Piętrowy Parking koło Kasyna Chacjenda; Sun 02/08/2020; 0009hrs
Ponad huk i wrzaski szóstki typów wzniósł się okrzyk:
- Graaaanat!!!
Rzucony przez Czarnego przedmiot zrobił nadzwyczaj piorunujące wrażenie. Jeden z boosterów skoczył momentalnie za betonowe filary. Technik zachował się niczym Jessie James, legendarny reworwerowiec Dzikiego Zachodu. Tylko czekał, aż cel wyjdzie zza zasłony jaką stanowił Gladzio. Eugene wyszarpnął Colta z szybkością, jakiej niepowstydziłby się żaden solo wspomagany zaawansowamnymi cyberdopalaczami Sandevistaana. Wcisnął spust raz za razem posyłając śmiercionośne pociski w mistrza sushi. Nie trafił, ale Rzeźnik skoczył odruchowo aby tylko zejść z linii strzału itego właśnie oczekiwał. Czarny uśmiechnął się w myślach, choć na twarzy nie pojawił się nawet najmniejszy grymas. Umysł Eugena nie miał po prostu czasu, aby wyrazić chwilowe zadowolenie w fizyczny sposób. Technik patrzył tylko wodząc oczyma za lufą Colta i nerwowo zaciskał zęby. Co innego przykuło na ułamek sekundy uwagę chłopaka.
Wzrok po raz pierwszy w życiu kozaka, kto potrafiłby zupełnie olać fruwający koło głowy ołów. Był nim drugi booster, który pomimo bezpośredniego trafienia Ze spluwy Garcii kontynuował szarżę.
-
Naćpany - przemknęło przez myśl Eugene'a. Bolo tymczasem skoczył z krawędzi rampy w majestatycznym locie pokonując kilka metrów dzielących go od latynosa. Czarny widział już ziiszczający się czarny scenariusz, w którym ogromne sklapele, wystające z dłoni boostera wbijają się w szyję najlepszego kumpla. Nie widział jednak niczego, dosłyszał tylko głuche stęknięcie.
Fixer widział jak w jego stronę zbliżał się lądujący Jumbo Jet, w dodatku uzbrojony wostrą jak sklapele stal.
- Kurwa, Kurwaaaa! - wrzsnął tylko. trudno powiedzieć czy to powtarzna mantra czyodruch bezwarunkowy ale Bolo chybił szponami, Garcia uchylił się dosłwnie w ostatniej chwili przed śmiercionośnym żelazem. Ale to było za mało aby zejść z toru lotu fruwającego koksa. Ponad sto kilo masy wpadło z całą swoją siła w Heca, przewracając go.
Garcia jęknął tylko głucho dziękując Opatrzności, że oszczędziła mu szponów psychola. Ścisnął kurczowo dłoń na Sternmeyerze i poleciał na beton, tracąc na ułamek sekundy orientację. Gdy mózg wysłał do świadomości informację, że jest cały, otworzył oczy. Booster był na dole rampy, a on leżał kilka metrów od niego, wciąż ściskając kolbę spluwy.
Pomyślałem, że pomysł Koszala ze śrubokrętem świetnie wpisuje się pod umiejke Prowizorka. Rzuciłem 10! więc założyłem, że fortel przybrał bardzo realną postać. Gorzej było już ze strzelaniem, bo to druga akcja w rundzie. do testów strzelania dałem modyfikator -5 wynikający z szybkiego strzelania i drugiej akcji. Niestety oba strzały okazały się niecelne, ale kombinacja "granatu" i ołowiu skutecznie wystraszyła Rzeźnika, który chwilowo odskoczył od Wilsona i schował się za filarem.
Bolo już nie miał się gdzie chować więc skoczył w dół rampy mając nadzieję w ten sposób umknąć odłamkom i równocześnie zaatakować Garcie. Rzucam standardowy test walki wręcz. Ref+WW+k10 boostera przeciw analogicznej kombinacji Garciii. zdecydowałem, że to za mało aby pochlastać fixera szponami, ale wystarczająco aby spotkać się z lecącym mięsem. Garcia przyjął uderzenie na korpus zredukowane do 1 obrażenia.
Teraz kolej Jaza...
W sumie wolałbym mieć najpierw Wasze deklaracje na rundę, bo dużo łatwiej byłoby mi potem opisać całą rundę w jednym poście.