PBF - Boskie potyczki

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 31 stycznia 2014, 12:14

Deklaracje to jedno, a opis fabularny to drugie. Wasze deklaracje w niebieskich ramkach odpieram jako pomysły, które wykiełkowały w głowach BG. Jednak ich realizacja to całkiem inna sprawa. Stąd te nieporozumienia.

Jeżeli idzie o wino dla czarnucha. Karczmarz jest wam wielce wdzięczny, ale co beczka to beczka, koszt spory jak dla osoby, która od dwóch dni odratowuje swój upadający interes.

Do czasu waszego przybycia za personel miał jedynie starą kucharkę. Jak się zaczął ruch to najął dziewkę karczemną i stajennego. Ten stajenny to osoba mało pewna, kto wie może rozgadać to i owo. Po drugie musi być zawsze pod ręką, jakby trzeba jakiegoś konia osiodłać lub rozsiodłać, no i pilnować coby zwierząt nie ukradli.

W sprawie wina przydałoby się pokryć choć część kosztów, no i ktoś je musi zawieść. Nikt się do tego nie pali, bo wie, że czarny rycerz może go pochlastać. W sprawie przeszpiegów jesteście skazani na siebie.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 31 stycznia 2014, 12:17

Jeśli czuwający (czy też cierpiący na bezsenność) Bazookh, zdąży się połapać w sytuacji, to może ruszyć za posłańcem - decyzja MG
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 31 stycznia 2014, 12:53

"Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, poranek
Spoiler!
Bazookh przyłożył ucho do ściany i zatkał drugie, aby stłumić pochrapywania gnoma. Posłyszał, jak głosy dochodzące z sąsiedniego pokoju. Gońcy przynieśli jakoweś listy. Przyszedł też ktoś jeszcze, kogo Huskun wyprowadził z pokoju. Gusłek szepnął coś do Barthura i ten wyszedł także.
Rozległ się szmer pociągania za drzwi i Bazookh doskoczył, aby je rozewrzeć zanim Barthur zacznie łomotać.
Drzwi do pokoju gdzie spał Drayaharus wraz z krasnoludami rozwarł Bazookh. Sprawa była pila, a Barthur ze względu na swoją posturę i przynależność gatunkową, uważał, że zbytnio będzie rzucał się w oczy w trakcie śledzenia. Umyślił, że wyśle na przeszpiegi gnoma, ten jednak jeszcze spał. Czasu ubywało, więc Barthur wyłożył sprawę Bazookhowi, który zgodził się ruszyć za gońcem.

Wróżbita szybko opisał mu wygląd chłopaka na posyłki i krasnolud ruszył jego tropem.

Bazookh wybiegł z karczmy i rozejrzał się po rynku. Pora była wczesna, a słońce nie grzało jeszcze z pełną mocą, co wykorzystali mieszkańcy i goście Rotgan-kir do załatwiania swoich spraw przed południowym skwarem.
Wszędzie stały rozstawione przez kupców kramy, przy których kręciło się mrowie ludzi. Przy fontannie zgromadziły się plotkujące kobiety pragnące napełnić dzbany kryształowo czystą wodą.
Przy ogrodzonych zgliszczach stało kilkunastu strażników świątynnych bacznie przypatrując się ludziom na placu, jak i terenowi poza płotem.
Kilka kobiet szorowało wyschnięte kałuże krwi pozostałe na bruku po nocnym mordzie.

Gnojek stał przy kramie z owocami i kupił kilka gruszek. Widać było, że mu się nie śpieszy. Szedł przystając przy różnych kramach i przyglądają się różnym towarom, nic jednak nie kupił.

Krasnolud nie nawykł do podążania chyłkiem za ludźmi, ale widać ów posłaniec nie nawykł do tego, żeby sprawdzać czy ktoś go śledzi. Chłopak nieśpiesznym krokiem skręcił w stronę dzielnicy rybackiej. Przeszedł kilkoma ulicami i wszedł do karczmy o nazwie "Zielona przystań". Bazookh szybko podbiegł do otwartego okna i podciągnął się na parapecie. Goniec przez chwilę rozmawiał z rosłym karczmarzem po czym poszedł na zaplecze skąd wrócił z wiadrem do którego zaczął zgarniać wymiociny.

Krasnolud wszedł do karczmy i zamówił piwo. Karczmarz niecierpliwie nalał mu piwa i ruszyła do pokoju w suterenie. Piwo był ciepłe i wodniste, to jednak nie zniechęciło krasnoluda.

Z miejsca gdzie siedział Bazookh dobrze było widać drzwi do, których wszedł, a później wyszedł karczmarz. Nie minęło wiele czasu gdy z tych samych drzwi wyszedł wysoki, choć przygarbiony ork odziany w skórzaną zbroję z naszytymi metalowymi blaszkami oraz szablą przy pasie. Ów ork przechodząc koło Bazookha, przeszył go wzrokiem i wyszedł.
Ostatnio zmieniony 31 stycznia 2014, 13:02 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 31 stycznia 2014, 13:14

"Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, poranek

Huskun zawiódł hobbita na dół do w ulubione alkowy, w miarę zapewniającej dyskrecję.

Hobbit nieco się krzywił, bo widać chciał gadać z Gusłkiem, ale zasiadł za stołem i powiedział.

- Jestem Gromko - hobbit podciągnął rękaw i pokazał wytatuowane małe "m" na nadgarstku - co prawda, miał przyjść ten co zwaliście go Smaugiem, ale biedak wczorajszej nocy miał wypadek. Śmiertelny wypadek. Wpadł w dokach do wody tak nieszczęśliwie, że już z niej nie wyszedł. Przejdźmy jednak do rzeczy. Gusłek jest winien pieniądze naszej organizacji. Zawsze wielce po szanowaliśmy i cenimy sobie jego przyjaźń. Przeto nie do końca rozumiemy co zaszło ubiegłej nocy. To jednak już historia, a my o historii rozmawiać nie będziemy. Dług jednak trzeba uiścić, aby stosunki nasze się nie popsuły i abyśmy dalej żyli w zgodzie, bo czasy ostatnio ciężkie i nigdy nie wiadomi, kto będzie potrzebował przyjacielskiej pomocy.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 31 stycznia 2014, 13:22

Bazookh, siorbał parszywego sikacza, którego oferowali tu pod nazwą "piwo". Mimo generalnego braku doświadczenia w podchodach, wiedział, że na dziś jego "misja" dobiegła końca. Barthur wyraźnie zaznaczył, żeby nie dać się nakryć. A tu o! został nakryty przez prawdopodobny cel. Starając się zapamiętać jak najwięcej szczegółów z ubioru i postury orka, Bazookh postanowił zagrać rozsądnie.
-karczmarzu! dajcie no tu cosik lepszego! Chyba, że nic lepszego się tu u was nie znajdzie?? I śniadanie jakieś byście podali. Jajecznicę chociażby, tylko z jakimiś skwarkami i dużą ilością cebuli
Uznawszy, że być może czekający na "ogon" ork, opuści znudzony czekaniem posterunek, biorąc go za wczesnego gościa, Bazookh za bardzo się nie spieszył, szukając okazji do przepytania chłopaka o zapłaszczonego orka.

MG
Spoiler!
Biorąc pod uwagę zmienne: ilość gości (jeśli w ogóle) w karczmie, bliskość chłopaka od rzygów, nieobecność karczmarza (szykuje śniadanie?), zasobność kiedy (raczej kilka srebrników) od niechcenia wypytuję "posłańca" o orka.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ic