PBF - Boskie potyczki
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Tajemnicza dolina o północy
Drayaharus słysząc pluski i szamotanie w wodzie w pobliżu wodospadu wskoczył z wrodzoną zręcznością za głaz. Zerkając zza niego dostrzegł, kilka postaci walczących o utrzymanie się na powierzchni wody, z różnym w zasadzie skutkiem.
Balin nie miał zamiaru zwlekać. Od strony parowu nadchodzili licznie nieumarli. Zmysł wojownika i zimna kalkulacja nakazała przyjąć postawę obronną w najlepiej do tego nadającym się miejscu, czyli na spłachetku ziemi zlokalizowanym między jeziorem a ścianą doliny.
Nieznajomi pływacy właśnie walczyli z żywiołem wody
w pobliżu tamtego fragmentu jeziora.
Barthur, Mordil, Huskun i Gusłaek walczyli o każdy haust powietrza. Starali się płynąć lecz co chwilę wadzili o siebie nawzajem to wpadali pod strugę wodospadu, która mieszała ich jak kucharz zupę.
Drayaharus słysząc pluski i szamotanie w wodzie w pobliżu wodospadu wskoczył z wrodzoną zręcznością za głaz. Zerkając zza niego dostrzegł, kilka postaci walczących o utrzymanie się na powierzchni wody, z różnym w zasadzie skutkiem.
Balin nie miał zamiaru zwlekać. Od strony parowu nadchodzili licznie nieumarli. Zmysł wojownika i zimna kalkulacja nakazała przyjąć postawę obronną w najlepiej do tego nadającym się miejscu, czyli na spłachetku ziemi zlokalizowanym między jeziorem a ścianą doliny.
Nieznajomi pływacy właśnie walczyli z żywiołem wody
w pobliżu tamtego fragmentu jeziora.
Barthur, Mordil, Huskun i Gusłaek walczyli o każdy haust powietrza. Starali się płynąć lecz co chwilę wadzili o siebie nawzajem to wpadali pod strugę wodospadu, która mieszała ich jak kucharz zupę.
Wątek techniczny:
Obliczyłem wolną siłę fizyczną waszych postaci i okazuje się, że nie jest zbyt kolorowo. Testując ją czyli test pływania nikomu nie wyszło. Jesteście bardzo obciążeni, a w szczególności Mordil. Wychodzi na to, że wszyscy z poniższych się topią.
Huskun - WSF (33) - rzut 57
Gusłek - (25) 73
Barthur - (33) 53
Mordil - (-150) 17
Ożywieńców, którzy wdarli się do doliny, jest około 30. Głównie zombie i szkielety, ale wśród nich znajdują się także ghule i szubienicznicy.
Obliczyłem wolną siłę fizyczną waszych postaci i okazuje się, że nie jest zbyt kolorowo. Testując ją czyli test pływania nikomu nie wyszło. Jesteście bardzo obciążeni, a w szczególności Mordil. Wychodzi na to, że wszyscy z poniższych się topią.
Huskun - WSF (33) - rzut 57
Gusłek - (25) 73
Barthur - (33) 53
Mordil - (-150) 17
Ożywieńców, którzy wdarli się do doliny, jest około 30. Głównie zombie i szkielety, ale wśród nich znajdują się także ghule i szubienicznicy.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Balin ryknął, chodźcie tu sukinsyny, na Gotam Gora wyślę do piekła tylu z was ilu zdołam.
Krasnolud zacisnął dłoń na stylisku topora, przyjmując postawę obronną, otaksował siły, słabo to widzę, Skela i Bazookh oraz ja, na gnoma chyba nie ma co liczyć przeciwko nieumarłym. Zginę walcząc w obronie jakichś goblinów na jakie miałem polować pomyślał krasnolud... Bogowie mają jednak poczucie humoru.
Gnomie pomóż jakoś goblinom wyjść z wody.
Krasnolud zacisnął dłoń na stylisku topora, przyjmując postawę obronną, otaksował siły, słabo to widzę, Skela i Bazookh oraz ja, na gnoma chyba nie ma co liczyć przeciwko nieumarłym. Zginę walcząc w obronie jakichś goblinów na jakie miałem polować pomyślał krasnolud... Bogowie mają jednak poczucie humoru.
Gnomie pomóż jakoś goblinom wyjść z wody.
Ostatnio zmieniony 07 maja 2013, 09:50 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Tajemnicza dolina o północy
Walczący rozpaczliwie z wdzierającą się do ust i nosa wodą Huskun pojął w końcu, że nadmierne obciążenie zaczyna go ściągać ku dnu sadzawki. Wiedziony zrodzoną z paniki desperacją, czym prędzej odrzucił od siebie przypasaną do boku maczetę, chwilę później zaś posłał w spienione odmęty również wypełnioną cennymi łupami podróżną sakwę.
Złote medaliony i reszta biżuterii były najzupełniej bezpieczne pomiędzy zalegającymi na dnie sadzawki kamieniami, mogły tam czekać choćby i tygodniami na późniejsze wyłowienie.
Walczący rozpaczliwie z wdzierającą się do ust i nosa wodą Huskun pojął w końcu, że nadmierne obciążenie zaczyna go ściągać ku dnu sadzawki. Wiedziony zrodzoną z paniki desperacją, czym prędzej odrzucił od siebie przypasaną do boku maczetę, chwilę później zaś posłał w spienione odmęty również wypełnioną cennymi łupami podróżną sakwę.
Złote medaliony i reszta biżuterii były najzupełniej bezpieczne pomiędzy zalegającymi na dnie sadzawki kamieniami, mogły tam czekać choćby i tygodniami na późniejsze wyłowienie.
Odrzucam maczetę i sakwę z łupami, może to wystarczy, by się wydostać z wody...
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Tajemnicza dolina o północy
Kopnięty wielkim buciorem Barthura, Mordil zanurzył się w kipieli. Nerwowo szarpał za klamrę pasa, na którym wisiało żelastwo działające jak spora kotwica i ciągnąca na dno. W końcu klamra puściła, a wraz z pasm opadły dwa topory obusieczne, jeden toporek, dwa oszczepy, szabla i dwa niedawno znalezione dobrej jakości miecze. Odzyskując nieco swobody zsunął z ramienia torbę z żywnością. W tym czasie zdążył dotrzeć do kamienistego dna od którego odbił się z całych sił, kierując skośnie aby nie wpaść na pływającego nad nim wróżbitę. Wypływając widział spadające części ekwipunku pozostałych członków drużyny.
Wydostawszy się z kotłującej wody wodospadu Huskun i Gusłek ruszyli ku najbliższemu brzegowi, przeciwnemu do zbliżających się nieumarłych.
Tam też dużymi susami podążali krasnoludzi, gnom i odziany na czarno człowiek.
Strąciwszy z pleców wpychającego go pod wodę Mordila, Barthur cisnął z rozmachem na brzeg młot i tarczę. Musiał z całych sił kotłować wodę bo ciężka zbroja z niestrudzona siłą ciągnęła go ku głębinom. Pozbywszy się obciążeni ruszył mozolnie w stronę brzegu.
Tymczasem po brzegach skalistych ścian biegały i wyły ghule. W pewnym momencie Bazookh usłyszał, że w ich skowytach zmieniła się nuta. Coś jakby wściekłość przeszła w zadowolenie, o ile ożywieńcy mogli mieć takie odczucia. Bazookh jednak wolał wierzyć, że tak jest. Bo jeżeli nie...
Z głośnym i przeciągłym skamleniem z wysokiego urwiska spadł cień i roztrzaskał się z chrzęstem na skałach. Imaginerus spodziewając się jakiegoś kolejnego nieszczęścia, wpatrzył się w tamte miejsce. Jego koszmar zaczynał powracać. Nie dość, że w wypełzających z wody rozpoznał pianickiego kapłana Gusłak z jego wiernym akolitom Huskunem, to na dodatek w miejscu z którego spadło ciało, w świetle księżyca ukazał się szczerzący kiełki Uhar. Tylko czekać, aż z Grubella zrzuci drabinkę linową, aby ruszyć na pomoc swojemu kochankowi.
Truposze, nie pędziły chaotycznie na żyjących i nie rozbiegały, mimo, że ghule potrafiły pędzić jak wiatr, a zombie szły mozolnym i powolnym marszem. Szły równym szeregiem. Podzieliły się na dwie grupy obchodzące jezioro z obu stron.
Gdy Mordil wystrzelił spod powierzchni wody, łapczywie łapiąc powietrze, tuż koło niego spadł koniec liny. Goblin złapał go bez zastanowienia i od razu poczuł silne szarpnięcia holujące go w stronę brzegu. Ciągnącym linę był nikt inny jak zapoznany na polanie ork.
Kopnięty wielkim buciorem Barthura, Mordil zanurzył się w kipieli. Nerwowo szarpał za klamrę pasa, na którym wisiało żelastwo działające jak spora kotwica i ciągnąca na dno. W końcu klamra puściła, a wraz z pasm opadły dwa topory obusieczne, jeden toporek, dwa oszczepy, szabla i dwa niedawno znalezione dobrej jakości miecze. Odzyskując nieco swobody zsunął z ramienia torbę z żywnością. W tym czasie zdążył dotrzeć do kamienistego dna od którego odbił się z całych sił, kierując skośnie aby nie wpaść na pływającego nad nim wróżbitę. Wypływając widział spadające części ekwipunku pozostałych członków drużyny.
Wydostawszy się z kotłującej wody wodospadu Huskun i Gusłek ruszyli ku najbliższemu brzegowi, przeciwnemu do zbliżających się nieumarłych.
Tam też dużymi susami podążali krasnoludzi, gnom i odziany na czarno człowiek.
Strąciwszy z pleców wpychającego go pod wodę Mordila, Barthur cisnął z rozmachem na brzeg młot i tarczę. Musiał z całych sił kotłować wodę bo ciężka zbroja z niestrudzona siłą ciągnęła go ku głębinom. Pozbywszy się obciążeni ruszył mozolnie w stronę brzegu.
Tymczasem po brzegach skalistych ścian biegały i wyły ghule. W pewnym momencie Bazookh usłyszał, że w ich skowytach zmieniła się nuta. Coś jakby wściekłość przeszła w zadowolenie, o ile ożywieńcy mogli mieć takie odczucia. Bazookh jednak wolał wierzyć, że tak jest. Bo jeżeli nie...
Z głośnym i przeciągłym skamleniem z wysokiego urwiska spadł cień i roztrzaskał się z chrzęstem na skałach. Imaginerus spodziewając się jakiegoś kolejnego nieszczęścia, wpatrzył się w tamte miejsce. Jego koszmar zaczynał powracać. Nie dość, że w wypełzających z wody rozpoznał pianickiego kapłana Gusłak z jego wiernym akolitom Huskunem, to na dodatek w miejscu z którego spadło ciało, w świetle księżyca ukazał się szczerzący kiełki Uhar. Tylko czekać, aż z Grubella zrzuci drabinkę linową, aby ruszyć na pomoc swojemu kochankowi.
Truposze, nie pędziły chaotycznie na żyjących i nie rozbiegały, mimo, że ghule potrafiły pędzić jak wiatr, a zombie szły mozolnym i powolnym marszem. Szły równym szeregiem. Podzieliły się na dwie grupy obchodzące jezioro z obu stron.
Gdy Mordil wystrzelił spod powierzchni wody, łapczywie łapiąc powietrze, tuż koło niego spadł koniec liny. Goblin złapał go bez zastanowienia i od razu poczuł silne szarpnięcia holujące go w stronę brzegu. Ciągnącym linę był nikt inny jak zapoznany na polanie ork.
Wątek techniczny:
Huskun i Mordil pozbyli się części ekwipunku zwiększając swoje szanse na przeżycie. Test na pływanie wszystkim wyszedł pomyślnie.
Huskun - WSF 53 - rzut 38
Gusłek - 25 - 24
Barthur - 90 - 32
Mordil - 50 - 11
Huskun i Mordil pozbyli się części ekwipunku zwiększając swoje szanse na przeżycie. Test na pływanie wszystkim wyszedł pomyślnie.
Huskun - WSF 53 - rzut 38
Gusłek - 25 - 24
Barthur - 90 - 32
Mordil - 50 - 11
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
MG a skąd u mnie 2 oszczepy, szabla?? Bo chyba nie targałem tego ze sobą? Tylko to przy Gulmaku w wiosce zostało, dwa miecze zdobyczne na pewno w wodzie lądują, ale topory i toporek? Przecież teraz jestem bezbronny jak.....
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Musisz mi pisać co zabierasz ze sobą. Miałeś to w wyposażeniu. Co do bezbronności... miałeś dwa toporki, a oszczepy pływają w pobliżu.
Ostatnio zmieniony 08 maja 2013, 11:22 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Mordil z trudem łapiąc powietrze i bryzgając naokoło wodą złapał jedną ręką koniec liny a druga starał się dosięgnąć pływających obok oszczepów. Ale silne szarpnięcie uniemożliwiło mu uchwycenie broni, goblin spojrzał na brzeg i zauważył ciągnącego linę orka. Goblin po chwili poczuł pod stopami śliskie kamienie ale mimo to pozwolił aby dalej go holowano aż rękami wyczuł grunt pod sobą a wtedy puścił linę i wstał krztusząc się i dławiąc resztkami wody. Mordil rozejrzał się dookoła.
Jeśli ktoś umie pływać to będę wdzięczny jak wyłowi mi te moje toporki.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dzięki wielkie, bo jakoś zupełnie inaczej to sobie wyobrażałem! Teraz wszystko stało się jasne, aczkolwiek wcale nie ułatwia podjęcia decyzji. Wydaje mi się, że ożywieńcy nie muszą się troskać sadzawką - czy one przypadkiem nie przejdą po dnie wyłażąc jak gdyby nigdy nic po naszej stronie?
Co z resztą goblinów i Uharem? Wykazują jakąś chęć pomocy czy też raczej doskonale się bawią naszą sytuacją?
Co z resztą goblinów i Uharem? Wykazują jakąś chęć pomocy czy też raczej doskonale się bawią naszą sytuacją?