Bazookh warknął wkurzony nie na żarty i przeskoczył przez parapet lądując w chaszczach chwastów, ruszyła ku metalowemu płotowi i przesadził go lądując na nogach. Hobbit rwał przed siebie, jakby goniła go sfora demonów.
Krasnolud ruszył za nim licząc, że grubawy Gromko szybko straci dech w tak upalne przedpołudnie. Ludzi na ulicach było miało, więc miał go jak na tacy.
Hobbit biegł w stronę części miasta w którym Bazookha jeszcze nie było.
Minęli jedną przecznicę i drugą i hobbit zaczął się nieznacznie oddalać. Mały uciekinier wbiegł na jakieś podwórze, a następnie pognał przez ogród. Bazookh cały czas za nim. Odległość zwiększyła się wyraźnie, aż w końcu hobbit, wbiegł w boczną uliczkę później w kolejną i jeszcze jedną gubiąc w końcu pościg.
Kostkologia.
Wykonałem serię rzutów kośćmi. Pierwsze dwa na ZR były udane. Kolejne na SZ. Zakładałem, że aby dogonić hobbita na tyle, aby rzucić na niego czar należy uzyskać na kościach przewagę 100 punktów, kumulujących się w kolejnych rzutach. Nie udało się, hobbitowi udało się zbiec.
Wykonałem serię rzutów kośćmi. Pierwsze dwa na ZR były udane. Kolejne na SZ. Zakładałem, że aby dogonić hobbita na tyle, aby rzucić na niego czar należy uzyskać na kościach przewagę 100 punktów, kumulujących się w kolejnych rzutach. Nie udało się, hobbitowi udało się zbiec.