PBF - Boskie potyczki
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Gusłek siedział w kucki, starając się być niewidocznym a najlepiej niewidzialnym. Oto on, kapłan, miał wziąć udział w napaści i rabunku u boku goblinów. Wszystko zdawało się być na opak, wbrew naturze i zdrowemu rozsądkowi. Teraz jeszcze pojawiły się nieumarłe istoty, które napawały go nieopisaną trwogą. Tak więc siedział, z zamkniętymi oczami, z perlącym się na czole potem, zaciskając dłoń na jedynej broni jaką miał i (miał nadzieję) umiał się posługiwać - drewnianej pałce. Gorąco modlił się w duchu, by nie musiał dzisiaj robić z niej użytku. By martwiaki zniknęły, a on sam obudził się z tego koszmaru, najlepiej przy suto zastawionym stole i z kuflem w dłoni a czekająca go bitwa okazała się tylko alkoholowym zwidem.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Przytań Dwie Rzeki, świt czwartego dnie podróży
Kapitan Astar Gurbin ziewnął donośnie, aż zaskrzypiały mu stawy żuchwy.
Widząc obudzone rozmową krasnoludy skinął im głową.
- Tak, to dobry pomysł, aby sprawdzić co wyrabiają tu gobliny. Jeszcze te małe pokurcze gotowe napaść na barkę. Naprawa potrwa ze dwa trzy dni i pewnie do tego czasu sprowadzą tu zapasowe woły. Inaczej mówiąc macie wystarczająco czasu aby zająć się tą sprawą. Niestety nie mam przewidzianych pieniędzy na tego typu wydatki, ale z tego co słyszałem rabunek bawołów wielce rozsierdził karczmarza - Inroba Guttę. Ponoć jest skłonny zapłacić za goblinie uszy - rzekł do swoich ochroniarzy kapitan.
Kapitan Astar Gurbin ziewnął donośnie, aż zaskrzypiały mu stawy żuchwy.
Widząc obudzone rozmową krasnoludy skinął im głową.
- Tak, to dobry pomysł, aby sprawdzić co wyrabiają tu gobliny. Jeszcze te małe pokurcze gotowe napaść na barkę. Naprawa potrwa ze dwa trzy dni i pewnie do tego czasu sprowadzą tu zapasowe woły. Inaczej mówiąc macie wystarczająco czasu aby zająć się tą sprawą. Niestety nie mam przewidzianych pieniędzy na tego typu wydatki, ale z tego co słyszałem rabunek bawołów wielce rozsierdził karczmarza - Inroba Guttę. Ponoć jest skłonny zapłacić za goblinie uszy - rzekł do swoich ochroniarzy kapitan.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Mokradła, późne popołudnie
Goblińskie komando wstrzymało oddech lub szeptało modlitwy do swych bogów. Siedzieli ukryci za zasłoną z wierzbowych gałęzi. Taka kryjówka wystarczyłaby aby ukryć ich przed większością humanoidów i sporą liczbą zwierząt, ale czy poskutkuje w przypadku nieumarłych?
Każda sekundę odliczały przyspieszone bicia serc. Czas dłużył się niesłychanie.
Pierwszym zwiastunem zbliżania się nieumarłych był fetor gnijących ciał. W tejże chwili słońce zaświeciło z cało swoją mocą letniej pory roku. Na tle "zielonej kurtyny" zarysował się ciemny cień. Przesuwał się lewej strony na prawą, aby zniknąć z pola widzenia. Pojawił się następny i jeszcze następny. Jak dotychczas żaden z nich nie wykazał większego zainteresowania wierzbą i skrywaną przez nią osobami.
Jedak kolejny z przesuwających się cieni, przystanął i pozostał kilka chwil w bezruchu. Ciszę przeszyło kłapanie zębów. Zaraz potem przez gałęzie wsunęła się czaszka z niekompletną ilością zębów i złowrogim błyskiem w pustych oczodołach.
Zaciskający powieki Gusłek miał ochotę zwymiotować gdy tylko poczuł słodkawą woń rozkładających się zwłok, jednak zaciśnięte strachem gardło uniemożliwiło całkowicie ten tak zwyczajny odruch obronny.
Gdy dookoła rozległy się wycia i okrzyki przerażenia podziękował w duchu skurczom zwieraczy, bo w innych przypadku oddał by mocz.
Barthur w ostatniej chwili pojął, co oznaczała zielona lekko opalizująca maź pozostała na palcach po rozgnieceniu robala, a to diametralnie zmieniło znaczenie wróżby.
Pod drzewem zapanował chaos gdy zaczęli się zderzać zwolennicy ataku, z większością opowiadającą się za natychmiastowym odwrotem.
Burgul rzucił się krok do przodu zamachując potężną wakierą w zaglądającą czaszkę, ta zaś trafiona zniknęła z pola widzenia.
Już po chwili na tle "zielonej kurtyny" pojawiły się liczne zbliżające się cienie.
Goblińskie komando wstrzymało oddech lub szeptało modlitwy do swych bogów. Siedzieli ukryci za zasłoną z wierzbowych gałęzi. Taka kryjówka wystarczyłaby aby ukryć ich przed większością humanoidów i sporą liczbą zwierząt, ale czy poskutkuje w przypadku nieumarłych?
Każda sekundę odliczały przyspieszone bicia serc. Czas dłużył się niesłychanie.
Pierwszym zwiastunem zbliżania się nieumarłych był fetor gnijących ciał. W tejże chwili słońce zaświeciło z cało swoją mocą letniej pory roku. Na tle "zielonej kurtyny" zarysował się ciemny cień. Przesuwał się lewej strony na prawą, aby zniknąć z pola widzenia. Pojawił się następny i jeszcze następny. Jak dotychczas żaden z nich nie wykazał większego zainteresowania wierzbą i skrywaną przez nią osobami.
Jedak kolejny z przesuwających się cieni, przystanął i pozostał kilka chwil w bezruchu. Ciszę przeszyło kłapanie zębów. Zaraz potem przez gałęzie wsunęła się czaszka z niekompletną ilością zębów i złowrogim błyskiem w pustych oczodołach.
Zaciskający powieki Gusłek miał ochotę zwymiotować gdy tylko poczuł słodkawą woń rozkładających się zwłok, jednak zaciśnięte strachem gardło uniemożliwiło całkowicie ten tak zwyczajny odruch obronny.
Gdy dookoła rozległy się wycia i okrzyki przerażenia podziękował w duchu skurczom zwieraczy, bo w innych przypadku oddał by mocz.
Barthur w ostatniej chwili pojął, co oznaczała zielona lekko opalizująca maź pozostała na palcach po rozgnieceniu robala, a to diametralnie zmieniło znaczenie wróżby.
Pod drzewem zapanował chaos gdy zaczęli się zderzać zwolennicy ataku, z większością opowiadającą się za natychmiastowym odwrotem.
Burgul rzucił się krok do przodu zamachując potężną wakierą w zaglądającą czaszkę, ta zaś trafiona zniknęła z pola widzenia.
Już po chwili na tle "zielonej kurtyny" pojawiły się liczne zbliżające się cienie.
Zmysł postrzegania energii życiowej nie zawiódł w przypadku jednego z ostatnich szkieletów i stąd to całe zamieszanie. Martwiaki nie zmierzały w stronę wioski, która jest na wschodzie. Maszerowały na południe. Z tego co widział Huskun, nie posiadają żadnej broni, ani zbroi.
Czas na test strachu:
Mordil i Huskan mieli już do czynienia z tego typ nieumarłymi więc ich ten test nie dotyczy.
Gusłek - odp 2 61, rzut 49 - może mieć przydomek "nieulękły"
Barthur - odp 2 58 - rzut 62 - rzuca się do ucieczki
Goblin - odp 2 62 - rzut 63 - po ucieczce Barthura postanowił do niego dołączyć.
Część goblinów też ratuje się ucieczką.
Czas na test strachu:
Mordil i Huskan mieli już do czynienia z tego typ nieumarłymi więc ich ten test nie dotyczy.
Gusłek - odp 2 61, rzut 49 - może mieć przydomek "nieulękły"
Barthur - odp 2 58 - rzut 62 - rzuca się do ucieczki
Goblin - odp 2 62 - rzut 63 - po ucieczce Barthura postanowił do niego dołączyć.
Część goblinów też ratuje się ucieczką.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Mordil nie czekając na reakcję reszty plemienia wziął zamach i uderzył toporzyskiem w czaszkę dziwnie szczerzącą swoje zębiska, po czym wyciąga drugi topór i rzuca się na wścibskiego szkieleta.
Oczywiście jeśli wszystko się uda potem zachęcam okrzykami innych do ataku.
Oczywiście jeśli wszystko się uda potem zachęcam okrzykami innych do ataku.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Mokradła, późne popołudnie
Huskun wrzasnął wiedziony odruchem, niebywale wysoką i piskliwą nutą, która sprawiła, że kilku najbliższym goblinom włos zjeżyła się pokrywająca czaszki twarda szczecina. Obracając się w miejscu i łapiąc jedną ręką za kubrak Gusłka zaklinacz pociągnął swego duchowego przewodnika z całej siły w tył, wpatrując się jednocześnie szeroko otwartymi oczami w szerokie bary uciekającego na złamanie karku Barthura.
- Ty bojaku! - wrzasnął w rodzimym dialekcie Huskun - Ty paskudaśny bojaku! A my chodu, modłaczu! Chodu!
Ściskając w dłoni amulet goblin zaczął tarmosić za odzienie człowieka, chcąc go czym prędzej zmusić do odwrotu w bezpieczniejsze miejsce.
Huskun wrzasnął wiedziony odruchem, niebywale wysoką i piskliwą nutą, która sprawiła, że kilku najbliższym goblinom włos zjeżyła się pokrywająca czaszki twarda szczecina. Obracając się w miejscu i łapiąc jedną ręką za kubrak Gusłka zaklinacz pociągnął swego duchowego przewodnika z całej siły w tył, wpatrując się jednocześnie szeroko otwartymi oczami w szerokie bary uciekającego na złamanie karku Barthura.
- Ty bojaku! - wrzasnął w rodzimym dialekcie Huskun - Ty paskudaśny bojaku! A my chodu, modłaczu! Chodu!
Ściskając w dłoni amulet goblin zaczął tarmosić za odzienie człowieka, chcąc go czym prędzej zmusić do odwrotu w bezpieczniejsze miejsce.
Pierwszą rundę poświęcam na ucieczkę licząc na to, że mur złożony z Burgula i Mordila zatrzyma tuzin martwiaków. Oddaliwszy się na względnie bezpieczną odległość badam sytuację. Jeśli ożywieńcy będą walczyli z naszymi śmiałkami, zacznę błagać Gusłka o Błogosławieństwo (chodzi mi głównie o premię +9 do UM i OB.). Potem w tej samej rundzie Czarny Pocisk w martwiaka, który walczy z Burgulem - trzeba nabić punkty u wodza, a obcy goblin niech się wykaże wartością w boju!
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- W NOOOOOOOOGIIIIIIIIIII - chciał ryknąć na całe gardło Gusłek, ale z jego krtani wydobył się jedynie przeciągły, jękliwy pisk. Na złamanie karku pędził za swym akolitą nie zważając na zostawionych za plecami goblińskich towarzyszy.
- Miej mnie w opiece Pianie - piszczał czmychając niczym wystraszony zając - zabierz ode mnie te oślizgłe paskudztwa - wył prędko przebierając nogami niczym czmychająca w popłochu (dość niezgrabna) sarna - jeszcze Tobie się przydam, ratuj...
- Miej mnie w opiece Pianie - piszczał czmychając niczym wystraszony zając - zabierz ode mnie te oślizgłe paskudztwa - wył prędko przebierając nogami niczym czmychająca w popłochu (dość niezgrabna) sarna - jeszcze Tobie się przydam, ratuj...
Gdy już najdziemy się we w miarę bezpiecznej odległości a będzie się zanosić na starcie i Huskun będzie miał wziąć w niej udział, to oczywiście zostanie pobłogosławiony, by Pian miał go w swej opiece.
Ostatnio zmieniony 04 kwietnia 2013, 07:58 przez namakemono, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times