"Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, początek nocy
Balin jako ostatni wyszedł z Komnaty Nieulękłych. Siedział tam najdłużej, bo skończywszy trening z małomównym siwiutkim kapłanem Gotam-gora, a później ulicznym zabijakom musiał jeszcze przyswoić ogromne tomiszcze pełne czarów. Nie mógł jednak zniweczyć tak ogromnej szansy. Księga czarów Hirmina Arusa zawierał mnóstwo czarów i była warta przynajmniej tyle co całodzienny urobek z niewielkiej kopalni złota.
W trakcie jak uczył się nowych umiejętności oraz zdobywał nową wiedzę powoli z otoczenia ubywali kolejni Nieulękli. Bazookh, Barthur, Drayaharus, Huskun. Pewnego dnia nawet Gusłek trzasnął z zadowoleniem zamykając księgę po ukończonej nauce.
Balin pożegnał go i sam jeden pozostał na bezludnej wyspie pływającej w odmętach nicości jeszcze... tydzień, dwa a może i miesiąc. Trudno był stwierdzić, bo dni zlewały się ze sobą w jedną długą pauzę męczarni.
Z radością powitał chwilę gdy pojął formułę jednego z ostatnich czarów. Co prawda było jeszcze kilka, ale wykraczały one poza jego możliwości pojmowania. Może kiedyś, jak Gotam-gor pozwoli to opanuje tak skomplikowaną magię, ale jeszcze nie dziś. Balin z radością wszedł w falujące zwierciadło spragniony dobrego jadła, napitku i dźwięku ludzkich rozmów.
Gdy przekroczył wrota znalazł się w pokoju "Rezolutnego Goblina", jakże dziwnym wydawał się fakt, że dojrzał jeszcze plecy Gusłka, który dopiero co zdążył wyjąć z pokoju. Tutaj w świecie rzeczywistym minęło zaledwie kilka chwil, on tymczasem czuł się jak powracający do cywilizacji pustelnik i pielgrzym.
Nieulękli z radości zajęli swoją lożę i zasłonili jej wejście kotarą. Stół stał zastawiony jadłem. W nozdrza uderzał dymy zapach świeżo wędzonej ryby i gotowanej agawy. Ślinianki zareagowały istnym potokiem śliny. Gusłek i Balin podziękowali swoim bogom za tak sutą wieczerzę i dołączyli o pozostałych pałaszujących ze smakiem towarzyszy. Zmysły powrócił ze zdwoją siłą i zaatakował wyposzczone kubki smakowe wywołując orgię smaków.
Po długiej i wypełnionej mlaskaniem, siorbaniem, cmokaniem i chrupaniem chwili, Nieulękli skupili się na opróżnianiu kielichów i leniwej rozmowie.
- To jaki mamy plan działania na jutrzejszy dzień Huskunie ?- zapytał Gusłek.
PBF - Boskie potyczki
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Retrospekcja. Komnata Nieulękłych.
Miejsce w którym przyszło się trenować Barthurowi było miejscem, które było nad wyraz ciekawe dla każdego wróżbity czy rasowego astrologa, jakim był tan Aktrion Fubar. Olbrzymowi wydawało się, że spędzili tu już bardzo długo czas, głównie studiując pozostawione w wieży mapy i dyskutując o naturze tegoż dziwnego miejsca. Obaj po długich debatach, które z reguły miały dość wesoły przebieg, nie tyle ze względu na merytorykę, co też na zderzenie prostego chłopa ze szlachciem, doszli do wniosku, że komnata jest zapewne półsferą egzystencji, lub nawet wycinkiem Orcusa znajdującym się w innej sferze egzystencji zapewne mającej sporo związku z czasem.
Najwoęcej pytań stawiało zawieszenie wyspy w mlecznej pustce. Barthur był nawet skłonny żeby spuścić się na linie aby zobaczyć jak ten świat wygląda od spodu ale skończyło się na tym, że mało nie spadł w nicość przez linę kiepsko związaną na zwalonym pniu drzewa. Skończyło się tylko na tym, że ostrożnie powyglądał w dół, starając się dostrzec jak najwięcej i rzucaniu kamieni w nadzieji, że któryś odbije się od krawędzi sfery.
Eksperymenty organoleptyczne nie przyniosły jednak żadnych wiążących odpowiedzi i Barthur wypiwszy w ofierze cały zapas alkoholu jaki tylko zdołał w siebie wlać, modlił się gorąco do Piana, aby ten zesłał swą łaskę mądrości na swojego młodego wróżbitę.
Mapy niebios przedstawiały zupełnie inne konstelacje nieznane zarówno nauczycielowi jak i uczniowi. Barthur spodziewając się, że map nie będzie dało zabrać się do Rotgan Kir starannie przekopiował je znacząc swoją klatkę piersiową ukłuciami sztyletu, tak aby małe ranki odzwierciedlały ułożenie konstelacji i gwiazd. Potem wiosce miał zamiar przenieść wszystko na pergaminy.
W końcu nauka dobiegła końca i Barthur niechętnie pożegnał się z niemałą fortuną za jalą szlachcic zgodził się szkolić goblina. Potem oboje wrócili do Rotgan- Kir.
Miejsce w którym przyszło się trenować Barthurowi było miejscem, które było nad wyraz ciekawe dla każdego wróżbity czy rasowego astrologa, jakim był tan Aktrion Fubar. Olbrzymowi wydawało się, że spędzili tu już bardzo długo czas, głównie studiując pozostawione w wieży mapy i dyskutując o naturze tegoż dziwnego miejsca. Obaj po długich debatach, które z reguły miały dość wesoły przebieg, nie tyle ze względu na merytorykę, co też na zderzenie prostego chłopa ze szlachciem, doszli do wniosku, że komnata jest zapewne półsferą egzystencji, lub nawet wycinkiem Orcusa znajdującym się w innej sferze egzystencji zapewne mającej sporo związku z czasem.
Najwoęcej pytań stawiało zawieszenie wyspy w mlecznej pustce. Barthur był nawet skłonny żeby spuścić się na linie aby zobaczyć jak ten świat wygląda od spodu ale skończyło się na tym, że mało nie spadł w nicość przez linę kiepsko związaną na zwalonym pniu drzewa. Skończyło się tylko na tym, że ostrożnie powyglądał w dół, starając się dostrzec jak najwięcej i rzucaniu kamieni w nadzieji, że któryś odbije się od krawędzi sfery.
Eksperymenty organoleptyczne nie przyniosły jednak żadnych wiążących odpowiedzi i Barthur wypiwszy w ofierze cały zapas alkoholu jaki tylko zdołał w siebie wlać, modlił się gorąco do Piana, aby ten zesłał swą łaskę mądrości na swojego młodego wróżbitę.
Mapy niebios przedstawiały zupełnie inne konstelacje nieznane zarówno nauczycielowi jak i uczniowi. Barthur spodziewając się, że map nie będzie dało zabrać się do Rotgan Kir starannie przekopiował je znacząc swoją klatkę piersiową ukłuciami sztyletu, tak aby małe ranki odzwierciedlały ułożenie konstelacji i gwiazd. Potem wiosce miał zamiar przenieść wszystko na pergaminy.
W końcu nauka dobiegła końca i Barthur niechętnie pożegnał się z niemałą fortuną za jalą szlachcic zgodził się szkolić goblina. Potem oboje wrócili do Rotgan- Kir.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
"Rezolutny goblin", 40 dzień kepon-ranu, noc
Głęboko wstrząśnięty wrażeniami związanymi z podróżą w czasie i przestrzeni, zaklinacz siedział grzecznie na krawędzi drewnianej ławy nie przejawiając najmniejszego zainteresowania jadłem ani napitkami - co samo w sobie mówiło wiele o targających nim emocjami i zmieszaniu. Magiczne moce Nieulękłych okazały się jeszcze potężniejsze niż Huskun dotąd sądził i pozostawało tylko nieśmiało mniemać, że ich możliwości finansowe pozostawały równie imponujące.
Gromadzący skrzętnie gotówkę goblin został właśnie poddany niezwykłej próbie i cudem niemal jej podołał, najpewniej wskutek ogłupienia wywołanego natłokiem niezwykłych wrażeń. Dorobiwszy się bogactwa wykraczającego po wielokroć ponad zasobność całego plemiona Turgulów, stracił ów majątek niemal w jednej chwili zyskując w zamian coś, co podług opinii przeciętnych goblinów nie miało zupełnie wartości i kojarzyło się z rozrzutną głupotą - wdzięczność swych druhów mianowicie!
- Paladyni - wymamrotał słysząc pytanie swego kleryckiego mentora - Trza zawiązać sojusz paladyński, bo wąpierz rychło powróci.
Głęboko wstrząśnięty wrażeniami związanymi z podróżą w czasie i przestrzeni, zaklinacz siedział grzecznie na krawędzi drewnianej ławy nie przejawiając najmniejszego zainteresowania jadłem ani napitkami - co samo w sobie mówiło wiele o targających nim emocjami i zmieszaniu. Magiczne moce Nieulękłych okazały się jeszcze potężniejsze niż Huskun dotąd sądził i pozostawało tylko nieśmiało mniemać, że ich możliwości finansowe pozostawały równie imponujące.
Gromadzący skrzętnie gotówkę goblin został właśnie poddany niezwykłej próbie i cudem niemal jej podołał, najpewniej wskutek ogłupienia wywołanego natłokiem niezwykłych wrażeń. Dorobiwszy się bogactwa wykraczającego po wielokroć ponad zasobność całego plemiona Turgulów, stracił ów majątek niemal w jednej chwili zyskując w zamian coś, co podług opinii przeciętnych goblinów nie miało zupełnie wartości i kojarzyło się z rozrzutną głupotą - wdzięczność swych druhów mianowicie!
- Paladyni - wymamrotał słysząc pytanie swego kleryckiego mentora - Trza zawiązać sojusz paladyński, bo wąpierz rychło powróci.
Chciałbym wrócić ponownie do tematu sojuszu z paladynami, trzeba to porządnie obgadać. Już wcześniej wspominałem, że powinniśmy pozyskać dla siebie tanów Arehala, Ruhtraga i Rastina oraz ewentualnie trzech mieszkających z nimi zwyczajnych rycerzy. Taka ekipa zapewni nam w połączeniu z Orofarem doskonały "rdzeń pancerny", bo coś mi mówi, że niebawem będziemy go potrzebowali...
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Namnożyło się już wątków, wciąż mamy MNÓSTWO spraw do ogarnięcia, a GM ciągle rzuca nam wciąż nowe wyzwania. Wspomnę tylko o nieszczęsnych beczkach wina, mieliśmy też rozmówić się z Arusem i z paladynami oraz wiele innych, wcześniejszych drobiazgów. I mam wrażenie, że do naszego głównego celu zbliżamy się tempie ślimaczym.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dlatego proponowałbym od razu i bez czekania pchnąć gońców do reszty paladynów i rycerzy, zapraszając ich ładnie skreślonym listem "umiłowanego syna Pana Kielicha" na "niebywale ważkie spotkanie w sprawie wąpierza". Już w tym głowa Namakemono jaki nacisk położy na krytyczne znaczenie tego spotkania, ale musi odbyć się jak najszybciej, najlepiej dyskretnie na pięterku "Goblina".
Co do najważniejszych punktów tego spotkania, proponuję uświadomić im, że chroniony przez kult Katana wampir spod znaku Czaszkogłowego może w każdej chwili uderzyć ponownie i pozostaje bardzo wielkim zagrożeniem dla całej społeczności. Dodamy do tego wieści o napaści na kapłana Gotam-gora, by jeszcze bardziej ich nakręcić. Odwołując się do rycerskiego honoru i paladyńskiej powinności zmanipulujemy całe towarzystwo tak, żeby stało się naszą przyboczną strażą.
I zaraz następna propozycja - przewieźmy do "Goblina" Hirmina Arusa. Czego ma leżeć u siebie, jeśli możemy go próbować leczyć u nas? Na dodatek będziemy mieli na niego oko, bo przecież podejrzewamy już, że katanici chcą się go pozbyć z tytułu przetasowań w radzie miejskiej. Posłałbym po niego wóz z osiołkiem oraz Barthura z kimś do towarzystwa.
Co Wy na to?
Co do najważniejszych punktów tego spotkania, proponuję uświadomić im, że chroniony przez kult Katana wampir spod znaku Czaszkogłowego może w każdej chwili uderzyć ponownie i pozostaje bardzo wielkim zagrożeniem dla całej społeczności. Dodamy do tego wieści o napaści na kapłana Gotam-gora, by jeszcze bardziej ich nakręcić. Odwołując się do rycerskiego honoru i paladyńskiej powinności zmanipulujemy całe towarzystwo tak, żeby stało się naszą przyboczną strażą.
I zaraz następna propozycja - przewieźmy do "Goblina" Hirmina Arusa. Czego ma leżeć u siebie, jeśli możemy go próbować leczyć u nas? Na dodatek będziemy mieli na niego oko, bo przecież podejrzewamy już, że katanici chcą się go pozbyć z tytułu przetasowań w radzie miejskiej. Posłałbym po niego wóz z osiołkiem oraz Barthura z kimś do towarzystwa.
Co Wy na to?
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18