PBF - Klepsydra Wieczności

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 05 kwietnia 2014, 19:46

Ja, dziękuję. Pojadę dalej
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 06 kwietnia 2014, 10:02

Ja również nie zbliżam się do martwych bandytów i sugeruję czym prędzej jechać dalej.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 06 kwietnia 2014, 11:26

- Chyba zostawili ten makabryczny widok przy samej drodze, aby jeden z drugim zastanowił się powtórnie nim się zbójectwa chwyci. Mimo wszystko fetor straszny. Jedźmy dalej, a problem niechaj rozwiąże sama natura paszczami padlinożerców, skoro słudzy Oriaka taki tym łotrom los przeznaczyli.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 kwietnia 2014, 13:40

28 sgun-ran 9455 KI, gościniec pod Halladorem

Reptillioni z Sahry przyglądali się pryzmie trupów przez dłuższą chwilę, w całkowitym milczeniu i bez okazywania żadnych emocji. Obserwujący ich ukradkiem Gorbak mógłby przysiąc, że tan Takan bardziej był zainteresowany chmarą wielkich much niż ciałami zabitych w potyczce bandytów, dając dowód ku temu, że nawet w dostojnych jaszczurach odzywała się czasami ich głęboko ukryta zwierzęca natura.

Szlachetnie urodzony reptillion sprawiał wrażenie rozdartego pomiędzy pragnieniem zachowania swej wyniosłej pozy, a rzuceniem się na zwłoki z wywalonym jęzorem w zamiarze pochwycenia nim jak największej ilości padlinożernych owadów.

Poruszywszy się znienacka, Takan spiął konia ostrogami i ruszył w dalszą drogę odrywając swe żółtozielone ślepia od makabrycznego widoku. Jeden za drugim, pozostali jeźdźcy minęli kolejno stertę ciał należących do ludzi, orków i mieszańców krwi w burych opończach i wełnianych czapkach, porzucanych na pastwę drapieżników ku przestrodze innych rabusiów rozważających zamiar łupienia wędrowców na stołecznym gościńcu.
Skoro taka wola, jedziemy dalej...

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 06 kwietnia 2014, 14:40

Gorbak przełknął ślinę z towarzyszącym temu głośnym dźwiękiem. Tyle martwych ludzi naraz nie widział nigdy w życiu. Co innego pojedyncze, czy nawet kilka sztuk. Wszak był katem i nieraz z żywego bandziora potrafił zrobić trupa ku uciesze gawiedzi i uwidocznienia skuteczności prawa. Taki pokaz działał lepiej niż setki edyktów utwierdzał prostaczków, że na każde przestępstwo przyjdzie kara.

Gorbak nie mógł zaprzeczyć, że gawiedź przychodziła także aby zobaczyć jak "Mały Kat" potrafi wydusić życie z największych złoczyńców. To głównie dlatego go zatrudniano, dla uciechy mieszczan, bo widok jego przy pracy był dość komiczny.
Cóż tam, za coś żyć trzeba, a kaptur wystarczająco ukrywał jego tożsamość.

Zniesmaczony widokiem góry trupów pozostawionych na żer wilków jak również reakcją pracodawcy ruszyła dalej aby zostawić to miejsce czym prędzej za sobą.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 kwietnia 2014, 15:01

28 sgun-ran 9455 KI, gościniec pod Halladorem

Miejscowi włodarze dokładali wielu starań, by szlak łączący nadmorski Hallador z interiorem wyspy sprzyjał podróżom. Brzegi bystrych potoków spinały niewielkie kamienne mostki, pobocza znaczyły pniaki po ściętych niegdyś drzewach. Co jakiś czas na gościńcu pojawiali się wędrujący w przeciwną stronę piesi, w głównej mierze objuczeni wyprawionymi skórami traperzy bądź myśliwi dźwigający kije obwieszone przywiązanymi do nich królikami i ptakami. Wszyscy reagowali na widok grupki konnych w taki sam sposób, nie potrafiąc ukryć zdumienia widokiem dostatnio odzianych reptillionów i kłaniając się im czym prędzej w pas.

Stojące wysoko na bezchmurnym niebie słońce zaczęło się w końcu zniżać ku strzelającym coraz wyżej górskim szczytom, toteż najmici jęli się dla odmiany zastanawiać nad pomysłem popasu, nie wiedząc jeszcze, dokąd dokładnie zmierzał tan Takan i czy przypadkiem nie zamierzał podróżować również nocą.

Berghar okręcił się w siodle spoglądając w tył gościńca na wlokącego się stępa Rizmunda Jansara, potem ponaglił zwierzę uderzeniem pięt zamierzając podjechać nieco bliżej mocodawcy, w tej samej jednak chwili spostrzegł coraz bliższy drewniany słup opatrzony parą pobielonych wapnem drogowskazów.

- Jest miasteczko! - rzucił z podekscytowaniem Gorbak, wskazując dłonią ku rozpościerającej się opodal gościńca lesistej kotlinie, gdzie pomiędzy koronami drzew przezierały pierwsze dachy Algilu - Będziemy stawali na popas, dostojny panie?!

Okrzyknięty przez gnoma szlachcic potrząsnął swym obłym łbem, a potem skierował konia w przeciwną do Algilu stronę, pnąc się stępa w górę dużo bardziej zaniedbanej i skromniejszej dróżki wiodącej ku północy, ku rysującym się na ciemniejącym horyzoncie górom.
Mamy wczesny wieczór. Tyłki Was już bolą od tylu godzin w siodłach, a tymczasem końca podróży nie widać. Myśliwy z Algilu jedzie w tyle i nie przejawia ochoty do odnowienia znajomości. Jakieś deklaracje, spostrzeżenia, pomysły?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 06 kwietnia 2014, 15:22

Gorbak obrócił się siodle w taki sposób, aby dokładnie zobaczyć reptiliony.
- Sannaasn inni erees. Szananan ruseensus rebes. Parkiss rwonemiii ruuuntii. Akala moruuu wiiii naniiis - zwrócił się nisko pochylając głowę do szlachcica z Sahry.
Spoiler!
Odważny niczym lew z Orkusa Wschodniego Panie! Na wyspie grasuje banda burych czap. Czy Krynico Mądrości zezwolisz nam na odpoczynek wśród wieśniaków z Algilu. Tam łatwiej będzie nam zadbać o wasze bezpieczeństwo niż w mroku dziczy.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 06 kwietnia 2014, 15:56

- Heeej! Do gospody nam trza, wypocząć nieco i rozerwać się po podróży nudnej jak flaki! - zaprotestował głośno Lutter, rozkładając ręce. - Wszak każdy wojownik jak wypoczęty, najedzony i pełni sił lepiej broni swego pryncypała, co nie? - zwrócił się z pytaniem do towarzyszy, szukając u nich poparcia jego zdania. - W innym wypadku przez całą drogę będę opowiadał strasznie głupie kawały! - zagroził na końcu, gdy poprzedni potok słów nie wzbudził większej reakcji.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 kwietnia 2014, 23:26

28 sgun-ran 9455 KI, gościniec opodal Algilu

Szlachetnie urodzony tan Takan nawet nie zaszczycił swej najemnej eskorty spojrzeniem, spozierając w zamian na gwardzistę pełniącego również rolę tłumacza.

- Ssigodny tan Takan nie ssycy ssobie posstoju - oznajmił przyboczny przekręcając się w siodle i kładąc prawicę na rękojeści toporomiecza w sposób podkreślający powagę jego oświadczenia - Psed smiesschem będziemy u sselu wyprawy. Bęssiecie sspać pod dachem, nie lękajcie ssie.

Cudzoziemscy najemnicy wymienili nieco zdezorientowane spojrzenia, szczerze niezadowoleni z decyzji swego pryncypała, Ich oczy przez dłuższą chwilę zerkały jeszcze ku widocznym w dole dachom Algilu i wznoszącym się ku niebu warkoczom dymu z kominów palenisk. Ciągnąca się od wielu godzin podróż mocno im już doskwierała, zwłaszcza zupełnie nienawykłemu do siodła gnomowi, który czuł nieopisany ból w dolnych częściach ciała przy każdym poruszeniu wierzchowca.

- Gdzie my jedziemy? - jęknął Gorbak wiercąc się w siodle.

- Droga jest stara i rzadko uczęszczana, ale na jej końcu musi być jakaś sadyba - oznajmił wymijająco Ragax, przyglądając się uważnie nowemu szlakowi - Ani chybi to o niej mowa.
Propozycja noclegu w Algilu została zdecydowanie odrzucona!

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 07 kwietnia 2014, 10:43

Gnom pochylił głowę w geście pełnym szacunku, ale także aby ukryć swoją zwiedzoną i wykrzywioną cierpieniem twarz.
Cóż było robić, trzeba jechać dalej.
Doprowadzony do granic ostateczności Gorbak postanowił zostać nieco z tyłu i przejść do pozycji klęczącej z przysiadem na własnych piętach, choć na chwilę dając wytchnienie swoim pośladkom.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 07 kwietnia 2014, 11:30

Lutter zawarczał urażony, ale więcej się nie odezwał. Nieco zwolnił, by znaleźć się na końcu kolumny i wyciągnął bukłak z winem. Ważył go chwilę w dłoni, po czym na powrót przymocował go do paska i wyciągnął drugi bukłak - z wodą.

- Po winie chce mi się śpiewać, a tego byście pewnie nie chcieli, co? - zapytał retorycznie, próbując rozbudzić zesztywniałe od jazdy ciało.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 kwietnia 2014, 23:05

28 sgun-ran 9455 KI, gościniec opodal Algilu

Kręta droga pięła się chwilami tak stromo w górę, że Gorbak nie potrafił się oprzeć wrażeniu, iż jego koń lada moment przysiądzie na zadzie i zacznie zjeżdżać w dół szlaku. Słońce zachodziło coraz szybciej za góry i pomiędzy kępami świerków rosnących po obu stronach drogi gęstniały coraz bardziej cienie. Najmici zaczynali wodzić wokół siebie coraz bardziej niespokojnym wzrokiem, z pewnym utęsknieniem wypatrując śladu jakiejkolwiek sadyby.

Wzniesiony z porządnie okorowanych sosnowych pni częstokół wyrósł zza brył wapiennych skał w przeciągu krótkiej chwili, poprzedzony dźwiękami muczących krów, szczekania psów i szczęku wyklepywanego młotem żelaza. Szeroko otwarta brama przydawała górskiej osadzie przyjaznego wyglądu, aczkolwiek dwie zamontowane nad nią wałowe kusze kazały trzymać się na baczności i strzec przed zadzieraniem z mieszkańcami.

Sadyba składała się z kilkunastu drewnianych chat o pokrytych słomą dachach, solidnie uszczelnionych gliną i pobielonych wapnem. Pracujący w przylegających do chat zagrodach górale porzucili robotę na widok okrzykniętych przez któregoś z ziomków obcych, zaczęli ściągać gromadnie pod bramę w towarzystwie dzieci i psów.

Widok gromady konnych musiał wzbudzić w sadybie zrozumiałe zdumienie i ciekawość zarazem, wyrysowaną na obliczach kilkudziesięciu górali.

Jakiś postawny mężczyzna w baraniej czapie pozdrowił gości uniesioną dłonią, zerkając jednocześnie na kilku młodych górali trzymających się w pobliżu z rękami tuż przy wsadzonych za pasy kordach i puginałach. Witający konnych człowiek zagadnął w osmandilu, ale zaraz się poprawił dowodząc swej bystrości umysłu, powtórzył wcześniejsze słowa we Wspólnej Mowie.

- Bądźcie pozdrowieni w imieniu dobrych bogów! - powiedział dźwięcznym głosem - Rzadko miewamy tutaj gości, bo do Bakarii nie sposób zbłądzić przypadkiem. Skoro tak, co was sprowadza w nasze progi?
Czekacie na reakcję ssigodnego Takana czy zagaicie cokolwiek?

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 07 kwietnia 2014, 23:22

Bardzie, tyś wygadany najbardziej. Wytłumacz dobrym ludziom, że zdrożeni wędrowcy, noclegu i posiłku szukają i mają nadzieję, że gospodarze prawu gościny nie uchybią. Bo przecież nie za darmo... -Rzekł cicho Berghar, mając w nosie czy o tym noclegu mówił ssigodny , czy nie. A liczył, że kompania będzie wdzięczna jego szybkiej reakcji.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 08 kwietnia 2014, 20:39

Bard napompowany komplementem od Berghara wysunął się na czoło kolumny i zeskoczył z konia.

- A i wy bądźcie pozdrowieni, cni panowie! - krzyknął wesoło, rozkładając ręce w przyjaznym geście. - Właśnie zwiedzaliśmy tą piękną krainę i przydałby się nam mały odpoczynek i cosik dobrego na ząb! - kontynuował, śpiewnym głosem. - Znajdzie się jakowaś strawa i miejsce do wypoczynku dla strudzonych wędrowców? - mrugnął okiem do najbliżej stojącego górala, uznając, że to musi być miejscowy ważniak. - Wszak nie zabawimy długo, a i z pewnością do darmozjadów nie należymy... - dodał, ukłaniając się lekko i stukając się w sakiewkę przywiązaną do pasa.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 kwietnia 2014, 21:49

28 sgun-ran 9455 KI, górska sadyba opodal Algilu

Zagadnięci przez Luttera górale jęli się trącać łokciami, ale sprawiali wrażenie raczej przyjaźnie zaciekawionych niż podejrzliwych, ze szczególną życzliwością spoglądając na wiercącego się ustawicznie w siodle gnoma.

Tan Takan zmusił swego wierzchowca do zrobienia kilku kroków, z miejsca odrywając uwagę miejscowych od członków eskorty Sahranina. Emanujący majętnością i aurą władzy jaszczur przyciągał spojrzenia miejscowych w magnetyczny wręcz sposób, zwłaszcza odbijającymi się w jego licznych klejnotach ostatnimi promienia słońca.

Rozumny gad w końcu przemówił i natychmiast odebrał mowę wszystkim najmitom, albowiem okazało się, że jego znajomość Wspólnej Mowy jest wręcz idealna i pozbawiona charakterystycznych dla przybocznego tłumacza naleciałości wywodzących się z rodzimego shykku.

- Bądźcie pozdrowieni, dobre człeki. Zwę się tan Makrel Takan, Wyniesiony Spośród Siódmego Miotu Sahry. Przybywam tutaj w poszukiwaniu człeka, który zwie się Sogga Uzun. Czy to któryś z was?

Górale jak jeden mąż otworzyli usta, ze zdumienia nie potrafiąc wykrztusić choćby słowa i tylko wpatrując się w reptilliona szeroko otwartymi oczami.

- Czy to ty jesteś Sogga Uzun? - nie ustępował Takan, przechylając się w siodle ku mężczyźnie, który powitał w osadzie obcych.

- Nie, czcigodny - odparł w końcu góral, przełykając z wrażenia ślinę - Jam jest Nartan Skandra, naczelnik Bakarii. Sogga jest w kuźni, podkowy formuje bodajże... ale... czego wam od Soggi trza, panie? To jeno kowal...

- Nakaż komu w nogach rączemu czym prędzej go do mnie sprowadzić - polecił władczym tonem reptillion i kilku rączych młokosów natychmiast runęło w głąb sadyby, nawet nie czekając na polecenie naczelnika.
Wygląda na to, że górska sadyba jednak nie była tylko przystankiem w podroży...

ODPOWIEDZ