PBF - Mały Chłopiec
Powiedzenie że człowiek strzela a Bóg kule nosi najwidoczniej sprawdzało się nawet po zagładzie świata,gdy ludzie tylko okazjonalnie wierzyli w istnienie Wszechstwórcy oraz odnajdywali pokrzepienie w Słowie Bożym. Albinos był z całą pewnością człowiekiem bogobojnym i głęboko wierzącym,jednak tym razem dobry i sprawiedliwy Pan postanowił sobie z niego zakpić.
W małym pomieszczeniu odgłos strzału z wielkiego rewolweru przypominał odgłos grzmotu. Ogromna kula kalibru 0.357 wydostała się z lufy z ogromną prędkością i zrobiła potężną dziurę w ścianie,prawie muskając ramię Facemana. Odpryski drzazg poszybowały w powietrze by po swobodnym locie upaść na zakurzoną podłogę. Desmond mocował się z karabinowym pasem gdy tymczasem więzień sadząc ogromne susy całą masą ciała uderzył w drzwi,niemal wyrywając je z zawiasów. Mimo rany w nodze pędził w podskokach przez Cieniste Piaski,kierując się w stronę wyrwy w murze. Obaj azylanci i tracker wypadli z bronią gotową do użycia za uciekinierem. Jakież było ich zdumienie kiedy spostrzegli że cała mieścina gapi się na całą sytuację nic sobie nie robiąc z ucieczki korsarza. Stojący kilka metrów dalej szeryf trzymając się pod boki rechotał w niebogłosy i pokazując w stronę Trolla rzekł z usmiechem
-Łapcie go panowie,jest wasz-wyszczerzył się do misjonarza.-Tylko za szybko go nie ustrzelcie-dodał.
W małym pomieszczeniu odgłos strzału z wielkiego rewolweru przypominał odgłos grzmotu. Ogromna kula kalibru 0.357 wydostała się z lufy z ogromną prędkością i zrobiła potężną dziurę w ścianie,prawie muskając ramię Facemana. Odpryski drzazg poszybowały w powietrze by po swobodnym locie upaść na zakurzoną podłogę. Desmond mocował się z karabinowym pasem gdy tymczasem więzień sadząc ogromne susy całą masą ciała uderzył w drzwi,niemal wyrywając je z zawiasów. Mimo rany w nodze pędził w podskokach przez Cieniste Piaski,kierując się w stronę wyrwy w murze. Obaj azylanci i tracker wypadli z bronią gotową do użycia za uciekinierem. Jakież było ich zdumienie kiedy spostrzegli że cała mieścina gapi się na całą sytuację nic sobie nie robiąc z ucieczki korsarza. Stojący kilka metrów dalej szeryf trzymając się pod boki rechotał w niebogłosy i pokazując w stronę Trolla rzekł z usmiechem
-Łapcie go panowie,jest wasz-wyszczerzył się do misjonarza.-Tylko za szybko go nie ustrzelcie-dodał.
Przeklęty pomiocie szatana! -zaryczał w gniewie białowskóry boży sługa. Schował rewolwer do kabury i ruszył pędem za uciekinierem dopuszczając do swego serca grzeszne myśli niecnych uczynków, jakich miał zamiar dopuścić się pochwyciwszy gagatka, który zakpił z jego wiary.


Ostatnio zmieniony 07 maja 2013, 14:44 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
- Spokojnie, panie Lobo - powiedział bez emocji Desmond, przymierzając się do strzału w stronę biegnącego człowieka.
Strzelam do niego tak, żeby nie zabić, ale możliwie utrudnić poruszanie, potem biegnę za nim.
Gdy podbiegnę na jakieś pięć metrów, ściągam karabin i zatrzymuję go krzykiem, a jak to nie zadziała, po prostu dam mu kolbą w łeb.
Udało mi się strzelić zanim wybiegł?
Gdy podbiegnę na jakieś pięć metrów, ściągam karabin i zatrzymuję go krzykiem, a jak to nie zadziała, po prostu dam mu kolbą w łeb.
Udało mi się strzelić zanim wybiegł?
Ostatnio zmieniony 07 maja 2013, 16:02 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.
Uciekający Troll poruszał się całkiem sprawnie jak na rannego. Nie był jednak dość szybki. Odwrócił się słysząc za sobą ciężkie kroki i zdołał tylko dojrzeć jak wielka blada pięść opada w dół. Przed oczami rozbłysnęły mu wszystkie możliwe kolory. Uciekinier zwalił się w piach mamrocząc coś niezrozumiale pod nosem.
Desmond nie oddał żadnego strzału.
- No i mamy gagatka - mruknął Faceman, podchodząc jako ostatni. Ręce trzymane w kieszeniach marynarki z palcami na zewnątrz miały dać wszystkim do zrozumienia, że mężczyzna przewidział z góry wynik tego spotkania i ani chwili nie bał się o niepowodzenie całej akcji.
- Dobrze się spisałeś, ojcze Lobo. Jestem pełen podziwu - dodał głośniej, kiwając z uznaniem głową. Po chwili Faceman podszedł do leżącego Trolla i spytał nonszalanckim głosem:
- A dokąd to? Zostawiłeś wodę na ogniu?
- Dobrze się spisałeś, ojcze Lobo. Jestem pełen podziwu - dodał głośniej, kiwając z uznaniem głową. Po chwili Faceman podszedł do leżącego Trolla i spytał nonszalanckim głosem:
- A dokąd to? Zostawiłeś wodę na ogniu?
-NIE!!-darł się w niebogłosy więzień,widząć zbliżajacego się z każdą sekundą straszliwego kaznodzieję który z okrutnym usmiechem na twarzy wiązał w dłoniach wisielczą pętle.
-NIE!! LUDZIE,RATUJCIE!!-wydzierał się Troll-POWIEM...POWIEM WSZYSTKO...WSZYSTKO CO CHCECIE.
Kiedy ponury,blady kaznodzieja stanął z gotowym stryczkiem nad bandziorem,na spodniach leżącego pojawiła się ciemna śmierdząca plama. Misjonarz z niesmakiem zmarszczył nos.
-Tak szybko?Dupa zazwyczaj puszcza po wieszaniu...
-NIE!! LUDZIE,RATUJCIE!!-wydzierał się Troll-POWIEM...POWIEM WSZYSTKO...WSZYSTKO CO CHCECIE.
Kiedy ponury,blady kaznodzieja stanął z gotowym stryczkiem nad bandziorem,na spodniach leżącego pojawiła się ciemna śmierdząca plama. Misjonarz z niesmakiem zmarszczył nos.
-Tak szybko?Dupa zazwyczaj puszcza po wieszaniu...
Ostatnio zmieniony 20 maja 2013, 12:54 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.