PBF - Góra Szeptów
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Amunicja do pistoletu, ukochany Mosin z kompletem amunicji, nóż, woda, jakieś racje, koniecznie moje Nokto z NOWYMI bateriami (plus zapas) i może jakieś środki opatrunkowe na wszelki wypadek. Nic większego bo w końcu nie wychodzimy na zewnątrz więc jak wielkie może być "to coś" co jest już wewnątrz naszej bazy... Jest szansa na jakieś środki łączności z "Radą Starszych" ?
Cokolwiek dadzą wezmę. Czy mam się określić?
-Jeśli myslicie że puszcze Was samych i będę robić za odźwierną jesteście w błędzie-warknęła Trzyłapka,kuśtykając w stronę grupy.
-Kilkoro z Was naraziło się mi swą niewiarą ale Pan bywa miłosierny i potrafi wybaczać,tako i ja Wam wybaczam. Albowiem błogosławieni ubodzy duchem.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zastrzeżona część Enklawy, poziom -2B
Zgromadzeni pod wrotami zwiadowcy zostali pożegnani przez resztę uczestniczących w projekcie członków społeczności: starszyznę, Łowców, Kamelię i Kamyka. Poklepywani po ramionach, ochotnicy pozbierali niezbędny ekwipunek gotowi do podjęcia największego być może wyzwania w swym życiu.
Rozświetlona latarkami przestrzeń za włazem rzeczywiście pełna była zagadkowych maszyn i aparatów, pokrytych grubą warstwą kurzu i częściowo skorodowanych. Przeważająca większość przeszklonych kapsuł i pełnych martwych diod terminali stanowiła dla zwiadowców niezgłębioną tajemnicę, ukrytą w ciemności i przenikliwej ciszy.
- Nie ma co czekać - powiedział w końcu Zadzior, przestawiając palcem bezpiecznik kałasznikowa i oglądając się na resztę zwiadowców - Ruszajmy.
Zgromadzeni pod wrotami zwiadowcy zostali pożegnani przez resztę uczestniczących w projekcie członków społeczności: starszyznę, Łowców, Kamelię i Kamyka. Poklepywani po ramionach, ochotnicy pozbierali niezbędny ekwipunek gotowi do podjęcia największego być może wyzwania w swym życiu.
Rozświetlona latarkami przestrzeń za włazem rzeczywiście pełna była zagadkowych maszyn i aparatów, pokrytych grubą warstwą kurzu i częściowo skorodowanych. Przeważająca większość przeszklonych kapsuł i pełnych martwych diod terminali stanowiła dla zwiadowców niezgłębioną tajemnicę, ukrytą w ciemności i przenikliwej ciszy.
- Nie ma co czekać - powiedział w końcu Zadzior, przestawiając palcem bezpiecznik kałasznikowa i oglądając się na resztę zwiadowców - Ruszajmy.
Jaki szyk przyjmujecie i jakie ewentualne środki ostrożności zamierzacie podjąć?
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Zakładamy, że to wciąż nasza baza i nie powinien za drzwiami czekać na nas nieprzyjaciel, ale mimo tego ostrożność nie zawadzi. Proponowałabym Bliznę na szpicy z nokto na oczach a resztę grupy za mną tak by światło latarek mi nie przeszkadzało. Latarka wydobywa z ciemności tylko fragment otoczenia za to świetnie widać dzierżącą latarkę postać... wolałabym najpierw przeskanować otoczenie bardziej pasywnymi środkami. Chyba, że panowie mają inne pomysły ?
Oczy Pały, wliczając sterczącą z lewej dziurki od nosa gałkę przeszkliły się ze wzruszenia wskutek porywajacej przemowy Trzyłapki. Mimo wielkiego bólu i wysiłku jego mentorka nie odczuwała strachu i nie opuszczała wiernych w potrzebie. Z werwą i ochotą wyprostował się ponad miarę zaskakując towarzyszy swymi gabarytami, zazwyczaj poruszał się bowiem mocno przygarbiony, by wygodniej było starszym dawać mu pouczające kuksańce.
Pała jak pies pójdzie krok w krok za Trzyłapką. Ewentualnie przywołany w razie potrzeby przesunie się gdziekolwiek. Jako broń zabieram łom, którym rozchylałem wrota.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zastrzeżona część Enklawy, poziom -2B
Prowadzeni przez wyglądającą nieco lepiej Bliznę, zwiadowcy przecisnęli się na przeciwną stronę szczeliny we włazie, bardzo ostrożnie stawiając kroki i rozglądając się bacznie wokół siebie. Ponieważ dziewczyna zastrzegła sobie wyraźnie, że nie chce być oślepiana latarkami nosząc na oczach noktowizor, wszyscy pozostali szperacze trzymali włączone latarki wzdłuż nóg, świecąc nimi wprost na swe buty.
Ciasna przestrzeń za włazem, dokładnie wcześniej zlustrowana przez szczelinę, okazała się jakimś pomieszczeniem badawczym bądź medycznym; tak przynajmniej sugerowała wyłączona od dziesiątek lat zagadkowa aparatura o dziwacznych kształtach. Przemieszczając się po usianej kawałkami złomu i okablowania posadzce zwiadowcy przedostali się na metalowe schody prowadzące do następnego pomieszczenia, znacznie większego i pełnego wielkich obłych kapsuł o odmiennym kształcie od tych napotkanych za włazem.
Ściskająca w dłoniach Mosina Blizna lustrowała wzrokiem każdy zakamarek wielkiej podziemnej hali, próbując dostrzec w smolistych ciemnościach jakikolwiek ślad zagrożenia. Podziemny kompleks, wykuty w trzewiach góry tuż obok mieszkalnej części Enklawy i zupełnie dotąd jej mieszkańcom nieznany, sprawiał wrażenie całkowicie opuszczonego.
Okrążając jakiś blok aparatury dziewczyna zahaczyła nogą o leżącą na podłodze przeszkodę, spojrzała w dół wydając z siebie ciche piśnięcie.
- Co się stało? - szepnął idący tuż za Blizną Rzeźnik, ściskając mocniej kałasznikowa.
- Nic - odrzekła dziewczyna kucając przy leżących obok wielkiego transformatora zwłok. Należały do człowieka mającego na sobie coś w rodzaju uniformu, wyschniętego na wiór w suchym klimacie zamkniętego podziemnego pomieszczenia - Ciało, od dawna martwe.
Prowadzeni przez wyglądającą nieco lepiej Bliznę, zwiadowcy przecisnęli się na przeciwną stronę szczeliny we włazie, bardzo ostrożnie stawiając kroki i rozglądając się bacznie wokół siebie. Ponieważ dziewczyna zastrzegła sobie wyraźnie, że nie chce być oślepiana latarkami nosząc na oczach noktowizor, wszyscy pozostali szperacze trzymali włączone latarki wzdłuż nóg, świecąc nimi wprost na swe buty.
Ciasna przestrzeń za włazem, dokładnie wcześniej zlustrowana przez szczelinę, okazała się jakimś pomieszczeniem badawczym bądź medycznym; tak przynajmniej sugerowała wyłączona od dziesiątek lat zagadkowa aparatura o dziwacznych kształtach. Przemieszczając się po usianej kawałkami złomu i okablowania posadzce zwiadowcy przedostali się na metalowe schody prowadzące do następnego pomieszczenia, znacznie większego i pełnego wielkich obłych kapsuł o odmiennym kształcie od tych napotkanych za włazem.
Ściskająca w dłoniach Mosina Blizna lustrowała wzrokiem każdy zakamarek wielkiej podziemnej hali, próbując dostrzec w smolistych ciemnościach jakikolwiek ślad zagrożenia. Podziemny kompleks, wykuty w trzewiach góry tuż obok mieszkalnej części Enklawy i zupełnie dotąd jej mieszkańcom nieznany, sprawiał wrażenie całkowicie opuszczonego.
Okrążając jakiś blok aparatury dziewczyna zahaczyła nogą o leżącą na podłodze przeszkodę, spojrzała w dół wydając z siebie ciche piśnięcie.
- Co się stało? - szepnął idący tuż za Blizną Rzeźnik, ściskając mocniej kałasznikowa.
- Nic - odrzekła dziewczyna kucając przy leżących obok wielkiego transformatora zwłok. Należały do człowieka mającego na sobie coś w rodzaju uniformu, wyschniętego na wiór w suchym klimacie zamkniętego podziemnego pomieszczenia - Ciało, od dawna martwe.
Przedostaliście się do drugiego w kolejności za włazem pomieszczenia. Cały kompleks sprawia wrażenie sektora naukowego bądź medycznego, chociaż nie rozpoznajecie żadnego z napotkanych dotąd urządzeń. Poruszacie się prawie na oślep, żeby nie przeszkadzać noszącej noktowizor Bliźnie, toteż reszta ekipy poza dziewczyną nie widzi prawie nic...
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Zapalmy latarki i świećmy chociaż pod nogi i po ścianach, żeby nie oślepiać Blizny, bo chyba bez sensu jest poruszać się na ślepo. Jeśli ktoś tam będzie się czaić, to na pewno nas wcześniej usłyszy. Więc nie ma potrzeby przesadnie się skradać. A jeśli zanadto przyzwyczaimy się do mroku, bardzo łatwo będzie nas oślepić. Ostrożność rozumiem, ale bez przesady.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zastrzeżona część Enklawy, poziom nieznany
Upewniwszy się, że w rozległym pomieszczeniu nikt się nie czai, a leżący u jej stóp martwy człowiek raczej się nie podniesie, Blizna wyłączyła moduł noktowizora i dała towarzyszom znak, że mogą już skorzystać z latarek. Ciemne wnętrze hali wypełniły natychmiast krzyżujące się snopy jaskrawego światła, rzucanego przez latarki zasilane świeżo naładowanymi bateriami.
- Kto to taki? - zapytał półgłosem Zadzior, spoglądając na bezimienne zwłoki wzrokiem pełnym zrozumiałego namaszczenia - Czy to jeden z... Ojców-Założycieli?
- Może - odpowiedziała niepewnie Blizna, kucając obok zwłok - To mundur brytyjskiej armii, patrzcie tylko! Widziałam takie w albumie Ostrego! Boże, chroń królową!
- Boże, chroń królową! - powtórzyli zgodnie pozostali zwiadowcy, niczym mantrę wypowiadając słowa wpajane im od najmłodszych lat razem z wersetami chrześcijańskich modlitw. Blizna podniosła się z klęczek spoglądając na zmarłego wiele lat wcześniej człowieka z wielkim szacunkiem, zaczęła okrążać jeden z bloków tajemniczej maszynerii świecąc przed siebie własną latarką.
Jej zduszony okrzyk grozy sprawił, że wszystkim włosy stanęły dęba. Mężczyźni rzucili się za róg urządzenia z gotową do strzału bronią, podążając wzrokiem za snopem światła rzucanego przez jej latarkę.
- Jezu Chryste! - nie wytrzymał Rzeźnik, na co dzień bynajmniej nie okazujący zbyt wylewnie religijnych emocji - To jest... to jest...
- Obcy - wychrypiał nieswoim głosem Zadzior, wytrzeszczający bezgranicznie oczy.
Upewniwszy się, że w rozległym pomieszczeniu nikt się nie czai, a leżący u jej stóp martwy człowiek raczej się nie podniesie, Blizna wyłączyła moduł noktowizora i dała towarzyszom znak, że mogą już skorzystać z latarek. Ciemne wnętrze hali wypełniły natychmiast krzyżujące się snopy jaskrawego światła, rzucanego przez latarki zasilane świeżo naładowanymi bateriami.
- Kto to taki? - zapytał półgłosem Zadzior, spoglądając na bezimienne zwłoki wzrokiem pełnym zrozumiałego namaszczenia - Czy to jeden z... Ojców-Założycieli?
- Może - odpowiedziała niepewnie Blizna, kucając obok zwłok - To mundur brytyjskiej armii, patrzcie tylko! Widziałam takie w albumie Ostrego! Boże, chroń królową!
- Boże, chroń królową! - powtórzyli zgodnie pozostali zwiadowcy, niczym mantrę wypowiadając słowa wpajane im od najmłodszych lat razem z wersetami chrześcijańskich modlitw. Blizna podniosła się z klęczek spoglądając na zmarłego wiele lat wcześniej człowieka z wielkim szacunkiem, zaczęła okrążać jeden z bloków tajemniczej maszynerii świecąc przed siebie własną latarką.
Jej zduszony okrzyk grozy sprawił, że wszystkim włosy stanęły dęba. Mężczyźni rzucili się za róg urządzenia z gotową do strzału bronią, podążając wzrokiem za snopem światła rzucanego przez jej latarkę.
- Jezu Chryste! - nie wytrzymał Rzeźnik, na co dzień bynajmniej nie okazujący zbyt wylewnie religijnych emocji - To jest... to jest...
- Obcy - wychrypiał nieswoim głosem Zadzior, wytrzeszczający bezgranicznie oczy.
Hala jest pełna niespodzianek... 