PBF - Boskie potyczki

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 października 2013, 17:33

Świątynia Arianny, późne popołudnie 38 dnia kepon-ran

Huskun starannie maskował znudzenie przedłużającym się pobytem w ariańskiej świątyni. Szybko ulegający podnieceniu i równie szybko je tracący, goblin przesądził w myślach o końcu przydatności Hirmina Arusa dla pianickiej kongregacji. Wyłudzone od biedaka zręczną gadką dary były wyjątkowo hojne, ale wiercący się nerwowo zaklinacz już dumał nad innymi nie cierpiącymi zwłoki sprawami. Zbyt długie przesiadywanie w towarzystwie ciężko chorującego Hirmina mogło się skończyć rozprzestrzenieniem przypadłości, a tego Huskun by sobie nie życzył.

- Wielce ogromniasty ten podarunek, świątobliwy - oznajmił łapiąc za oprawioną w drewniane okładki księgę czarów gospodarza - Zbrojni w taki oręż, dużo łacniej rozprawimy się z mrokiem, który zalega po kątach tego poczciwego miasteczka. Gusłaku, mistrzu mój, dajże temu poczciwcowi relikwię, której ów tak pragnie, jeno pamiętajmy, że po śmierci wróci ona w nasze posiadanie.

Zaklinacz zerknął z ukosa na swego mentora, nie potrafiąc już dłużej walczyć z grymasem zniecierpliwienia, ale wierząc zarazem święcie w to, że odpowiednio wzbogacony emocjami, grymas ów kojarzył się każdemu z żądzą jak najszybszego rzucenia się złu do gardła!
Dopiero teraz zorientowałem się, co oznacza dla nasz miesiąc kepon-ran! Namakemono jest początkującym w wielu aspektach graczem KC, dlatego podejrzewam, że Gusłek wciąż nie wie tego, co ja sam odkryłem niejako przez przypadek! Kepon-ran jest przecież dedykowany Kashandilowi i Pianowi. Niech ktoś przypomni, jak to się przekłada mechanicznie na te modlitewne bonusy?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 07 października 2013, 20:23

Kąt świątyni Arianny, późne popołudnie 38 dnia kepon-ran

Gdy Gusłek żegnał się z kapłanem, roniącym wielkie łzy, Huskun ruszył ku drzwiom. Z daleka słyszał chlipanie Hirmian, który tulił amulet Arianny, jakby był on nowo narodzonym dzieckiem. Niewzruszony tym goblin zaszył się w kącie i wysypał zawartość sakiewki. Uczeń szamana z radością pogrążył się w liczeniu. Już po chwili jego mina zrzedła. Nie wszystkie krążki miały miłą dla oka żółtą połyskującą barwę. Część z nich błyszczała metalicznie, a dwie o heksagonalnym kształcie były szarawe. Goblin rozważał przez chwilę czy ich nie wyrzucić, ale wrodzony instynkt, kazał je pozostawić i dowiedzieć czym są.

Huskun zerknął w stronę Gusłka. Arus ucapił go w pół i szeptał rozgorączkowanym głosem podziękowanie.

Goblin wzruszył tylko ramionami i zaczął macać amulet. Znajdujący się w centrum, wydrążony kamień, był o wiele większy i przy nim jego własny amulet wydawał się jedynie dziecinną zabawką. Kamień przyjemnie drażnił palce zawartą w nim mocą. Dla sprawdzenia jego zawartości Huskun spróbował przelać choć jedna porcję do swojego amuletu. To co odkrył, aż zatkało mu dech. Szybko skrzętnie ukrył amulet w skórzanym wodoodpornym woreczku.

Pożegnanie Gusłka trwał całe wieki, więc z nudów sięgnął po dużą ciężką księgę. Zaczął ją kartkować, jednak wpisane w niej znaki były dla całkiem niego obce.

Kapłan Piana wreszcie pożegnał się Arusem i maszerował w stronę drzwi, goblin zerwał się na nogi i ruszył za swoim mistrzem.
Na prośbę Ketha, krótka wstawka.
W mieszku znajduje się
Spoiler!
78 sztuk] złota, 10, sztuk platyny i 2 sztuki mithrilu
.
Amulet jest
Spoiler!
do 10 000 PM, zawiera 378 PM.
Księgę musi przeczytać ktoś z kasty kapłańskiej, aby rozszyfrować znajdujące się tam znaki.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 października 2013, 21:42

Przed świątynią Arianny, późne popołudnie 38 dnia kepon-ranu

Huskun musiał bardzo się starać, by po wyjściu z przesiąkniętej zapachem zwiędłych kwiatów i schorowanego potu świątyni nie zacząć skakać w dzikim uniesieniu. Wyczyn taki bez wątpienia zwróciłby na goblina w peruce niepotrzebną uwagę, toteż zaklinacz gryzł się zawzięcie w jęzor i szczypał po udach w próbie powstrzymania wybuchu szaleńczej radości.

Ukryte w mieszku za pazuchą oszczędności Hirmina Arusa przekraczały swą wartością wszelkie wyobrażenia Huskuna, przynajmniej te wyrażane tkwiącymi tam złotymi krążkami. W kiesce było kilka innych monet, dużo mniej wartościowych z wyglądu, ale goblin już dawno nauczył się, by nie wyrzucać nawet nędznego miedziaka: na bagnach wszystko miało przynajmniej szczątkową wartość i reguła ta w pewnym sensie pasowała również do wielkiego świata ulic Rotgar-kiru.

- Chodźmy żwawo do karczmy, Gusłaku - rzucił w stronę swego towarzysza Huskun - Bardzom jest ciekawy tego, co tam wynajdziesz w tej księdze.
No to wracamy do siebie! I od razu deklaruję: zarżnę każdego, kto spróbuje się choćby o mnie otrzeć! Nie ma takiej opcji, żeby jakiś złodziejaszek mnie teraz okradł! ;)

Wielkie dzięki Mistrzu, zaiste hojny to gest, niebywale hojny! Huskun zaczyna snuć zupełnie nowe plany na przyszłość, o kilka poziomów wyższe od poprzednich!

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 08 października 2013, 06:49

Cmentarz koło Rotgan-kir, popołudnie 38 dnia kepon-ran

Strażnik wychylił kubek miodu do końca i wstał od stołu.
- Tego goblina to lepiej fikołków lub żonglowania uczyć, a nie mowy, przecie nikogo gadaniem zabawiać nie będzie. Na mnie już czas. Służba nie drużba. Idę sprawdzić czy w trupiarni wszystek wporządku. Leży tam jeden dziad. Ty zaś możesz iść na cmentarz - strażnik oddalił się w kierunku niskiego kamiennego budynku.

Żelazna brama cmentarza, zrobiona z kutych prętów, otworzyła się lekko i bez jakiegokolwiek skrzypnięcia. Niepomiernie ucieszyło to oba gobliny, bo przełażenie nad ostro zakończonymi prętami, mogłoby skończyć się źle.

Tuż za bramą rozpoczynała się alejka wysypana białymi, chrzęszczącymi pod stopami, kamyczkami. Na cmentarzu panował ład i porządek. Żywopłoty, dzielące cmentarz na kwartały był przystrzyżone, chwasty wzdłuż alejki wyplewione, a ławki i posągi czyste.

Gobliny z rozwartymi oczyma szły wijącą się po wzgórzu spiralną aleją. Piękne, naturalnej wielkości posągi, przedstawiające zadumanych reptilionów, był jak żywe. W ich wyobrażeniach miejsca gdzie grzebie się zmarłych miało przypominać plac pełen kopców, a nie zadbany ogród.

W jednym z większych kwartałów grób kopało trzech przysadzistych reptilionów. W zasadzie to kopał jeden, a dwóch się temu przyglądało. Widać pod tym względem reptilioni nie odbiegali wiele od ludzi czy goblinów.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 08 października 2013, 07:01

Karczma "Pod rezolutnym goblinem", późne popołudnie 38 dnia kepon-ranu

Duże krople deszczu zaczęły spadać z nieba, gdy Gusłek wraz z swym wiernym sługą weszli do karczmy. Panował w niej spory tłok.
Drayaharus ledwo co zdążył zamówić kufel piwa, gdy zobaczył dziwacznie przeciskającego się przez tłum znajomego goblina. Huskun szedł lekko skulony, strzelając wzrokiem na wszystkie strony i sycząc gdy tylko, ktoś zbytnio się do niego zbliżył. Jego torba mocno ciążyła, niemal sunąc po ziemi. Wystawał z niej róg co najmniej półmetrowej księgi.

Balin usiadł za zwolnionym w ułamku sekun