PBF - Mały Chłopiec

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 22 czerwca 2013, 06:39

Barana to i tak w życiu nie widziałaś, zresztą ja też... więc nie ma co przywoływać jego imienia nadaremno.

-obruszył się Lobo.

A ten tu twój kochaś gościnnością nie grzeszy.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 22 czerwca 2013, 11:55

-Dobrze ,już dobrze -powiedział Clyde-Cindy,weź brata i naszego gościa na górę i obejrzyj ich rany. Ale raczej kilka siniaków tylko będzie. I spora śliwka. Przepraszam za syna,narwany trochę i nie wiedział kto lezie. Mieliśmy swego czasu problemy z Trollami. Może kawy?-zapytał,wskazując wejście do domu.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 22 czerwca 2013, 13:41

- Kawy? - Faceman upewnił się, czy dobrze słyszy, zmieniając jednocześnie ton na żartobliwy i przyjacielski. Wciąż jednak nie opuszczał broni - wolał nie ryzykować.

- Kawy zawsze i chętnie się napijemy. Przyjmujemy zaproszenie! Mamy też parę pytań...
Zanim wypije łyk kawy sprawdzam, czy gospodarze piją. Jeżeli nic im nie będzie, sam też się napiję.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 22 czerwca 2013, 15:42

Clyde wprowadził wszystkich na piętro domu gdzie mieścił się zaimprowizowany salon. Nie było tu żadnych mebli,jedynie cztery posłania na których rozsiedli się gospodarze. Przy oknie stał stary niewielki statyw z zamocowanym niedużym odrapanym teleskopem. Tyson usiadł ostrożnie nie chcąc urazić jeszcze pulsującego bólem przyrodzenia. Cindy,skąpo odziana dziewczyna robiła własnie zimny okład na pokaźnym guzie Lobo. Pochyliła się tak mocno że albinos miał doskonały widok na nieduży,jednak idealnie kształtny biust. Dziewczyna nieznacznie przysunęła się chcąc mocniej docisnąć okład i twarz misjonarza zatonęła między jędrnymi piersiami łuczniczki.
Clyde przyniósł ciepły dzbanek z którego nalał każdemu do kilku sfatygowanych naczyń ciemnego aromatycznego płynu.
-Czym chata bogata...-uniósł miseczkę do ust i upił spory łyk.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 22 czerwca 2013, 16:05

- A skąd to ma pan kawę, panie Clyde? - spytał nieco zdziwiony Des. Po wejściu do pomieszczenia poczuł ulgę, gdy zobaczył lunetę. Zaśmiał się i powiedział do Facemana: - Luneta nas nastraszyła, cholerka! Zwykła luneta! No ale, dzięki temu migliśmy się poznać z panem Clyde i rodziną.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 24 czerwca 2013, 18:36

Zatopiony w doczesności misjonarz z trudem panował nad słabowitą naturą swej grzesznej, ziemskiej powłoki. Wmawiając sobie, że rosnący na twarzy uśmiech powodowany jest wyłącznie opatrznością Pana, który w swej łasce wskazał im ten uczciwy przybytek z niemym przyzwoleniem poddawał się czułej kuracji.

Gdy anioł zakończył swe pielęgnacje, Lobo podziękował skinieniem głowy. Wstał i czyniąc znak krzyża rzekł:

Niech Pan pobłogosławi ten dom i wszystkich... tu zawahał się przez moment spoglądając na "siekiernika"... wszystkich jego mieszkańców.

Ech, szkoda, że Lobo nie dostał gdzie indziej..

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 29 czerwca 2013, 22:13

- Ano, niech pobłogosławi! A kawa zawsze w cenie - powiedział Faceman, po chwili siorbiąc aromatyczny trunek. Gorycz napoju wyraźnie wykrzywiła twarz mężczyzny w garniturze, który podnosząc naczynie dwoma palcami wystawił wyprostowany mały palec. Pociamkał jeszcze ustami, po czym odkładając kubko-filiżanko-miseczkę, powiedział:

- Aaaach, bardzo pyszna kawa. Z takim posmakiem lekkiej nutki dekadencji... - rozmarzył się na chwilę, ale zaraz oprzytomiał i spojrzał na gospodarzy. - Dobra, ale do rzeczy. My tu gadu-gadu, a interesy czekają. Dlaczego mieszkacie sami i nie strzelacie do wszystkiego, co się rusza? Muszę przyznać, że bardzo ufni jesteście...
Trzymam rękę blisko broni, tak by w razie ataku szybko odskoczyć i wyciągnąć gnata.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 30 czerwca 2013, 21:13

- Pytasz się jakim cudem żyjesz? - zaśmiał się Des.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 10 lipca 2013, 08:50

-Kawę mam z farmy,nim uchodzić nam przyszło przed Trollami-powiedział Clyde.-Nie pijam jej często ale skoro gość w dom...-dodał przełykając gorący napój.
-My tu na odludziu żyjemy bo dookoła świat stał się zły i niebezpieczny. Ludzi widujemy rzadko i przeważnie z daleka. Na takim pustkowiu jak to dookoła taka roslinność przeważnie budzi poważne obawy,nigdy nie wiadomo co się tu czaić może. Zresztą do tej pory widywaliśmy tylko bandziorów i jakieś karawany.Takich jak wy to to niespodziewany wręcz widok. A że wiemy kiedy i którędy Trolle chodzą to na siebie nie wpadamy,chyba że jakiś pojedyńczy się nawinie. Wtedy go za moją biedną Bessy ukatrupimy. Wiemy gdzie siedzą ale sam nie dam rady,tyle mogę zrobić chociaż dla mojej żoneczki.-dokończył starzec ze łzami w oczach. Zapadła cisza w pokoju. Dzieciaki Clyde'a zrobiły się niespodziewanie ponure.
Po chwili ciszę przerwała Cindy
-A ten wasz rupieć to można go zobaczyć? Tatko miał kilka książek o wozach na farmie to się pooglądało. Miał też taką książkę co to Ty się do niej odwołujesz,często ją czytał.-wskazała palcem Lobo.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 10 lipca 2013, 14:44

- A może pan wyznać gdzie to bywają Trolle? Dla człowieka który tak jak ja nie umie usiedzieć w miejscu takie informacje mają znaczenie.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 10 lipca 2013, 20:34

Albinos z nieskrywanym szacunkiem spojrzał na gospodarza, niczym dumny ze swego dzieła artysta. Dobrotliwy uśmiech przez chwilę gościł na jego obliczu po czym z zaskuącym smutkiem oznamił:

Zgaduję, że z rąk onych bandytów spotkało Cię nieszczęście. Pamiętaj wszak, że zemsta nie prowadzi do zbawienia, lecz kieruje duszę wprost ku złemu.

Pan nawyraźniej posłał nas- swe skromne sługi, by nałożyć pokutę na Twych oprawców. Wspomóż nas zatem w naszym posłaniu modlitwą swą, oraz czynem, który nie zbruka rąk Twych grzechem.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 11 lipca 2013, 17:54

- Taaak... pogadalim, popilim, chyba czas na nas. A właśnie. Wiecie może, gdzie znajduje się najbliższy azyl albo jakaś oaza ludzkości? - spytał Faceman, ignorując jakby poprzednie wypowiedzi.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 12 lipca 2013, 23:30

-Azyl...azyl...to takie miejsce co przed wojną się ludzie w nim schowali i siedzą do dziś?-zapytał Clyde,skubiąc brodę.
-Jest ponoć coś takiego na wschód stąd...duża enklawa Mędrców. Wymieniają się za zapasy wody i jedzenia,w zamian dzielą się przedwojenną wiedzą.
A ja tam,panie Lobo,mścić się nie zamierzam,jeno odzyskać moją Bessy planuję. Ale sam nie poradzę. A skoro Trolle są i dla was utrapieniem to i mam propozycję. Pójdziem z wami całą czwórką i pokażemy gdzie w górach siedzą. Bić się nie będziemy tylko pójdziemy po swoje. Zgoda,wielebny?
-wyszczerzył się farmer wyciągajać na znak zgody rękę.
Dla tych co uważają że starzec nie umie liczyć,polecam przeczytać ponownie post #214 :)

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 15 lipca 2013, 10:31

-Igor!-zawołał Clyde,uśmiechając się cały czas.-Przyjdź do nas na górę. To dobrzy ludzie i nie zrobią ci krzywdy!
Po chwili dało się na dole słyszeć skrzypienie zawiasów i donośne ŁUP ŁUP kiedy coś ciężkiego lazło po schodach,które zaczęły niepokojąco skrzypieć.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 18 lipca 2013, 11:20

W wejściu do salonu pojawiła się dziwaczny cień który ciagnąc za sobą coś ciężkiego rzucił na powitanie:
-Eeee...dzień dobry-drugi zaś głos,bardziej chrapliwy,dodał-Czego,kurwa?.
Kiedy nowoprzybyły stanął w świetle oczom zgromadzonych ukazał się ciężki i niezgrabny cargo z potężnym garbem ubrany w znoszone łachy upstrzone rdzawymi plamami. Jedna ręka o bicepsach wiekszych niż te którymi szczycił sie atletycznie zbudowany misjonarz zaciskała się na solidnie wyglądajcej żelaznej pale,drugą zaś mutant ciągnął po schodach ubrudzonego odchodami więźnia którego zostawiliście na pace półciężarówki. Najdziwniejsze były jednak dwie głowy mutanta które obserwowały wszystkich w tym pokoju,jedna z dobrodusznym i nieśmiałym wyrazem twarzy,druga rozbieganym szalonym wzrokiem maniaka którego oczy zezowały na wszystkie strony. Igor upuścił zdobycz po czym wolną ręką poprawił okulary na nosie głowy z dobrodusznym uśmiechem. Niesmiało zaszurał nogami i powtórzył:
-Dzień dobry

ODPOWIEDZ