- Musza ja tego huncwota upolować. Godojcie przyjacielu, duży zaś taki jaszczur? Dałby go rade sam lemeon ubić i do miasta zatarać, czy ludzisków trza i wozu?
Waątek techniczny
Wygląda na to, że wyprawa po lemeona to grubsza sprawa niż się początkowo zdawało. Nie wiem czemu ale mi się zdawało zę to nieduże zwierzaki i przedewsztkim lądowe:/
Jeśli trzeba będzie rozmachu organizacyjnego, to trzeba będzie kilkoma złociszami ludziom zapłacić,a tych u Barthura w tej chwili kompletny brak.
No i jeszcze najpierw trzeba na cmentarz iść.
PBF - Boskie potyczki
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Tedy godosz, że pierun dorsz żre. Byde musioł kupić sak dorszów na zanętę.
Watek techniczny
Lemeona podpatrze w garnizonie, ale tego ubije tylko w ostatecznosci, jesli polowanie w "Czaszce smoka" okaze sie niepowodzeniem.
Przy okazji popytam jeszcze kupcow i alchemika, czy taki lemeon to nada sie do sprzedazy na komponenty itp.
Watek techniczny
Lemeona podpatrze w garnizonie, ale tego ubije tylko w ostatecznosci, jesli polowanie w "Czaszce smoka" okaze sie niepowodzeniem.
Przy okazji popytam jeszcze kupcow i alchemika, czy taki lemeon to nada sie do sprzedazy na komponenty itp.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
"Rezolutny Goblin", południe 1 dnia bakis-ranu
Sprowadziwszy nieufnego Mordila z powrotem do miasta, Huskun zapędził go czym prędzej do "Goblina". Reszta Nieulękłych nie okazała na widok marnotrawnego syna zbyt wielkiego entuzjazmu, co też w rzeczy samej było zrozumiało zważywszy na wcześniejszą rejteradę Mordila. Ciągnąc swego zamorskiego ziomka za ramię zaklinacz niemal wtaszczył go na piętro karczmy pokazując wymownie na drzwi pokoju, w którym spoczywał wciąż nieprzytomny Hirmin Arus.
- Ludź ten wielce jest dla nas ważnisty, tedy strzeż go jak oczysków w łebie - przykazał Mordilowi Huskun - Dzień, a noc pilnuj, a nie waż się na śpicy sennikiem podduszać jakby niechcący zachrapał. A prócz niego jeszcze gnoma gryzipiórka przypilnujesz, co dla świątobliwego Gusłaka księgi przepisuje czarodziejskie.
Sprowadziwszy nieufnego Mordila z powrotem do miasta, Huskun zapędził go czym prędzej do "Goblina". Reszta Nieulękłych nie okazała na widok marnotrawnego syna zbyt wielkiego entuzjazmu, co też w rzeczy samej było zrozumiało zważywszy na wcześniejszą rejteradę Mordila. Ciągnąc swego zamorskiego ziomka za ramię zaklinacz niemal wtaszczył go na piętro karczmy pokazując wymownie na drzwi pokoju, w którym spoczywał wciąż nieprzytomny Hirmin Arus.
- Ludź ten wielce jest dla nas ważnisty, tedy strzeż go jak oczysków w łebie - przykazał Mordilowi Huskun - Dzień, a noc pilnuj, a nie waż się na śpicy sennikiem podduszać jakby niechcący zachrapał. A prócz niego jeszcze gnoma gryzipiórka przypilnujesz, co dla świątobliwego Gusłaka księgi przepisuje czarodziejskie.
Świetnie, że udało się zdobyć z odzysku tego łapserdaka! Mordimer raczej już więcej do nas nie wróci (przynajmniej na czas trwania tej sesji), więc Mordil jako NPC nada się wybornie do roli stacjonarnego strażnika Hirmina i gnomiego pisarczyka!
- No taak, chyba lepiej dam sobie spokój... - powiedział gnom. A wcale dawać sobie spokoju nie chciał. Lecz było jeszcze kilka kwestii, zanim obmyśli plan kradzie.... pożyczenia sobie łuski czerwonego węża.
- Mhm.. tak.. a właśnie. Przypomnij mi jeszcze przyjacielu, gdzie to mogę ten moździerz pokryty platyną kupić? I czy byłbyś łaskawy sprzedać na zeszyt kryształową łyżkę? Ja pieniążki oddam do jutra rana, jak Piana kocham!
- Mhm.. tak.. a właśnie. Przypomnij mi jeszcze przyjacielu, gdzie to mogę ten moździerz pokryty platyną kupić? I czy byłbyś łaskawy sprzedać na zeszyt kryształową łyżkę? Ja pieniążki oddam do jutra rana, jak Piana kocham!
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
"Rezolutny Goblin", popołudnie 1 dnia bakis-ranu
Na parterze karczmy ślęczał nad swymi pergaminami Grugno, studiujący listę składników eliksiru w towarzystwie wyraźnie ucieszonego nowymi toporkami Balina. Podrzucający w dłoni oczyszczoną płomieniami paleniska rybią czaszkę, zaklinacz zapatrzył się na krasnoluda, a na jego gładkim zazwyczaj czole pojawiły się znienacka coraz głębsze zmarszczki.
Część drużyny rozpierzchła się po mieście szukając brakujących składników, korzystając z bezpiecznego tłoku na ulicach i bliskości patroli miejskiej straży redukujących ryzyko napaści ze strony Mrocznych. Huskun szczerze troskał się rzadkością części komponentów, jednakże widok niczego się nie spodziewającego Balina natchnął go znienacka zdumiewającym pomysłem.
Skradając się ostrożnie, Huskun zaszedł Balina od tyłu taksując bacznym wzrokiem okolice jego pleców. Krasnolud szybko pomiarkował, że goblin się przy nim kręci, początkowo jednak udawał, że tego nie dostrzega, hamowany przed wyrażeniem irytacji swą zwyc
Na parterze karczmy ślęczał nad swymi pergaminami Grugno, studiujący listę składników eliksiru w towarzystwie wyraźnie ucieszonego nowymi toporkami Balina. Podrzucający w dłoni oczyszczoną płomieniami paleniska rybią czaszkę, zaklinacz zapatrzył się na krasnoluda, a na jego gładkim zazwyczaj czole pojawiły się znienacka coraz głębsze zmarszczki.
Część drużyny rozpierzchła się po mieście szukając brakujących składników, korzystając z bezpiecznego tłoku na ulicach i bliskości patroli miejskiej straży redukujących ryzyko napaści ze strony Mrocznych. Huskun szczerze troskał się rzadkością części komponentów, jednakże widok niczego się nie spodziewającego Balina natchnął go znienacka zdumiewającym pomysłem.
Skradając się ostrożnie, Huskun zaszedł Balina od tyłu taksując bacznym wzrokiem okolice jego pleców. Krasnolud szybko pomiarkował, że goblin się przy nim kręci, początkowo jednak udawał, że tego nie dostrzega, hamowany przed wyrażeniem irytacji swą zwyc