Merywyn; Port; Gorim 23 Ketash 606 OR, Popołudnie;
Port tak jak co dzień kipiał od roboty. Ordyjskie (tu wstawie nazwe:)) khadorskie Łajki i rzesza rodzimych fabotów poruszała się w oparach gryzących spalin nosząc najrozmaitsze towary, od spławianego z północy drewna, przez ściągany z Cygnaru wyśmienity tytoń i herbatę, solone morskie ryby z Ordu, po wytwory krasnoludów z Rhulu. Pośród maszyn kręciło się niczym mrówki, setki dokerów, marynarzy, flisaków, obnośnych sprzedawców, krzykaczy i umorusanych smarami dzieciaków, które brały się tu niewiadomo skąd.
I pośród tego niedającego się zmierzyć żadną miarą tłumu jeden człowiek pracował nad czymś zupełnie innym. Ubrany w robocze ciuchy pozornie kręcił się bez celu, od czasu do czasu pomagając przenosić skrzynie, czy ładować towary na wozy. Jednak pomoc nie była tym co stanowiło clue jego obecności w porcie. Od wielu godzin ustalał drogi ucieczki z miejsca jakim były portowe nabrzeża. Brał pod uwagę wszystkie możliwości od kanałów, przez pełne ludzi speluny, po dachy magazynów i wąskie przejścia. Topografie znał już niemal na pamięć. Od wczoraj przeszedł po portowym dystrykcie dobre kilkanaście mil i nogi obite w ciężkie, skórzane trepy zaczynały powoli domagać się przerwy.
-
-Enough... Time to go back...- Pomyślał w końcu Drake po cygnarsku, marząc wreszcie o porządnie nabitej fajce i szklanicy dobrego południowego wina.
Taka fabularna wstawka z wizyty Drake'a w porcie. Alcję już przeniosłem na następny dzień.
W porcie przeważa zabudowa kamienna, choć drewnianych budynków też jest niemało: szop, przybudówek itp.
Oliwa kosztuje jakieś grosze, chyba, że szukasz takiej z pierwszego tłoczenia do celów spożywczych. Za butelczynę tej drugiej trzeba zapłacić około 1 sztukę złota. A taka do palenia w latarniach to za kilka miedziaków.
Straganów jest tutaj sporo, choć nie w każdym miejscu portu. Nabrzeża, gdzie wre praca są raczej wolne od handlarzy z takimi zajmującymi dużo miejsca cudami marketingowymi. Pozornie wydaje się, że nic nie stoi na przeszkodzie przytargać tu jakiś stragan, ale jakoś każdy trzyma się z dala od samych otwartych przestrzeni przy dokach. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z półką niewidoczną od frontu. Czy o taki stragan z półką pod "ladą"?
Pomysł zapoznania sie z rzeką jest jak najbardziej na miejscu zważywszy, że rzecznymi ludźmi nie jesteście. Jak chcecie to zrobić. Ograniczacie się do studiowania mapek, czy po prostu ktoś wsiada na jeden z setek kutrów pływających po okolicznych miasteczkach i wsiach rozrzuconych wzdłuż rzeki w promieniu mil od Merywynu. Kto zajmuje sie rekonesans na rzece lub studiami, a kto idzie negocjować?
Znowuż poddam w wątpliwość pomysł ze zrobieniem gazowego obłoku nad rzeką. Czarna Rzeka, to nie jest jakiś strumyk tylko naprawdę wielka rzeka, w wąskich miejscach 600-700 metrów szerokości, ale normalnie ponad kilometr. Potrzebowalibyście jakiegoś potężnego agragatu, żeby pokryć tak wielki obszar i utrzymać taki obłok na dłuższy czas.