PBF - Boskie potyczki

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 13 marca 2013, 20:43

Mordil na pierwsze oznaki zamieszania zerwał się na równe nogi wypluwając jednocześnie swoją zagryzkę, szybko zlustrował co się dzieję po czym zwrócił się do wielkiego kuzyna (skąd oni do cholery wzięli półolbrzyma i na dodatek przekonali go, że jest goblinem? Coraz bardziej dziwne były te gobosy w tej części świata)
-Te duża, une moli Huskun jakoweś wioldzi awas usodzene, biej sprowdze co tom se dzeje?
Południowy Gobliński dla innych:
Spoiler!
-Te duża, une moli Huskun jakoweś wioldzi awas usodzene, biej sprowdze co tom se dzeje?
-Ty wielki, Twój mały Huskun jakiś wielki hałas czyni tam, idziemy sprawdzić co tam się dzieje?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 marca 2013, 21:17

Kapka mechaniki dla niewtajemniczonych

Objaśnienie scenki od strony mechaniki dla Namakemono.

Huskun posiada wśród swych czterech zaklęć czar Przerażenie. Zdecydowałem się go rzucić pokrywając koszt 1 PM energią zaczerpniętą z własnego ciała, a nie z amuletu. Moc magazynowana w amuletach (tzw. Potencjał Magiczny, czyli w skrócie PM) jest cholernie droga, więc w mało stresujących sytuacjach warto zastąpić go właśnie mocą czerpaną z ciała - pamiętając o efekcie ubocznym takiego działania, ponieważ każdy 1 PM pochodzący z energii życiowej zadaje czarującemu 10 ran.

Umiejętności Magiczne goblina wynoszą 81, Mistrz Gry wykonał rzut 1k100. Do sukcesu potrzebowałem wyniku niższego lub równego wartość UM, wypadło 15. Udane rzucenie czaru nie oznacza jednak automatycznie pełnego sukcesu. Ofiara tego zaklęcia może się bronić przed jego działaniem za pomocą rzutu na odporność nr 2 (sugestia i uroki). Właściciel podkutych łapci miał ten współczynnik na poziomie 46, a MG wyturlał 78. W efekcie nieborak wpadł w panikę i uciekł. Teoretycznie ofiara zaklęcia ma prawo co turę wykonać nowy rzut obronny, ale dla uproszczenia przyjęliśmy, że goblin uciekł na dobre ;)

Deshong
Reactions:
Posty: 33
Rejestracja: 04 lutego 2013, 01:49

Post autor: Deshong » 13 marca 2013, 22:44

Goblin Z przerażeniem i fascynacją przyglądał się czemuś co gobliny nazywały naradą. Co prawda rozumiał co 3 słowo, ale zorientował się że organizowana jest jakaś rzeczna wyprawa. Do tego szaman jakoś tak dziwnie się na niego patrzył i nawet wskazał gnoma ręką. Doś zabawny był natomiast wrzask i radość goblinów które były zafascynowane Goblinem i trzymające z jedynym w wiosce człowiekiem.
Gdy jeden z goblinów wybiegł z namiotu wodza, Goblin uśmiechnął się bowiem w końcu będzie mógł wyjść poza teren wioski. Co więcej, w końcu odpocznie od Grubelli. Właśnie, trzeba jej powiedzieć, że idzie po świecidełka dla niej.
Z tą myślą gnom udał się w kierunku swego tymczasowego więzienia przygotować się do wyprawy.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 14 marca 2013, 06:55

Przerażenie posiadał "poprzedni" Gusłek i używał go z dobrymi skutkami. Dzięki za objaśnienie mechaniki, nie obrażę się (a nawet wręcz przeciwnie), jeśli będą pojawiać się częściej.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 marca 2013, 19:19

Chata szamana Uhara

Widząc skupione na sobie spojrzenia współuczestników narady, Huskun ukrył z niemałym trudem obawę i skrzyżował ramiona na piersiach wysuwając do przodu podbródek.

- Któż będzie przewodził tej wyprawie, wielki Burgulu? - zapytał zaklinacz spoglądając na wodza - Czy twe mocarne ramię poniesie śmierć tym nędznym humhumom? Czy też zaszczytu tego dostąpi któryś z twoich znaczniejszych rębaczy?

Wizja łupieskiej ekspedycji budziła w zaklinaczu pospołu lękliwą niepewność i dziką radość. Łase łupienia obcych gobliny miały we krwi upodobanie do przemocy i grabieży i plemię Turgulów nie było w tej kwestii wyjątkiem.

Jakiś głosik w umyśle Huskuna próbował zagłuszyć zrozumiałą uciechę goblina, przestrzegając go przed nadmierną pewnością i przypominając o nieczystych być może intencjach starego Uhara. Czemu bowiem skrzekliwy staruch uparł się, by grabieżcom towarzyszył również Gusłek, od zawsze wzbraniający się przed rozlewem krwi i czynieniem bliźniemu otwarcie krzywdy?
Czekam niecierpliwie na dalszy bieg narady...

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 15 marca 2013, 06:11

Burgul podskoczył zaskoczony atakiem paniki jednego z goblinów. Słysząc słowa Huskukuna szybko pomiarkował co się stało.
Tymczasem Burgul jakby nie zauważył dziwnego zachowania swojego współplemieńca. Widząc ociąganie ze strony goblinów podrapał się po zadzie i warknął.

- Gul gul kas. Nem kerduk !

Gobliny zaczęły wychodzić z szałasu ciesząc się na popijawę i ubaw do samego rana. Jeden tylko szaman podszedł szybkim krokiem do Huskuna i dźgnął kościstym palcem.

- Huskun stupak, Huskun głupa ke slevo. Ala gul gul, a Huskan wigwamin łatat.





Nowogobliński:

-
Spoiler!
Gul gul kas. Nem kerduk - nie ociągać się idziemy na biesiadę!

- Huskun stupak, Huskun głupak. Ala gul gul, a Huskan wigwamin łatat.

- Huskan durniu jeden, Huskanie najgłupszy z moich uczniów. Teraz wszyscy na biesiadę idą, ale nie ty. Ty naprawisz szałas.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 15 marca 2013, 15:52

-Tak GUL GUL- wrzasnął Mordil po czym kiwnął na Barthura.
-Jic pic berbelucha, ala gul gul- ryknął zadowolony goblin po czym ciągnąc półolbrzyma za wielką łapę razem wyszli z szałasu.
Idziemy na biesiadę.

Południowy Gobliński dla innych:
Spoiler!
-Jic pic berbelucha, ala gul gul.
-Idziemy pić samogon, teraz wszyscy na biesiadę.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 marca 2013, 17:13

Chata szamana Uhara

Niezgorszy w zasadzie humor Huskuna w jednej chwili odszedł w zapomnienie, zastąpiony duszoną w gardle złością. W oczach zaklinacza pojawił się morderczy błysk, ukryty pod wpływem resztek rozsądku pod opuszczonymi naprędce powiekami.

- Stary Uhar słusznie prawi - wycedził przez zęby, besztając się jednocześnie w myślach za głupi pomysł z magicznym straszakiem. Gniew Uhara i nałożona przez niego kara była jedną sprawą, drugą zaś rychła zemsta Erhurra, który okryty z racji swej pociesznej ucieczki wielką sromotą mógłby spróbować dźgnąć Huskuna dzidą gdzieś za węgłem albo przynajmniej naszczać mu do zupy.

- Huskun weźmie się żwawo do pracy - dodał goblin rzucając wymowne, na poły błagalne, na poły rozśmieszająco władcze spojrzenia w stronę dłubiącego palcem w nosie Barthura - Huskun... zara wróci!

Tajemniczy gnom zniknął nie czekając na koniec narady, a zaklinacz nie zauważył tego na czas. Wprawiając Uhara w zdumienie Huskun rzucił mu się znienacka do łapci, ucałował z grymasem odrazy ten mniej cuchnący, po czym zerwawszy się ponownie na nogi czmychnął przez dziurę w ścianie w ciemność nocy.

- Huskun zara wraca! - zza ściany chatki dobiegł jeszcze jeden zdyszany okrzyk, dowodzący niezbicie wielkiego pośpiechu zaklinacza.
Gonię gnomiego więźnia, chcę go złapać, zanim wróci do swego upojnego gniazdka!

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 16 marca 2013, 12:52

Gobliński obóz na borowirskich bagnach

Mimo przyznania racji Uharowi, co tamten przyjął z dużą dozą podejrzliwości, Huskan wyskoczył przez dziurę w ścianie i zniknął w ciemnościach.

Rozeźlony szaman trzasnął drewnianą laską jakiegoś niezbyt szybkiego goblina, widać chciał jeszcze dłużej urągać na swojego ucznia, gdy ten poleciał od razu po trzcinę niezbędną do napraw uszkodzeń.
Pozbywszy się w ten sposób nadmiaru wściekłości ruszył dziarskim krokiem za resztą, śpieszących na biesiadę współplemieńców.

Tymczasem młody uczeń szamana przewidziawszy, że gnom uda się do swojego gniazdka miłości i korzystając ze skrótu w ścianie szałasu dotarł do namiotu Grubelli jeszcze przed Goblinem.
Gnom ukazał się mu w księżycowej poświacie już po chwili.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 16 marca 2013, 14:34

Borowirskie molo

"Kaczor" czyli rzeczne barka na którą zaciągnęły się krasnoludy prezentowała się całkiem nieźle. Mierząca około dwieście stup łódź posiadał płaskie dno umożliwiające pływanie po rzekach i kanałach Orkusa Wielkiego. Ponad połowę pokładu pokrywała nadbudówka, a pozostała część była zadaszona. Próżno było jednak szukać jakiegokolwiek źródła napędu poza kilkom parami wioseł.

Załadunek mimo okropnego upału przebiegał sprawnie. Gdy więcej niż połowa skrzyń i pakunków powędrowała już na pokład "Kaczora", kapitan przekazał listę załadunkową bosmanowi, wysokiemu, żylastemu człowiekowi o doniosłym głosie i słownictwie, którego nie powstydziłby nawet Krwawy Pirat, sam zaś ruszył do miasta.

Z czasem słońce opuściło szczyt nieboskłonu i z wolna ruszyło ku horyzontowi.

Z miasta wrócił Astar Gurbin mocno poczerwieniały na twarzy i z zaciśniętymi pięściami. Jego oczy ciskały pioruny, gdy zamienił kilka słów z bosmanem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 marca 2013, 21:44

Uliczki goblińskiej wioski

Dogoniwszy gnomiego więźnia opodal chatki skrywającej łoże Grubelli, Huskun wystawił przed siebie w pojednawczym geście puste dłonie i jął się uśmiechać w bardzo głupawy sposób, za pomocą szczerzenia zębów próbując udowodnić brańcowi, że żywi wobec niego wyłącznie przyjazne zamiary.

Gnom zmierzył go podejrzliwym spojrzeniem, w gruncie rzeczy całkiem zasadnym zważywszy na fakt, że niemal cała społeczność Turgulów poza Grubellą nie okazywała mu wcale życzliwości.

- Huskun myślista, coby gnomi dupczelnik przyjazniwał się z Huskuna - oznajmił zaklinacz postępując ostrożnie krok do przodu - Gnom wilgaśnie bladaśny, straszniście chudawy. Huskun pomyśluje, że gnom musisty krzepichy nabrawować.

Czarne oczy brańca, z natury okrągłe, stały się jakby nieco okrąglejsze, a na jego twarzy pojawił się grymas leciutkiego niezrozumienia, powodowany najpewniej ogromną trudnością w pojęciu słów wylewających się z ust ledwie władającego Wspólną Mową zaklinacza.

- Gnomi dupczelnik przyjazniwy?
Niezwykła okazja na zawiązanie naprawdę pięknej międzygatunkowej przyjaźni...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 marca 2013, 21:55

Barthur nie lubił marnować okazji do dobrej wypitki, bo sam najczęściej był oddalany do "bardzo ważniastych zadań" jak patrolowanie wioski czy nocne zbieranie ziół po lesie.

Nic dziwnego, bo niemal dwukrotnie większy od największego z wisokowych goblinów, toteż pił za dwóch, a i to mało powiedziane. Barthur mógł pić, pić i nadal nie wchodził w stan alkoholowego upojenia (przynajmniej jak na goblinskie standardy). Gobliński wódz Burgul juz dawno nauczył się, że dopuszczanie półolbrzyma do zastawionego stołu ma opłakane skutki ekonomiczne, porównywalne z mityczną apokalipsą jak nauczał Gorek Cycaty.

Barthur skulił się w groteskowy sposób próbując się ukryć pośród braci goblinów i podążał w tłumku na biesiadę.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 marca 2013, 08:38

Uliczki goblińskiej wioski

Gnomi więzień milczał, wpatrując się w Huskuna wielkimi czarnymi oczami. Czując narastające zniecierpliwienie goblin obejrzał się wokół, a potem wyciągnął z pobliskiego ogrodzenia niewielki kijek, ważąc go starannie w dłoni. Oblubieniec Grubelli natychmiast zesztywniał, ze zrozumiałych powodów krzywiąc oblicze w grymasie niepokoju.

- Huskun taki myślaty - oznajmił z zadowoleniem zaklinacz, doczekawszy się wreszcie jakiejkolwiek reakcji - Kijaczek pokazany, gnom więcej nie śpiącany. Tera słuchuje! Abo przyjazniwa z Huskuna abo kijaczek po rzycia!
Huskun ponowił propozycję zaprzyjaźnienia się, ja natomiast sądzę, że powinniśmy zawiesić tę sesję do czasu, kiedy wróci zarówno MG jak i większość graczy, potem zaś poddać pod głos zapytanie, czy będziemy dalej grali, bo jakoś to tak nieszczęśliwie zamarło... :|

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 27 marca 2013, 07:26

Gobliński obóz na borowirskich bagnach

Po wyjściu z szałasu narad gobliny skacząc i hałasują postawili cały szczep na nogi. Zaczęto rozniecać ogniska, stawiać rożna i przytaczać zrabowane beczułki napitku.

Na jedną z takich beczek wspiął się Burgul wykrzykując zachęcając wszystkich po jedzeni, picia i chędożenia.

Przyczajony w cieniu Barthur wypatrzył niewielka baryłkę stojącą w pewnym oddaleniu od dużo większych beczek. Przygarnął osamotnione maleństwo dobierając się do szpuntującego ją z boku korek. Wziął uwolniony z niewoli trunek w usta i uśmiechnął się z ukontentowaniem rozpoznawszy dobrze nasycony miód pitny.

Po obozie rozeszła się woń przypiekanego udźca bawolego z porannych łowów.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 marca 2013, 11:03

Uliczki goblińskiej wioski

Uparty gnom nie odezwał się ani słowem, najwyraźniej w bezczelny sposób wystawiając na próbę cierpliwość Huskuna. A zaklinacz bynajmniej z cierpliwości nie słynął. Zaciskając dłonie w pięści złamał kijek z suchym trzaskiem, a potem cisnął nim pod nogi niewzruszonego brańca.

- Huskun widziaty, że gnom wielgaśnie nieprzyjaźniwy! Tedy gnom musi uważajtać, bo Huskun wielgaśnie wściekawy!

Zadzierając wysoko podbródek zaklinacz okręcił się na pięcie i pomaszerował z zaciętą twarzą w kierunku chaty szamana, zżymając się w duchu na zachowanie gnoma, które zupełnie krzyżowało mu sekretne plany na nadchodzącą noc.

Lecz w pierwszej kolejności należało zadbać o cień względów starego szamana i zreperować poczynioną przez Erhurra dziurę w trzcinowej ścianie.
Deshong przepadł bez śladu, a MG nie przejął inicjatywy, więc uznałem, że więzień nie powiedział ani słowa i zamknąłem tę scenkę. Huskun najpierw naprawi dziurę w ścianie, potem pójdzie sprawdzić gotujące się na wolnym ogniu wywary, potem zaś... się zobaczy.

ODPOWIEDZ