PBF - Mały Chłopiec
Dziewczyna sprawnie i szybko przeszukała trackera który z niepokojem wpatrywał się w wylot lufy karabinu trzymanego przez staruszka. Kobieta odrzuciła na bok wszystkie rzeczy które mogłyby stanowić zagrożenie.
-Tatku,on nie wygląda ani nie śmierdzi jak Troll-powiedziała. Dziadek podszedł bliżej ani na milimetr nie opuszczając lufy.
-Coś za jeden?-zapytał,po czym szybko dodał-Ci w wozie to cie gonią czy co?
-Tatku,on nie wygląda ani nie śmierdzi jak Troll-powiedziała. Dziadek podszedł bliżej ani na milimetr nie opuszczając lufy.
-Coś za jeden?-zapytał,po czym szybko dodał-Ci w wozie to cie gonią czy co?
Lobo pędził przez wysoką trawę długimi susami zbliżając się coraz bardziej do otwartych szeroko drzwi. Nagle rozległ się dziwny odgłos przypominający zwalnianą cięciwę,gdzieś w koronie drzewa,i albinos poczuł solidne uderzenie w czoło. Z rykiem zatoczył się do tyłu i zniknął w zielsku. Cały świat rozmazał mu się w oczach kiedy ciężko zwalił się na ziemię. Dostrzegł jak jakaś ciemna plama odrywa się od drzewa i z szelestem spada na ziemię.
-To dochodzi zza domu,papo-stwierdziła kobieta-Sprawdzić?
Starszy mężczyzna westchnął
-Nie,jeśli to zwierzak to Tyson wie co robić. Jeśli obcy też sobie poradzi.
Spojrzał na stojącego trackera.
-Przekonałeś mnie-opuścił karabin i wyciągnął rękę w geście powitania-Clyde-powiedział po czym odwrócił się w stronę domu i raźnym krokiem pomaszerował w stronę wejścia
-Gość w dom,Bóg w dom,jak mawiali przed wojną.
-Cindy-krzyknał za dziewczyną-Zobacz kto się pcha od tyłu i dopilnuj żeby coś z nich zostało-spojrzał na Desmonda zbierającego swój dobytek-To mówiłeś że jak wyglądają ci Twoi kumple?
Starszy mężczyzna westchnął
-Nie,jeśli to zwierzak to Tyson wie co robić. Jeśli obcy też sobie poradzi.
Spojrzał na stojącego trackera.
-Przekonałeś mnie-opuścił karabin i wyciągnął rękę w geście powitania-Clyde-powiedział po czym odwrócił się w stronę domu i raźnym krokiem pomaszerował w stronę wejścia
-Gość w dom,Bóg w dom,jak mawiali przed wojną.
-Cindy-krzyknał za dziewczyną-Zobacz kto się pcha od tyłu i dopilnuj żeby coś z nich zostało-spojrzał na Desmonda zbierającego swój dobytek-To mówiłeś że jak wyglądają ci Twoi kumple?
Dziadek Clyde nie ma lunety na karabinie,więc pewnie było to coś innego,może lornetka
Misjonarz widząc zbliżającą się sylwetkę sięgnał do kabury po rewolwer. Kiedy wymacał palcami kolbę poczuł potężne uderzenie w dłoń. Wyrwana siłą kopnięcia broń poleciała gdzieś w trawę. Kiedy ostrość wzroku wróciła Lobo zobaczył nad sobą sterczącego chłopaka który zamierzał się własnie na niego siekierą. W tym momencie obszerny kaptur zsunał się z głowy albinosa ukazując blade,wytatuowane oblicze. Jasne promienie słońca poraziły oczy i musneły swym gorącem skórę misjonarza. Lobo odruchowo zasłonił głowę ramieniem jednak spodziewany cios nie nadszedł. Zamiast tego usłyszał
-Ty nie jesteś Trollem,oni nie lubią mutantów-
-Ty nie jesteś Trollem,oni nie lubią mutantów-
- Hej, zostaw go, bo przestrzelę ci jaja! I odsuń się! - krzyknął Faceman, zbliżając się do napastnika trzymającego siekierę, z pistoletem w dłoni.
Jak chłopak się nie odsunie, strzelam do niego, celując w tułów. Oczywiście, jeżeli Lobo nie blokuje linii strzału, albo jest za duża szansa by go też trafić, to odpuszczam i zmniejszam dystans.
Chłopak wystraszył się na widok faceta w garniturze który nagle wyrósł pośrodku morza chwastów. Tym bardziej poczuł respekt kiedy zobaczył że ten mierzy do niego z broni palnej. Nie wiadomo czy na widok fizjonomii misjonarza czy to broń wymierzona w niego spowodowały że chłopak się wycofał. Powolnym ruchem opuścił siekierę.
W tejże chwili zza domu wybiegła młoda skąpo odziana dziewczyna która zatrzymała się na widok dwóch intruzów.
-Tyson,spokojnie!-krzyknęła-To nie Trolle
W tejże chwili zza domu wybiegła młoda skąpo odziana dziewczyna która zatrzymała się na widok dwóch intruzów.
-Tyson,spokojnie!-krzyknęła-To nie Trolle
-Clyde,farmer-stwierdził mężczyzna. Na odgłos krzyków z tyłu domu przyspieszył kroku przechodząc przez przedpokój i mijając schody prowadzące na górę. Kiedy wyszliście na zewnątrz na mocno zarośnięte podwórze stali tam obaj towarzysze Desmonda,Faceman z wyciągnętym pistoletem i Lobo masujący potężnego guza na czole. Nieopodal klęczał na ziemi młody chłopak w prostym ubraniu,trzymający się za krocze i wykrzywiający z bólu twarz oraz znana już trackerowi dziewczyna tłumacząca coś vocalowi .
-Opuść spluwę,on wam nic nie zrobi-krzyczała dziewczyna.- Myślał że jesteście Trollami. A ty go więcej nie kop,baranie-ochrzaniła masującego czoło albinosa który pospiesznie zakrywał zaczerwienioną od słońca twarz kapturem.
-Papo,dobrze że jesteś. Jeszcze chwila a zatłukliby Tysona-stwierdziła na widok starca wyłaniającego się tylnym wyjściem.
-Papo,dobrze że jesteś. Jeszcze chwila a zatłukliby Tysona-stwierdziła na widok starca wyłaniającego się tylnym wyjściem.