PBF - Narodziny legendy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 czerwca 2013, 22:16

Na brzegach Bystrzyny, 14 dzień Ostatnich Siewów

Czarny nieboskłon iskrzył się mrowiem podobnych diamentom gwiazd, a lekkie powiewy północnego wiatru niosły ze sobą chłód, który przyprawiał chwilami o gęsią skórkę, ale który wielu spoconych hersirów witało z nieskrywanym zadowoleniem. Gromada zbrojnych przykucnęła na krawędzi stromego rzecznego urwiska, wsłuchując się w głośny szum wartkiego nurtu. Noc rozbrzmiewała dźwiękami zwierzęcego życia, co chwila w ciemności niosły się pokrzykiwania puszczyków, gdzieś w oddali od górskich zboczy odbiło się przeciągłe wycie wilka.

Irileth wyciągnęła przed siebie zaciśniętą w pięść dłoń i uderzyła nią w okutą żelazem drewnianą tarczę Ullafa.

- Daleka przed wami droga, przeto nie mitrężcie czasu - powiedziała głośnym szeptem - Niechaj bogowie nad wami czuwają. Chcę widzieć wszystkich z powrotem w Grani, słyszycie?

Dobrani przez Ullafa hersirowie odpowiedzieli stłumionymi pomrukami aprobaty, dając upust swemu narastającemu podnieceniu i żądzy walki. Llorvas i Sivariael kiwnęli niemo głowami, zachowując się w bardziej opanowany, przystający cywilizowanym elfom sposób.

- Niechaj wam pójdzie równie dobrze w forcie, pani - odparł Ullaf - Łaska Ośmiu... i Talosa z wami.

Llorvas uniósł nieco brwi słysząc jak starszy drużynnik z lekkim wahaniem wypowiada swe słowa, ale pojął z miejsca, że Ullaf zająknął się jedynie przez wzgląd na obecność w swym pobliżu cudzoziemskich najemników.

To, że dokończył życzenia ośmielając się wypowiedzieć na głos miano zakazanego boga, znienawidzonego przez większość elfów patrona Nordów, dawało dunmerowi wiele do myślenia.

Wymieniwszy uściski prawic ze swymi druhami Llorvas podniósł wyżej dzierżoną w lewej ręce tarczę i potruchtał zwinnie w ślad za hersirami Ullafa. Kiedy po kilkunastu krokach obejrzał się ponad ramieniem, reszty ekspedycji już nie dostrzegł, zniknęła za łagodnym wzniesieniem terenu i porastającymi je krzakami.

Dwudziestu trzech zbrojnych zmierzało żwawo na południe, wzdłuż nurtu lewobrzeżnego dopływu Białej Rzeki ku kamiennym mostom i gościńcowi łączącemu Białą Grań z Siołem Ivara.
Podział sił za nami, już niebawem zacznie się akcja!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 czerwca 2013, 23:38

Na brzegach Bystrzyny, 14 dzień Ostatnich Siewów

Pożegnawszy śpiesznie swych druhów hersirowie Irileth przeprawili się przez Bystrzynę na pobliskiej płyciznę, rozchlapując wodę na tyle cicho, na ile było to możliwe. Kilka zuchwałych krabów próbowało pochwycić intruzów swymi potężnymi szczypcami, ale drużynnicy zwinnie przed nimi uszli, żegnając największego osobnika zamaszystym cięciem topora, które rozłupało z głośnym chrzęstem skorupę kraba.

Wspiąwszy się na przeciwny brzeg z przemoczonymi do pasa nogawicami, wojownicy jarla Balgruufa zapuścili się pomiędzy lesiste zagajniki wyrastające ponad urwisko górujące ponad Bystrzyną. Woda szemrała w ciemnościach, a wiatr kołysał konarami drzew, szeleścił listowiem krzewów.

Barr'teh poruszał się przodem, niczym pokryty sierścią chyży duch. Wąsy kotołaka poruszały się ustawicznie, szeroko otwarte oczy śledziły bacznie otoczenie forpoczty. Lesisty obszar pomiędzy Bystrzyną i Omszałymi Wzgórzami pełen był kryjówek niewielkich zwierząt, przeważnie susłów, zajęcy i wiewiórek, ale khajiit nie zwracał na ich zapachy najmniejszej uwagi.

Rozpoczęło się zupełnie inne polowanie, na grubego zwierza, który potrafił się bronić, a to rzecz jasna przydawało polowaniu wybornego smaczku. Barr'teh nie miał zbyt wielu okazji do łowów na człowieka i nie zamierzał odmówić sobie tej nocy czegokolwiek związanego z tym polowaniem.

Gaszący pragnienie na przeciwnym brzegu rzeki wielki czworonożny kształt poruszył się raptownie zaalarmowany drapieżną wonią kotołaka, zatrąbił ogłuszająco rzucając kocurowi wyzwanie, ale Barr'teh tylko zastrzygł w odpowiedzi uszami, skoncentrowany na roli oczu Irileth.
Druga ekspedycja posuwa się w górę Bystrzyny ku okolicom fortu Szarej Przystani.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 czerwca 2013, 14:05

Na brzegach Bystrzyny, 14 dzień Ostatnich Siewów

Trakty z Rzecznej Puszczy, Sioła Ivara i Sioła Rorika łączyły się opodal Białej Grani, tuż przy spadających z ogłuszającym hukiem kaskadach Białej Rzeki. Okoliczne farmy i gospody tworzyły niejednolitą zabudowę przedzieloną pasami łanów pszenicy i ogrodzonych kamiennymi murkami warzywniaków, których strzegły czujne psy. Chcąc uniknąć podejrzanego zgiełku, hersirowie Ullafa przeprawili się jakiś czas wcześniej na zachodni brzeg Bystrzyny i podróżowali pod osłoną skraju lasu, wtapiając się w bezpieczną czerń pogórza.

Ullaf nakazał zwolnić kroku, przedkładając ostrożność nad szybkość. Dostrzegając na tle rozgwieżdżonego nieba zarysy górskich zboczy Llorvas przyznał Nordowi rację, bo poruszająca się skrycie ekspedycja była coraz bliżej masywu skrywającego zbójnicką strażnicę.

- Wstrzymać marsz - rzucił zduszonym szeptem starszy drużynnik, kucając w cieniu okazałego drzewa i wyzierając ostrożnie pomiędzy gęstymi krzakami tarniny. Sivariael przycupnął obok norskiego wojownika podążając za jego wzrokiem, dostrzegając od razu pas odkrytej przestrzeni przecinający w poprzek poszycie górskiego lasu.

- Gościniec z Rzecznej Puszczy - stwierdził na głos altmer, rozpoznając trakt, który zdarzyło mu się już kilkakrotnie przemierzyć w ciągu ostatnich kilku dni.

Ullaf przekręcił w bok głowę, wbił w elfa spojrzenie ledwie dostrzegalnych w szczelinach hełmu oczu.

- Zaraz za nim są wodospady - dodał, zupełnie zresztą niepotrzebnie, bo Sivariael słyszał doskonale huk spadających mas wody i czuł na twarzy rześką bryzę sączącą się pomiędzy drzewami - Przejdziemy na przeciwną stronę, a potem wzdłuż kaskad do mostów. Gościniec obiega podstawę Puchacza, a strażnica jest na jego zboczu, jakieś pół godziny drogi od mostów.

Sivariael kiwnął niemo głową, przyjmując do wiadomości wyjaśnienia hersira i skrywając starannie zaskoczenie zrodzone świadomością tego, że starszy drużynnik w ogóle zechciał mu coś objaśniać. Chociaż żaden z pozostałych zbrojnych obu elfom nie ubliżył ani nie okazał niechęci, i Sivariael i Llorvas wyraźnie wyczuwali podejrzliwość ukrytą w mowie ciał Nordów, nieufność zrodzoną z dziesiątek lat wzajemnych animozji i etnicznych zatargów.

Mówiąc szczerze, altmer cieszył się skrycie, że mroczny elf zdecydował się dołączyć do grupy Ullafa. Dawało to Sivariaelowi pewne poczucie bezpieczeństwa, albowiem żywa wyobraźnia altmera podsuwała mu chwilami ostrzegawcze wyobrażenia hersirów dokonujących na rzekomym Thalmorczyku samosądu w dzikich ostępach puszczy, nad anonimowym wykrotem, w którym nikt nigdy nie odnalazłby ciała szlachetnego elfa.

Llorvas był dla Nordów kimś równie obcym jak Sivariael, ale w żyłach dunmera płynęła ta sama krew, co w ciele Irileth i sam ten fakt wydawał się wystarczać, by hersirowie Białej Grani akceptowali mrocznego elfa jako kogoś godnego ich towarzystwa.

- Ponoć widzicie w ciemnościach lepiej od ludzi - dodał z pewnym przekąsem Ullaf - Jeśli tak, może pójdziecie przodem do mostu, by sprawdzić, czy tamci nie wystawili czujek? Gotów jestem przyjąć, że nie wszyscy z tych kurwich synów śpią. Na ich miejscu wystawiłbym jaką wartę choćby przy moście do Sioła Ivara.
Jesteście pół godziny drogi od zejścia na ścieżkę wiodącą do strażnicy. Posuwając się brzegiem Białej Rzeki musicie pokonać kamienny most przerzucony nad Bystrzyną i zaraz potem sąsiadujący z nim identyczny mostek wiodący na drugi brzeg Białej Rzeki. Zaraz za mostkiem gościniec skręca na wschód, obiegając szerokim łukiem podstawę wielkiej góry, na zboczu której czają się grasanci.

Ullaf proponuje Wam wysunięty zwiad, ale możecie odmówić, jeśli uważacie, że to zbyt niebezpieczne...

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 07 czerwca 2013, 14:45

- Chętnie. Ale czy mogę zdjąć na ten czas zbroję? Ciężko jest skradać się w żelazie, a poza tym jeśli mnie zauważą w tym, poczęstują z miejsca strzałą jako hersira.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 czerwca 2013, 15:30

Na brzegach Bystrzyny, 14 dzień Ostatnich Siewów

Kryjący się pomiędzy drzewami hersirowie z trudem dotrzymywali kroku poruszającemu się zwinnie kocurowi, ale Barr'teh nie potrafił ich za to winić. Ludzie bądź argonianie mieli w opinii khajiita całkowity brak predyspozycji do funkcjonowania po zmroku, narzucony zapewne w czasach tworzenia świata pr