Wyspa Piorunów, Prowincja Buhan, piętnasty dzień miesiąca Akodo, 1115 rok SC
https://www.youtube.com/watch?v=BEJQ8jBcsnI podkładzik
Wczesnym świtem siedmiu samurajów reprezentujących odmienne Klany i poglądy oczekiwało na niewielkim drewnianym molo na obiecaną przez Haruto łódź. Ieyasu, Kai, Yuzan, Kazuki, Naganori, Satoru i Kuroiban o nieznanym imieniu wpatrywali się w okryte nieprzeniknioną mgłą wody wokół okalające Wyspę Piorunów, jak gdyby sama ręka Osano-Wo chciała skryć wstydliwą prawdę o wyspie przed oczami innych.
Ku zdumieniu Naganoriego kuroiban wydobył zza pleców niewielkie shakuhachi podejmując przejmującą melodię.
Naganori bezbłędnie rozpoznawał uwolnione, delikatne dźwięki instrumentu jako "Opowieść o koku". Zastanawiał go ten wybór kuroibana, melodia była nieco przydługawa, a czujny Naganori zaczął podejrzewać w tym jakiś podstęp. Nerwowo oczekiwał zakończenia, gdy od strony wody dało się słyszeć szum wyzwalany uderzeniami wioseł o wodę.
Ku brzegowi zbliżała się przypominająca żółwia łódź, jej kształt i pochodzenie nie mówiły jednak Krabom zbyt wiele, mimo że powiewała nad nią bandera przedstawiająca mon rodu Yasuki stanowiącego ekonomiczne zaplecze Klanu Kraba.
Lódż dobiła przodem do molo uchylając stosunkowo niewielkie odrzwia umieszczone na szczycie okrętu. Ukazał się w nich drobnej budowy samuraj, ubrany w lekkie, stosunkowo ubogie kimono.
Szeroko uśmiechał się do siedmiu Rokugańczyków łamiąc tym nieco sztywną etykietę, lecz prostolinijność i szczerość jego postawy w jakiś sposób dodawała otuchy okrywając spokojem umęczone ostatnimi, ponurymi wydarzeniami serca podróżników.
Jestem Tsuruchi Hasekura. Przybywam na twe wezwanie kuroibanie.
Nie pytając o imiona podejmowanych pasażerów Hasekura raz jeszcze uchybił etykiecie. Pokłonił się jednak nisko zgromadzonym uchylając na całą szerokość rozsuwane drzwi na dziobie statku.
Wchodzicie? Czy ktoś ma inny pomysł? Póki co Hasekura nie pyta Was o cel podróży, ale z pewnością trzeba będzie jakiś wskazać. Dokąd płyniecie drużyno?