PBF - Dar Skorpiona

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 04 października 2013, 13:35

W trybie technicznym:

Kuroiban byli przygotowani, ich ostrza czujne.
Inicjatywka:
Strażnik
Strażnik
Kazuki
Yuzan
Strażnik
Strażnik

Starcie:
Strażnicy wbijają ostrza yari w pierś Kazukiego niemal równocześnie, nieco zaskoczeni faktem, że to nie powstrzymuje samuraja. Odpowiedź Kazukiego (jedno cięcie) głęboko rozcina tors pierwszego, a drugiego pozbawia nogi. Yuzan dopada do ścierwa bestii zatapiając dłonie w jej wnętrznościach.
Kolejny strażnik usiłuje zdekapitować Kazukiego, lecz jego ostrze mija się o włos z szyją Hidy. Ostatni strażnik wyprowadza potężne pchnięcie przebijając na wylot serce Kazukiego.

Runda druga.
Yuzan wydobywa zwój.
Strażnik, który przebił Kazukiego usiłuje utrzymać go na dystans wystawiając go na łatwy cel dla ostatniego z kuroiban. Kazuki przebija go swą kataną.
Ostatni rzut na ataku należy do strażnika, trudność do przerzucenia wynosi 30 (próbuje on ponownie pozbawić Kazukiego głowy), jego rzut na atak to 8k10, ale zachowuje wyniki z czterech kości. Rzut ten wykonam dopiero po powrocie Kazukiego, bowiem jego wynik zadecyduje o "życiu"postaci.

Czekam na fabularki.
Spoiler!
Oddałeś się mocy Cienia, rzut na zachowanie własnego Ja wyszedł ci wyśmienicie, choć mocno szczęśliwie- miałeś 2k10, a uzyskałeś premiowany wynik 38!, następne rzuty, gdy oddasz się mocy cienia będą już mieć PT 22, wciąż rzucasz przeciw niemu 2 kostkami k10.
Opisz fabularnie ostatnie- być może- chwile Twojej postaci. Odwołanie się do mocy cienia wpłynęło nie tylko na Twój umysł, ale w pewnym stopniu i na ciało, za każdym razem pozostawiając jakiś ślad (wzrost masy, a może wyrosną Ci z ramion kolce- pofolguj fantazji..).
Czujesz, że musisz dbać o zwój i zapewnić mu bezpieczeństwo.
Moi drodzy, późno bo późno jak na takie deklaracje, ale od jakiegoś czasu punktuję Wasze działania jako graczy w zakresie przyznawania PD.
Biorę pod uwagę czynniki
-fabularyzacja opisów
-aktywność w scenariuszu
-pomysłowość i odgrywanie.
Na podstawie tych wytycznych na bieżąco je przydzielam. Piszę o tym teraz, bo zbliżamy się do momentu, który może okazać się zwieńczeniem tego scenariusza (nie ukrywam, że pewnie zaskakującym dla części z Was) więc coś tam jeszcze można dostukać w kwestii PD.
Ostatnio zmieniony 04 października 2013, 13:45 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 06 października 2013, 14:58

Ciemna zasłona opadła sprzed oczu Kazukiego niczym kurtyna na zakończenie przedstawienia. Dopiero teraz dostrzegł rany, jakie otrzymał przez czarnych samurajów. A także jakie sam zadał. Został jeszcze jeden przeciwnik, Hida wściekły jak nigdy wcześniej w życiu dostrzegł jakby w spowolnionym tempie uderzenie, które ma pozbawić go głowy.

- Po moim trupie! - zasyczał sobie w myślach i szybko dźwignął katanę, by sparować cięcie, jednocześnie szykując się do kontrataku, chcąc kopnąć przeciwnika w kolano.

Coś mówiło Kazukiemu, że to dobry pomysł. Wręcz wyśmienity. Chociaż samuraj nie był w stanie tego teraz zauważyć, ale jego buty przebijały niewielkie kolce, wyrastające ze stóp, podobne do zębów krokodyla.

Ale z pewnością o wiele twardsze.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 06 października 2013, 15:47

Yuzan, chowa zwój za pazuchę i atakuje któregoś z przeciwników Kazukiego, krzycząc stójcie głupcy, nie wiecie co robicie, nie stoimy po stronie Fu Lenga, nic nie rozumiecie.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 07 października 2013, 09:27

Ostrze kuroibana niezdarnie ześlizgnęło się po naramienniku Hidy, gdy łokciem o wciąż tkwiące w ciele Kazukiego połamane fragmenty yari. Kazuki tchnięty wolą destrukcji wyprowadził kopnięcie w kolano przeciwnika. Obrzydliwy trzask wyłamywanej nogi wypełnił korytarz, Skorpion z okrzykiem bólu i przerażenia padł na ziemię. Ruchy Kazukiego prowadzone nieznaną, acz nader przyjemną siłą wyprzedzały jego myśli. Odrzucił miecz. Nim Yuzan zdążył krzyknąć dłoń Hidy zacisnęła się na krtani kuroibana unosząc jego wiotkie ciało w górę. Kazuki przez chwilę uderzał pozbawionym oddechu, wiotkim ciałem o ścianę, po czym cisnął nim kilka metrów przed siebie. Na jego obliczu zagościł szyderczy, pełen satysfakcji grymas, z wolna przechodzący w głęboki śmiech. Yuzan zadrżał w duchu, zacisnąwszy dłoń na zwoju postąpił kilka kroków do tyłu. Spojrzenia obu towarzyszy utkwione były teraz w odrzuconej przez Kazukiego w nieświadomym geście katanie- symbolu samurajskie powinności, lojalności i drogi życiowej.
Co dalej Panowie? Jesteście wewnatrz labiryntu podziemnych korytarzy, wspięcie się w miejsce, z którego spadliście, jest co prawda możliwe, ale będzie dość trudne, zwłąszcza dla Kazukiego.
[center]***[/center]

Oślepiający błysk powalił na kolana czwórkę samurajów. Kuroiban ruszyli ku nim unieruchamiając i wiążąc całkowicie zaskoczoną, rozkojarzoną grupę.
Podchodzący ku wiosce Naganori błyskawicznie dobył katany widząc powalonych towarzyszy.
Zdradziłeś mnie kuroibanie! -wykrzyknął.

Jednakże Skorpion cofnął się jedynie o krok unosząc dłoń w pojednawczym geście.

Zawarliśmy układ. Pamiętasz? Czy nadal gotów jesteś na prawdę?
Namakemono- Naganori dotarł do wioski prowadzony przez kuroibana. Widząc wiązanych towarzyszy podejmujesz walkę z licznym przeciwnikiem? Czy pozostajesz wierny swemu słowu? Zakładam, że to drugie.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 07 października 2013, 11:35

Proponuje wspinać się z powrotem. Yuzan pójdzie pierwszy, wspomoże mnie liną czy coś. W każdym bądź razie mamy swój, możemy stąd spadać. Fabularkę dodam, jak dojdziemy z Aravenem do jakiegoś konsensusu ;)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 07 października 2013, 13:07

Kazuki, musimy wspiąć się na tą skałę, spróbuję wejść pierwszy a potem zrzucić Ci linę.
Proszę duchy skał i ziemi o pomoc nim zacznę wspinaczkę.
Będę się wspinał, próbuję zarzucić linę, by i mnie było łatwiej wejść. Jak nie da rady wspinam się bez liny.
Liczę na pomoc duchów ziemi. Zwój mam ukryty przy sobie.
Ostatnio zmieniony 07 października 2013, 20:58 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 07 października 2013, 15:21

Naganori nie boi się walki z liczniejszym przeciwnikiem. Cóż go złego może spotkać, poza i tak nieuniknioną śmiercią? Ale nie podejmuje walki, jest wierny swemu słowu. Czekam na dowody.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 07 października 2013, 20:43

Ciemność, krew, wrzaski, ból, kolce. Mózg Kazukiego prawie eksplodował, gdy nagła fala szaleństwa zalała samuraja. Dopiero słowa mnicha Yuzana doprowadziły go do względnego spokoju.

- Ja... moja katana... dlaczego... co tu... - wyjąkał, dostrzegając leżącą na ziemi broń. Część jego jestestwa rozkoszowała się chwilową siłą, zaś druga część próbowała wyprzeć te obrzydliwe myśli.

- Tak. Musimy się wspinać. Yuzan, musisz mi pomóc, samemu mogę nie dać rady. Skombinuj jakąś linę, ja się tu chwilę rozejrzę. I pamiętaj o zwoju, nikt już nam go nie może ukraść - dodał Kazuki pustym głosem pozbawionym emocji.
Wyciągam z siebie resztki broni i rozglądam się wokoło. Potem przeszukuję czterech zabitych i czekam na linę od Yuzana, wcześniej oceniając swoje szanse na samodzielną wspinaczkę.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 07 października 2013, 21:00

Wybacz Kazuki, jesteś ciężko ranny, a ja tu myślę o wspinaniu.
Po modlitwie do duchó skał z użyciem tatuażu.

Leczę Kazukiego, nim zaczniemy wspinaczkę. Mocą mego kolejnego tatuażu.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 08 października 2013, 13:48

Ise zumi kontemplował nieskończoność Chi, łącząc się z duchem Słowika. Powolnym gestem skierował dłoń ku Kazukiemu..

Ryk zrodzony z głębokiego bólu, jaki przeszył pohańbioną cielesność Hidy wypełnił skalne korytarze. Miejsce, którego dotknął mnich zapłonęło żywym, niewysłowionym bólem, jak gdyby wszystkie rany na ciele samuraja uderzyły weń jednocześnie. Hida upadł na kolana odpychając od siebie mnicha. Żar palił każdą cząstkę jego walczącego wciąż ducha, sprzeciwiając się wrogiej mocy, jaką zastosował Yuzan. Kazuki stał teraz naprzeciw swego druha z wycięgniętą dłonią, szponiaste palce złowrogo wysunęły się celując w szyję mnicha. W ciemnych oczodołach Hidy pojawiły się bladożółte blaski.

Szalony, szarpiący się Kazuki zdawał się toczyć jakiś wewnętrzny bój. Zaiste. W jego umyśle toczyła się wojna.

. . t a k . . . j e s t e m . . . t u . . w . . T o b i e . .
. . b y ł e m . . o d . . z a w s z e . . .

i d ą . . s z u k a j ą . . n a s . . c h c ą . . n a s . . z a b i ć . .


Upadł niczym kłoda. Zdrowy rozsądek samuraja z trudem powstrzymywał drążącą umysł larwę przed wykluciem się. Nagle zrozumiał prawdę.
Była oczywista od samego początku, wystarczyło tylko pomyśleć.
Nikt nie będzie myślał, by uratować Kazukiego.
Ludzie przybędą, by go zabić.
Przybędą, by powstrzymać jego przemianę. Nie było dla niego żadnej ucieczki i szansy wśród .. żywych.

. . . t a k . . g ł u p c z e . . Kazuki ponownie przemówił głebokim szeptem, lecz słowa, które same cisnęły się na jego usta, nie był wynikiem jego wolnej woli...

. . p r z y b ę d ą . . b y . . z a b i ć ! . . C i e b i e . .

. . p o z w o l i s z . . i m . . n a . . t o ? . .

. . p o z w o l i s z . . . Y u z a n o w i ? . . . b y . . . z d r a d z i ł . . C i ę ?


Mnich wahał się obserwując dramatyczną walkę kompana, gdzieś w oddali słychać było odgłosy wielu zbliżających się biegiem kroków. Mnich spojrzał ku górze dostrzegając oczyma duszy wiele pomocnych występków skalnych, wyłąniających się spomiędzy nich korzeni rośli, które wiły się w pęknięciach, jak gdyby wyciągając w stornę ise zumi swe ramiona.
Spoiler!
Zatem z Twych stóp wyrastają kolce.
Palce wysunęły się, zrobiły się szponiaste.
Wzrok masz bladożółty.
Rodzą się w Tobie wątpliwości, słsyzysz szepty, którymi proponuję byś odtąd się bawił fabularnie. Szepty będą mówić ci, żebyś wziął zwój dla siebie, że Twoi kompani to zdrajcy i tchórze, itp.

Póki co zostawiam w Twoich rękach decyzję, w którą stronę zmierza Twoja postać- czy chcesz zostać sługą fu Lenga, czy też pozostać niezłomnym sługą Cesarstwa, w przyszłości wielkim detektywem.
araven- odchodzisz ze zwojem, czy czekasz na Kazukiego? Moc Słowika przyniosła odwrotny efekt, niż zamierzałeś. Trudno ci określić, czy Hida jest wciąż po Twojej stronie, czy też ostatecznie sięgnęła po niego ręka Fu Lenga
[center]***[/center]

Haruto- san!

-zakrzyknął kuroiban towarzyszący Naganoriemu, gdy dwójka samurajów stanęła pośród Czarnych Strażników.

Wstrzymaj się! Trzeźwość osądu pomiotu, który prowadzę nakazuje upewnić się, czy obcy nie są tymi, na których czekamy.

Yogo przez chwilę wpatrywał się w oblicze Naganoriego. Mimo maski skrywającej twarz Skorpiona samuraj wyraźnie czuł jego przenikające spojrzenie. Machnięciem ręki dowódca Czarnej Strazy rozwiał płonącą w jego ręku katanę, po cyzm przemówił.

Chodźmy zatem. Do wrót, których strzeże moc Kuwasu.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 08 października 2013, 14:13

- Mamy umowę kuroibanie, ale jeszcze raz nazwiesz mnie pomiotem, a odszczekasz te słowa na kolanach.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 08 października 2013, 15:33

Yuzan wspina się w górę, próbował uleczyć Kazukiego, ale coś w Kazukim odrzuciło leczącą moc, hm teraz liczy się zwój.
O ile Kazuki wygra swoją wewnętrzną walkę, pomogę mu wejść na górę.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 08 października 2013, 20:49

Yogo Haruto wyruszył na czele orszaku, któryś z Czarnych Strażników gestem ręki wskazał drogę trzem Krabom i ich dwu Lwim towarzyszom. Nie odeszli daleko, gdy Pan Haruto zatrzymał się przed starym, spróchniałym konarem nieopodal wioski. Wyszeptawszy jakąś skomplikowaną formułę wykonał gest ręki, konar wygiął się skrzypiąc, a oczom prowadzonej piątki ukazały się wiodące głęboko pod ziemię, kręte schody.

Przybywając na wyspę Piorunów niechybnie właśnie tam, dokąd wiodą schody staraliście się dotrzeć. -rzekł Haruto.

Jeśli Wasze serca są czyste, strażnicy nie wyrządzą Wam szkody, lecz jeśli zakradł się między któregoś z Was cień, zwątpienie, lub chciwość- zginiecie wszyscy.
Oto jest droga samuraja.

vampire1308
Reactions:
Posty: 435
Rejestracja: 30 listopada 2008, 21:34

Post autor: vampire1308 » 09 października 2013, 12:03

Zbliżam się jak najbliżej towarzyszy i wuja, a jak najdalej od strażników.
"Panowie szansa, że to przeżyjemy jest znikoma, właśnie niechcący odkryliśmy coś co na zawsze miało być tajemnicą, obawiam się wuju, że nawet twoja pozycja nie zatrzyma ich od zrobienia tego co zamierzają, czyli zabicia nas wszystkich w odpowiednim momencie. trzeba pertraktować"

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 10 października 2013, 21:36

Podszepty paraliżowały zmysły Kazukiego, który coraz mniej czuł się jako człowiek, a coraz bardziej jako... jako kto?

Ze zgrozą i ogarniającą trwogą oglądał obrazy przelatywujące mu przez myśli. Palone wsie. Mordowani wieśniacy. Zabite i nadziane na włócznie siostry... Płomień chat, smród palonych ciał i Kazuki, jako główny sprawca. Młody Bushi jako ciemiężyciel, morderca, grabieżca, najeźdźca...

- Dosyyyyyć!!! Dosyyyyć!!! - wrzasnął młody Hida, obejmując się ręką za głowę i upadając na kolana, gdy myśl o mordach zaczęła napawać go pewną dozą przyjemności...

- Dosyć - dodał cicho, a myśl o zaletach bycia złym i jego przyjemnościach rozpierzchnęła się niczym armia robaków uciekająca spod odkrytego kamienia. Fałszywe wizję zostały wyparte przez stojącego dumnie młodego samuraja, który jedną ręką sprawnie odbijał zastępy bestii w towarzystwie jego przyjaciół - Krabów. Stojący na górze mnich nie mógł mieć pojęcia, jaką heroiczną walkę stoczył w sobie Hida Kazuki, i tylko kręcił głową z niedowierzaniem.

- Yuzan! - mężczyzna wstał i spojrzał w górę, na mnicha. - Obiecaj mi, że zabijesz mnie, jak tylko zacznę przegrywać walkę z siłami ciemności. Obiecaj mi! - ostatnie zdanie wykrzyczał, patrząc wciąż mnichowi w oczy. - Wciąż mamy zadanie, które musimy wypełnić. Będę stał w obronie ciebie, naszych przyjaciół i zwoju - dodał spokojniej, i wsadzając katanę do futerału przy pasie, Kazuki podjął mozolną wspinaczkę do góry.
Spoiler!
Jeszcze się nie poddaje wpływom zła! Korzystam z punktów Losu albo czegokolwiek, co pomoże mi we wspinaczce.

ODPOWIEDZ