PBF - Boskie potyczki

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 17 listopada 2013, 12:24

Kupiecka piwniczka, noc, 38 dzień kepon-ranu

W czasie gdy Balin błogosławił swój topór oraz broń Bazokokha i Frakiego, orki ze straży miejskiej przygotowywały miejsce walki. Ustalono, że mając przewagę liczebną wypuszczą martwiaki i zniszczą atakując od niemal każdej strony. Stanowiska bojowe miały mieścić się między regałami. Dodatkowo aby zabezpieczyć się przed walką w bezpośrednim zwarciu w którym zdechlaki będą mogły sięgnąć walczących łapskami, wzniesiono niewielkie barykady.
Gdy wszyscy ustawili się na swoich pozycjach, dano znać dziesiętnikowi, który zatrzasną właz do piwnicy. Ponad klapą rozległo się szuranie.

Drayaharusa przeszedł dreszcz, słysząc szuranie, które niechybnie zwiastowało ich odcięcie od wsparcia i drogi ucieczki, odczuł to jakby ktoś zasuwał wieko trumny nad jego złożonym na marach ciałem.

Barthur nie mógł opanować podniecenia. Zaraz weźmie udział w niezłej rozpierdusze. Brakowało mu tego. Zawsze cieszyły go wyprawy łupieskie goblinów i możliwość wyżycia się podczas walki. Jednak teraz wydawało się jakby to było w innym życiu. Po raz niemal setny poprawił dwie stojące koło niego na szafkach latarnie tak aby promienie światła dokładnie oświetlały wyjście tajnego przejścia.

Dla rozładowania napięcia jeden z orków zagadnął.
- Wiecie czemu orkom udało się tak łatwo rozwalić reptilionów? Bo, ich kowale tak chlali, że zapominali czy kują miecz czy topór. Błee hee hee - wybuchł nerwowym śmiechem.

Balin po raz kolejny ocenił ustawienie Nieulękłych. Nie podobało mu się, że Bazookh nie posiada żadnego opancerzenia, ale zmilczał. Walczył już ramię w ramię w parowie z martwiakami i Bazookh walczył dziarsko i skutecznie.
- Wszyscy gotowi to poczynajmy w imię Gotam-gora. Barthurze, dźwignia - powiedział kapłan Gotam-goraz powagą i zmrużył oczy.

Nasmarowana oliwą dźwignia przesunęła się znacznie łatwiej niż za pierwszym razem, ale mimo to drzwi otworzyły się jedynie tworząc cienką szparę.
W tejże szparze niemal od razu pojawiły się kościste pokryte zmatowiałą łuska palce i targnęły tajemne drzwi to tyłu i rozwarły je na pełna szerokość.
W polu oświetlonym przez latarnie ukazały się opancerzone zaschnięte truchła. Miały zamknięte oczy i obkurczona skórę na pyskach, przez co ich pożółkłe zęby szczerzyły się złowrogo. Za życia musieli być wojownikami, bo na ich ciała spoczywały półzbroje. Jako broń dzierżyły dziwaczne przedmioty przypominające miecz, ale taki, który pośrodku klinga rozszerzała się tworząc coś na kształt cienkiego styliska topora. Część z nich trzymali metalowe tarcze.

Blin zawarczał złowrogo gdy martwiaki natarły w mgnieniu oka. Chyba nikt nie podejrzewał zdechlaków o taką zajadłość i szybkość.

- Rąbać ich. Bez ilości i z zastanowienia - wrzasnął widząc narastający strach w oczach żyjących.

Po tych słowach zapanował zgiełk i chaos. W powietrzu rozlegało się trzaski broni o pancerz, jęki, sapnięcia, a wkrótce także zapach krwi.
Oto plan sytuacyjny:
Obrazek

Bazookh zagryzł mocno zęby, gdy jeden ze zdechlaków ruszył prosto na niego. Reptilion wyprowadził pchnięcie, które krasnolud zbiła na bok. Jednak, jak widać, takie też było zamierzenie nie do końca martwego jaszczura, bo od razu targnął ostrzem w bok, a stylisko topora zaryło się w ciało rżnąć pierś i bark i chrzęszcząc na żebrach. Bazook stracił równowagę i upadł ze zdziwieniem wpatrując się w tryskającą z piersi krew. Po chwili zmroczyło mu się przed oczyma i pogrążył się w ciemności.

Do Barthura ruszył niższy o dwie głowy zdechlak dzierżący swoją broń oburącz. Cios był szybki i precyzyjny, a ogromny goblin jedynie przypadkiem zasłonił się swym niewielkim puklerzem.

Wróżbita wkurzył się nie na żarty widząc jak stojący obok Bazookh pada na ziemię, a jego przeciwnik zwraca się ku niemu. Wziął krótki zamach i z impetem trzasnął przeciwnika w pierś, zmuszając jaszczura do cofnięcie się o krok. Jednak chrzest łamanych kości był jedynym objawem, że martwiak został uszkodzony, bo na jego martwym pysku nie odmalowały się żadne emocje.
Powietrze koło Barthura przecięło syknięcie, a bełt stukną w hełm na głowie jaszczura i przekręcił go niemal o połowę, zasłaniając oczy zdechlaka.
Barthur zapałała nadzieją, jednak szybko zrzedła mu mina przypominając sobie, że truposz nie postrzegają zwykłymi zmysłami.

Na Balina ruszył młociarz i zaatakował szerokim zamachem. Impet ciosu był tak duży, że ramię krasnoluda nie trzymało i młot ześlizną się z tarczy prosto na bark. Jednak tarcza zdążył wyhamować cios na tyle, że nie spowodował on żadnych obrażeń.
Balin uderzył swoim młotem rewanżując się ciosem w bark przeciwnika. Jego cios był o wiele skuteczniejszy niż przeciwnika i wydatnie wygięło pancerz.
Technicznie:
Balin rzuca 3x błogosławieństwo. 3x udane. Broń jest pobłogosławiona.
Rzut na strach, wszystkie udane.
Atak na Bazookha trafienie za 178 tn - 35 pancerza = 143 obrażeń. 6 ponad żywotność, Bzookh jest w agonii.
Atak Barthura. Rzut na TR 52 i trafienie w sumie za 199 ob.
Balin obrywa za 165vob, ale zbroja wszystko wyparowuje.
Balin atakuje (rzut na TR 33) i trafia w sumie za 193 ob.
Ostatnio zmieniony 17 listopada 2013, 15:58 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 17 listopada 2013, 13:30

- O Piannie, o Piannie - mamrotał szybko Drayaharus, trzęsącymi się ze strachu dłońmi ładując kolejny bełt na kuszę, naciągając cięciwę i przymierzając się do oddania strzału na przeciwnika Barthura.
W pierwszej kolejności próbuję uratować Barthura albo przynajmniej mu pomóc. Potem się zobaczy.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 listopada 2013, 15:43

Balin stara się trzymać szyk, ale i ochraniać Bazookha.
Co to za durna moda, krasnolud bez ciężkiej zbroi, nagadam ja Bazookhowi, jak z tego wyjdziemy, myślał Balin.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 17 listopada 2013, 15:43

Teraz to "o Pianie, o Pianie", ale o biednym, znudzonym Gusłku to żeście zapomnieli, tak? Czy ja w ogóle jeszcze z Wami gram? Normalnie czuję się odrzucony! :P

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 listopada 2013, 15:54

Spokojnie, Gusłaku, my mamy obecnie inne plany! Postaram się dziś wieczorem napisać obszerniejszą wstawkę!