Barhur kiwnął ręką do kompanów, uspokając ich na wypadek gdyby zechcieli wyprowadzić Borga z błędu i krzyknął do swojego nowego "mistrza":
- Mówcie ino Mistrzuniu jaką część tych dyby mom wykuć, bo widza, że robota wom się pali w ręcach.
Watek techniczny
Zostane tu i organoleptycznie sprawdze, czy Borg rzeczywiście szaleje po nocach (w kuźni lub z żoną, albo jedno o drugie;))
PBF - Boskie potyczki
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
"Garniec Miodu", późne popołudnie 38 dnia kepon-ranu
Huskun uspokoił się równie szybko jak wybuchnął, przywołując na swe usta tryumfalny uśmieszek, który z miejsca przeszedł w pełny uniżenia wyraz szacunku. Oczy zaklinacza skakały pomiędzy postacią paladyna i grającej dla niego elfki, ustawicznie powracając bądź to na zarysowane pod cienką tkaniną sukni piersi bądź to niebywale kuszące pośladki instrumentalistki.
Goblin nigdy wcześniej nie widział z tak bliska elfki i pierwsze spotkanie wywołało u niego błogie wrażenie ciepła rozlewającego się w lędźwiach i podbrzuszu. Pierwsze miejsce w rywalizacji o tytuł najlepszej kochanicy w świecie, zajmowane dotąd przez chędożone na koszt właściciela nawiedzonej karczmy ludzkie dziewczęta, z miejsca stało się ponownie puste, tylko czekając aż wstąpi na nie niebiańsko urodziwa kochanka o migdałowych oczach i ostro zakończonych uszach.
Huskun uspokoił się równie szybko jak wybuchnął, przywołując na swe usta tryumfalny uśmieszek, który z miejsca przeszedł w pełny uniżenia wyraz szacunku. Oczy zaklinacza skakały pomiędzy postacią paladyna i grającej dla niego elfki, ustawicznie powracając bądź to na zarysowane pod cienką tkaniną sukni piersi bądź to niebywale kuszące pośladki instrumentalistki.
Goblin nigdy wcześniej nie widział z tak bliska elfki i pierwsze spotkanie wywołało u niego błogie wrażenie ciepła rozlewającego się w lędźwiach i podbrzuszu. Pierwsze miejsce w rywalizacji o tytuł najlepszej kochanicy w świecie, zajmowane dotąd przez chędożone na koszt właściciela nawiedzonej karczmy ludzkie dziewczęta, z miejsca stało się ponownie puste, tylko czekając aż wstąpi na nie niebiańsko urodziwa kochanka o migdałowych oczach i ostro zakończonych uszach.
Na razie goblin będzie się tylko przysłuchiwał rozmowie, grając rolę pokornego sługi i pożerając jednocześnie wzrokiem harfistkę!
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
"Garniec Miodu", wieczór 38 dnia kepon-ranu
Paladyn usiadł na krześle na swoim poprzednim miejscu, a gościom wskazał stojącą z boku ławę.
- Ciekawa z was para. Zaspokójcie moją ciekawość i powiedzcie dokładniej jakie was sprowadzają do mnie sprawy. Kapłan Pana Od Kielicha i jego uczeń goblin. Tylko nie obwijajcie zanadto w bawełnę. Jutro przede mną ważny dzień i nie będę siedział po nocy wysłuchując przedłużających się historii. Więc przysyła was Hirmin Arus? Lepiej się już czuje, czy nadal słabuję - przemówił do Gusłka
W czasie gdy Orofar przemawiał goblin, nieświadomie wodząc językiem po wargach, wpatrywał się w harfistkę. Elfka wyczuła jego spojrzenie i spłoniła się zakłopotania. Gra na harfie wymagał trzymania instrumentu między nogami, a ta pozycja spowodowała, że było widać jej nagie uda, które goblin pożerał wzrokiem.
Huskun także wyczuł drążące go spojrzenie. Te jednak było przepojone zgolą innymi emocjami niż jego własne. To młody giermek starał się zabić go wzrokiem, za nietaktowne zachowanie wobec damy.
Paladyn usiadł na krześle na swoim poprzednim miejscu, a gościom wskazał stojącą z boku ławę.
- Ciekawa z was para. Zaspokójcie moją ciekawość i powiedzcie dokładniej jakie was sprowadzają do mnie sprawy. Kapłan Pana Od Kielicha i jego uczeń goblin. Tylko nie obwijajcie zanadto w bawełnę. Jutro przede mną ważny dzień i nie będę siedział po nocy wysłuchując przedłużających się historii. Więc przysyła was Hirmin Arus? Lepiej się już czuje, czy nadal słabuję - przemówił do Gusłka
W czasie gdy Orofar przemawiał goblin, nieświadomie wodząc językiem po wargach, wpatrywał się w harfistkę. Elfka wyczuła jego spojrzenie i spłoniła się zakłopotania. Gra na harfie wymagał trzymania instrumentu między nogami, a ta pozycja spowodowała, że było widać jej nagie uda, które goblin pożerał wzrokiem.
Huskun także wyczuł drążące go spojrzenie. Te jednak było przepojone zgolą innymi emocjami niż jego własne. To młody giermek starał się zabić go wzrokiem, za nietaktowne zachowanie wobec damy.
Ostatnio zmieniony 13 października 2013, 19:12 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Kuźnia Gorga Borga, wieczór 38 dnia kepon-ranu
Borg podrapał się po łysej czaszce i przez chwilę się zastanawiał szukając słów. W końcu zamoczył palec w wiadrze z wodą i rysował nim po stole pokrytym warstwą sadzy.
- Psi kość, trudno powiedzieć co to ma być. Niby takie dyby, ino żelazne. Patrzaj, du dajesz listwę, rozpłaszczasz tu i tu i dopiero wyginasz w dwa łuki. Na końcu robisz dziurę i łączysz sworzniem z płaską listwą z drugiej strony - tłumaczył - i takie dwie. Ja z Orgragiem zrobimy jedną, a ty z Rumplem i Errasem drugą. Do roboty.
Mimo dość nieprecyzyjnych wyjaśnień Barthur ściągnął górną cześć ubrana i zabrał się do ciężkiej roboty.
Rozgrzewał żelazo. Rozpłaszczał je i wyginał. Na koniec zrobił otwór i z sykiem zanurzył swój wytwór w korycie z wodą. Jeszcze tylko połączono obie części rozmiażdżonym sworzniem i było gotowe.
Borg oglądał "dyby" z każdej strony, poruszał nimi patrząc czy pasują. Dokonał kilka drobnych poprawek i gwizdnął z zadowolenia.
W tejże chwili do kuźnie wszedł człowiek ubrany w łuskową zbroję. Jego twarz szpeciły blizny po ospie, a prawe ucho w połowie było obcięte.
- Masz to - zagadnął, bez zbędnych ceregieli do kowala.
- Mam. Jakem powiedział, że zdążę to zdążę - odparł Gorg.
Szybko wymieniono "dyby", na pękatą sakiewkę i ospowaty wyszedł z warsztatu.
- No chłopaki - powiedział uśmiechnięty półolbrzym - spisaliście się. Ty też nowy. Jak chcesz wezmę cię na czeladnika. Choćta wszyscy do karczmy tam pogadamy.
Borg podrapał się po łysej czaszce i przez chwilę się zastanawiał szukając słów. W końcu zamoczył palec w wiadrze z wodą i rysował nim po stole pokrytym warstwą sadzy.
- Psi kość, trudno powiedzieć co to ma być. Niby takie dyby, ino żelazne. Patrzaj, du dajesz listwę, rozpłaszczasz tu i tu i dopiero wyginasz w dwa łuki. Na końcu robisz dziurę i łączysz sworzniem z płaską listwą z drugiej strony - tłumaczył - i takie dwie. Ja z Orgragiem zrobimy jedną, a ty z Rumplem i Errasem drugą. Do roboty.
Mimo dość nieprecyzyjnych wyjaśnień Barthur ściągnął górną cześć ubrana i zabrał się do ciężkiej roboty.
Spoiler!
Barthur czuł jak jego mięśnie zaczynają pęcznieć od ciężkiej pracy. Zagryzając język to walił młotem to wyginał żelazna sztabę na prawidle. Co chwilę zerkał na zewnątrz, gdzie poczynał się zmierzchać. Rozgrzewał żelazo. Rozpłaszczał je i wyginał. Na koniec zrobił otwór i z sykiem zanurzył swój wytwór w korycie z wodą. Jeszcze tylko połączono obie części rozmiażdżonym sworzniem i było gotowe.
Borg oglądał "dyby" z każdej strony, poruszał nimi patrząc czy pasują. Dokonał kilka drobnych poprawek i gwizdnął z zadowolenia.
W tejże chwili do kuźnie wszedł człowiek ubrany w łuskową zbroję. Jego twarz szpeciły blizny po ospie, a prawe ucho w połowie było obcięte.
- Masz to - zagadnął, bez zbędnych ceregieli do kowala.
- Mam. Jakem powiedział, że zdążę to zdążę - odparł Gorg.
Szybko wymieniono "dyby", na pękatą sakiewkę i ospowaty wyszedł z warsztatu.
- No chłopaki - powiedział uśmiechnięty półolbrzym - spisaliście się. Ty też nowy. Jak chcesz wezmę cię na czeladnika. Choćta wszyscy do karczmy tam pogadamy.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Ano, widzisz szlachetny Orofarze, dla świątobliwego nie ma już nadziei. Trawiąca jego ciało choroba niemożliwa jest do wyleczenia. Pogodził on się ze swym losem i oddał łasce pani swej Arianny. Woli jego ostatniej nie kto inny, tylko my dwaj staliśmy się powiernikami. Tą oto - tutaj Gusłek pokazał rąbek księgi otrzymanej od kapłana - księgę wielkiej wagi opiece mej, na mocy woli owej jego ostatniej, mej skromnej osobie powierzył. Ze słowami tymi skarb ów mi przekazywał: "odwiedź także Gusłku, zaufany mój kapłański bracie, tana Orofara Miłosiernego, w mym imieniu w opiekę duchową weź, do tego cię zobowiązuję. Pojedynek ciężki niebawem go czeka, słowa twej modlitwy mieczowi jego ostrości, a ramieniu siły niech przydadzą, ku zwycięstwu niech go zaprowadzą. Bo dobro musi zatriumfować." Tak mi oto rzekł. Ledwom go zrozumiał, bo w godzinie swej przedostatniej ciężko mu było już gadać. Alem sens jego wypowiedzi jako tako, prawidłowo, jak mniemam, zrozumiał. I niech Pan Uciech mi wybaczy, jeślim coś pokręcił. Przeto, tanie Orofarze, nie miej mi za złe, że się z pomocą narzucam. Jak nas na cztery wiatry przegnasz, to trudno, z hańbą straszną ostatniej woli kapłana niewypełnienia ciężko będzie żyć, ale wolę twoją takoż respektować mi trzeba. Jeśli jednak wolę umierającego uszanujesz, pozwól nam pojedynku twego być świadkami i przed oręża z wrogiem skrzyżowaniem w Arusa imieniu cię pobłogosławić.
Trochę kitu trzeba wcisnąć, mam nadzieję, że Arus ducha już wyzionął. Co prawda nic takiego nie powiedział, ale przecież mógł. To takie niewinne kłamstewko w słusznej sprawie.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- W karczmie? - zdziwił sie pozornie Barthur: - Jo żech myśloł, że bydymy cała noc kuć. Całe miasto godo, że tu praca wre dzień i noc, i ja na ciężka praca nastawiony. Ale przeca napitek Pianu bardziej słodki niż praca. Chodźmy do Rezolutnego Goblina, bo tam najlepsze napitki i żech się tam zatrzymoł.
Wątek techniczny
Trzeba kowala spić i wybadać o co chodzi:)
Wątek techniczny
Trzeba kowala spić i wybadać o co chodzi:)