PBF - Narodziny legendy

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 kwietnia 2013, 13:39

Choć khajitowi śpieszno było do obozowiska kupców, to nie wypadało odmawiać jedzenia. Barr'teh miał w pamięci ostatnią, zaiście wspaniałą ucztę, z której zdołał wynieść nieamło strawy, a kilka kaczych czy kurzych kosteczek wciąż pewnie skrywał na gorsze czasy strój kotołaka. Oblizawszy się, pierwszy ruszył za służącym, a w głowie futrzaka rodził się plan.
Wciąż nie słysząc słów jak najbardziej zasłużonej pochwał od kamratów, odwrócił się i syknął rozczarowany:

- Co? Barr'teh zle zrobił dając pyszny dar jarlowi? Niewdzięcznicy, jakby nie khajit, to byście strawy nie zobaczyli dziś.

Wątek techniczny

Chce gwiznąć jak najwięcej jedzenia z uczty i zabrać do Riis'aada.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 kwietnia 2013, 13:52

Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Rozsiadając się na wielkich ławach w pachnącej jadłem kuchni, przybysze zaatakowali z marszu podaną im strawę, pochłaniając łapczywie niewielkie bochenki chleba, smażone ryby, kawałki odgrzanej sarniny, krążki serów i dojrzałą cebulę. Donośne mlaskanie argonianina i odgłosy wydawane przez siorbiącego z miski mleko kotołaka mieszały się ze szczękiem eleganckich sztućców, wydanych gościom z niejakim oporem przez zarządzającą kuchennym królestwem tęgą ochmistrzynię.

Opiwszy się do syta khajiit jął upychać po kieszeniach kawałki mięsiwa, oblizując mokre od mleka wąsy i zerkając ostrożnie na ochmistrzynię, ta jednak albo poczynań khajiita nie spostrzegła albo udawała, że ich nie widzi.

Pochodzące najwyraźniej ze śniadania jadło okazało się smaczne i sycące, boleśnie uświadamiając podróżnikom różnice pomiędzy strawą serwowaną we wioskowych karczmach i posiłkami trafiającymi na stoły władców królewskich włości.

- Widzę, że apetyt wam dopisuje - stwierdził cesarski setnik stając w drzwiach kuchni i posyłając skinięcie głowy ochmistrzyni - Skoro jest jeszcze dość miejsca na ławie, chętnie się dosiądę... o ile nie macie nic przeciwko?
Macie coś przeciwko?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 kwietnia 2013, 14:06

- Ludź wojenny siada z nami. Jedzonko pyszne i dużo. Starczy dla jednego więcej. - Kotołak niechętnie dzielił się jadłem z obcymi, ale tu było go tyle, że setnik, choćby tu przylazł ze swoją setką drużynników, to starczyłoby dla każdego.

Uznawszy, że ma już wystarczająco dużo skrytego tu i ówdzie drobiu, ryb, chleba, serów i dziczyzny, kotołak wysmyknął się z kuchni i skoerował swoje kroki ku przyjaznej karawanie khajitów.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 kwietnia 2013, 14:12

Podgrodzie Białej Grani, 13 dzień Ostatnich Siewów

Odłączywszy się od swoich druhów khajiit podążył żwawym krokiem ku obozowisku futrzastych pobratymców. Karawana Ri'saada wciąż znajdowała się w miejscu, gdzie Barr'teh ostatni raz ją widział, skórzane namioty łopotały kawałkami poszycia na wietrze. Czwórka kotołaków siedziała w kucki wokół niewielkiego ogniska pomrukując coś między sobą, ale konwersacja ta urwała się w jednej chwili, kiedy do czułych nozdrzy khajiitów dobiegł charakterystyczny zapach zbliżającego się samca.

- Barr'teh! - miauknął przyjaźnie Ri'saad, unosząc lekko ogon i opuszczając jednocześnie przednie łapy, by przypadkiem nie odsłonić swych pazurów i nie dać przybyszowi okazji do potraktowania takiego widoku jako afrontu - Cieszymy się z twojego zdrowia.

- Opowiesz, gdzie bywałeś i co jadłeś? - poprosił Ma'randru-jo lustrując przybysza bystrymi ślepiami. Obie samice zachichotały drapieżnie słysząc pytanie, zerknęły na Barr'teha oblizując bezwiednie swe zgrabne pyszczki.
Doskonała okazja, by podbić swoją kocią reputację!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 kwietnia 2013, 14:32

Barr'teh tradycyjnie przywitał się z samcami i skinął na kocice, jak nakazywał obyczaj.

- Barr'teh nie przychodzi z pustymi rękoma. - kotołak jął wyciągać pochowane smaczne kąski: - Dziś jarl dał kotołakom dużo jedzonka, za bohaterstwo khajita.

Futrzak zaczął opowiadać pobratymcom wydarzenia ostatnich dni, żywo gestykulując, skacząc, sycząc i miaucząc, szczególnie wtedy gdy przyszło mu opisać dramatyczną przeprawę z bandytami, umarłymi i pajęczycą:

- Barr'teh wtedy sruuu! chodząca kość łup, khajit grrrrrr i truposzczak jebudu! - opatrzając wszystko na khajicką modłę akrobatycznymi popisami. Mowa khajitów miała w sobie dużo więcej znaków niewerbalnych, toteż to co w oczach postronnego czlowieka mogło wydawać sie dzikim tańcem kotołaka, dla każdego khajita było barwną, pełną w wymowie opowieścią.

Futrzak zakończył opowieść:

- Barr'teh miał jeszcze pyszny tłusty suseł, ale susła je teraz jarl, bo mądry Barr'teh wymienił susła z jarlem na wszystkie jedzenie co przyniósł do dobrodzieja Ris'aada i jeszcze nakarmił swoich towarzyszy niewdzięczników. Ale Barr'teh może jeszcze nakarmić wszystkie khajity i zrobił dobry interes. Niech Khajitom smaczne będzie mleko.
Ostatnio zmieniony 03 kwietnia 2013, 15:26 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 kwietnia 2013, 17:03

Smocza Przystań, 13 dzień Ostatnich Siewów

Oficer nie dopatrzył się w minach cudzoziemców wyraźnego sprzeciwu, toteż usiadł na ławie naprzeciwko Hastura i Ahraveena, sięgając po jedną z cebul i gryząc ją ze smakiem.

- O ile pamięć mnie nie myli, nie miałem wcześniej okazji przedstawić się wam z imienia - oznajmił cesarski żołnierz przełknąwszy kawałek pachnącego intensywnie warzywa - Jestem Flavius Akwilion, setnik Czwartego Legionu, skierowany na dwór jarla Balgruufa jako doradca w kwestiach wojskowości.

- Mniemam, że persona takiej miary musi mieć w dzisiejszych czasach ręce pełne roboty - odpowiedział Neviers, który odsunął od siebie w międzyczasie wypełniony ogryzionymi do czysta kośćmi półmisek - W obliczu tak wielu niebezpieczeństw w okolicznych krainach jarl pewnikiem bacznie nadstawia ucha wojskowemu doradcy.

Setnik Akwilion spoglądał na Bretona przez chwilę w milczeniu, żując cebulę z zapałem mającym zamaskować jego dostrzegalną mimo wszystko smętną minę.

- Gdyby jarl zechciał skorzystać z wszystkich moich rad, już dawno zapanowałby tu ład i porządek - odważył się w końcu na niezwykłą szczerość legionista - Powiadam wam to w otwartej rozmowie, boście właśnie uczynili coś, co już dawno winni byli zrobić. Blisko dwa tuziny rozbójniczych trupów to widok, o którym miejscowi będą rozprawiać całymi dniami... zresztą nie tylko miejscowi, wieść szybko pójdzie w góry. Ciekawi mnie przeto, co zamierzacie dalej uczynić. Wybieracie się gdzieś w głąb królestwa czy szukacie miejsca, by się osiedlić?
Niby luźna konwersacja, ale pewna daleko posunięta otwartość w wyrażeniu opinii wydaje się sugerować, że setnik jest głęboko sfrustrowany panującymi na dworze nastrojami...