PBF - Boskie potyczki
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Mamy do wyboru, albo rozwalać ścianę, albo wejść od strony piwnicy kowala. Jeno jego nie ma.
Fraki decyduj, to twoja ściana, albo zdejmujemy ten gobelin z ową pannicą i rozwalamy ścianę jakowymś oskardem alibo kilofem,
albo idziesz i prosisz łądnie, by nas kowalowa wpuściłą do ich piwnicy.
To jak będzie? Jak mamy rozwalać, załatw ze 2 oskardy, alibo wielkie młoty.
Fraki decyduj, to twoja ściana, albo zdejmujemy ten gobelin z ową pannicą i rozwalamy ścianę jakowymś oskardem alibo kilofem,
albo idziesz i prosisz łądnie, by nas kowalowa wpuściłą do ich piwnicy.
To jak będzie? Jak mamy rozwalać, załatw ze 2 oskardy, alibo wielkie młoty.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przeciwnik ariadyna to tan Rahbag Krwiożerczy, wyznawca Seta mieszkający w "Dzbanie". Huskun jakoś dziwnie pobladł na myśl o wizycie w tamtym miejscu, bo chociaż czarny rycerz winien się jakoby kierować kodeksem honorowym, to jednak setyta, półolbrzym i na dodatek krwiożerczy... hmm, czy on nas przypadkiem nie zeżre jeszcze przed nawiązaniem rozmowy? Chociaż z drugiej strony, chyba nie ubije na neutralnym gruncie kapłana obcego kultu i jego akolity?
Jeśli Gusłek tak zadecyduje, goblin powlecze się za nim wielce opornie, tym razem nie potrafiąc już ukryć swego strachu.
Mistrzu, potrzebujemy flakon albo dwa atramentu adar-sor, do tego z dziesięć pergaminów i gęsie pióra. Da się załatwić, a jeśli tak, to za ile?
Jeśli Gusłek tak zadecyduje, goblin powlecze się za nim wielce opornie, tym razem nie potrafiąc już ukryć swego strachu.
Mistrzu, potrzebujemy flakon albo dwa atramentu adar-sor, do tego z dziesięć pergaminów i gęsie pióra. Da się załatwić, a jeśli tak, to za ile?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Karczma "Pod rezolutnym goblinem", zmierzch 38 dnia kepon-ranu
Bazookh musiał przyznać, że choć odwiedzał o wiele większe miasta, to takiego tłoku jak w Rotgan-kir jeszcze nigdy nie doświadczył. Zewsząd nadciągali i tłoczyli się mieszkańcy i przyjezdni. Do uszu dobiegały różnorakie języki i dialekty. Pod ścianami domów gromadzili się ludzie w czerwonych zwiewnych szatach, wyśpiewujące hymny pochwalne do Sharami.
Gdy wreszcie krasnolud przedarł się na rynek miejski, nie mógł odnaleźć "Spokojnej Przystani". Dopiero wypytawszy mieszkańców dowiedział się, że owa karczma w ostatnich dniach zmieniła nazwę na "Pod rezolutnym goblinem".
W karczmie także było tłoczno. Posługaczki lawirowały z tacami pełnych kufli piwa i misek z jadłem. Wszystkie miejsca przy ławach były zajęte, a i przy ścianach klienci stojąc lub kucając jedli i pili.
Za szynkwasem stał wysoki, łysiejący mężczyzna. Jego gromkie śmiechy roznosiły się po całej sali. Widać było, że stara się zagadnąć i obsłużyć każdą osobę, która dotarła do szynkwasu.
Bazookh musiał przyznać, że choć odwiedzał o wiele większe miasta, to takiego tłoku jak w Rotgan-kir jeszcze nigdy nie doświadczył. Zewsząd nadciągali i tłoczyli się mieszkańcy i przyjezdni. Do uszu dobiegały różnorakie języki i dialekty. Pod ścianami domów gromadzili się ludzie w czerwonych zwiewnych szatach, wyśpiewujące hymny pochwalne do Sharami.
Gdy wreszcie krasnolud przedarł się na rynek miejski, nie mógł odnaleźć "Spokojnej Przystani". Dopiero wypytawszy mieszkańców dowiedział się, że owa karczma w ostatnich dniach zmieniła nazwę na "Pod rezolutnym goblinem".
W karczmie także było tłoczno. Posługaczki lawirowały z tacami pełnych kufli piwa i misek z jadłem. Wszystkie miejsca przy ławach były zajęte, a i przy ścianach klienci stojąc lub kucając jedli i pili.
Za szynkwasem stał wysoki, łysiejący mężczyzna. Jego gromkie śmiechy roznosiły się po całej sali. Widać było, że stara się zagadnąć i obsłużyć każdą osobę, która dotarła do szynkwasu.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Piwnica kamienicy Frakiego, po zmroku 38 dnia kepon-ranu
Fraki nieco rozkojarzony z trudem oderwał wzrok od elfki na kobiercu.
- Co? Co rzekliście Balinie? Ścianę chcecie łupać. Yyyy, a nie dało by się zacząć nieco bardziej... bardziej... - szukał przez chwilę słowa - po złodziejsku. Znaczy się jakieś ukryte przejście poszukać. Wszak to Rotgan-kir, czyli miasto założone na ruinach metropolii reptiliońskiej. Tu wszędzie są jakieś lochy, podziemia, skryte przejścia i tym podobne - mówiąc to Fraki ściągnął kobierzec, tworząc duszący obłok kurzu.
- Może tu coś jest - krasnolud zaczął opukiwać ścianę.
Fraki nieco rozkojarzony z trudem oderwał wzrok od elfki na kobiercu.
- Co? Co rzekliście Balinie? Ścianę chcecie łupać. Yyyy, a nie dało by się zacząć nieco bardziej... bardziej... - szukał przez chwilę słowa - po złodziejsku. Znaczy się jakieś ukryte przejście poszukać. Wszak to Rotgan-kir, czyli miasto założone na ruinach metropolii reptiliońskiej. Tu wszędzie są jakieś lochy, podziemia, skryte przejścia i tym podobne - mówiąc to Fraki ściągnął kobierzec, tworząc duszący obłok kurzu.
- Może tu coś jest - krasnolud zaczął opukiwać ścianę.
-
vampire1308
- Reactions:
- Posty: 435
- Rejestracja: 30 listopada 2008, 21:34
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Karczma "Pod rezolutnym goblinem", zmierzch 38 dnia kepon-ranu
Po kilku minutach karczmarz dotarł i do Bazookha. Nalał mu duży kufel pieniącego się trunku.
Zapytany o nazwę karczmy i o "Nieulękłych", gładził się chwilę po brodzie po czy rzekł.
- Tak, bywali tu tacy o których pytacie. Wielkich rzeczy dokonali. A czemuż to o nich pytacie?
Po kilku minutach karczmarz dotarł i do Bazookha. Nalał mu duży kufel pieniącego się trunku.
Zapytany o nazwę karczmy i o "Nieulękłych", gładził się chwilę po brodzie po czy rzekł.
- Tak, bywali tu tacy o których pytacie. Wielkich rzeczy dokonali. A czemuż to o nich pytacie?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Sklep Frakiego, po zmroku, 38 dnia kepon-ranu
Karczmarz wpatrywał się w krasnoluda czujnym spojrzeniem.
- Twierdzisz, żeś kompan? Widać, że mości Balin i Gusłek mają sporo kompanów, bo nie ty pierwszy ich dzisiaj szukasz. Powiem ci to co i tamtym powiedziałem. Nie wiem gdzie są i czy wrócą. Być może odpłynęli już statkiem, a może poszli w puszczę. Mi nic nie mówili.
Bazookh zmrużył oczy wyczuwając kłamstwo w słowach karczmarza, jednak było zbyt wiele świadków, aby przesłuchać go w skuteczniejszy sposób.
Wieczór był jeszcze młody więc dopiwszy piwo ruszył, rozejrzeć się za sklepem gdzie można by było znaleźć potrzebne mu ingrediencje.
-------------------------------------------------------------------------------------
Opuściwszy "Garniec Miodu" Huskun stracił ochotę na wszelkie spacery, tym bardziej gdyby miały go zaprowadzić do miejsca bytowania przerażającego i nieobliczalnego czarnego rycerza. Skoro giermek paladyna w pierwszym odruchu chciał poszczuć ich psami to co zrobi świta czarnego rycerza? Dreszcz grozy zjeżył włosy na karku goblina.
Huskun postanowił grać na czas. Postanowił zdobyć wsparcie. Wiedział, że Balin wraz z resztą Nieulękłych poszedł do sklepu Frakiego, więc postanowił tam szukać pomocy.
- Trza nam kupić atrament i pergaminy. Może pierwej zajdziem do sklepu? - zaskrzeczał.
Gusłek nie odmówił swojemu wiernemu akolicie i już po kilkunastu minutach stanęli przed kamienicą z szyldem "Towary Wszelakie". Mimo zmroku w sklepie paliły się lampy, a drzwi stały otworem dla klientów. Uporczywy upał spowodował, że przestawiły się godziny życia mieszkańców miasta, urządzających sobie w południe sjestę, a załatwiając sprawunki po zmroku.
Za ladą stał jedynie młody krasnolud, któremu dopiero co rzuciła się zarost na twarz. Obsługiwał innego dziwnie znajomego krasnoluda.
Jakież wielkie było zdziwienie Gusłka i Huskuna gdy rozpoznali w nim, niewidzianego od czasów wydarzeń pod wodospadem Bazookha.
Karczmarz wpatrywał się w krasnoluda czujnym spojrzeniem.
- Twierdzisz, żeś kompan? Widać, że mości Balin i Gusłek mają sporo kompanów, bo nie ty pierwszy ich dzisiaj szukasz. Powiem ci to co i tamtym powiedziałem. Nie wiem gdzie są i czy wrócą. Być może odpłynęli już statkiem, a może poszli w puszczę. Mi nic nie mówili.
Bazookh zmrużył oczy wyczuwając kłamstwo w słowach karczmarza, jednak było zbyt wiele świadków, aby przesłuchać go w skuteczniejszy sposób.
Wieczór był jeszcze młody więc dopiwszy piwo ruszył, rozejrzeć się za sklepem gdzie można by było znaleźć potrzebne mu ingrediencje.
-------------------------------------------------------------------------------------
Opuściwszy "Garniec Miodu" Huskun stracił ochotę na wszelkie spacery, tym bardziej gdyby miały go zaprowadzić do miejsca bytowania przerażającego i nieobliczalnego czarnego rycerza. Skoro giermek paladyna w pierwszym odruchu chciał poszczuć ich psami to co zrobi świta czarnego rycerza? Dreszcz grozy zjeżył włosy na karku goblina.
Huskun postanowił grać na czas. Postanowił zdobyć wsparcie. Wiedział, że Balin wraz z resztą Nieulękłych poszedł do sklepu Frakiego, więc postanowił tam szukać pomocy.
- Trza nam kupić atrament i pergaminy. Może pierwej zajdziem do sklepu? - zaskrzeczał.
Gusłek nie odmówił swojemu wiernemu akolicie i już po kilkunastu minutach stanęli przed kamienicą z szyldem "Towary Wszelakie". Mimo zmroku w sklepie paliły się lampy, a drzwi stały otworem dla klientów. Uporczywy upał spowodował, że przestawiły się godziny życia mieszkańców miasta, urządzających sobie w południe sjestę, a załatwiając sprawunki po zmroku.
Za ladą stał jedynie młody krasnolud, któremu dopiero co rzuciła się zarost na twarz. Obsługiwał innego dziwnie znajomego krasnoluda.
Jakież wielkie było zdziwienie Gusłka i Huskuna gdy rozpoznali w nim, niewidzianego od czasów wydarzeń pod wodospadem Bazookha.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Bazookh, gdzieś się podziewał, jakeś nam z oczu zniknął? Dobrze widzieć twą krasnoludzką gębę. Ale nic, pogadamy, jak czas będzie. Teraz mus nam pilne sprawunki poczynić, potem ważkie sprawy załatwić musimy. - Gusłek pochylił się krasnoludowi do ucha i wyszeptał - A jakbyś znów nam się zagubił, tośmy się zatrzymali "Pod rezolutnym goblinem", tam nasze manatki, tam też nas znaleźć mógł będziesz.
Wyprostowawszy się, głośno i z szerokim uśmiechem zwrócił się do właściciela sklepu:
- Mości sklepikarzu, artykuły piśmiennicze u ciebie nabędziemy? Butla inkaustu, pęk piór gęsich oraz plik pergaminów wielce by nam się zdał.
Wyprostowawszy się, głośno i z szerokim uśmiechem zwrócił się do właściciela sklepu:
- Mości sklepikarzu, artykuły piśmiennicze u ciebie nabędziemy? Butla inkaustu, pęk piór gęsich oraz plik pergaminów wielce by nam się zdał.
Odradzacie wizytę u czarnego rycerza? A jakby z daleka trąbić, że oficjalne poselstwo od Orofara w sprawie pojedynku przybywa? Może by nas nie pożarł? Początkujący KCtowiec prosi o poradę. Jeśli odradzacie, to trudno, trzeba będzie zrezygnować z arbitrażu. Ewentualne przed samym pojedynkiem można spróbować, o ile inny chętny wcześniej się nie zgłosi lub nie będzie wyznaczony.
A jak już zakupy zrobimy, pogadamy na zewnątrz z naszym zagubionym druhem, to przy najbliższej okazji, przemierzając ulice miasta, Gusłek odezwie się do swego akolity tymi oto słowy:
- Huskunie, wierny mój uczniu, druhu i przyjacielu. Zdradzić ci muszę, bo ukryć tego już nie zdołam, że na niebezpieczeństwo chyba chcąc-niechcąc cię narażam. Dłużny zatem jestem słowo prawdy, bo losy nasze mocno się splotły i taić tego nie wypada, a pan nasz z pewnością okrutnie by mnie za milczenie pokarał. Wiedz zatem, że droga moje nie zawsze tak świątobliwa i prawa, jak teraz była. Każda owieczka zbłądzić może, tak i ja kiedyś pobłądziłem. Nie będę w bawełnę owijał. Długów troszkę sobie żem narobił, u złych i niebezpiecznych ludzi (i nieludzi) pieniądze żem pożyczył. Suma była niemała, miast pieniądze oddać, tom z miasta chyłkiem czmychnął. Osoby owe teraz o dług swój mogą się upomnieć, same pieniądze wszelako mogą nie wystarczyć. Długu uiszczenie może nie być już możliwe. Mogą zapragnąć życia mnie pozbawić w celu nauczki uczynienia. Zatem mieć się na baczności musimy, a i tak dni moje, a może i twoje, bo na krok, mój wierny druhu mnie nie odstępujesz, policzone być mogą. Chyba, że wiesz, jak owe niebezpieczeństwo śmiertelne od Gusłka swego oddalić? Nie widzi mi się, żebyś wiedział, boś, wybacz, goblin jeno, ale rozumem nadprzeciętnym nie raz już żeś się wykazał, kto wie zatem, kto wie...? Nadzieję miałem, że ariadyn druhem naszym zostawszy persony owe z pod ciemnej gwiazdy skutecznie odstraszy? Ale jak w pojedynku mu się nie poszczęści i polegnie mieczem czarnego rycerze śmiertelnie przeszyty, cóż wtedy uczynimy? Może i nam głowę dać przyjdzie, może i my życia postradamy.A jak już zakupy zrobimy, pogadamy na zewnątrz z naszym zagubionym druhem, to przy najbliższej okazji, przemierzając ulice miasta, Gusłek odezwie się do swego akolity tymi oto słowy:
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Sklep Frakiego, po zmroku, 38 dnia kepon-ranu
Młody krasnolud dowiedziawszy się, że nie chodzi o zwykły atrament, a o inkaust z ziela adar-sor, służący do przepisywania znaków magicznych, nieco się strapił.
- Nie jestem pewny czy pan Fraki posiada takowe rzeczy, on sam będzie wiedział najlepiej ino, że mocno zajęty w piwnicy - powiedział sprzedawca i zakrzyknął głośno wsadzając głowę za kotarę oddzielającą sklep od części mieszkalnej budynku - MISTRZU! MISTRZU! PANIE FRAKI!
Po kilku minutach wszedł nieco zdenerwowany właściciel sklepu, jego ubranie wybrudzone było kurzem, a we włosach wplątała się pajęczyna.
Jednak gdy dostrzegł Huskuna i Gusłka jego twarz się rozpromieniła.
- Panowie szukają atramentu z adar-sor, nie wiem czy mamy ... - zaczął gołowąs.
-Mamy, mamy, wszystko mamy. W składziku na czwartej półce po lewej stronie.
Po tych słowach młody krasnolud wymknął się za kotarę.
- Dobrze was widzieć - zaczął Fraki - widzita okazuje się, że kowal niewinny. Insza jest przyczyna mojej bezsenności. Właśnie ją badamy z resztą waszej gromady i wsparcie wykwalifikowanych poszukiwaczy przygód byłaby bardzo wskazana.
Młody krasnolud dowiedziawszy się, że nie chodzi o zwykły atrament, a o inkaust z ziela adar-sor, służący do przepisywania znaków magicznych, nieco się strapił.
- Nie jestem pewny czy pan Fraki posiada takowe rzeczy, on sam będzie wiedział najlepiej ino, że mocno zajęty w piwnicy - powiedział sprzedawca i zakrzyknął głośno wsadzając głowę za kotarę oddzielającą sklep od części mieszkalnej budynku - MISTRZU! MISTRZU! PANIE FRAKI!
Po kilku minutach wszedł nieco zdenerwowany właściciel sklepu, jego ubranie wybrudzone było kurzem, a we włosach wplątała się pajęczyna.
Jednak gdy dostrzegł Huskuna i Gusłka jego twarz się rozpromieniła.
- Panowie szukają atramentu z adar-sor, nie wiem czy mamy ... - zaczął gołowąs.
-Mamy, mamy, wszystko mamy. W składziku na czwartej półce po lewej stronie.
Po tych słowach młody krasnolud wymknął się za kotarę.
- Dobrze was widzieć - zaczął Fraki - widzita okazuje się, że kowal niewinny. Insza jest przyczyna mojej bezsenności. Właśnie ją badamy z resztą waszej gromady i wsparcie wykwalifikowanych poszukiwaczy przygód byłaby bardzo wskazana.