PBF - Bezsłoneczna Cytadela
Strzała Aravena trafiła druida w pierś. Belak zatoczył się do tyłu w połowie inkantacji.Chwilę potem w jego głowę trafił karczemny tłuk barbarzyńcy. Nad leżącym na ziemi wyklętym kapłanem natury przeleciał,wydzielajacy zielonkawy opar,dzban który roztrzaskał się o masywny pień magicznego drzewa. Drzewo zła zapłonęło jasnozielonym ogniem. Drzewne skazy skrzecząc przeraźliwie ruszyły w strone barbarzyńcy,jednocześnie dłoń młodej kobiety rozbłysła białym światłem. W szeroki tors Graga uderzyła biała energia. Obaj rycerze zaś zwarli się w smiertelnym boju. Ich magiczne bronie zderzały się krzesząc miriady iskier.Jednak Berghar zdecydowanie górował nad przeciwnikiem siłą. Mimo że krwawił z wielu pomniejszych ran w końcu ciosem buławy przetrącił kark paladyna.
Drzewo dopalało się rozsiewając dookoła zapach palącego się kompostu. Araven stojąc nad ciałem młodej magiczki wycierał zakrwawione ostrze w płaszcz trupa. Grag,rozcierając oparzone miejsce rozdeptywał resztki drewna będące niegdyś dziwnymi stworami,jakby chciał upewnić się że nie powstaną już nigdy. Leobardis natomiast rozpaczał nad cielskiem żaby która pochłonęła jego szczurzego pupila. Berghar z ponurym wyrazem twarzy klęczał przy ciele paladyna,w milczeniu oddając hołd swemu rycerskiemu,aczkolwiek upadłemu oponentowi. W pobliżu zabitego leżał jego zdobny,runiczny miecz.
Drzewo dopalało się rozsiewając dookoła zapach palącego się kompostu. Araven stojąc nad ciałem młodej magiczki wycierał zakrwawione ostrze w płaszcz trupa. Grag,rozcierając oparzone miejsce rozdeptywał resztki drewna będące niegdyś dziwnymi stworami,jakby chciał upewnić się że nie powstaną już nigdy. Leobardis natomiast rozpaczał nad cielskiem żaby która pochłonęła jego szczurzego pupila. Berghar z ponurym wyrazem twarzy klęczał przy ciele paladyna,w milczeniu oddając hołd swemu rycerskiemu,aczkolwiek upadłemu oponentowi. W pobliżu zabitego leżał jego zdobny,runiczny miecz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Grag podszedł do ciała druida i zaczął je przeszukiwać.
- Ten parch miał nieźle zryte pod czaszką. Nieciekawie wyszło żeście pociachali tych co ich mieliśmy uratować. Trza ich było ogłuszyć, a wy od razu na ostre - marudził rozsierdzony barbarzyńca, którego ominęła ciekawa potyczka.
Następnie Grag podszedł do żaby i zaczął przecinać jej brzuch.
- Kiedyś jednego z moich braci zeżarł smok. Stare to było bydle i prawie nie miało zębów. I do tego ślepe bo miast złota i klejnotów w leżu jego same takie czarne bryłki leżały. Tegoż Pierdka, tak się zwie brat, ojciec z żołądka gadziny wyrzezał i żyje do dziś. Jak byłem mały to lubiłem patrzeć, jak takie żaby polują. Strzelają jęzorami i to co złapią połykają w całości. Jeszcze szczurka żywego zobaczysz - pocieszył druida półolbrzym, dobierając się do żołądka żaby.
- Ten parch miał nieźle zryte pod czaszką. Nieciekawie wyszło żeście pociachali tych co ich mieliśmy uratować. Trza ich było ogłuszyć, a wy od razu na ostre - marudził rozsierdzony barbarzyńca, którego ominęła ciekawa potyczka.
Następnie Grag podszedł do żaby i zaczął przecinać jej brzuch.
- Kiedyś jednego z moich braci zeżarł smok. Stare to było bydle i prawie nie miało zębów. I do tego ślepe bo miast złota i klejnotów w leżu jego same takie czarne bryłki leżały. Tegoż Pierdka, tak się zwie brat, ojciec z żołądka gadziny wyrzezał i żyje do dziś. Jak byłem mały to lubiłem patrzeć, jak takie żaby polują. Strzelają jęzorami i to co złapią połykają w całości. Jeszcze szczurka żywego zobaczysz - pocieszył druida półolbrzym, dobierając się do żołądka żaby.
Odpowiem najszerzej jak to możliwe. Belak padł w pierwszej fali,dwójka zaginionych atakowała was z całą mocą.Nie reagowali na polecenia poddania się ani zaprzestania walki. Od momentu kiedy Grag podpalił drzewo starali się go dopaść za wszelką cenę. Próba ogłuszenia magiczki spełzła na niczym,normalny człowiek po takim ''głuszaku'' padłby od razu i nakrył się nogami.
Ostatnio zmieniony 16 kwietnia 2013, 10:22 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
Barbarzyńca zajęty patroszeniem wielkiej żaby zaklął szpetnie. Coś dziabnęło go w palec. Chwilę potem dostrzegł ruch we wnetrznościach płaza. Jakaś nieznana mu z nazwy część żabich kiszek wybrzuszyła się by pęknąć po chwili wypuszczając na wolność ogromnego upapranego flakami szczura który z radosnym piskiem podążył w stronę zaskoczonego,podobnie jak reszta towarzyszy,druida.
-A nie mówiłem-stwierdził półolbrzym wznosząc palec wskazujący w górę.
-A nie mówiłem-stwierdził półolbrzym wznosząc palec wskazujący w górę.
Jakby nie patrzeć można zabrać zwłoki na górę jednak targanie dwóch ciał przez cały system jaskiń i przynamniej dwukrotne ciąganie ich linami na górę znacznie opóźni powrót na powierzchnię. Może minęło kilka godzin ale bohaterowie są zdrowo poobijani i zmęczeni,dodatkowo barbarzyńca cierpi na efekty dwóch trafień krytycznych
[/center]