Zachodzę od tyłu przeciwników, i gdy będę blisko, krzyczę i ogólnie próbuję odciągnąć ich uwagę od Balina. Wykorzystuje do tego wszystko co pod ręką: jakiś kamień, patyk, itp. Jak bestia zwróci się do mnie, stają plecami lub bokiem do atakujących towarzyszy, to... to się zastanowię co dalej.
PBF - Boskie potyczki
- Łolaboga - jęknął gnom, widząc, że jego plan opuszczenia tego przeklętego bagniska spalił na panewce. Zamknął oczy, próbując się skupić. Wyszeptał inkantację, machnął prawą ręką. (Na) Obraz Grubelli stanął (mu), przywołując wspomnienia. Z obrzydzeniem skierował iluzję na stworzenie, sprawiając wrażenie, jakby goblińska iluzja chciała przytulić przeciwnika. Sam westchnął ciężko, rozejrzał się po polu walki. Zauważył Balina nacierającego na przeciwników. Postanowił mu pomóc...
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Miejsce walki, wczesna noc
Po śmierci tajemniczej kobiety gobliny zabrały się do robienia tego w czym były najlepsze. Rozpoczęło się rubaszne i nieokiełznane łupienie trupów.
Zawiedziony przebiegiem leczenia kobiety w bieli Barthur zaczął przeszukiwać najbliższe trupy. Od razu rzucił mu się w oczy truchło poharatanego półolbrzyma. Przypominał on jeża, bo tkwiło w nim ponad dziesięć strzał zaopatrzonych w lotki z czarnych piór. Ów trup dysponował dość ciekawą zbroją. Pancerz ten składał się z wielu nachodzących na siebie metalowych łusek z litymi osłonami na barki, kolana i łokcie. Po odwróceniu ciała Barthur ujrzał ładnie wykonany dwuręczny miecz i rycerską, trójkątną tarczę z herbem z dwoma jeleniami na niebieskim tle. Jako, że posturą i wzrostem trup zbliżony był do Barthura, największy goblin świata zaczął przebierać się w jego pancerz. Robiąc to odnalazł na jego szyi szczerozłoty amulet ze znakiem oka oraz pękatą sakiewkę.
Przebiegający od ciała do ciała Mordil zabierał sakiewki i inne widoczne kosztowności. Podobnie czynił nienasycony zdobyczy Huskun.
Nieznajomy ork odmówił ostentacyjnie pomocy medycznej, spluwając zieloną flegmą pod buty Gusłaka.
Radosne łupienie przerwał nagły chlupot wody w pobliskiej Senil. Sitowa zatrzęsły się, a z pomiędzy nich wychynęły nagie i obrzękłe ciała osób tracących życie w wodnych topielach. Te zwłoki jednak poruszały się i emanowały aurą Pana Śmierci.
Po śmierci tajemniczej kobiety gobliny zabrały się do robienia tego w czym były najlepsze. Rozpoczęło się rubaszne i nieokiełznane łupienie trupów.
Zawiedziony przebiegiem leczenia kobiety w bieli Barthur zaczął przeszukiwać najbliższe trupy. Od razu rzucił mu się w oczy truchło poharatanego półolbrzyma. Przypominał on jeża, bo tkwiło w nim ponad dziesięć strzał zaopatrzonych w lotki z czarnych piór. Ów trup dysponował dość ciekawą zbroją. Pancerz ten składał się z wielu nachodzących na siebie metalowych łusek z litymi osłonami na barki, kolana i łokcie. Po odwróceniu ciała Barthur ujrzał ładnie wykonany dwuręczny miecz i rycerską, trójkątną tarczę z herbem z dwoma jeleniami na niebieskim tle. Jako, że posturą i wzrostem trup zbliżony był do Barthura, największy goblin świata zaczął przebierać się w jego pancerz. Robiąc to odnalazł na jego szyi szczerozłoty amulet ze znakiem oka oraz pękatą sakiewkę.
Przebiegający od ciała do ciała Mordil zabierał sakiewki i inne widoczne kosztowności. Podobnie czynił nienasycony zdobyczy Huskun.
Nieznajomy ork odmówił ostentacyjnie pomocy medycznej, spluwając zieloną flegmą pod buty Gusłaka.
Radosne łupienie przerwał nagły chlupot wody w pobliskiej Senil. Sitowa zatrzęsły się, a z pomiędzy nich wychynęły nagie i obrzękłe ciała osób tracących życie w wodnych topielach. Te zwłoki jednak poruszały się i emanowały aurą Pana Śmierci.
Barthur zyskał zbroję łuskowo-metalowaną miarową, amulet i sakiewkę, Mordil zgromadził pięć sakiewek, dwa złote sygnety, rubinowe kolczyki, dwa świetnie wykonane krótkie miecze, Huskun znalazł jeszcze 4 sakiewki, buty z wysuwanymi ostrzami i malutką kuszę.
Gusłkowi rzuciła się w oczy wypchana flaszkami torba na ramię.
Tymczasem od strony rzeki nadciągnął wróg w postaci dwóch zbyt żwawych jak na trupy topielców.
Żywych koni brak. Więcej amuletów brak. Da się znaleźć żywność i wodę, jest na wozach.
Gusłkowi rzuciła się w oczy wypchana flaszkami torba na ramię.
Tymczasem od strony rzeki nadciągnął wróg w postaci dwóch zbyt żwawych jak na trupy topielców.
Żywych koni brak. Więcej amuletów brak. Da się znaleźć żywność i wodę, jest na wozach.
Ostatnio zmieniony 23 kwietnia 2013, 12:54 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Miejsce walki, wczesna noc
Huskun obnażył bezwiednie kiełki, cofnął się o krok na widok dwóch ociekających wodą, nabrzmiałych ożywieńców. Okropny fetor bił od opuchniętych groteskowo ciał, animowanych makabryczną mocą czarnej magii.
- Une chybaście nie wyjaki! - parsknął ostrzegawczo goblin, zaciskając palce jednej dłoni na swym żelaznym amulecie, drugimi zaś mierząc prosto w opasłe cielsko bliższego utopca.
- Pierduth! - skrzeknął zaklinacz wypowiadając po raz kolejny tego emocjonującego dnia słowo splatające zaklęcie.
Huskun obnażył bezwiednie kiełki, cofnął się o krok na widok dwóch ociekających wodą, nabrzmiałych ożywieńców. Okropny fetor bił od opuchniętych groteskowo ciał, animowanych makabryczną mocą czarnej magii.
- Une chybaście nie wyjaki! - parsknął ostrzegawczo goblin, zaciskając palce jednej dłoni na swym żelaznym amulecie, drugimi zaś mierząc prosto w opasłe cielsko bliższego utopca.
- Pierduth! - skrzeknął zaklinacz wypowiadając po raz kolejny tego emocjonującego dnia słowo splatające zaklęcie.
Czarny Pocisk, UM 80. Potem wycofuję się za bardziej walecznych/okazałych druhów szukając schronienia za ich plecami!
-
8art
- Reactions: