PBF - Dar Skorpiona

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 20 września 2013, 18:05

Też wypatruję okazji do ataku na bestię mającą powierzony mi zwój.

Staram się zsynchronizować swój atak z Kazukim.

vampire1308
Reactions:
Posty: 435
Rejestracja: 30 listopada 2008, 21:34

Post autor: vampire1308 » 24 września 2013, 19:57

hej wracam po chorobie....

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 25 września 2013, 09:18

Niestety i tak mamy nieco wymuszony postój- w osobnej ekipie, która trafiła do wioski nie mam deklaracji (mordimer, maciej nieobecni, vampire dopiero się pojawił), stąd wstrzymałem nieco akcję.
Zanim Naganori i towarzyszacy mu kuroiban dotrą do wioski muszę znać zamierzenia już obecnych tam postaci graczy.
Kuroiban ukłonił się i uprzejmym tonem przystał na propozycję Naganoriego. Dwójka samurajów ruszyła do wioski.

[center]***[/center]

Kazuki i Yuzan odwzajemniając skinienia głowy przygotowali się do ataku. Bestia zdawała się nie zauważać ich obecności. Natarli równocześnie z siłą huraganu. Nieposkromiona wola zniszczenia wypełniła umysły wojowników. Ise zumi mógłby przysiąc, że poczuł potężny impuls energii o mrocznym pochodzeniu, która tuż przed atakiem wypełniła jego umysł. Kazuki czuł tę samą moc, której przepływ przyniósł mu niebywałą, kuszącą przyjemność.
Stwór jakby rażony siłą tego uczucia momentalnie odwrócił się ku atakującym samurajom zrywając się do skoku. Sylwetki walczących napotkały się w locie. Trzy istoty splotły się w śmiertelnym zwarciu wymieniając straszliwej potęgi ciosy, po czym runęły w kilkunastometrową przepaść.
Spoiler!
Wychodzi na to, że atak najeżonej zębami paszczy bestii odgryzł ci lewą rękę, ale jestem skłonny iść na Twój opis- sam zdecyduj- może odgryzł ci jedynie dłoń, może wyłamał łokieć na drugą stronę, może rozszarpał rękę- tak czy owak będzie po niej, bo nie ma możliwości uleczenia tej rany- w końcu jesteś martwy. Jakby to ująć- zapomnij o ręce. Rzut w nieszczęściu i tak szczęśliwy, bo z głową byłby większy problem (choć kolejny rzut pokazał, że upadłeś na głowę, gdy spadliście ze skalnego występu.). Z racji potężnej postury i nadnaturalnej siły fizycznej pozwolę Ci dalej operować kataną.

Czekam na Twoją oddającą tragizm sytuacji fabularkę.
Moi drodzy, cóż za rzuty- najpierw inicjatywka zaskoczonej bestii wychodzi na +38 (!). Potem masakryczne rzuty za obrażenia Kazuki 38, Yuzan 33, demon 35. Demon trafia w Kazukiego i gdyby nie fakt, że już jest martwy to by nie żył, heh.. aczkolwiek cios .. no cóż, dobro sam go opisze.
Jesteście przytomni, na dnie jaskini, gdzie widzieliście nieznanych samurajów. Proszę o fabularki z zaistniałej rzezi.

Stan po walce:
Kazuki- martwy (a jednak na chodzie!), lecz pozbawiony możliwości działań w lewej ręce.
Yuzan- na poziomie ran -1 (czyli -1K10 do rzutów), upiekło mu się (zarówno w walce jak i na skutek upadku z wysokości).
Demon- Zmasakrowany Waszymi ciosami i upadkiem, technicznie -3K10 do rzutów, prawie martwy.
Ostatnio zmieniony 25 września 2013, 10:07 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 25 września 2013, 11:31

Yuzan pospołu z Kazukim dopadł bestię, cios Kazukiego był straszny, ale i sam samuraj został niemal śmiertelnie ranny.
Yuzan dobija bestię, potem stara się używać swych mocy wyleczyć Kazukiego a potem siebie.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 26 września 2013, 21:31

- Hiiikuuuuuu!!! - krzyknął Kazuki, będący już w locie. Nagle czas wokół niego znacznie zwolnił. Ślepia bestii płonęły żądzą krwi, zaś oczy Kazukiego dalej były... puste.

Długa chwila minęła, zanim ostrze katany przebiło się przez grubą skórę ramienia bestii. Jednocześnie w lewej ręce, a dokładniej w przedramieniu - bushi poczuł najpierw palący ogień, niczym przyłożenie rozgrzanego do białości metalu, a następnie pulsowanie oszałamiającego bólu, pulsującego głęboko w jego czaszce.

Hida Kazuki z przerażeniem dostrzegł, jak w otchłań spada potworna bestia, trzymając w zębach jego rękę - od dłoni aż po łokieć.

Czas momentalnie skoczył do przodu i tylko ruchem wyćwiczonym przez lata ciężkiego treningu, skulił głowę do piersi, nastawiając lewy bark, który ułamek sekundy później uderzył z hukiem w twarde podłożę, wzbudzając kolejną fale przeszywającego bólu.

Kazuki opadł bez sił, turlając się chwilę ciągnięty siłą upadku i tylko kątem oka zobaczył mnicha dobijającego bestię.

- Zwój... wydobądź go... z jego trzewi - wycharczał.

Zaraz jednak ból ustąpił, a w głowie mu się rozjaśniło. Samuraj przysiadł na ziemi i spojrzał bez emocji na odgryzioną rękę. Następnie na wiszący kikut.

Kikut nie krwawił, zaś kość barkowa wydawała się cała.

- Nie jest źle - mruknął do siebie i podpierając się na katanie, wstał.
Spoiler!
Chyba nici z cesarskiego detektywa :) Mistrz, powiedz mi dokładnie, jak to jest z Kazukim? Krwawi i odczuwa ból jak żywi?

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 27 września 2013, 08:46

Yuzan podniósł się jako pierwszy, tuż obok leżało ciężko okaleczone ciało Kazukiego, który usiłował podnieść się z ziemi. Potwór wlókł swe ohydne cielsko, jakby przyciągany jakąś nieznaną siłą bezmyślnie sunąc wgłąb korytarza. Mnich podniósł swoje bo, by dokończyć dzieła.
Krąg ostrzy otoczył całą trójkę. Błyskawicznie zadane, precyzyjne ciosy yari spadły na demona odsyłając jego plugawą duszę w otchłań.
Ostrza dzierżone w rękach zamaskowanych wojowników skierowały się ku Yuzanowi. Zza pleców posłyszał żądające wołanie:

Zaniechajcie walki! Natychmiast! Udacie się z nami!

Yuzan spojrzał na dymiący jeszcze zewłok potwora, myśląc o zwoju, który wciąż spoczywał w jego trzewiach, po czym..
Czekam na dalsze sfabularyzowane deklaracje, jak tylko ktoś z równoległej ekipy (mordimer, Vampire, maciej) się odezwą kontynuujemy. Niestety postać namakemono również jest zawieszona z uwagi na niespodziewaną pauzę trójki pozostałych graczy.
.
Spoiler!
Po kolei, będzie ci łatwiej wiedzieć, co i jak opisywać
Kazuki jest martwy, jest żywym trupem, lecz nie działa na niego wola Fu Lenga, jest jakby poza jego postrzeganiem.
Jednakże działa na niego pokusa, a pokusa prowadzi do Fu Lenga- od teraz za każdym razem gdy tego zechcesz, Twoja postać będzie miała dopał mrocznej potęgi. Wówczas otrzymuje wysokie bonusy do wielu cech bojowych, jednocześnie siejąc zniszczenie zaczyna na chwilę odczuwać, tak, jakby znów żyła. Coś jak narkotyk z emocjami i doznaniami zmysłowymi.
Jednakże za każdym razem, gdy użujesz tego dopału coraz bardziej oddajesz się mrokowi, inaczej mówiąc wzrasta szansa na to, że Fu Leng w końcu Cię dojrzy i upomni się o władzę nad Kazukim.

Co do detektywa cesarskiego- wciąż jest na to szansa- czas pokaże ;)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 27 września 2013, 10:43

Poczekajcie muszę pomóc towarzyszowi jest ciężko raniony.

Staram się pomóc Kazukiemu i obserwuję tych samurajów, zastanawiając się co dalej uczynić i kim są. Nie mam ochoty zostawić tu zwoju, a przy nich nie mogę go wyjąć z trzewi potwora.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 30 września 2013, 21:26

Podnieś towarzysza i bezwzględnie poddaj się woli kuroiban.

-oznajmił jeden z zamaskowanych wojowników. Trzonem yari wskazał dwójce samurajów kierunek marszu.

Powiadom Pana Haruto. -polecił innemu.

Kazuki zastanawiał się, w jaki sposób niemalże identycznie wyekwipowani i odziani zamaskowani wojownicy rozpoznają siebie nawzajem. Słowo kuroiban kojarzyło mu się z opowieściami sensei, który świadomie, lub nie wiele lat temu swymi opowieściami o tajemnicach Szmaragdowego Cesarstwa pchnął małoletniego Kazukiego ku marzeniom o wielkiej karierze namiestnika dworu, największego z detektywów, jacy kiedykolwiek przemierzali prowincje Rokuganu.
Spoiler!
kuroiban- zwani Czarną Strażą, wywodzą się jedynei wśród członków Rodziny Yogo. Wieki temu, założyciel rodu Yogo zbiegł z Klanu Feniksa, okrzyknięty zdrajcą za kradzież Czarnych Zwojów. Przodek ów powątpiewał w bezpieczeństwo cesarstwa, gdyż Klan Feniksa ponad wszystko inne pożąda wiedzy i płynącej z niej potęgi. Nie licząc się z własnym losem i spoczywajacym na sobie przekleństwem Yogo uzyskał azyl z łaski daimyo Klanu Skorpiona, który udzielił mu gościny. Zanosiło się na wojnę między Klanami Skorpiona i Feniksa, lecz wówczas sam Cesarz ostro zainterweniował.
Yogo zatrzymali wykradzione Zwoje, których odtąd strzec miał Klan Skorpiona, Założono ród Yogo, spośród któego wywodzą się kuroiban- Ci, którzy znają lokalizację wszystkich dwunastu Czarnych Zwojów, zwanych Zgubą Fu lenga. Jest na nich zapisana formuła, która wieki temu pozwoliła Siedmiu Gromom (tak nazywała się drużyna śmiałków) wyruszyć w Krainy Cienia i strącić upadłęgo boga w otchłań. Ponowne odczytanie owych zwojów przywróciłoby pełnię mocy Fu Lengowi.
Powinnością rodu Yogo jest strzeżenie ich tajemnicy. Za wszelką cenę.
Araven- kuroiban poganiają Was do opuszczenia tego miejsca, zewłok potwora roztapia się na ziemi, w jaki sposób chcesz odzyskać zwój?
Obrażenia Yuzana nie są też aż tak poważne, by korzystać teraz z mocy Słowika, chyba, że chcesz wywrzeć efekt na zgromadzonych.

Nadal żadnych deklaracji od macieja, mordimera i vampire, co stwarza nieplanowany zastój w grze i rodzi we mnie potrzebę uśmiercania.
Ostatnio zmieniony 01 października 2013, 11:52 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 października 2013, 14:17

Wskażcie nam drogę do swego kurobaina.

Zapamiętuję to miejsce, idę stąd by oni nie zobaczyli zwoju, jak zostanie na ziemi. Krwi, kuźwa jak można wziąć zwój to jakieś elementy znowu się mieszają.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 01 października 2013, 22:01

- Odstąpcie na chwilę, mamy coś do załatwienia i zaraz z wami pójdziemy - wycedził przez zęby Hida Kazuki, wstając powoli, opierając się na katanie. - Natychmiast! Inaczej wasza misja będzie bezcelowa! - zaryczał w nagłym przypływie furii.
Mistrzu, nieco się pogubiłem. Gdzie leży ten zwój? W Trzewiach bestii, która została dobita przez tych trzech samurajów? A ci z kolei próbują nas brać ze sobą?

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 03 października 2013, 09:23

Dokładnie tak dobro, nie pogubiłeś się ;)
To nie jest odpowiednie miejsce na teatralne żarty. -spokojnym, pozbawionym emocji głosem odpowiedział inny wojownik potęgując rozkojarzenie Kazukiego. Czarni strażnicy nieznacznie unieśli yari wskazując Yuzanowi i Kazukiemu kierunek marszu.

[center]***[/center]

Spomiędzy drzew wychynęły kolejne sylwetki samurajów, którzy otoczyli podchodzący ku wiosce czteroosobowy oddział. Ieyasu, Kai, Eiya i Satoru klnący w duchu na swój brak ostrożności znaleźli się na łasce obcych.
Jednakże nieznajomi nie przystępowali do walki. Ich dowódca postąpił kroku po czym odezwał się głębokim, wręcz nieludzkim głosem:

Jestem Yogo Haruto z Klanu Skorpiona. Kuroiban. Moją powinnością jest strzec sekretów cesarstwa. Wasza haniebna misja jest skazana na klęskę. Poniesiecie śmierć, lecz przedtem wyjawicie mi powody Waszej zdrady i tego, który zlecił Wam kradzież zwoju.

Ton głosu, jak i postawa obcego budziły respekt. Czwórka samurajów wymieniła spojrzenia. Nie mieli szans w walce z tak licznym i świetnie wyszkolonym oddziałem, zarazem słowa Skorpiona obudziły w nich wątpliwości. Nim ktokolwiek zdążył zareagować Lew odkrzyknął ku niemu:

Jak śmiesz zarzucać mi hańbę Skorpionie! Jestem Ikoma Eiya, shireikan* klanu Lwa, prawej ręki samego Cesarza! A ci tutaj są mymi gośćmi. Jeśli Twa nierozważna dłoń podniesie się na któregoś z nas Klan Lwa utopi we krwi tysiące Skorpionów!

Nie składaj próżnych gróźb shireikanie. Jesteśmy na ziemiach Modliszek. Klan Lwa w swym zaślepieniu co najwyżej wytnie kilka z nich. Ponadto, jak z pewnością zauważyłeś obecnie nie ma tu zbyt wielu Lwów. Twoją powinnością jest służyć cesarstwu, moją również. Wiem, że pospołu z tych, których nazwałeś swymi gośćmi przelewałeś dziś krew, lecz obawiam się, iż mimo swego stanowiska nazbyt pochopnie czynisz. Nie znając celu ich misji wstawiając się za ich życiem.

Twarz Lwa nabrała na moment odcieniu purpury, brwi uniosły się, a ręka spoczęła na rękojeści katany. Nie dobył jednak miecza, powoli wypuścił powietrze z ust uspokajając oddech, po czym skierował pytajace spojrzenie ku Satoru:

Wyjaśnij nam cel Waszego pobytu na ziemiach Modliszki Krabie.- rzekł.

shireikan*- pułkownik

[center]***[/center]

Naganori idący pospołu z obcym podchodzili wąską ścieżką ku wiosce. Obcy zatrzymał się na chwilę spoglądając w dół, ku zalesionemu zboczu urywającemu się nad plażą. Choć drzewa przesłaniały widoczność Naganori wyraźnie czuł obecność wielu.. istot żywych. Byli ledwie kilkadziesiąt metrów od nich.

Chodźmy. -rzekł po chwili kuroiban ponownie ruszając ku wiosce.
Spoiler!
Kuroiban prowadzi Cię do wioski, lecz obecność ludzi wyczuwasz od strony plaży (tj, po Twojej lewej ręce), zatem nie od strony wioski. Co do niej samej zauważasz, że pożar musiał zostać ugaszony, gdyż dym- dość znikomy w skali niedawno roznieconego ognia- ledwie unosi się ponad lasem leniwie rozpływając w powietrzu. Skupiając zmysły wyczuwasz w wiosce (na wprost) obecność swych towarzyszy.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 października 2013, 11:47

Kurobainie mylisz się straszliwie, jestem Yuzan mnich, cały czas ścigamy złodzieja zwoju, Twoi ludzie widzieli jak Kazuki i ja powaliliśmy stwora cienia, był on sługą złodzieja zwoju, zabiliśmy go.
Pozwól nam odejść, na ziemiach klanu Modliszki znaleźliśmy się ścigając sługi Fu Lenga.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 03 października 2013, 11:53

Kuroiban zawahał się usłyszawszy wypowiedź mnicha.

Twoje słowa są niejasne sługo Smoka, lecz to typowe dla ise zumi. Złodziej nie zdołał wykraść zwoju, którego strzeżemy. Niepokoi mnie jednak skąd Klan Kraba zna miejsce jego ukrycia.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 03 października 2013, 19:32

- Dosyć!!! - przeraźliwie wrzasnął Kazuki, odtrącając yari kataną. - Mnichu, zdobądź zwój, powstrzymam ich! - krzyknął, nie obracając się do swego towarzysza. Czterech strażników wpatrywało się chłodno w martwe oczy Kazukiego, którego złość, wyczerpanie i utracona nadzieja pobudzały do walki. Teraz nie miał nic do stracenia i nie zawahał się ani chwili.

Skoczył do ataku, obracając się wokół własnej osi niczym świder górniczy wgryzający się poziomo w skałę, rażąc kataną po yari i podłodze.
Spoiler!
Odpalam "boosta" ciemnej mocy i staram się unieruchomić przeciwników, albo trzymać ich na dystans, by dać czas mnichowi na wydobycie zwoju.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 października 2013, 20:35

Yuzan biegnie w miejsce gdzie zostało ciało bestii, by odzyskać zwój.

ODPOWIEDZ