PBF - Narodziny legendy
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Widok poruszających się raptownie draugrów uświadomił Hasturowi w ułamku sekundy, że ochronna aura amuletu przemieściła się dość daleko w głąb komory, by nie obejmować już dłużej najmitów tkwiących przed progiem grobowca. Poszczękując ciężkimi pancerzami i unosząc z przerażającą lekkością swe dwuręczne topory, nieumarli strażnicy krypty skoczyli na spotkanie objawionych znienacka intruzów, pulsujących widoczną jedynie przez martwiaki aurą życia, której nic już nie maskowało.
- Kurwa maśś! - zasyczał Ahraveen, który zrozumiał natychmiast to samo, co sam Hastur. Nie czekając ani chwili, wiedziony bardziej instynktem niż przemyślanym impulsem, redgardzki wojownik rzucił się ku otwartym szeroko wrotom łapiąc za jedno ich skrzydło w zamiarze jak najszybszego zatrzaśnięcia wejścia.
Oba skrzydła kamiennych wrót otwierały się w stronę korytarza, co rokowało pewne szanse na utrzymanie draugrów po ich przeciwnej stronie - ciągnięcie drzwi na pewno wymagało większego wysiłku od napierania na nie w wyrazie oporu przed otwierającymi.
Khajiit nie raz już dowiódł, że potrafi czytać w myślach swych ludzkich towarzyszy. Pojmując w mig intencje Hastura rzucił się na drugie skrzydło, naparł na nie całym swym futrzastym ciałem.
Ciężkie kamienne drzwi zatrzasnęły się z donośnym hukiem, niczym wieko opadające znienacka na marmurową trumnę. Hastur i Barr'teh wymienili między sobą porozumiewawcze spojrzenia, w tej samej jednak chwili uderzone z przeciwnej strony wrota zatrzęsły się wyczuwalnie i otworzyły odrobinę, pchane żylastymi mięśniami sześciu nieumarłych strażników.
Wparci podeszwami w posadzkę, Redgard i kocur zaczęli się mimowolnie przesuwać w tył, odpychani wraz ze skrzydłami wrót pod nieustępliwym naporem ożywieńców.
Widok poruszających się raptownie draugrów uświadomił Hasturowi w ułamku sekundy, że ochronna aura amuletu przemieściła się dość daleko w głąb komory, by nie obejmować już dłużej najmitów tkwiących przed progiem grobowca. Poszczękując ciężkimi pancerzami i unosząc z przerażającą lekkością swe dwuręczne topory, nieumarli strażnicy krypty skoczyli na spotkanie objawionych znienacka intruzów, pulsujących widoczną jedynie przez martwiaki aurą życia, której nic już nie maskowało.
- Kurwa maśś! - zasyczał Ahraveen, który zrozumiał natychmiast to samo, co sam Hastur. Nie czekając ani chwili, wiedziony bardziej instynktem niż przemyślanym impulsem, redgardzki wojownik rzucił się ku otwartym szeroko wrotom łapiąc za jedno ich skrzydło w zamiarze jak najszybszego zatrzaśnięcia wejścia.
Oba skrzydła kamiennych wrót otwierały się w stronę korytarza, co rokowało pewne szanse na utrzymanie draugrów po ich przeciwnej stronie - ciągnięcie drzwi na pewno wymagało większego wysiłku od napierania na nie w wyrazie oporu przed otwierającymi.
Khajiit nie raz już dowiódł, że potrafi czytać w myślach swych ludzkich towarzyszy. Pojmując w mig intencje Hastura rzucił się na drugie skrzydło, naparł na nie całym swym futrzastym ciałem.
Ciężkie kamienne drzwi zatrzasnęły się z donośnym hukiem, niczym wieko opadające znienacka na marmurową trumnę. Hastur i Barr'teh wymienili między sobą porozumiewawcze spojrzenia, w tej samej jednak chwili uderzone z przeciwnej strony wrota zatrzęsły się wyczuwalnie i otworzyły odrobinę, pchane żylastymi mięśniami sześciu nieumarłych strażników.
Wparci podeszwami w posadzkę, Redgard i kocur zaczęli się mimowolnie przesuwać w tył, odpychani wraz ze skrzydłami wrót pod nieustępliwym naporem ożywieńców.
Hastur i Barr'teh próbując utrzymać zatrzaśnięte drzwi, ale napór draugrów jest zbyt silny...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Głuchy huk zatrzaśniętych pośpiesznie wrót wywołał u trzech ukrytych pod aurą amuletu mężczyzn lodowaty dreszcz i ciarki. Poszczękujący żelazem draugrowie uderzyli w drzwi chwilę później, chaotyczną kupą poruszających się zaskakująco żwawo zmumifikowanych ciał.
- Szybcy są, bardzo szybcy - wyszeptał nieznacznie pobladły Neviers, spoglądając niespokojnie na rzucających się na wrota nieumarłych - To nie ci sami, których rzezaliśmy w katakumbach.
- Co chcesz przez to rzec? - stęknął z nutą paniki w głosie Trond - Że niby czemu nie ci sami?
- Główna komora - wyjaśnił ściszonym tonem Sivariael, cofając się w górę kamiennych schodów i ciągnąc za rękawy obu towarzyszy, wpatrzonych szeroko otwartymi oczami w napierających na kamienne wrota draugrów - Głównej komory czasami strzegli wyjątkowo potężni wojownicy. Ich ciała poddawano dodatkowym rytuałom, traktowano innymi zaklęciami. Neviers chciał powiedzieć, że oni mogą być znacznie groźniejsi od tych, cośmy ich zniszczyli wcześniej.
- Tak właśnie chciałem rzec - kiwnął głową Breton - Zabierajmy się stąd i to szybko. Tamtym nijak nie pomożemy, a tylko sobie biedy napytamy, jeśli amulet przestanie tu działać.
Głuchy huk zatrzaśniętych pośpiesznie wrót wywołał u trzech ukrytych pod aurą amuletu mężczyzn lodowaty dreszcz i ciarki. Poszczękujący żelazem draugrowie uderzyli w drzwi chwilę później, chaotyczną kupą poruszających się zaskakująco żwawo zmumifikowanych ciał.
- Szybcy są, bardzo szybcy - wyszeptał nieznacznie pobladły Neviers, spoglądając niespokojnie na rzucających się na wrota nieumarłych - To nie ci sami, których rzezaliśmy w katakumbach.
- Co chcesz przez to rzec? - stęknął z nutą paniki w głosie Trond - Że niby czemu nie ci sami?
- Główna komora - wyjaśnił ściszonym tonem Sivariael, cofając się w górę kamiennych schodów i ciągnąc za rękawy obu towarzyszy, wpatrzonych szeroko otwartymi oczami w napierających na kamienne wrota draugrów - Głównej komory czasami strzegli wyjątkowo potężni wojownicy. Ich ciała poddawano dodatkowym rytuałom, traktowano innymi zaklęciami. Neviers chciał powiedzieć, że oni mogą być znacznie groźniejsi od tych, cośmy ich zniszczyli wcześniej.
- Tak właśnie chciałem rzec - kiwnął głową Breton - Zabierajmy się stąd i to szybko. Tamtym nijak nie pomożemy, a tylko sobie biedy napytamy, jeśli amulet przestanie tu działać.
Zakładam, że czujka szybko oddala się od drzwi w drugą stronę!
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Kto nie pomaga przy zamykaniu wrót, niech podpala draugrów zaklęciami! Może to choć na chwilę odwróci ich uwagę lub osłabi na tyle, że uda się zatrzasnąć drzwi. Jeśli nie da się magicznie, to przez szczelinę między wrotami można spróbować wrzucić podpalone... cokolwiek! Szmaty, chrust jakiś, cokolwiek co jest pod ręką lub nogą, byle suche i łatwopalne. Jeśli się przedrą, marnie widzę nasze szanse. Skoro są silniejsi i zwinniejsi to i pewnie szybsi.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44