Balin ocenia, czy da radę schronić się na drugim brzegu, jak wąski jest lewy brzeg, można się tam bronić?
PBF - Boskie potyczki
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Barthur miał pewne obawy co do wejścia do tajemniczej jaskini. Brodzenie w nieznanej mu rzece w cięzkiej zbroji zakrwało o szaleństwo, ale z drugiej strony chyba wołał się utopić niż stawić czoła hordzie martwiaków i stać się jednym z nich.
Nakreślił w powietrzu znak kielicha Piana, mamrocząc słowa modlitwy o ochronę i szczęście. Gdyby tylko mieli chwilę czasu pewno zatrzymałby się i powróżył, ale nieumarli chyba deptali im po piętach. Zdecydowany na wejście do wilgotnej jaskini spytał tylko przezornie:
- Te chłopy, my tera włazimy, ale kaj wyjście jakie jest po drugiej stronie?
Nakreślił w powietrzu znak kielicha Piana, mamrocząc słowa modlitwy o ochronę i szczęście. Gdyby tylko mieli chwilę czasu pewno zatrzymałby się i powróżył, ale nieumarli chyba deptali im po piętach. Zdecydowany na wejście do wilgotnej jaskini spytał tylko przezornie:
- Te chłopy, my tera włazimy, ale kaj wyjście jakie jest po drugiej stronie?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dno parowu, wczesna noc
Zbierając całą swą odwagę, Huskun starannie zawiesił sakwę na piersiach, a potem ujął w prawicę jeden ze swoich sztyletów i trąciwszy Barthura łokciem dał półolbrzymowi do zrozumienia, że u jego boku gotów byłby zapuścić się nawet w mroczną jaskinię.
W tej chwili wszystko zdawało się lepsze od ponownego spotkania z ghulem, który jakiś czas temu na oczach zaklinacza rozrywał na strzępy szubienicznika.
Odziany w ciężką zbroję i hełm Barthur jawił się w oczach goblina prawdziwym rycerzem, stał się znienacka prawdziwym gigantem zdolnym powstrzymać każdego przyczajonego w jaskini wroga na dość długo, by sam zaklinacz zdążył uciec...
- Ty idź przodem, boś jest większy, nicponiu - powiedział Huskun zezując jednocześnie na Mordila - Będziesz walił w każdy napotkany czerep, a ja będę dorzynał tych, co padną. Potem się obaczy, co dalej.
Zbierając całą swą odwagę, Huskun starannie zawiesił sakwę na piersiach, a potem ujął w prawicę jeden ze swoich sztyletów i trąciwszy Barthura łokciem dał półolbrzymowi do zrozumienia, że u jego boku gotów byłby zapuścić się nawet w mroczną jaskinię.
W tej chwili wszystko zdawało się lepsze od ponownego spotkania z ghulem, który jakiś czas temu na oczach zaklinacza rozrywał na strzępy szubienicznika.
Odziany w ciężką zbroję i hełm Barthur jawił się w oczach goblina prawdziwym rycerzem, stał się znienacka prawdziwym gigantem zdolnym powstrzymać każdego przyczajonego w jaskini wroga na dość długo, by sam zaklinacz zdążył uciec...
- Ty idź przodem, boś jest większy, nicponiu - powiedział Huskun zezując jednocześnie na Mordila - Będziesz walił w każdy napotkany czerep, a ja będę dorzynał tych, co padną. Potem się obaczy, co dalej.
Czy ten rączy ork poznany przy zaprzęgach wciąż jest z nami czy też uciekł w inną stronę?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Tajemnicza dolina, północ
Zmęczony biegiem, zaczerwieniony na twarzy gnom, żywo zareagował na możliwość napicia się zimnej źródlanej wody. Omijając skarlałe drzewa i głazy, szybkim krokiem pokonał niewielką stromiznę i zanurzył twarz w tafli jeziora. Woda była smaczna i zimna. Gnom pił długo nie podnosząc głowy, aż wreszcie gdy podszedł Skela poderwał głowę i łapał hausty powierza.
Nagle na twarzy Imaginariusa zagościło przerażenie. Odskoczył od brzegu wskazując głębię palcem.
- Hej, Bazookh, Skela! Coś się rusza w wodzie! Nie wchodźcie tam! - wykrzyknął i zabełkotał - parsziwus strszaszilus.
Skela i Bazookh odruchowo unieśli dłoń, w samą porę, bo z jeziora wyskoczyła, zszarzała postać o rozdziawionej gębie pełnej spróchniałych zębisk. Jednak było z nią coś nie tak, co wzbudziło ich wątpliwości. Była nieco przeźroczysta i nierealna. Po chwili rozwiała się jak kłąb dymu.
Tylko Drayaharus nie wytrzymał i wybuchł perlistym śmiechem.
Tymczasem nad jezioro nadbiegł Balin. Ciężko dysząc wsparł ręce na udach, lecz cały czas świdrował wzrokiem otoczenie. Wpatrzył się w drugi brzeg jeziora. Był to dość stromo opadający w stronę jeziora pas ziemi, mierzący nie więcej niż trzy krasnoludy szerokości.
Balin wzniósł dłoń i wskazał miejsce koło wodospadu.
- Chodźmy tam. To najlepsze miejsce do obrony.
W tym momencie wydarzyły się dwie rzeczy. Od strony wąwozu wdarły się do dolinki nieumarli, a wśród nichzombie, ghule, szkielety i szubieniczniki. Natomiast w połowy wysokości wodospadu wystrzeliły jakieś ciała i z głośnym krzykiem wpadły w toń jeziora.
Do Dobra
Zmęczony biegiem, zaczerwieniony na twarzy gnom, żywo zareagował na możliwość napicia się zimnej źródlanej wody. Omijając skarlałe drzewa i głazy, szybkim krokiem pokonał niewielką stromiznę i zanurzył twarz w tafli jeziora. Woda była smaczna i zimna. Gnom pił długo nie podnosząc głowy, aż wreszcie gdy podszedł Skela poderwał głowę i łapał hausty powierza.
Nagle na twarzy Imaginariusa zagościło przerażenie. Odskoczył od brzegu wskazując głębię palcem.
- Hej, Bazookh, Skela! Coś się rusza w wodzie! Nie wchodźcie tam! - wykrzyknął i zabełkotał - parsziwus strszaszilus.
Skela i Bazookh odruchowo unieśli dłoń, w samą porę, bo z jeziora wyskoczyła, zszarzała postać o rozdziawionej gębie pełnej spróchniałych zębisk. Jednak było z nią coś nie tak, co wzbudziło ich wątpliwości. Była nieco przeźroczysta i nierealna. Po chwili rozwiała się jak kłąb dymu.
Tylko Drayaharus nie wytrzymał i wybuchł perlistym śmiechem.
Tymczasem nad jezioro nadbiegł Balin. Ciężko dysząc wsparł ręce na udach, lecz cały czas świdrował wzrokiem otoczenie. Wpatrzył się w drugi brzeg jeziora. Był to dość stromo opadający w stronę jeziora pas ziemi, mierzący nie więcej niż trzy krasnoludy szerokości.
Balin wzniósł dłoń i wskazał miejsce koło wodospadu.
- Chodźmy tam. To najlepsze miejsce do obrony.
W tym momencie wydarzyły się dwie rzeczy. Od strony wąwozu wdarły się do dolinki nieumarli, a wśród nichzombie, ghule, szkielety i szubieniczniki. Natomiast w połowy wysokości wodospadu wystrzeliły jakieś ciała i z głośnym krzykiem wpadły w toń jeziora.
Do Dobra
Spoiler!
Ostatnio zmieniony 02 maja 2013, 17:13 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times