PBF - Czarne złoto
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Nic tu już po nas. Chyba będziecie mieli trochę spokoju od tych łotrów i nie dajcie sobie w kasze dmuchać! Bywajcie dobrzy ludkowie! - Na wszelki wypadek Stryker wolał nie pozostawać w porcie zbyt długo narażając się na zemste trolaków, jeśli te zdecydowałyby się wrócić w grupie jakiej nie byliby w stanie się przeciwstawić. Poza tym interesu żadnego poza rozgłosem już tu nie zrobią.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
6 Katesh 608 OR, tawerna "Złoty Róg"
Belker obejrzał się wpierw mimowolnie, wiedziony starym nawykiem towarzyszącym mu nawet podczas całkiem niewinnych konwersacji, upewnił się, że nikt nie podsłuchuje jego słów.
- Poznałem takiego jednego kupca, tutejszego, z północnej części miasta - powiedział ściszając głos i przechylając się ponad stołem w stronę Fogga - Pracował kiedyś dla Ligi, teraz kręci na własny rachunek. Handluje miedzią i cynkiem, ściąga rudę z górniczych osad w górze Murkhamu. Szuka kilku łebskich chłopaków, którzy przypilnują mu ładunku w drodze do miasta.
- Bo ja wiem? - pokręcił głową Fineasz - Trzeba by wyjechać z miasta, a kto wie jaka jutro będzie pogoda. Ani mi się widzi za psi grosz moknąć na gościńcu. Czemu nie polazł do Żelaznych Wilków albo Ostrzy Ruffiana? I jedni i drudzy wynajmują zaciężnych do pilnowania karawan.
- Nie stać go na najemników z sankcjonowanych kompanii - wzruszył ramionami Jonas - Ty wiesz, ile ich płatnicy życzą sobie za dzień służby? Gość ma pieniądze, ale i łeb na karku, nie lubi nimi szastać.
- A ty chcesz świadczyć mu usługi za drobne granty? - uśmiechnął się cynicznie Fogg.
- A ty czego znowu o kiepskiej zapłacie? - obruszył się Belker - Czy ja w ogóle wspomniałem, że on zamierza kiepsko płacić? Potrzebuje pięciu, sześciu takich, co sobie nie dają w kaszę dmuchać, którzy pojadą do Langmere i przypilnują, żeby górnicy przeładowali tam ładunek na jego zaprzęgi.
- Jesteś pewien, że to nie jakiś podstęp? Gość nas nie wystawi do wiatru?
- Podpytałem o niego tu i ówdzie, jest trochę znany w okolicy - uśmiechnął się pod nosem Jonas - Zresztą będziesz go sobie mógł sam obejrzeć. Nie powiedział, że was weźmie jakbyście mu łaskę robili. Zabierz jednego czy dwóch ze sobą dla zrobienia dobrego wrażenia i przyjdź z nimi do "Winnego cycka" dziś o zmroku. I zostaw gadanie lepszemu od siebie, czyli mnie, dobrze?
Belker obejrzał się wpierw mimowolnie, wiedziony starym nawykiem towarzyszącym mu nawet podczas całkiem niewinnych konwersacji, upewnił się, że nikt nie podsłuchuje jego słów.
- Poznałem takiego jednego kupca, tutejszego, z północnej części miasta - powiedział ściszając głos i przechylając się ponad stołem w stronę Fogga - Pracował kiedyś dla Ligi, teraz kręci na własny rachunek. Handluje miedzią i cynkiem, ściąga rudę z górniczych osad w górze Murkhamu. Szuka kilku łebskich chłopaków, którzy przypilnują mu ładunku w drodze do miasta.
- Bo ja wiem? - pokręcił głową Fineasz - Trzeba by wyjechać z miasta, a kto wie jaka jutro będzie pogoda. Ani mi się widzi za psi grosz moknąć na gościńcu. Czemu nie polazł do Żelaznych Wilków albo Ostrzy Ruffiana? I jedni i drudzy wynajmują zaciężnych do pilnowania karawan.
- Nie stać go na najemników z sankcjonowanych kompanii - wzruszył ramionami Jonas - Ty wiesz, ile ich płatnicy życzą sobie za dzień służby? Gość ma pieniądze, ale i łeb na karku, nie lubi nimi szastać.
- A ty chcesz świadczyć mu usługi za drobne granty? - uśmiechnął się cynicznie Fogg.
- A ty czego znowu o kiepskiej zapłacie? - obruszył się Belker - Czy ja w ogóle wspomniałem, że on zamierza kiepsko płacić? Potrzebuje pięciu, sześciu takich, co sobie nie dają w kaszę dmuchać, którzy pojadą do Langmere i przypilnują, żeby górnicy przeładowali tam ładunek na jego zaprzęgi.
- Jesteś pewien, że to nie jakiś podstęp? Gość nas nie wystawi do wiatru?
- Podpytałem o niego tu i ówdzie, jest trochę znany w okolicy - uśmiechnął się pod nosem Jonas - Zresztą będziesz go sobie mógł sam obejrzeć. Nie powiedział, że was weźmie jakbyście mu łaskę robili. Zabierz jednego czy dwóch ze sobą dla zrobienia dobrego wrażenia i przyjdź z nimi do "Winnego cycka" dziś o zmroku. I zostaw gadanie lepszemu od siebie, czyli mnie, dobrze?
Zleceniodawca chce się z Wami spotkać, żeby zobaczyć, z kim ma do czynienia. Kto pójdzie z Fineaszem?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
6 Katesh 608 OR, siedziba "Grzmocicieli" na Małym Ostrowie
Hawke wrócił od drzwi zwabiony tam wcześniej stanowczym pukaniem, uśmiechając się szelmowsko i potrząsając wsadzoną w wiklinowy koszyczek butelką z grubego zielonego szkła.
- A tam co znowu? - zapytał Bannister, kolejny raz z rzędu poruszając palcami prawej dłoni w iście męczeńskim pokazie udawanego cierpienia - Mówię wam, że złamałem sobie jakiś palec.
- Tedy nie będziesz nam przed nosem dłubał nimi w zadku - prychnął śmiechem Stryker, kończąc pochłaniać łapczywie swoją porcję rybnej zupy. Polewka była pyszna i gorąca, a na dodatek przyniosła ją bardzo młoda mieszka, na oko siedemnastoletnia i rumieniąca się tak pięknie, że Nathaniel zapomniał na jej widok na chwilę o swej narzeczonej. Młodziutka mieszczka wręczyła sagan zupy stojącemu w progu zdumionemu Księciu wybąkawszy kilka słów podziękowań od krewniaków pana Grimesa, po czym pierzchła przestraszona nader śmiałymi zachętami reszty kompanii do zawarcia bliższej znajomości.
- Jakiś miejscowy samogon przyniósł - oznajmił Hawke potrząsając butelką iście niczym królewski Burzodzierżca elektryczną glewią - Podarek z wdzięczności za to, żeśmy się ujęli za jego znajomkami w porcie.
Hawke wrócił od drzwi zwabiony tam wcześniej stanowczym pukaniem, uśmiechając się szelmowsko i potrząsając wsadzoną w wiklinowy koszyczek butelką z grubego zielonego szkła.
- A tam co znowu? - zapytał Bannister, kolejny raz z rzędu poruszając palcami prawej dłoni w iście męczeńskim pokazie udawanego cierpienia - Mówię wam, że złamałem sobie jakiś palec.
- Tedy nie będziesz nam przed nosem dłubał nimi w zadku - prychnął śmiechem Stryker, kończąc pochłaniać łapczywie swoją porcję rybnej zupy. Polewka była pyszna i gorąca, a na dodatek przyniosła ją bardzo młoda mieszka, na oko siedemnastoletnia i rumieniąca się tak pięknie, że Nathaniel zapomniał na jej widok na chwilę o swej narzeczonej. Młodziutka mieszczka wręczyła sagan zupy stojącemu w progu zdumionemu Księciu wybąkawszy kilka słów podziękowań od krewniaków pana Grimesa, po czym pierzchła przestraszona nader śmiałymi zachętami reszty kompanii do zawarcia bliższej znajomości.
- Jakiś miejscowy samogon przyniósł - oznajmił Hawke potrząsając butelką iście niczym królewski Burzodzierżca elektryczną glewią - Podarek z wdzięczności za to, żeśmy się ujęli za jego znajomkami w porcie.
Nie da się ukryć, że sparing na Rdzawym Molo przysporzył Wam w okolicy pewnej popularności, ale nie zapominajcie, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Belker zastrzegł sobie, że Fogg może zabrać góra dwóch kompanów. Skoro zgłosili się Stryker i Bannister, co zamierza w międzyczasie zrobić reszta kompanii? Możecie zostać w domu na Ostrowie, powłóczyć się po porcie i okolicach w nadziei na jakąś owocną rozróbę albo zaliczyć którąś ze znanych Wam knajp.
Dyskusja nad potencjalnym zleceniem zaangażowała całą kompanię.
- Renoma renomą, ale nigdy nie ufaj kupcom. Myślisz, że wszystko jest cacy a potem spotykasz takiego szypra jak dziś!
Wszyscy pokiwali głowami na takie postawienie sprawy przez Nathaniela. Młody Longsworth głośno westchnął zerkając tęsknie na butelkę samogonu a potem na Trzeciego.
- Ok, ok. Zupę tylko daj zjeść najpierw!
Hawke ze złośliwym, ale pogodnym uśmiechem spojrzał na Bannistera
- No i pytanie czy kaleki zabieramy ze sobą?
- Renoma renomą, ale nigdy nie ufaj kupcom. Myślisz, że wszystko jest cacy a potem spotykasz takiego szypra jak dziś!
Wszyscy pokiwali głowami na takie postawienie sprawy przez Nathaniela. Młody Longsworth głośno westchnął zerkając tęsknie na butelkę samogonu a potem na Trzeciego.
- Ok, ok. Zupę tylko daj zjeść najpierw!
Hawke ze złośliwym, ale pogodnym uśmiechem spojrzał na Bannistera
- No i pytanie czy kaleki zabieramy ze sobą?
"I ask only for an enemy worth fighting,
and a cause worth fighting for."
- Spartan prayer
and a cause worth fighting for."
- Spartan prayer
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Nath skończył pałaszować zupę rybną, napełniwszy miskę podstawił ją pod nos Longswortha i zaczął z przekąsem wyłubywać końcówką nożyka resztki jedzenia z pomiędzy zębów:
- A co byście chcieli robić dziś? Rżnąć w karciochy całą noc? Finn złapał kontakt z kupcem i wygląda na to, że to nie jakiś popierdółka wydłubujący codzień omułki nad zatoką na rybny targ, tylko jegomość z pokaźną szkatułą robiący interesy z poważnymi ludźmi. Musimy się zaprezentować jak prawdziwe kozaki z klasą, a nie szamciarze niewiadomo skąd. Od tego spotkania sporo może zależeć. Możemy zyskać sporo famy na kwartałach, że Grzmociciele to rezuni godni zaufania. Ja mu nie ufam, haczyk jest tam napewno,ale trzeba spróbować. Mamy konie, znamy szlaki, damy rade panowie.
Trzeci przylizał zmierzwione włosy, myśleć o odwiedzeniu golibrody i zaczął wycierać poplamioną koszulę, chcąc wyglądać dziś w Cycku jak ktoś, kto ma wzbudzać słuszny respekt:
- No co? Ogarnijcie się trochę, żebym nie musiał się wstydu za wasze kiepskie mordy najeść
- A co byście chcieli robić dziś? Rżnąć w karciochy całą noc? Finn złapał kontakt z kupcem i wygląda na to, że to nie jakiś popierdółka wydłubujący codzień omułki nad zatoką na rybny targ, tylko jegomość z pokaźną szkatułą robiący interesy z poważnymi ludźmi. Musimy się zaprezentować jak prawdziwe kozaki z klasą, a nie szamciarze niewiadomo skąd. Od tego spotkania sporo może zależeć. Możemy zyskać sporo famy na kwartałach, że Grzmociciele to rezuni godni zaufania. Ja mu nie ufam, haczyk jest tam napewno,ale trzeba spróbować. Mamy konie, znamy szlaki, damy rade panowie.
Trzeci przylizał zmierzwione włosy, myśleć o odwiedzeniu golibrody i zaczął wycierać poplamioną koszulę, chcąc wyglądać dziś w Cycku jak ktoś, kto ma wzbudzać słuszny respekt:
- No co? Ogarnijcie się trochę, żebym nie musiał się wstydu za wasze kiepskie mordy najeść
Ostatnio zmieniony 30 stycznia 2014, 00:27 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Człowiek z mokradeł wyszedł przed dom i oparł się o ościeżnice, śledząc czujnym wzrokiem odchodzącą dziewczynę. Jego obleśny uśmiech od razu zdradzał o czym on teraz zamyśla.
Gdy dziewczyna znikła z pola widzenia, wrócił do chałupy i nalał sobie sporą michę rybnej polewki. Jadł łapczywie mlaskając i plując na boki rybią łuską i ośćmi.
- Mnie by taka robota pasowała - powiedział kończąc polewkę - mierzi mnie już siedzenie w mieści. Za gęsto tu ludzi i nieludziów. Człowiek na koń by wskoczył i trochę mięśnie porozciągał - mówiąc to wymachiwał drewnianą łyżką.
- Wam też się przyda, skapcanieliście od tego ciągłego żłopania wińska i siedzenia w cygarowym dymie - wyrzekał kumplom.
- Jak chceta to ja pójdę, przecie wraz widać, żem człowiek urodzony na gościńcu. Wnet się na mnie poznajom i pracę dadzą, sowicie płacąc. Co Trzeci? Nie? Jak tam chceta, gładkie słówka czasem są dobre jeno dziewek, żebyśta na jakichś fircyków nie wyszli, co to gadać jeno umieją.
Rogan pierdnął potężnie i nalał sobie dolewkę zupy.
Gdy dziewczyna znikła z pola widzenia, wrócił do chałupy i nalał sobie sporą michę rybnej polewki. Jadł łapczywie mlaskając i plując na boki rybią łuską i ośćmi.
- Mnie by taka robota pasowała - powiedział kończąc polewkę - mierzi mnie już siedzenie w mieści. Za gęsto tu ludzi i nieludziów. Człowiek na koń by wskoczył i trochę mięśnie porozciągał - mówiąc to wymachiwał drewnianą łyżką.
- Wam też się przyda, skapcanieliście od tego ciągłego żłopania wińska i siedzenia w cygarowym dymie - wyrzekał kumplom.
- Jak chceta to ja pójdę, przecie wraz widać, żem człowiek urodzony na gościńcu. Wnet się na mnie poznajom i pracę dadzą, sowicie płacąc. Co Trzeci? Nie? Jak tam chceta, gładkie słówka czasem są dobre jeno dziewek, żebyśta na jakichś fircyków nie wyszli, co to gadać jeno umieją.
Rogan pierdnął potężnie i nalał sobie dolewkę zupy.
Popilnujmy negocjatorów. Rogan może, nie rzucając się w oczy, wejść i usiąść w innej części sali.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Jakich fircyków Rogan? Ja wiem, że u was pod Corvisem się kąpiecie ino jak Czarna Rzeka raz na dekadę wyleje z brzegów, ale tu w Clockers Cove wszystkie sprawy załatwiamy jak cywilizowani ludzie: jedząc sztućcami i kulturalnie. - stwierdził Trzeci i choć sam nie był w łaźni już co najmniej od tygodnia, to w zupełności nie odbiegał od przyjętych standardów higienicznych. Zresztą w sumie był całkiem czysty, bo przecież wytarł ręce po jedzeniu i teraz zaczął wydłubywać brud spod paznokci tym samym nożykiem, którym grzebał przed chwilą w gębie. Na spotkanie z dobrodziejem musiał jednak skoczyć do łaźni, bogacze pewno nieco częściej niż plebs przesiadywali w łaźniach, ba, słyszał nawet wiele ważnych spraw było omawianych właśnie w takich miejscach. To skłoniło go, żeby zawitać do pobliskiej karczmy i za kilka srebrników wymoczyć się w balii ciepłej wody.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Vain wysłuchał słów Trzeciego, zmrużył oko i wycelował w niego łyżką.
- Ot, ot! Właśnie o to mi idzie. Wykąpie się taki, wypachni i chce iść o robocie gadać. Kupiec pomyśli - Vain zaczął udawać kupca drapiącego się po głowie - gdzież mnie takowy czyścioszek się nada. Przecia widać, że taki to mi się lepiej nada do skrobania włochatych pleców w wannisku i inniejszych uciech, a nie na gościniec, bo się będzie bał ubrudzić. Przecia tam kurz lub błoto i znój. Wezma ja do roboty takowego co bez kąpieli obejść się potrafi i przez rok. Tamoż siedzi taki w kapeluszu. Chwacki, a dziarski. Taki mi się zda!
- Rozumieta? - zapytał Vain wpatrując się w znajomków.
- A jakbyś u nas na bagniskach mieszkał to byś wiedział, że "częste mycie, skraca życie". Albo co jaszczur kuśkę ucapi, abo żółw palec dziobem odetnie. Woda tam taka smrodliwa, że się ludziska od samego zapachu potrafią pochorować. Wtenczas wiedzieć musisz, że my z dziadów pradziadów do kąpieli niezwyczajni i zaszkodzić nam mogą. Ale jest i na to sposób - Rogan szarpnął za kubrak - skóra łosia!
- Nosisz na samiutą skórę, a ona wszystek zapachów, a brudów wciąga i na wierzch wypluwa. Nie wierzysz? Wąchnij no - Vain doskoczył do kompana i podłożył pod nos kołnierz ubrania - kręci w nosie, nie? A skóra czyściutka. Samo zdrowie!
- Wracając do naszej roboty - powiedział siadając na zydlu - pójda ja wcześniej do tego Cycka i zasiądę w kącie. Będę miał was na oku. Jak co kupiec zacznie na was kręcić nosem, to mnie zawołaci. Już ja wiem jak z takimi interesy ubijać. Nie jeden "ładunek" eskortował - z trudem wymówił trudne słowo - takoż żywy jakoż i martwy. Tyla, że mój ładunek przed mną uciekał i ucapić się nie chciał pozwolić, a tu zwyczajne będzie na nas czekać. Bywało też, że ładunek próbowali odbijać, alem nigdy nie zezwolił. Widzita, mam ja doświadczenie w tych rzeczach - zakończył z szczerbatym uśmiechem profesjonalnego łowcy głów.
- Ot, ot! Właśnie o to mi idzie. Wykąpie się taki, wypachni i chce iść o robocie gadać. Kupiec pomyśli - Vain zaczął udawać kupca drapiącego się po głowie - gdzież mnie takowy czyścioszek się nada. Przecia widać, że taki to mi się lepiej nada do skrobania włochatych pleców w wannisku i inniejszych uciech, a nie na gościniec, bo się będzie bał ubrudzić. Przecia tam kurz lub błoto i znój. Wezma ja do roboty takowego co bez kąpieli obejść się potrafi i przez rok. Tamoż siedzi taki w kapeluszu. Chwacki, a dziarski. Taki mi się zda!
- Rozumieta? - zapytał Vain wpatrując się w znajomków.
- A jakbyś u nas na bagniskach mieszkał to byś wiedział, że "częste mycie, skraca życie". Albo co jaszczur kuśkę ucapi, abo żółw palec dziobem odetnie. Woda tam taka smrodliwa, że się ludziska od samego zapachu potrafią pochorować. Wtenczas wiedzieć musisz, że my z dziadów pradziadów do kąpieli niezwyczajni i zaszkodzić nam mogą. Ale jest i na to sposób - Rogan szarpnął za kubrak - skóra łosia!
- Nosisz na samiutą skórę, a ona wszystek zapachów, a brudów wciąga i na wierzch wypluwa. Nie wierzysz? Wąchnij no - Vain doskoczył do kompana i podłożył pod nos kołnierz ubrania - kręci w nosie, nie? A skóra czyściutka. Samo zdrowie!
- Wracając do naszej roboty - powiedział siadając na zydlu - pójda ja wcześniej do tego Cycka i zasiądę w kącie. Będę miał was na oku. Jak co kupiec zacznie na was kręcić nosem, to mnie zawołaci. Już ja wiem jak z takimi interesy ubijać. Nie jeden "ładunek" eskortował - z trudem wymówił trudne słowo - takoż żywy jakoż i martwy. Tyla, że mój ładunek przed mną uciekał i ucapić się nie chciał pozwolić, a tu zwyczajne będzie na nas czekać. Bywało też, że ładunek próbowali odbijać, alem nigdy nie zezwolił. Widzita, mam ja doświadczenie w tych rzeczach - zakończył z szczerbatym uśmiechem profesjonalnego łowcy głów.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Dajże spokój Rogan! - Trzeci zaśmiewając się dla draki odsunął się gwałtownie od każącego się powąchać kamrata: - Idźże ode mnie! Capi od Ciebie jak z bogrińskiej chaty po obiedzie! Nie podchodź do tego dobrodzieja nieproszony, bo jeszcze kolację wyrzyga od mdłości, co na niego swoim swądem przywiedziesz, a wtedy zamiast na trakt iść, jako chcesz, to bizunami po rzyciach dostaniemy!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Muszę przyznać, że za szybko poszliśmy do przodu z akcją fabularną, bo Belker i Fogg wciąż siedzą w Złotym Rogu! Poczekajmy zatem chwilkę, aż Fineasz sam dokończy rozmowę, a potem do Was wróci.
I druga ważna kwestia - czy Fogg nadal chce zająć się sakiewkami marynarzy z Highgate czy raczej odpuści w obliczu ciekawszego zarobku?
I druga ważna kwestia - czy Fogg nadal chce zająć się sakiewkami marynarzy z Highgate czy raczej odpuści w obliczu ciekawszego zarobku?
6 Katesh 608 OR, tawerna "Złoty Róg"
-Dziś o zmroku-powtórzył Phinneas-Zgoda,zabiorę dwóch zakapiorów ze sobą i będziemy na czas.-rzezimieszek dopił jednym haustem zawartość naczynia po czym wstał i skierował się do drzwi.
-Bywaj Jonas,do wieczora.
Szkoda było Foggowi zmarnowanego wieczora,jednak marynarze uparcie siedzieli w kupie i za czorta nie chcieli rozleźć się po szynku. Ale szykowała się lepsza robota,zatem trzeba było uprzedzić chłopaków.
Phinn wyszedł na zewnątrz,wciągając w płuca świeży powiew morskiej bryzy. Niestety,chwilę potem zawiało od strony doków i mężczyzna krzywiąc się z niesmakiem poprawiwszy kapelusz i płaszcz skierował się w stronę siedziby Grzmocicieli.
Myślę że ciąg dalszy jakby powyżej
:/uklon
-Dziś o zmroku-powtórzył Phinneas-Zgoda,zabiorę dwóch zakapiorów ze sobą i będziemy na czas.-rzezimieszek dopił jednym haustem zawartość naczynia po czym wstał i skierował się do drzwi.
-Bywaj Jonas,do wieczora.
Szkoda było Foggowi zmarnowanego wieczora,jednak marynarze uparcie siedzieli w kupie i za czorta nie chcieli rozleźć się po szynku. Ale szykowała się lepsza robota,zatem trzeba było uprzedzić chłopaków.
Phinn wyszedł na zewnątrz,wciągając w płuca świeży powiew morskiej bryzy. Niestety,chwilę potem zawiało od strony doków i mężczyzna krzywiąc się z niesmakiem poprawiwszy kapelusz i płaszcz skierował się w stronę siedziby Grzmocicieli.
Myślę że ciąg dalszy jakby powyżej
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"