PBF - Boskie potyczki
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Wybaczcie, jeślim się źle wyraził . Zwierzątko. O zwierzątko mi się rozchodziło. Może być psiak, kociak, może być i kura, może takoż być i gad tudzież płaz, byle dostatecznie duży, coby urok zadziałał. Żaba czy jaszczurka zwykła tedy się nie nada. Takoż ślimak ni mrówka nijak pomocne nie będą. Skupmy się zatem na zwierzu powszechnie w mieście występującym. I do roboty, bo nam huncwot ucieknie abo co gorsza w czasie gadki bezproduktywnej na plecy znienacka wskoczy i do cna ducha wyssie.
A magiczne przerwanie? Mogę unieść sztylet czarem i przerwać linię. Myślicie, że moc po sztylecie trafi do mnie? - Milczący do tej pory Bazookh, dał o sobie znać tak niespodziewanie, że badacze przy symbolu aż drgnęli. Ale chyba mamy czas - to rozwiązanie na wypadek braku okolicznych gadzin - uniósł kąciki ust w jakimś podejrzanym geście. Pewnie oblizywał się na myśl o zwierzętach
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Można przerwać linię gadziną czy innym zwierzakiem, pewnie nawet celnym rzutem kamienia. Lewitującym sztyletem również. Czar drzemie w prawym oku, a sztylet leży w lewy, to odległość zaledwie kilkunastu centymetrów, uda się bez trudu. Przypominam, że "groźne" jest tylko prawe oko, pozostałe kręgi są "rozładowane".
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Zgliszcza, 40 dzień kepon-ranu, przed świtem
Barthur ruszył ku wyjściu z świątynie, przeciskając się miedzy gruzami. Rozglądał się za szczurem, pogwizdywał na psy i wabił koty. Gdy dotarł do płotu stanął jakby go zamurowało. Na placu coś się działo, a sądząc po gniewnych głosach szykowała się jakaś rozróba.
Przesunął deskę i zajrzał przez uczynioną w ten sposób szparę. Koło fontanny stały dwie grupy ludzi i nieludzi, niemal wszyscy zakuci w zbroje oraz z ciężkim ostrym żelastwem.
- Wejdziemy tam i zrobimy porządek z tą pijawą, czy to wam się podoba czy nie! - krzyknął głębokim basem człowiek z grupy po prawej stronie fontanny.
- Więc planujesz wedrzeć się do przybytku Moghlitha paladynie? I myślisz, że ci na to pozwolimy? - odparł człowiek z lewej strony.
- Zginęli ludzie! Nie dopuszczę, żeby się to powtórzyło - odparł wściekle ten z prawej.
- To nie twoja jurysdykcja. Zajmie się tym straż miejska, a ty idź ratować dziewice, czy co tam robicie. Jeżeli jakikolwiek paladyn przekroczy ten płot wyrżniemy was do nogi - odpowiedział z jadowitym spokojem osobnik z lewej i ujął w dłonie dwuręczny miecz, a pozostali jego stronnicy również wyciągnęli broń.
- Skoro tak, to poczynajmy w imię Asteriusza, sąd boży pokaże po czyjej stronie racja! - warknął paladyn sięgając po miecz i tarczę.
W tejże dramatycznej chwili na plac wbiegł Drayaharus wiodący dwa oddziały straży miejskiej. Podbiegł nieco bliżej i stanął jak wryty.
- Hejże! Ktoście wy! Gadać ino prędko - wypalił orkowy dziesiętnik.
- Stul dziób gnido, bo cię zgniotę jak pluskwę! Bacz co mówisz i do kogo -wyhamował jego rezon jeden z lewej opozycji.
- Ponoć potworzysko ludzi naszych wymordowało, co zgliszczy pilnowali - zaczął się t
Barthur ruszył ku wyjściu z świątynie, przeciskając się miedzy gruzami. Rozglądał się za szczurem, pogwizdywał na psy i wabił koty. Gdy dotarł do płotu stanął jakby go zamurowało. Na placu coś się działo, a sądząc po gniewnych głosach szykowała się jakaś rozróba.
Przesunął deskę i zajrzał przez uczynioną w ten sposób szparę. Koło fontanny stały dwie grupy ludzi i nieludzi, niemal wszyscy zakuci w zbroje oraz z ciężkim ostrym żelastwem.
- Wejdziemy tam i zrobimy porządek z tą pijawą, czy to wam się podoba czy nie! - krzyknął głębokim basem człowiek z grupy po prawej stronie fontanny.
- Więc planujesz wedrzeć się do przybytku Moghlitha paladynie? I myślisz, że ci na to pozwolimy? - odparł człowiek z lewej strony.
- Zginęli ludzie! Nie dopuszczę, żeby się to powtórzyło - odparł wściekle ten z prawej.
- To nie twoja jurysdykcja. Zajmie się tym straż miejska, a ty idź ratować dziewice, czy co tam robicie. Jeżeli jakikolwiek paladyn przekroczy ten płot wyrżniemy was do nogi - odpowiedział z jadowitym spokojem osobnik z lewej i ujął w dłonie dwuręczny miecz, a pozostali jego stronnicy również wyciągnęli broń.
- Skoro tak, to poczynajmy w imię Asteriusza, sąd boży pokaże po czyjej stronie racja! - warknął paladyn sięgając po miecz i tarczę.
W tejże dramatycznej chwili na plac wbiegł Drayaharus wiodący dwa oddziały straży miejskiej. Podbiegł nieco bliżej i stanął jak wryty.
- Hejże! Ktoście wy! Gadać ino prędko - wypalił orkowy dziesiętnik.
- Stul dziób gnido, bo cię zgniotę jak pluskwę! Bacz co mówisz i do kogo -wyhamował jego rezon jeden z lewej opozycji.
- Ponoć potworzysko ludzi naszych wymordowało, co zgliszczy pilnowali - zaczął się t