PBF - Ścigając samego siebie

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 czerwca 2014, 19:24

Posterunek RNK w Primm

Porucznik Hayes odprowadził chudzielca wyraźnie zaskoczonym spojrzeniem, po czym przeniósł wzrok na resztę gości, przyglądając im się badawczo.

- Zbiegowie nabierają zuchwałości, co źle nam wieści - odpowiedział po krótkiej chwili - Ilu zabiliście w Goodsprings?

- Chyba dwunastu... - odparł pastor Gottschalk dokonując w pamięci pobieżnych obliczeń - I dwóch przy wjeździe na autostradę w Jean.

- Druga sprawa jest jeszcze gorsza. Przy całym szacunku dla odważnych mieszkańców Goodsprings, nie mogę im pomóc. Odpowiadam za bezpieczeństwo tego posterunku oraz całej trasy zaopatrzeniowej. Sytuacja w Primm ulega coraz większej eskalacji. Dwa dni temu do miasteczka wtargnęła banda uzbrojonych przestępców i przejęła nad nim kontrolę. W konsekwencji deklaracji niepodległości Primm z ubiegłego roku nie wolno mi bez zgody dowództwa wkroczyć do osady i zrobić tam porządku, mogę co najwyżej bronić posterunku przed nieprzyjacielskimi atakami. Jeśli wyślę patrol do Goodsprings, narażę na szwank bezpieczeństwo placówki.

- Tych ludzi czeka zagłada, jeśli im nie pomożecie, poruczniku - podkreślił raz jeszcze David Gottschalk, prostując się mimowolnie - Naprawdę nie możecie dla nas nic zrobić?

- Jestem uwięziony w Primm, czy mi się to podoba czy nie - odpowiedział oficer - Jedynie rozkazy z Przyczółka Mojave mogą to zmienić, ale od czterech dni nie mamy z nimi łączności. Póki co, muszę pilnować autostrady.

- Ci w miasteczku to Kajdaniarze? - zmienił temat jasnowłosy snajper, oglądając się ponad ramieniem w kierunku wschodniej części miasta - Ilu ich jest?

- W przybliżeniu trzydziestu - odparł Hayes - Mają mieszaninę broni lekkiej i ciężkiej, nawet jeden miotacz ognia, którym podpalili zapory ze starych opon. Weszli do Primm nocą od przeciwnej strony, nie mogliśmy ich zatrzymać. Zaalarmowały nas strzały i krzyki, a o świcie miasteczko już było w ich rękach. Kilka godzin później do Primm próbowała wejść handlowa karawana, ale szybko dała nogę.

- Jeśli to Kajdaniarze, odpowiedzialność za ich występki wciąż spada na Republikę - oznajmił pastor nie odrywając wzroku od porucznika - Uciekli przecież z kalifornijskiego więzienia. Podobno dzierżawimy Jean od przywódców Nowego Vegas.

- Proszę nie myśleć, że ta całą sytuacja mi się podoba, pastorze - w ton Hayesa wkradła się nieprzyjemna nuta - Chętnie zrobiłbym z nimi porządek, ale Primm jest dla nas strefą eksterytorialną. Jeśli tam wkroczę, rody ze Stripu mogą oskarżyć RNK o akt agresji na terytorium niezależnej Nevady. Nie zamierzam trafić za to pod sąd polowy.

[center]Obrazek[/center]
Jest okazja pokonwersować na poważne tematy. Na ilustracji dowódca placówki we własnej osobie.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 16 czerwca 2014, 23:02

Chudzielec niczym pies tropiący bezbłednie trafił do polowej kuchni. Podszedłwszy do badawczo obserwującego go młodego kuchcika oznajmił pewnie:

- No szeregowy wyskakujcie z tego gulaszyku. Cztery porcje przygotujcie...

Kucharz spojrzał się z obłędnym zdziwieniem:

- Czego chcecie cywilu?

Chudzielec przywdział srogą minę, pokazując dobitnie na pancerz kajdaniarza:

- Cywilu??? Z czym mi wy tu kurwa wyjeżdżacie? Porucznik Simpson... Bart Simpson, siły specjalne! Nie widzicie w co jestem ubrany? Nie potraficie sobie poradzić z paroma baranami w Primm, to RNK przysyła Wam kawalerie! Wpadniemy tam i zrobimy porządek bez wzbudzania niepotrzebnego szumu, że niby naruszamy terytorialność i takie tam bzdury. - wyrecytował pewnym tonem i nim kuchcik zdołał jakkolwiek zareagować dodał jeszcze:

- Hayes kazał nas dobrze nakarmić przed akcją, więc wydawaj żarcie synku, bo pachnie zacnie...

Wątek techniczny

Niech MG rozsądzi, czy chudemu udało się wcisnąć kity kucharzowi. Proszę wziąść pod uwagę, że Chudzielec potrafi nieźle łgać w żywe oczy:)

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 17 czerwca 2014, 06:34

- Poruczniku Hayes, jeśli nic nie zrobimy, ci ludzie zginą. Zginą z całą pewnością. A jeśli ktoś cudem ocaleje, to stanie się wrogiem RNK, którą szczerze znienawidzi. Wrogiem dozgonnym i zaciekłym. Choć moim zdaniem bardziej pewna jest wersja bezpardonowego, całkowitego unicestwienia Goodsprings. Ale mam wrażenie, że w powietrzu zawisło coś niewypowiedzianego. Proszę mówić poruczniku. Jeśli jesteśmy w stanie coś poradzić, zrobimy to z całą pewnością.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 czerwca 2014, 08:58

Poruczniku, rozumiem waszą trudną sytuację ale Goodsprings ma inną sytuację biż Primm i samo prosi o pomoc, jest to dla was okazja by zdobyć tam wpływy i przychylność mieszkańców, może nawet na stałe.
Udzielenie im zbrojnej pomocy może ich skłonić do przyłączenia się do was na stałe. Chudy jest dobry w obsłudze sprzętu, może rzuci okiem na waszą łączność, on potrafi naprawić prawie wszystko, oczywiście wasi ludzie będą go pilnować. Niech pan pomyśli, wpływy w Goodsprings, na pewno panu nie zaszkodzi w karierze, jak to pan się do tego przyczyni.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 czerwca 2014, 20:45

Posterunek RNK w Primm

Porucznik potarł dłonią podbródek, myśląc gorączkowo nad odpowiedzią i wodząc jednocześnie spojrzeniem po trzymających w pobliżu straż żołnierzach. Flaga Republiki powiewała na leciutkim wietrze, chłodzącym w przyjemny sposób rozpaloną skórę wędrowców.

- Raz jeszcze powtórzę, pastorze, jestem tutaj uwięziony do chwili przywrócenia stabilności w Primm, a sam nie mogę tego zrobić bez jasnego rozkazu dowództwa. Jeśli wyślę połowę swoich do Goodsprings, osłabię zbyt mocno placówkę. Ci dranie w mieście nie mają wobec nas przyjaznych zamiarów, chociaż chyba brakuje im odwagi na otwarty atak... zresztą nawet bym się wtedy ucieszył, bo roznieślibyśmy ich na strzępy.

Gottschalk westchnął ciężko, tracąc powoli cierpliwość i nadzieję na uzyskanie wsparcia dla mieszkańców Goodsprings.

- Łączność radiowa to osobny kłopot - dodał oficer - Cztery dni temu mieliśmy przelotną burzę piaskową z suchymi piorunami. Jeden poszedł po maszcie, praktycznie stopił nam komunikator, mało brakowało, a mój radiowiec straciłby przy okazji życie. Potrzebuję nowego sprzętu, a nie naprawy.

- Skąd, z Przyczółka Mojave? - upewnił się pastor kręcąc z rozczarowaniem głową - Nie możecie przekazać zamówienia przez jakiś konwój z McCaffran?

Porucznik Hayes nie odpowiedział w pierwszej chwili, najwyraźniej zastanawiając się nad tym jak wiele może nieznanym sobie podróżnikom wyjawić.

- Słuchaliście ostatnio radia? Takiego zwykłego, na przykład New Vegas Radio? - zapytał przerywając w końcu niejednoznaczną ciszę.

- Tak, ostatnio wczoraj - odpowiedział kaznodzieja, próbując odgadnąć powód raptownej zmiany tematu.

- Słyszeliście, co się stało w Nelson? - zapytał ponownie oficer, bawiąc się bezwiednie zapinką swej kabury - Legion przeprawił się przez Kolorado i to już druga osada, która padła ich łupem. Od dwóch dni nie widzieliśmy na drodze nawet jednego wojskowego wozu. Wszystkie sprawne ciężarówki kursują teraz między Nowym Vegas i Zaporą Hoovera.
Wygląda na to, że porucznik nie może oddelegować z Primm nawet części swego personelu, znajdując się pomiędzy młotem rozkazów i kowadłem Kajdaniarzy.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 17 czerwca 2014, 21:01

- Co zatem pan nam radzi, poruczniku? Rozumiem z jakimi problemami sam pan się boryka, rozumiem też, że jest pan związany rozkazami. Ale co w takim razie mamy zrobić? Wrócić do Goodsprings i powiedzieć, żeby mieszkańcy bronili się sami? Zapewne powiem pan, żeby spakowali dobytek i wynieśli się, byle jak najdalej od kajdaniarzy, ale to nie przejdzie. Już im to sugerowałem. Usłyszałem to, czego powinienem się był spodziewać. Wolą umrzeć broniąc swych domów niż żyć z dala od nich. A Goodsprings to jest ich dom, ich ziemia. Ich i niczyja więcej. Dlatego będą jej bronić. I polegną co do jednego. Panie, miej ich w opiece.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 czerwca 2014, 21:03

Posterunek RNK w Primm

Młodziutki szeregowiec pełniący rolę kucharza próbował stawiać opór słowom chudzielca za pomocą podejrzliwej logiki, ale poległ po zaledwie kilku sekundach zbity z tropu buńczucznym wywodem gościa. Nie mitrężąc czasu mężczyzna otworzył wielki żelazny garnek, pod którym trzaskały kawałki zebranego na opłotkach osady chrustu i zaczął rozlewać mięsne danie do czterech wyciągniętych z jakiejś torby metalowych menażek.

- Trochę gorące, sir, ale powinno wam smakować - oświadczył w trakcie tej czynności, zerkając z ukosa na obserwującego go oficera sił specjalnych. Zadowolony z rezultatu konwersacji chudzielec rozejrzał się wokół siebie, taksując znaczącym wzrokiem obsadzających pobliskie stanowiska kalifornijskich żołnierzy.

- Proszę, sir, cztery porcje - oświadczył kuchcik podając chudzielcowi menażki pachnące tak niesamowicie, że przybysz z miejsca zaczął cierpieć na ślinotok - Gdyby nie wystarczyło, proszę wrócić po dokładkę.
Posłuch 2 i Knowanie 1k12 chudzielca kontra Posłuch 1 i Knowanie 1k6 wojaka. Wynik 9:4, będzie co zjeść.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 czerwca 2014, 21:21

Posterunek RNK w Primm

Hayes zmarszczył czoło w grymasie niezadowolenia, ściągnął w nieładny sposób usta.

- Nie podoba mi się tor, którym podąża ta rozmowa, pastorze - oznajmił krzyżując ramiona na piersiach - Uderzanie do mego sumienia i współczucia nic nie da, bo obowiązki służbowe uważam za najważniejsze, bez względu na dobre chęci. Zostaję w Primm do czasu opanowania tutejszej sytuacji albo otrzymania nowych rozkazów dowództwa. Jeśli osadnicy z Goodsprings potrzebują wsparcia, mogą się schronić po naszej stronie miasteczka, zapewnimy im bezpieczeństwo i wyżywienie. To wszystko, co mogę dla nich zrobić.

Gottschalk westchnął ciężko, uniósł ręce w geście kapitulacji.

- Jakieś kłopoty, panie poruczniku? - gdzieś z boku padło zadane podniesionym głosem pytanie. Przybysze odwrócili głowy w stronę pytającego, przyglądając się z pewną dozą ciekawości parze przecinających szybkim krokiem placyk żołnierzy. Obaj mieli przewieszone przez ramiona karabinki i rozpięte kamizelki.

- Nie myślałem, że będziecie mieli czelność tutaj wrócić - sarknął jeden z wojskowych, świdrując złymi oczami albinosa - Ktoś się wam dobrał do dupy?

- Znacie tych ludzi, Spencer? - spytał porucznik Hayes przenosząc spojrzenie na swego podkomendnego.

- Oczywiście, sir - kiwnął głową szeregowiec Spencer - Meldowałem panu o nich, tych dwóch tutaj. Przyszli do Primm cztery dnie temu, akurat jak się zrobiła ta zadymka. Leźli przeciwnym poboczem szosy i nie chcieli się poddać kontroli. Mutant powiedział, że nie obejmuje ich nasza jurysdykcja, bo są na terytorium wolnego Primm, a blondas cały czas celował nam pod nogi z granatnika.

- Kurierzy Mojave Express - dodał drugi wracający z patrolu żołnierz - Tak gadał ten trzeci, najgorszy... o proszę, tam lezie, z żarciem. Ten wyzwał nas od pizd, ciulów i w rzyć rypanych ćwoków, a potem się schował za blondynem.

- I czego się teraz gapicie jakbyście nas nie poznawali? - sarknął Spencer - Może jeszcze powiecie, że to kłamstwo?
Miło natrafić na Mojave na znajomych...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 czerwca 2014, 21:48

Chudzielec zaintrygowany podszedł do żołnierzy raportujących Haysowi. Co mówili nie słyszał, ale widział zaskoczone miny Albinosa i Blondyna i domyślał się, że musi chodzić o wyłudzony lunch:

- Skołowałem trochę żarełka. Bramhimina w fasoli. Pycha!

- ...a potem się schował za blondynem. - dokończył jeden z szeregowców. Chudzielec zrobił też odruchowo zdziwioną minę, ale momentalnie odzykał rezon:

- Co ja?! Wy pizdy, ćwoki w rzyć rypane, ciule. Nic nie zarypałem. Konfidenci jedni! Ten kuchcik sam dał! - potem przezornie schował się za blondynem...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 czerwca 2014, 22:11

Posterunek RNK w Primm

Porucznik spojrzał z nieudawanym zdziwieniem na trzech wskazanych przez żołnierzy mężczyzn, potem zaś na towarzyszącego im pastora.

- Myślałem, że ci ludzie są z Goodsprings - rzucił pod adresem kaznodziei - To prawda, co mówią moi ludzie? Pracujecie dla Mojave Express? Byliście w Primm cztery dni temu?

Ton głosu Hayesa uległ nieznacznej, ale wyczuwalnej zmianie, przybierając na podejrzliwości i nieufności. Dostrzegalne wcześniej w jego wzroku życzliwe iskierki zniknęły bezpowrotnie, a palce dłoni bawiące się dotąd zapinką kabury niby przypadkiem oparły się opuszkami o rękojeść wsadzonego do środka Colta.
Porucznik zrobił się nieco bardziej podejrzliwy...

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 17 czerwca 2014, 22:31

- Powiedziałem, że poznaliśmy się w Goodsprings. Wspomniałem też, że będę miał mały kłopot, gdy przyjdzie do przedstawiania moich towarzyszy. W rzeczy samej, niewiele o nich wiem, ale wiem, jak dzielnie stawali w obronie społeczności Goodsprings. Im zawdzięczamy miażdżące zwycięstwo z kajdaniarzami. Nie wiem kim są i co robili wcześniej, ale póki są ze mną, ręczę za nich swoim słowem.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 czerwca 2014, 22:32

Panie poruczniku, nie jesteśmy mieszkańcami Goodsprings, ale tamtejsi ludzie nas uratowali, wykopali ze zbiorowego grobu gdzie nas wrzucono, nie wiem kto to nam zrobił i jak. Ale ktoś chciał nas załatwić. Coś nam zrobiono i mamy amnezję, tak wszyscy. Strasznie to pokręcone, ale to prawda, nawet nie wiemy kim byliśmy i jak na nas mówiono. Ale ponieważ ci z Goodsprings nam pomogli, zwłaszcza ich miejscowy lekarz, to my pomogliśmy im w obronie przed kajdaniarzami. Może wdaliśmy się w małą pyskówkę z waszymi ludźmi, ale nikt nikogo nie okradł ani też do nikogo nie strzelał.

Ludzie z amnezją są nerwowi, a chudzielec jest nieco wyrywny i pyskuje.
Jesteśmy wrogami kajdaniarzy jak wy i to nas łączy. Zabiliśmy wielu z nich. Przyszliśmy tu po pomoc, a skoro jej nie dostaniemy musimy wykombinować co dalej.
Najwyżej wrócimy do Goodsprings i dalej będziemy zabijać kajdaniarzy.
Ostatnio zmieniony 17 czerwca 2014, 22:46 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 czerwca 2014, 22:39

Chudy zaczynał się domyślać jakimi to podejrzeniami podzieliło się z Hayesem dwóch trepów. Skąd mógł wiedzieć czy tu był, czy widział patrol RNK, skoro nic nie pamiętał. Zdenerwowany zaczął tłumaczyć pośpiesznie:

- Jaaaa nie wiem czy tu b...b...byłem poruczniku. Pewnoooo tak skoro t...t...tak mówią. Ale czy p...p...racowaaaałem dla Mojave, to to to nie wiem. Nie wiem nawet jak się oni nazywaja. - wskazał palcem na Albinosa i Blondyna: - Jaaa nawet nie wiem jak się sam naaaazywam. P...p...pamięć straaaaciliśmy. Victooor nas znaaalazł, za...za...zakopanych żywcem.

Potem widząc, że sytuacja przyjęła niezbyt korzystny obrót, zaczął czym prędzej pałaszować gorący, aromatyczny gulasz. W końcu co zje to już jego... wyrzygać mu nie każą.
Ostatnio zmieniony 17 czerwca 2014, 22:52 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 czerwca 2014, 22:52

Posterunek RNK w Primm

Oficer uniósł nieznacznie dłoń, próbując poskładać widać do kupy nadmiar zdumiewających informacji. Przysłuchujący się wyjaśnieniom przybyszów żołnierze również mieli nietęgie miny, spoglądając na obcych z mieszaniną zdziwienia i niedowierzania.

- Naprawdę stracili pamięć? - zapytał pastora Hayes, pokładając przynajmniej szczątkowe zaufanie w osobie duchownego - Pan w to wierzy, pastorze?

- Nie mam powodu, by nie wierzyć - wzruszył ramionami Gottschalk - Byłęm z nimi w Goodsprings, kiedy uderzyli Kajdaniarze i widziałem, co tam zrobili. Gdyby nie oni, los osady już byłby przypieczętowany. Rozmawiałem z tamtejszym lekarzem, doktorem Mitchellem, i jest on przekonany, że wszyscy trzej padli ofiarą bardzo rzadkiej odmiany amnezji.

Porucznik potrząsnął ponownie głową, a potem wskazał dłonią na kilka stojących opodal namiotu pustych kanistrów po ropie.

- Siądźcie tam i zjedzcie - polecił - Muszę coś przemyśleć, niedługo do was wrócę.
Proponuję jeść bardzo szybko - na wypadek, gdyby jednak chcieli Was popędzić precz!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 czerwca 2014, 22:55

Wątek techniczny

Chudy w razie czego wypije gorący gulasz duszkiem, nawet jeśli miałby poparzyć sobie przełyk. Nie odda nikomu nawet kawałeczka mięsa bramhina, nawet ziarnka fasoli!

Ale jak będzie czas to pójdzie na przypał po dokładkę. W końcu dobrze pamięta, że kuchcik podkreślał, że da więcej jakby było mało;)

ODPOWIEDZ