PBF - Boskie potyczki

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 14 maja 2014, 13:09

Spoiler!
Chcę nastraszyć pozostałą część graczy. Spróbuje podejść z czarem Niewidzialność do Balina i korzystając z umiejętności Naśladowanie Głosu zalamentować zmienionym głosem Gusełka: "Baalinieee, jestem w tarapatach, porwali mnie z gospody i zagrozili, że jak nie pokażesz gołego tyłka na placu targowym to obetną mi głowę!"
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 14 maja 2014, 14:07

Dom grabarza, przed świtaniem, 2 dnia bakis-ranu

Cała grupa walczących na cmentarzu ruszyła do domu grabarza z ulgą zamykając za sobą bramę mogilnika. Balin wraz z żoną grabarza zajęli się opatrywaniem rannych. Paladyn, któremu powoli ustępowało działanie adrenaliny kulał coraz bardziej, aż w końcu z trudem usiadł na stołku. W kiepskim stanie był także półorczy strażnik brocząc z rozerwanego pazurami boku i starszy syn grabarza z popękanymi żebrami. Zresztą Barthur i Bazookh także zaczęli odczuwać efekty swoich siniaków wielkości dwóch dłoni.

- Ja nie idę
- powiedział Arachel- przyślijcie po mnie jakiś wóz. W zbroi nie dojdę, a bez zbroi nie mam zamiaru szwendać się w miejscu gdzie grasuje wampir.

- Nam też nie lza iść - powiedział jeden ze strażników - rozkaz był siedzieć tutaj. Zanieście ino wieści co się tu wyrabia, a posiłki nam przyślą musowo.

- My nawykli do martwioków - rzekł grabarz - po takim wyssssypie rychło ssssie nie pojawią. Nam nie śśśśśpieszo do miasta, nam lepiej zzzostać tu.

- Wąpierz was wysiąpi do cna - ostrzegał Huskun.

- Nie lękaj się o nas goblinie - rzekł Arachel - przecież wiadomo, że wampir nie wejdzie do domu bez zaproszenia. Może wy lepiej też poczekajcie do świtu?

Gnom, który od dłuższej chwili siedział pod oknem, wyczuwając odpowiedni moment na spłatanie figla zapukał mocno w drzwi odczekał chwilę i zastukał ponownie, po czym powiedział naśladując mistrzowsko głos wampira.

- Wpuścicie dobrzy ludzie do domu zmęczonego wędrowca?

Nieulękli złapali za broń i amulety, kobieta zakwiliła cicho chowając się za mężem. Gnom kontynuował.
- Wpójcie mnie albowiem mam straszne pragnienie... - w tym jednak momencie Drayaharus nie wytrzymał i zaśmiał się mówiąc już własnym głosem - no nie trzymajcie mnie za drzwiami bo zmęczyło mnie strasznie zwodzenie trupów, a mam wam do powiedzenia ważne rzeczy.

Po chwili konsternacji Urgrim rozwarł drzwi, a do izby wszedł Imaginerus.
Gnom kontent ze swojego żartu zaczął opowiadać wydarzenia jakie spotkały go w nocy. Drayaharus pochwalił się jak odciągnął nieumarłych od grobowca i piekąc dwie pieczenie na jednym ogniu zniszczył zasadzkę Mrocznych. O dziwnym samotnym wilku, który mijał go po drodze. Opowiedział jak to wRotgan-kir śledził go jakiś niewidzialny szpieg, jak to odnalazł w domu alchemika platynowy moździerz oraz jakie znalazł tam ostrzeżenie wypisane na ścianie. Opowiedział również o uprowadzeniu Gurgo przez katańczyków, o zabiciu lemeona w efekcie czego setnika trafił szlak, przez co Balin i Barthur znaleźli się w strasznych opałach.

- Zuch nad zuchy! - skomentował Urgrim wysłuchawszy opowieści Imaginerusa - już wiem w co mu poszły siły witalne zamiast we wzrost - rycerz wykonał sugestywny gest umieszczając pięści na wysokości przyrodzenia.

- Ten wilk
- żachnął się Bazookh - to mógł być wampir. Słyszałem, że one mogą zmieniać formę podobnie jak druidzi. Masz gnomie szczęście, że cię nie zauważył. Myślicie, że Mroczni dali sobie spokój z pułapką.


- To mordercy i złodzieje! Zwykłe szumowiny. Bez honoru i odwagi - rzekł Arachel - jak dostali taką nauczką, to długo ich nie zobaczymy.

- Psia krew - sapnął Balin i zazgrzytał zębami - musieli nas śledzić jak byliśmy z Barthurem u garnizonie. Widzieli, że interesujemy się lemeonem i go zabili. Psia krew.


- Jaszczur jaszczurem
- dodał Barthur - ale szlak trafił setnika i radnego w jednej osobie. Tan Balina to grzywną obłożą, ale mnie to na szafot....

- Kapłan Katana Serneg Gertar próbował wskrzesić Tan Garduga, ale coś mu nie wyszło. Ponoć nie przyjął tego zbyt dobrze. Tan Garduga muszą przewieść do Get-war-garu, dlatego potrzebowali naszego alchemika. Żeby zakonserwował zwłoki - zagadnął Imaginerus.

- To teraz w radzie miejskiej pozostał jedynie Gertar, bo burmistrz .... zaginął, Hirmin jest nieprzytomny, a Gardug nieżyje - wyliczał na palcach goblin.

- Mi się wydaje, że wampir wrócił do miasta, do leża albo na żer - mówił dalej myśląc o Serionie Bazookh - bo jakby był w miejscu zasadzki to by trupy przejął albo porozrywał. Sami widzieliście jaką ma władzę nad nieumarłymi. Widzieliście tego żabiora, takiego konstruktu nie było opisanego w żadnej księdze. Masz szczęście Dray, jakby wampir tam był to byś już był trupem.

- Władze na truposzami ma bo był najpewniej kapłanem Czaszkogłowego, sami widzieliście, że wylazł ze zgliszczy jego świątyni - wyjaśnił Balin rozdzierając płótno na bandaże - jak dla mnie to te trupy nie powyłaziły z grobów, właśnie teraz, przypadkiem, tylko to jego robota. Jak nic Mroczni śledzą każdy nasz krok i donoszą wampirowi. Jeżeli te śmierdzące szczury znają receptę eliksiru to będą zawsze o krok przed nami szykować niespodzianki.

- Oby ten krwiopijca nie ruszył na Gusłka - wystraszył się Huskun - jak nas na cmentarzu policzył, gotów myśleć, że on został sam.
Nieulękli i ich sojusznicy naradzali się w domu grabarza wymieniając informacje. Paladyn, rodzina grabarza i strażnicy zostają na miejscu, a reszta wraca do miasta łodzią?
Ostatnio zmieniony 14 maja 2014, 14:43 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 14 maja 2014, 14:41

niezły pościk Deliadzie :)
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 maja 2014, 15:54

- Żech sie spisoł Imaginerusie! - Barthur klepnął gnoma w plecy przyjacielsko, tak że iluzjonista niemal się przewrócił: - Musza rzec, że mosz iście goblińska łepetyna! Byśmy sami porachowali z tanem Igrionem te umarloki, ale tak tośmy dwa ptoki ubili jednym kamieniem, tedy nie moga Ci mieć niczego za złe!

Barthur zasępił się znów:

- Ino jak mi teroz do miasta wrócić, kaj jo żem jako wywołaniec obwołan. Przeca mnie orki obwieszo jak jakiego hultaja. Balinowi każo zapłacić bo szlochcic a mnie zchłopiałego... Słodki Pianie ratuj z opresji swego sługa pokornego... Moża ja pójda tego drugiego lemeon złapać i jakoś tego komyndonta udobruchom, jak mu pod nos gadzine podstawie?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 17 maja 2014, 08:03

Rezolutny Goblin, przed świtem 2 dnia bakis-ranu

Gusłek siedział przy karczemnej ławie wpatrując się w coraz niższą świece. Wosk małymi kroplami spływał ku dołowi, twardnieją w między czasie i pozostawiając grube zacieki. Mały niezmordowany płomyk drżał i falował przy każdym przejściu Orofara. Paladyn zaś chodził cały czas.

- Strasznie długo ich nie ma - powiedział już chyba po raz setny - to nawet alchemik zdążył już wrócić. Musieli go srogo przestraszyć, bo jak myszka przemknął na strych i nic a nic nie chce gadać.

Paladyn otworzył okiennice i do loży wpadło chłodne i wilgotne powietrze niosąca zapach morza i uryny.

- Widać już jasną łunę a wschodzie. Gdzie oni są? Pewnie spotkało ich coś złego. Nie potrzebnie wysyłałem Drayaharusa w nocy przez las, źle żem uczynił.

- Tak było trzeba
- mruknął Gusłek muskając opuszkami palców płomień świecy - Sam wiesz to najlepiej. Bez tego od razu poszliby do bramy i wpadli w ręce strażników. Imaginerus da sobie radę, Pian obdarzył go nad wyraz wielkim szczęściem. Dosłownie wszelkie złe przypadki omijają go i spływają jak deszcz po kaczce.

- Trza mi myło z nimi iść, nie mogę tak tu siedzieć po próżnicy - narzekał dalej Orofar.

- A kto by strzegł karczmy? Co by było ze mną, z Gertarem i całym naszym przedsięwzięciem. Pamiętaj, że byłeś raniony. Poza tym poszedł z nimi Huskun, jego spryt wyciągnie ich z każdej kabały?

W tej chwili drzwi od strony wychodka zaskrzypiały lekko drzwi i do karczmy wkroczył Urgrim, Balin, Barthur, Huskun i Imaginerus.

- No nareszcie, co tak późno - przywitał ich zniecierpliwiony paladyn- a gdzie Arachel?

- Rankiem byśmy wrócili, ale Huskun nalegał na jak najszybszy powrót choćby i po ćmicy - odrzekł Urgrim - Nie obawiaj się Arachel żyw jest, jeno raniony w nogę. Przygoda nas na cmentarzu spotkała nielicha.

- Opowiadajcie zatem, mam dla was naszykowane jadło i napitek. Zioło macie? - zaprosił do loży Gusłek.

Bazookh usiadł na ławę i delikatnie z woreczka wyciągnął mięsiste liście Rustan.
- Otóż i one...
Ekipa szczęśliwie wróciła do karczmy,korzystając z łodzi i przemykając cichcem zaułkami miasta i unikając patroli.
Podsumowując postępy poczynione przy zbieraniu komponentów:
- Ziele Rustan zebrane o północy - z trudem zdobyte,
- Platynowy moździerz - odnaleziony przez Drayaharusa
- Kryształowa łyżka - już posiadacie
- Ogon leneona - opcja zapolowania na jaszczura żyjącego w Czaszce smoka, opcja urwania ogona z lemeona setnika sił katańskich - już nieaktualne, czekanie na zamówienie u Frakiego
- krew leczonej osoby - pobrana przez Gusłka,
- Jak krąży i co to jest Eon - na razie nic nie wiadomo na ten tema, Barthur coś słyszał o Eonie od astrologa podczas szkoleń, ale nie pamięta co.
- Łuska Czerwonego Węża - wiadomo co to, ale nie wiadomo jak zdobyć
- Skóra krasnoluda - problem nie rozwiązany, choć strażnik z cmentarza wspominał coś o krasnoludzkim zombie w całkiem niezłym stanie,
- Gwieździsty krzew i druidzi - na razie wiecie jedynie gdzie mieszkają druidzi
- Druga część receptury - Gurgo nadal nie chce wyznać gdzie jest druga część receptury.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 17 maja 2014, 22:41

- No, panowie - Drayaharus otarł usta z pienistego piwa, które właśnie wypił. Po trzecim kuflu przestał liczyć. - Mus nam poradzić, co dalej. Nie wszystkie instrumenty zgromadziliśmy. Chciałbym zaryzykować zdobycie Łuski Czerwonego Węża! Mam ci na nawet koncept pewien, ale boje się, że kapłani mnie przechytrzą i zakują w dyby po wszystkim. Otóż, zahipnotyzowałbym widownie, a wy - moi mili - skubnęlibyście tego liścia i w nogi! He, he, dobry plan, co? - beknął pijany gnom, zadowolony ze swojego doskonałego planu.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 maja 2014, 12:32

Rezolutny Goblin, przed świtem 2 dnia bakis-ranu

Kiedy zmęczony ponad wszelką miarę Huskun usiadł na drewnianej ławie, siły nieomal całkowicie go opuściły, a umysł padł w końcu ofiarą atakującego podstępnie poczucia igrania ze śmiercią. Wstrząsające wydarzenia na podmiejskim cmentarzu zlały się goblinowi w kalejdoskop budzących dreszcze wspomnień pełnych martwiaków, przemocy i złych przeczuć co do przyszłości.

- Porzućcie na chwilę czcze pogawędki - wymamrotał zaklinacz ujmując swą okrągłą głowę w obie porośnięte czarnym włosem dłonie - Ocaleliśmy z woli Pana Kielicha, przeto wznieśmy ku niemu dziękczynne modły. Pian nas wybawił od niechybnej śmierci, zacny Gusłaku. Karczmarzu! Dawaj tu flaszkę, a żwawo, albowiem musimy odprawić ofiarę!
Wstrzymajmy się na chwilkę z dalszym planowaniem, albowiem najpierw trzeba się napić! Rzecz jasna Huskun nie robi tego z upodobania do mocnych trunków, tylko poczucia religijnego obowiązku! :D

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 maja 2014, 20:07

Dywagacje na temat naszych dalszych poczynań!

Zakładam, że po tak znojnej nocy padamy na pyski, ale chyba nie będzie czasu na odpoczynek.

Po pierwsze, ktoś będzie musiał wrócić na cmentarz po skórę z nieumarłego krasnoluda i przy okazji sprawdzić pobojowisko w miejscu zasadzki urządzonej przez Mrocznych. Proponuję Balina, bo z racji swego pochodzenia rasowego będzie miał najlepszy pretekst do dobrania się do krasnoludzkiego zombie. Żeby zaś nie podróżował sam, musimy mu zmontować eskortę złożoną z Urgrima i jak największej ilości strażników miejskich, których wycyganimy od komendanta Erenega (temu trzeba będzie złożyć wstrząsający raport z nocnych wydarzeń i poprosić o wsparcie; dobrze urobiony nie powinien odmówić). Na miejscu zasadzki trzeba też sprawdzić, czy dzięki łasce Piana martwiaczy szlag nie trafił przypadkiem Gromka (czego szczerze mu życzę).

Po drugie, trzeba jeszcze tego samego dnia uderzyć do druidów, w oficjalnym poselstwie, w składzie którego widziałbym Gusłka, Huskuna oraz któregoś paladyna (najlepiej Orofara, skoro Arachel musi leczyć kontuzję). Jak daleko do tego świętego gaju i w którym to kierunku?

Po trzecie, wydaje mi się, że musimy sprawdzić, dlaczego dokładnie katańscy ścigają Balina i Barthura i to w zasadzie będzie pierwsze zadanie na dzisiejszy dzień. Proponuję, by Gusłek, Huskun, Orofar i Urgrim (dwaj ostatni dla dodania powagi naszej delegacji) udali się do ratusza bądź komendantury i wywiedzieli się o powody poszukiwań w wykonaniu imperialnych żołnierzy (nas raczej nie aresztują, zwłaszcza w obecności paladyna).

Jak to widzicie?

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 18 maja 2014, 21:00

Super, czyli Bazookh idzie spać :P
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 18 maja 2014, 21:14

Akceptuję :)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 18 maja 2014, 22:28

Rezolutnu goblin, o świtaniu, 2 dnia bakis-ranu

Gusłek uśmiechnął się promiennie rad, że odchował takiego wiernego obyczajom wyznawcę Piana.
- Cichaj Huskunie, karczmarz ledwo co się położył, a zaraz wstawać musi. Na pewno nie będzie miał do nas żalu jeżeli się sami obsłużymy.

Chwilę później kubki palącej w gardle gorzałki poszły w ruch i uczyniono ofiarę na cześć Pina, a Pian był rad i przychylnym okiem spozierał na swych wyznawców. Przynajmniej tak twierdził Gusłek.
Okowita szybko uderzyła do głów i pozwolił zapomnieć o bólu ran i troskach. Nim jeszcze poczyniono dokładne plany na dzień jutrzejszy zmógł ich sen tak głęboki w jaki może zapaść jedynie człek uczciwy po pracowitym dniu.

Pobudka była tak niespodziewana i tak nieprzyjemna, że w głowie się Nieulękłym nie mogło pomieścić czym zasłużyli sobie na takie traktowanie. Dopiero kilka wiader zimnej wody z fontanny przywróciło im świadomość i zdolność postrzegania rzeczywistości taką jaka jest.

Było dość wczesne przedpołudnie pogodnie zapowiadającego się dnia. Mimo wczesnej godziny słońce prażyło niemiłosiernie przeganiając wszystkich mieszkańców w jakieś zacienione miejsca.

Karczma aż huczała od plotek. Jak można się domyślić tematem niemal wszystkich rozmów było zamieszanie w garnizonie orków i plotka, że Gardug Mocarny nie żyje. Na drugim miejscu przewijał się temat krwawej rzezi jak miała miejsce w nocy. Ponoć kolejna grupa pielgrzymów została zmasakrowana. Ponoć ich ciała były tak okropnie okaleczone, że strażnicy ze straży miejskiej płakali jak dzieci.

Gusłek słuchając tych niepokojących na wskroś wieści otworzył przyniesiony mu jak co dzień pergamin o stanie ojca Senil. Sinienie postępowało nadal obejmując coraz większe części nóg i dłoni. Żadnych ocknięć czy majaków.

Przy śniadaniu uradzono, że Huskun wraz z Gusłkiem oraz rycerzami uda się do komendanta straży jako przedstawiciela władz w mieście i dowie się jakiemu przestępstwu są winni Barthur i Balin. Do tego czasu wyżej wymienieni mieli skryć się w obszernej piwniczce karczmy mając za jedyne towarzystwo uwiązaną pumę i kilka szwendających się renginów.

Ereneg przyjął delegacją bez zbędnej zwłoki i z wyrazem męczeństwa na twarzy. Z resztą twarz miał tak poszarzałą ze zmęczenia, że Huskun zaczynał widzieć pewne podobieństwa z widzianym wczorajsze nocy zombi. Wysłuchał słów Gusłka wspierając głowę na rękach.

- Dobrze, że przyszliście prosto do mnie. Jak na razie to mamy zgłoszenie zabicia zwierzęcia będącego własnością setnika katańskiego garnizonu. Podejrzanymi jest właśnie tan Balin i Barthur. Wy natomiast twierdzicie, że to wina Mrocznych, a wasi kompani zostali ordynarnie wrobieni. Jednocześnie zapewniacie im alibi na wczorajszy wieczór. Ich obecność w karczmie, po zmroku, mogą potwierdzić znamienici rycerze i kapłan?

Komendant wyprostował się na krześle i popukał w stół.

- Tak, to bardzo dobre argumenty. Nawet dla katańskich wojsk. Mając tak mocne argumenty mogę wykluczyć Tan Balina i Barthura ze sprawy. Muszę ich oczywiście przesłuchać, a na pewno będzie to chciał uczynić ktoś z katańskich, na przykład tan Gargug gdy go wskrzeszą, o ile go wskrzeszą... Tak czy owak do czasu jego powrotu lub przybycia jego następcy tan Balin i Barthur musi pozostać w Rotgan-kir lub jego okolicy. Od tana Balina wystarczy danie szlacheckiego słowa, jednak Barthur musi się stawiać do komendantury codziennie rano w celu potwierdzenia swojego pobytu.

Dalej Huskun opowiedziało o wydarzeniach na cmentarzu i prośbie stacjonujących tam strażników o posiłki.
Komendant przez chwilę wyglądał na bardzo zmartwionego, ale szybko na jego twarz powróciła pewność siebie i zacięcie.

- Ja nawet nie zapytam co wy tam robiliście o północy. Wolę nie wiedzieć. Przyciągacie wszelkie cholerstwo z całego miasta jak psie ogony rzepy. Wyślę tam dziś ludzi i tak muszę tam wysłać transport trupów do szczeliny - skomentował krótko Ereneg - skoro musicie tam jechać po towarzysza to zabierzcie się z nimi.

Druidzi mają swój gaj w północnych lasach, na trzęsawiskach. Ponoć prowadzi tam ścieżka. W tym samym kieunku co cmentarz. Trzeba iść około dziesięć godzin.
Do druidów wybiera się Gusłek, Husku i Orofar.
Po zwłoki krasnoluda zombi Balin i Urgrim.
Co robi Bazookh, Drayaharus i Barthur? Zdobywacie łuskę z mistycznej rośliny rosnącej na niedostępnej i objętej zakazem wstępu wysepce? Ruszacie zapolować na lemeona, czy może szukacie zwłok tego z garnizonu? Idziecie do astrologa dowiedzieć się czym jest i jak krąży Eon? Czy urabiacie alchemika, żeby wyznał bez zapłaty gdzie jest druga część recepty na eliksir Elissy? Czy może jakieś inne plany?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 19 maja 2014, 00:33

- Pieruna, to jak wy leziecie kaj druidy siedzo, to jo nie bydę przecież jak ciul ostatni w karczma siedzioł. Wyjda i pójda do tyn astrolog, co mnie szkolenie robił. - Barthur podrapał się po głowie: - I się dowiem o co zaś z tym eonem chodzi.

Wątek techniczny

W sumie wizyta u astrologa nie powinna zabrać zbyt wiele czasu, więc Barthur pójdzie wyjaśnić takemnice eonu.

Lemeona z miasta można potem poszukać, ale pewnie już nie ma ogona. Jeśli nie ma, to Barthur poszedłby zapolować na tego drugiego, nawet jeśli nie stawiłby się następnego dnia w komendanturze. W końcu prawo olbrzym ma akurat w nosie;)

Jest ktoś chętny do takiej wycieczki? Może zabiore Mordiego?

Btw jak mroczni załatwili Gorduka to muszą się czuć w mieście bardzoej niż pewnie.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 19 maja 2014, 08:18

Bazookh chętnie zasięgnął by języka w sprawie zwłok lemeona z garnizonu. NIe było mowy o ogonie żywego stwora, więc - skoro właściciel nie żyje powinniśmy spokojnie móc dać komuś w łapę, żeby go przywłaszczyć. I w tym kierunku zamierza działać Bazookh.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 19 maja 2014, 09:10

Balin rusza z Urgrimem po zwłoki krasnoluda. Oficjalnie w celu zbadania i próby odwrócenia klątwy.
W praktyce by zdobyć skrawek skóry krasnoluda, konieczny do rytuału.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 maja 2014, 22:42

Huskun zabiera skórznię, sakwę z zapasami, dwa zwyczajne sztylety i ten posrebrzany (schowany w sakwie), a następnie organizuje wypożyczenie trzech koni dla siebie, Gusłka i Orofara (chociaż paladyn chyba i tak ma własnego konia, a dla goblina może być i osiołek, byle był przystojny). Skoro na piechotę mamy do gaju dziesięć godzin, może dzięki koniom skrócimy czas wyprawy do pięciu, sześciu w jedną stronę? Dzięki temu mielibyśmy szansę powrócić do miasta jeszcze przed zmierzchem.

Dodatkowo z pomocą karczmarza Huskun chciałby się dowiedzieć, czy ktoś w mieście prowadzi hodowlę dużych psów obronnych oraz pod siodło (a najlepiej obu w jednym). Jeśli tak, poproszę o ewentualne ceny!

ODPOWIEDZ