PBF - Narodziny legendy

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 24 marca 2013, 10:01

- Prawdę rzekłszy my tu właśnieśmy w poszukiwaniu stałej posady zawędrowali. Skoro więc u jarla w szeregach miejsce jest, służba u niego dobra, zimno w zadek nie jest i miska pełna się znajdzie a i trzos powiększyć można, to i nie skorzystać by było niemądrze. Musim to z druhami obgadać, kto wie, jeśli jarl nas przyjąć skory, to może barwy jego wdziejemy. Na razie ciekaw jestem co będzie postanowione w sprawie przywleczonych przez nas zbójców. Czy na pierwszej gałęzi na konopnym sznurze zawisną, czy komuś mus będzie do jarla ich odstawić. A co władyka z nimi zrobić zechce to już mnie tak bardzo nie ciekawi, bo wiedza taka apetytu utratą grozi. Rzeknij no jeszcze, Hroth, coś o kopalni owej i o zbójcach w niej zaszytych. Siła ich? A może nagroda jakowaś za nich wyznaczona?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 24 marca 2013, 18:18

- Skoro skooma człowiekom w pustych głowach miesza, to po co człowieki lubują skoome. Księzycowy cukier człowiekom niegroźny, a człowieki muszą potem z kozami swawolić w lochu. Khajit nie rozumuje człowieków.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 marca 2013, 20:02

Rzeczna Puszcza, 11 dzień Ostatnich Siewów

Gerdur zerknęła z ukosa na Sivariaela, podobnie zresztą jak kilku innych wieśniaków ignorujących dotąd obecność altmera. Elf odniósł już wcześniej wrażenie, że otwarta jeszcze dzień wcześniej wrogość miejscowych przeszła teraz do wymuszonej tolerancji wobec niepożądanego gościa, którego nikt nie ważył się wyrzucić za drzwi. Naczelniczka poprzestała na tym spojrzeniu nie zaszczycając Sivariaela odpowiedzią, ale jej mąż najwyraźniej postanowił załagodzić nietakt, kolejny raz dowodząc znacznie większego od żony respektu wobec altmerów, w oczach miejscowych górali wszystkich bez wyjątku postrzeganych za znienawidzonych Thalmorczyków.

Hod przesiadł się do stolika zajmowanego przez Sivariaela i Neviersa, uśmiechając się półgębkiem i bez cienia szczerości.

- Raczcie wybaczyć, panie - oświadczył zerkając jednocześnie ponad ramieniem w stronę Gerdur - Żona ma wielce ma trosk na głowie tymi czasy, funkcja naczelniczki do lekkich nie należy, tedy czasami nerwy jej na wierzch wychodzą, jako teraz dla przykładu. Ale to dobra kobieta, nie miała jakiej zniewagi na myśli.

- Nigdy bym inaczej nie pomyślał - uśmiechnął się równie nieszczerze Sivariael, z zadowoleniem odnotowując błysk niepokoju w ciemnych oczach Hoda - Tedy powiedz mi, zacny człeku, co to za kopalnia, o której wspomniała twa małżonka. Idzie tu o jakoweś prastare wykopaliska może, o jakieś historyczne sprawy?

- Histeryczne chyba nie, panie elfie - wzruszył ramionami Hod - To zwyczajna kopalnia żelaza, przy szlaku za Helgen, już na ziemi jarla Falkretu. Parę lat temu przestano w niej kopać, bo się kruszec podobno skończył, tedy górnicy kilofy zabrali, a na północ poszli i na wschód, w tamtejsze góry. Wejścia do szybów deskami zabito, ale czas jaki temu nowi się tam pojawili mieszańcy, wam zresztą trochę pewnie znani. To ci zbóje, co tu do nas zachodzili co parę dni, oprychy pod wodzą Havara. Nam krzywdy żadnej dotąd nie uczynili, ale za innych na szlaku nie ręczę. Teraz się w wiosce nie pokazują, pewnikiem w lęku przed hersirami, tedy przyjmijcie raz jeszcze podziękowanie za to, żeście drużynników jarla do nas sprowadzili.
Oczywiście Wy wiecie, że sprawy mają się nieco inaczej - rzezimieszkowie najpewniej przestali zaglądać do wioski po tym jak im Neviers spuścił w drodze do Białej Grani krwawe manto. Wedle czasu gry było to zaledwie wczoraj przed południem, więc ci, którzy uszli z nieudanej zasadzki z życiem pewnie wciąż liżą w swej kryjówce rany!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 marca 2013, 20:04

Rzeczna Puszcza, 11 dzień Ostatnich Siewów

Hroth przechylił się ponad stołem trącając Hastura rączką tępego noża do krojenia sera i odrywając wzrok Redgarda od uśmiechającej się do niego figlarnie siostry kupca.

- Jakem rzeknął, wasza rajza na Czarnygłaz wielką się staje sposobnością, by sprawom nadać nowy bieg - oznajmił drużynnik przybierając poważny wyraz twarzy - Wieści w mig się rozejdą, że ktoś dwa tuziny rozbójników ubił, bo takiej jatki już dawno tu nie było. Inne zbóje z tonu spuszczą, ale jak w ślad za tą bitką nie pójdą następne, po czasie znów się rozzuchwalą.

- Chcesz u jarla zabiegać, by wydać rzezimieszkom otwartą wojnę? - zapytała Gerdur z błyskiem aprobaty w oku, odwracając głowę w stronę hersira - Zdałoby się naprawdę gościńce oczyścić, przywrócić handel z Brumą dla przykładu. Jeszcze rok temu przechodzili tędy kupcy z południa w drodze do Grani, a wiele złota zostawiali. Mało my drewna z tartaku sprzedali przyjezdnym? A tera przez to bezprawie bieda w oczy zagląda.

- Gerdur dobrze gada, a tak samo jako ja myśli - pokiwał głową Hroth - Wiem ci ja też, że na dworze jarla więcej jest takich, co dadzą posłuch naszym słowom. Czas już porządek zaprowadzić wokół Grani, nie lza dłużej czekać. Jeśli zaś do służby jarla tacy zuchowie wstąpią, na zbójów strach blady padnie, pomnicie me słowa.

- Zdałoby się jeno, coby opowieść czym jeszcze podeprzeć - wtrącił przysłuchujący się dotąd niemo rozmowie Faendal. Bosmer od dłuższej chwili nie tknął jadła ani napitku, ustawicznie ważąc coś w myślach, teraz jednak dołączył do konwersacji zwracając na siebie uwagę rozmówców.

- Czym znaczy się podeprzeć? - spytał Hroth zezując na leśnego elfa z ukosa - Mamy w pętach dwóch brańców, ci czerwonym żelazem przypaleni wielkim wrzaskiem wszem i wobec zaświadczą jak się sprawy miały.

- A mnie się zdawa, że jeszcze lepsiej by było, gdyby zaprzęgami do Czarnygłazu pojechać, a zebrać wszytkich tych obwiesiów i do Grani dostarczyć - potrząsnął głową Faendal - Jarl będzie wiedział, co dalej z nimi uczynić, a niechby nawet na murach wywiesić na powrozach. Rozbójnicy mają w mieście swoich szpiegów, swoich donosicieli. Pomyślcie jeno jaki na nich strach padnie jak się dwa tuziny ciał nad bramą za stopy uwiąże.

- Elf dobrze gada - klasnął w dłonie Hroth - Naczelniczko, pożyczycie parę zaprzęgów, a wołów? Jutro skoro świt poszliby my w góry po te trupy, a potem zawiezie się je do Białej Grani. A wy co pomiarkujecie, zuchy? Jak wam się ów pomysł widzi?

Drużynnik posłał pytające spojrzenie ku kończącym syty posiłek cudzoziemskim najmitom.
No właśnie, jak się Wam widzi taki pomysł? Hroth chce zabrać wszystkie trupy z kurhanu i przewieźć je do Grani w celu wystawienia na widok publiczny. Wyraźcie ustami BG swe komentarze (albo nie wyrażajcie, ale mruki nie dostaną premii do Konwersacji, buhaha!). Przy okazji chciałbym nadmienić, że jecie na koszt właścicielki karczmy i sumienie podpowiada, że dobrze by było rzucić na stół grosiwem, inaczej szybko zaczniecie uchodzić w okolicy za mężnych herosów-niepospolitych sknerów.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 24 marca 2013, 20:08

- Nie idzie pozostawiać przecie nieukończonej roboty. Może by tak najść przetrzebionych bandytów w ich kryjówce, a wykończyć zacnie, i dopiero opowiadać jarlowi? - elfowi łatwo udzieliła się prostacka gwara miejscowych.
Jeśli są ranni, można by ich łatwo wybić, a potem świecić na dworze jarla sławą pogromcy (tu wstaw imię herszta bandytów). Oczywiście sugestia dla tych, którzy chcą wstąpić na służbę u jarla. Kiedy upragniona przeze mnie aktualizacja statystyk?
Ostatnio zmieniony 24 marca 2013, 20:12 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.