boleśnie wykręcając nogę w kostce. Natychmiast spróbował podnieść się, wsparłszy się na włóczni, jednak zdążyła go dosięgnąć broń wroga. Zardzewiałe ostrze znalazło lukę w zbroi przebijając się przez stalowe kółka kolczugi Kote na lewej ręce, raniąc wojownika dotkliwie. Z odsieczą przybył Shintaro, dobijając pozostałych atakujących, być może zabójczy dla Naganoriego cios przyjmując na opancerzony tors, pomoc samurajowi okupując własną krwią.
Bushi pozwolił sobie na chwilę oddechu. Poczuł, jak gorąca, lepka krew z rannej ręki spływa po czubkach palców i kapie na rozmokłą od deszczu glebę. Rozejrzał się wokół w poszukiwaniu kolejnego przeciwnika. Jego krew niemal ścięła się w żyłach. Wrogowie nadciągali ze wszystkich stron...
Zaatakował, gdy pierwszy ożywieniec znalazł się w odległości niewiele większej niż długość włóczni. Bushi wprawnym ruchem poderwał broń i oburącz pchnął z bitewnym okrzykiem.
- Hiiiiiiiaaaaaiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii...
Doskonałej jakości klinga rozorała gardło przeciwnika. Zamiast wyszarpnąć klingę wojownik szarpnął w bok, niemalże odcinając głowę od koszmarnego ciała wroga.
Drugi zombi nadciągnął z boku. Naganori wykonał zręczny obrót ciała, podcinając nogi wroga tępo zakończonym drzewcem yari. Ofiara padła w błoto. Bushi zakręcił młynka i wbił ostrze włóczni w czoło wroga tym samym kończąc jego plugawy żywot.
W tym momencie kątem oka dostrzegł, że Satoru znalazł się w niebezpieczeństwie. Wokół niego leżało wiele ciał posiekanych zombi, co uniemożliwiało mu swobodne poruszanie się w walce. Ponadto wyglądał na poważnie rannego. Czterech ożywieńców szykowało się do jednoczesnego ataku. Naganori nie wahał się ani chwili. Yari zawirowało, ostrze raz po raz cięło powietrze, zraszając ziemię wytoczoną z plugastwa posoką. Padło kolejnych dwóch ożywieńców, jeden niemal przecięty wpół, drugi z odrąbanymi ramionami.
Nagle, padające po morderczym ciosie katany Satoru, ciało stwora upadło pod nogi Naganoriego, powodując, że ten utraciwszy równowagę opadł na kolano boleśnie wykręcając nogę w kostce. Natychmiast spróbował podnieść się, wsparłszy się na włóczni, jednak zdążyła go dosięgnąć broń wroga. Zardzewiałe ostrze znalazło lukę w zbroi przebijając się przez stalowe kółka kolczugi Kote na lewej ręce, raniąc wojownika dotkliwie. Z odsieczą przybył Shintaro, dobijając pozostałych atakujących, być może zabójczy dla Naganoriego cios przyjmując na opancerzony tors, pomoc samurajowi okupując własną krwią.
Bushi pozwolił sobie na chwilę oddechu. Poczuł, jak gorąca, lepka krew z rannej ręki spływa po czubkach palców i kapie na rozmokłą od deszczu glebę. Rozejrzał się wokół w poszukiwaniu kolejnego przeciwnika. Jego krew niemal ścięła się w żyłach. Wrogowie nadciągali ze wszystkich stron...
Ostatnio zmieniony 19 lutego 2013, 10:30 przez namakemono, łącznie zmieniany 1 raz.
Satoru obejrzał się przez ramię, dostrzegając nadmierne rozciągnięcie się prowadzonej przezeń kolumny. Zdecydowana żelazna czołówka nadto parła do przodu. Naganori, Shintaro i Amoro utworzyli przed sobą stalową ścianę wirujących ostrzy, która masakrowała wszystko na swej drodze pozwalając działać Satoru, lecz pośrodku kolumny pozostał jedynie Hida Shingen krążąc wokół taisy Motobu i jego yojimbo, ubezpieczając ich powolny marsz. Nieco z tyłu Hiruma Ieyasu oczekiwał na towarzyszy- Ieyasu i Kazukiego, pozostawiając ocenie drugiego z nich możliwość niesienia pomocy walczącemu o życie Hidzie. Tymczasem Kazuki zamarł w bezruchu; wciąż bił się z myślami, choć każda chwila wahania mogła kosztować życie Hidy Ieyasu.
Życie Ieyasu, czy życie ich wszystkich? Zombie skupiły się najwyraźniej na masie potężnych mięśni, ogromnego Ieyasu zaniechawszy pościgu..
lecz początek kolumny wciąż przedzierał się przez zastępy wroga- zostać i ratować Hidę? Pomóc kompanom z przodu? Kazuki wciąż się wahał..
Życie Ieyasu, czy życie ich wszystkich? Zombie skupiły się najwyraźniej na masie potężnych mięśni, ogromnego Ieyasu zaniechawszy pościgu..
lecz początek kolumny wciąż przedzierał się przez zastępy wroga- zostać i ratować Hidę? Pomóc kompanom z przodu? Kazuki wciąż się wahał..
Nikt z Was nie użył jeszcze Pustki- ona się regeneruje we śnie, lub podczas medytacji. By przełamać strach i pomóc Ieyasu Kazuki musiałby użyć pkt Pustki, choć i tak nie gwarantuje to sukcesu.
maciej78- używam Twojej pustki, gdyż idzie o życie Twojej postaci. Powstrzymujesz za pomocą tetsubo w pozycji leżącej 3 napierających na Ciebie zombie, przed przegryzieniem ci krtani, pobaw się w fabularkę.
maciej78- używam Twojej pustki, gdyż idzie o życie Twojej postaci. Powstrzymujesz za pomocą tetsubo w pozycji leżącej 3 napierających na Ciebie zombie, przed przegryzieniem ci krtani, pobaw się w fabularkę.
Ostatnio zmieniony 20 lutego 2013, 00:34 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie ma czasu na rozmyślanie rzucił do siebie w myślach Kazuki, odrzucając w biegu yari i łuk, i rzucając się na pomoc uwięzionemu wśród żywych trupów Hidzie. Odtrącił kopniakiem najbardziej wysuniętego zombie, drugiemu przejechał wyciągniętym w międzyczasie wakizashi po gardle.
Używam Pustki. Towarzysza chcę nieść zarzucając go sobie na plecy i biegnąc co sił do towarzyszy.
Ostatnio zmieniony 18 lutego 2013, 22:05 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Nadludzkim wysiłkiem woli Ieyasu uniósł nad siebie złaknione jego krwi bestie. Trzeszczące od naprężenia tetsubo jedynie dzięki stalowemu okuciu utrzymało piekielny pomiot przed zatopieniem szczęk w ciepłej, żylastej krwi samuraja. Plugawe stwory nocy nacierały jednak niezłomnie, nie znając zmęczenia, ni strachu, pożądając jedynie krwawej ofiary dla swego pana. Mięśnie Ieyasu wkrótce osłabły ustępując powoli zdeterminowanym wrogom, przed oczyma Hidy pojawiły się pierwsze ciemne plamki, gdy gwałtownie opór ustąpił. coś oderwało jednego z napastników, głowa kolejnego w błyskawicznym odruchu wygięła się pod nienaturalnym kątem. Ieyasu znalazł w sobie dość sił, by zrzucić z siebie ostatniego napastnika, uderzając go raz za razem pięścią, póki czarna krew mrocznej istoty nie pokryłą całego przedramienia Hidy. Spoglądając w górę dostrzegł wyciągniętą rękę Kazukiego, ponaglającego go do powstania.
Nie jest łatwo. Mimo, że Hida Ieyasu wstał o własnych siłach, wygląda, jakby przejechała po nim kawaleria Jednorożców. Porozrywane elementy zbroi, mnóstwo brak jednego sandała, nie wspominając o tym, że cały pokryty jest czarną, oleistą masą cuchnących trupem ścięgien i krwi upuszczonej na niego, gdy KAzuki użył wakizashi. Rosły Kazuki niosąc Ieyasu będzie poruszał się szybciej, niż gdyby miał go prowadzić.
Ruszyliście w mrok. Okaleczeni i poturbowani ledwie o krok wyprzedzając pościg. Trwało to całą wieczność. Wycieńczeni, bezsilni dotarliście wreszcie do okrytego złą sławą miejsca, lecz teraz wykrzyczane przez Satoru słowa, były niczym śpiew drogiej gejszy w ciepły wieczór miesiąca Shiby.
Tam! -Satoru gestem ręki wskazał wąski przesmyk między skałami. Kazuki ciężko odetchnął z ulgą, niemal uśmiechając się na dobrą nowinę. Shingen, który od dłuższego czasu wspomagał Shizue w podtrzymywaniu pana Motobu odwzajemnił nutkę radości, napotykając spojrzenie Kazukiego.
Potężny, bliski ryk pośród ciemności zatrwożył serca samurajów. Tupot ciężkich kopyt przepleciony charczeniem istoty z piekła rodem przekreślił szanse ucieczki, nader szybko zbliżając się do obciążonego Kazukiego. Od przesmyku dzieliło ich ledwie dwadzieścia kroków, gdy Amoro metalicznym, prowadzonym przez kami głosem oznajmił:
Spieszcie się. Powstrzymam bestię jak długo się da.
*kami- boski założyciel rodu, każdy klan ma swojego
Tam! -Satoru gestem ręki wskazał wąski przesmyk między skałami. Kazuki ciężko odetchnął z ulgą, niemal uśmiechając się na dobrą nowinę. Shingen, który od dłuższego czasu wspomagał Shizue w podtrzymywaniu pana Motobu odwzajemnił nutkę radości, napotykając spojrzenie Kazukiego.
Potężny, bliski ryk pośród ciemności zatrwożył serca samurajów. Tupot ciężkich kopyt przepleciony charczeniem istoty z piekła rodem przekreślił szanse ucieczki, nader szybko zbliżając się do obciążonego Kazukiego. Od przesmyku dzieliło ich ledwie dwadzieścia kroków, gdy Amoro metalicznym, prowadzonym przez kami głosem oznajmił:
Spieszcie się. Powstrzymam bestię jak długo się da.
Wąski przesmyk nazywany Gardzielą Kobry ma ledwie siedemdziesiąt centymetrów szerokości, trzeba tam będzie wejść pojedynczo, podtrzymując rannych towarzyszy. Satoru i Ieyasu- nigdy nie poznaliście sekretów tej ścieżki, jednak to na Was spoczywa obowiązek przewodzenia wyprawie. Podczas gdy kolejno zapuszczacie się w szczelinę, Amoro najwyraźniej oczekuje na swój ostatni pojedynek.
*kami- boski założyciel rodu, każdy klan ma swojego
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Jeśli się jeszcze da to:
Satoru zwrócił się do Hiruma Ieyasu:
-Prowadź ich dalej tą ścieżką, zaraz dołączę do Was! Szybko nie ma czasu!
Satoru zwrócił się do Hiruma Ieyasu:
-Prowadź ich dalej tą ścieżką, zaraz dołączę do Was! Szybko nie ma czasu!
Watek tech:
Drogi MG ilu naszych zostało w tyle i potrzebuje pomocy? I z której strony nadciąga ten kopytny odgłos? Bo jeśli jest taka to chciałbym użyć PKT Pustki do tego aby uratować towarzyszy jeśli się da, bo jeśli nie to będę osłaniał odwrót taisa Hiruma Motobu.
Drogi MG ilu naszych zostało w tyle i potrzebuje pomocy? I z której strony nadciąga ten kopytny odgłos? Bo jeśli jest taka to chciałbym użyć PKT Pustki do tego aby uratować towarzyszy jeśli się da, bo jeśli nie to będę osłaniał odwrót taisa Hiruma Motobu.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Naganori położył rękę na ramieniu Amoro.
- Zostanę z Tobą. Razem dłużej powstrzymamy pomiot cienia. Jestem ranny i tylko bym opóźniał grupę. Tutaj nie ma za dużo miejsca do biegania, to i rana nie będzie przeszkadzać. W tak wąskiej gardzieli dwóch wprawnych samurajów jest w stanie powstrzymać armię.
- Zostanę z Tobą. Razem dłużej powstrzymamy pomiot cienia. Jestem ranny i tylko bym opóźniał grupę. Tutaj nie ma za dużo miejsca do biegania, to i rana nie będzie przeszkadzać. W tak wąskiej gardzieli dwóch wprawnych samurajów jest w stanie powstrzymać armię.
Ostatnio zmieniony 19 lutego 2013, 12:24 przez namakemono, łącznie zmieniany 1 raz.
Sokoli wzrok Hirumy Ieyasu wytężał się do granic możliwości, wyczulając się na tak łatwą możliwość zasadzki, która w tym wąskim przesmyku przyniosłaby zgubę całemu oddziałowi. Idąc ostrożnym tempem z bronią gotową do błyskawicznego ciosu szedł przodem dzierżąc na swych barkach losy ich wszystkich.
Tuż za nim, w odstępie ledwie kilku metrów podążali kolejno Shintaro, Shingen, Shizue, taisa Motobu, Kazuki i Hida Ieyasu.
Satoru pozostał na tyłach, by upewnić się że wszyscy znaleźli się w gardzieli, w ostatniej chwili spostrzegł nedlatujące ku nim truchło zombie. Zwinnym ruchem uchylił się przed ciśniętym z nieludzką siłą trupem, który z obrzydliwym chlupotem rozbryznął się o pobliskie skały.
Amoro i Naganori stali niewzruszenie, nie poruszając się nawet o cal, gdy ziemia przed nimi zatrzęsła się wskutek ciężko opadającej nań, skaczącej bestii. Potworny ryk ogłuszył trójkę samurajów, opluwając ich twarze kleistą, ciemnozieloną cieczą, odrzucając zarazem podmuchem lw tył uźne włosy Amoro. Stopy samurajów ciężko oparły się na ziemi, przygotowując się na szarżę potwora.
Przypominający monstrualnych rozmiarów oślizgłego wieprza o sześciu końskich kopytach demon wpatrywał się przez chwilę smutnymi, ludzkimi, kontrastująco niewinnymi oczami dziecka w zwęszone ofiary. W gwałtownym ruchu z jego grzbietu wystrzeliły ku samurajom dwie, długie, owadzie kończyny o wielu stawach, zakończone kłębowiskiem pazurów i szczęk. Towarzyszący rykowi wulgarnej, urągającej Niebiańskiemu Porządkowi potworności smród wgryzał się w oczy, paląc je wdzierającym się głęboko bólem.
Niebiański Porządek- mówi o rolach społęcznych i nie tylko. Każde zyjące stworzenie i kamień ma swoją rolę we wszechświecie. Począwszy od robaka, kończąc na Amaterasu- Pani Słońce.
Tuż za nim, w odstępie ledwie kilku metrów podążali kolejno Shintaro, Shingen, Shizue, taisa Motobu, Kazuki i Hida Ieyasu.
Satoru pozostał na tyłach, by upewnić się że wszyscy znaleźli się w gardzieli, w ostatniej chwili spostrzegł nedlatujące ku nim truchło zombie. Zwinnym ruchem uchylił się przed ciśniętym z nieludzką siłą trupem, który z obrzydliwym chlupotem rozbryznął się o pobliskie skały.
Amoro i Naganori stali niewzruszenie, nie poruszając się nawet o cal, gdy ziemia przed nimi zatrzęsła się wskutek ciężko opadającej nań, skaczącej bestii. Potworny ryk ogłuszył trójkę samurajów, opluwając ich twarze kleistą, ciemnozieloną cieczą, odrzucając zarazem podmuchem lw tył uźne włosy Amoro. Stopy samurajów ciężko oparły się na ziemi, przygotowując się na szarżę potwora.
Przypominający monstrualnych rozmiarów oślizgłego wieprza o sześciu końskich kopytach demon wpatrywał się przez chwilę smutnymi, ludzkimi, kontrastująco niewinnymi oczami dziecka w zwęszone ofiary. W gwałtownym ruchu z jego grzbietu wystrzeliły ku samurajom dwie, długie, owadzie kończyny o wielu stawach, zakończone kłębowiskiem pazurów i szczęk. Towarzyszący rykowi wulgarnej, urągającej Niebiańskiemu Porządkowi potworności smród wgryzał się w oczy, paląc je wdzierającym się głęboko bólem.
Niebiański Porządek- mówi o rolach społęcznych i nie tylko. Każde zyjące stworzenie i kamień ma swoją rolę we wszechświecie. Począwszy od robaka, kończąc na Amaterasu- Pani Słońce.
Technicznie- dopiero wchodzicie w gardziel, a tam to już będzie miejsce tylko dla jednego.
Odgłosy kopyt dobiegają z tyłu. Amoro wyszedł im naprzeciw, byście mogli bezpiecznie wejść w przesmyk.
Mordi- pkt pustki to nie punkt przeznaczenia, można go użyć do wsparcia określonego testu- walki, strachu, tid
Odgłosy kopyt dobiegają z tyłu. Amoro wyszedł im naprzeciw, byście mogli bezpiecznie wejść w przesmyk.
Mordi- pkt pustki to nie punkt przeznaczenia, można go użyć do wsparcia określonego testu- walki, strachu, tid
Ostatnio zmieniony 19 lutego 2013, 19:35 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18