PBF - Witebsk, the Oblivion

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 18 lipca 2014, 14:52

Motłoch sprawdza możliwości, starając się przy tym nie utopić.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 18 lipca 2014, 19:48

Zgrzyt i szum. Urwane nic nie znaczące słowa. Jelcynow przez moment usiłował zrozumieć coś z bełkotu po drugiej stronie. Stuknął koreańskim szajsem o ścianę.
Nic.
Spojrzał na numer. Był ten sam, co ostatnim razem. Może przynajmniej jego słyszał.

Kmicic sapał tylko z wysiłku. Działał po omacku, ale miał wrażenie że cały budynek runął konkretnie na ruskiego wojaka. Spróbował odgruzowywać pojedynczo, po jednym kawałku.
Coś poturlało się z góry, puknęło ciężko po czym z chlupotem wpadło do wody.
Puknięcie zlało się w czasie z siarczystą wiązanką przekleństw Motłocha.

Zaczął pluć naprzemiennie klnąc. Coś przysypało mu gębę i niespecjalnie wygodnie było mu to usunąć. Potrząsnął głową na ile to było możliwe. Załączył tryb termooptyki. Sufit parował niczym spód babcinego rondelka. Dostrzegł jednak zarysy korytarza kanalizacyjnego, w którym się znajdowali. Jedyny drożny tunel prowadził kilkanaście metrów dalej po łuku odchylając się w prawą stronę.
Motłoch wyraźnie widział dwie sylwetki towarzyszy. Nigdzie jednak nie dostrzegł małolaty.
Kmicic- nie wiesz za bardzo, jak masz się do tego zabrać. Po ciemku sobie nie poradzisz, a możesz zaszkodzić.
Jelcynow- może Cię słyszą, lecz ty niewiele z tego bełkotu rozumiesz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 18 lipca 2014, 20:01

Spoiler!

Co czycha co czycha.. hehe... życie bratku, jeno tutaj w Witebsku tyćkę się pomgatwało. Belacorp nas butem wdeptał w grunt, a potem postawił na tym swojego klocka.
Dupsko żeś mi podratował. To i ja Twoje podratuję.

Problem w tym, że jak mnie capnęli to lepiej to wszystko tutaj wyglądało, a teraz.. teraz to nawet nie wiem kto tu dowodzi, bo widziałem tylko dwóch gagatków.

Łysol odsunął się od przypominającego fotel dentystyczny legowiska cyborga odjeżdżając w kąt pomieszczenia na wyposażonym w kółeczka krześle biurowym. Pomieszczenie było surowe, wyglądało na jakiś bunkier. Sporo sprzętu wokół choć w znacznej mierze zniszczona zachwyciłaby niejednego ripierdocka.

Mamy trochę czasu, zanim bateryjka ci się podładuje. Możemy pogadać, sam ledwie zapomniałem jak się używa języka. I tak Ci powiem- szczerość za szczerość. Będzie zabawniej, bo niebawem i tak nie będzie to miało żadnego znaczenia.

Awatar użytkownika
Rikandur
Reactions:
Posty: 392
Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
Has thanked: 36 times
Been thanked: 3 times

Post autor: Rikandur » 19 lipca 2014, 12:54

Spoiler!
"Jak nie będę mogła odpowiedzieć szczerze, bo mi programy zabronią. Powiem o ile będę mogła. Wolę być dominującą osobowością ... bo Ivan jest psychicznie załamany i wolałby już ganiać i zabijać aż mu rozum ze szczętem się rozpadnie. To trochę dziwne używać słownictwa z ... jego pamięci."

Jak łysol wspomniał o rozmaitościach Tania się zainteresowała.
"Widziałam, robili propagandówkę z biadolącymi babami i dzielnymi strażakami Belacorpu ... zaraz jak samolot zwalił się na łeb tutaj. A wiesz że samolot to podobno Ruch Wyzwolenia Witebska zhakował ? Ale z tego co wiem wy tu ciepłej wody mało macie, co dopiero prąd i internet. Czemu niedługo nie ma znaczenia ? Virus zombi wszystkich zeżre ? Dobra izolacja pomaga na to gówno. A Szefowi dałam fiolkę z ... prawdopodobnym antidotum. On jest mądry to będzie wiedział czy to dobre czy szajs."

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 19 lipca 2014, 14:38

Motłoch raczej sprawdza jak sie uwolnić, a nie gdzie może pójśc reszta....
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 19 lipca 2014, 14:53

Spoiler!

Łysol rozparł się na krześle sięgając po butelkę mocno już napoczętą butelkę Brzozówki. Ze spokojem słuchał rewelacji cyborga, lecz na wieść o zombiakach z porwanego samolotu zadrżała mu ręka.
Spojrzał w kierunku blaszaka wybałuszając oczy, po czym odstawił wódkę pochylając się nad mocno trzeszczącym pulpitem komputera, który pamiętał chyba pustynną burzę.

Obwody Ci się chyba mocniej niż myślałem przyjarały, zaraz to poprawimy.

Borg "poczuł" coś na kształt rozżarzonej szpilki wepchniętej wprost do jego móżgu i na moment stracił precyzję obrazu. Po chwili pojawił się równe rzędy cyfr przesuwające się z góry na dół.

Dobra blaszany drwalu. To może nieco zaboleć, ale spakojna głowa. Wujek Sasza wie, co..

Zgrzyt. Przepięcie. Coś cholernie głośno łupnęło we łbie Tani. Świat skurczył się do czerwonego piszczącego nieznośnie wysokim tonem małego punktu. Ciemność.
Problem w tym, że Motłoch samodzielnie się nie uwolni, a reszta nie widzi w ciemnościach. Teoretycznie mógłby dawać innym instrukcje, by działali po omacku, ale i to wydaje się niezwykle trudne, bo termograf już tak zaawansowany nie jest, a Low Lite wymaga chociaż znikomego źródła światła. Kmicic i Jelcynow nawet do spóły są fizycznie sporo słabsi od przepaka. Z kolei puścić ich samych po pomoc po ciemku..
Motłoch tkwi w ciemnej dupie, potrzebna tu dodatkowa para silnych rąk, lub jakieś narzędzia.
Ostatnio zmieniony 19 lipca 2014, 15:06 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 19 lipca 2014, 15:30

Kmicic powinien mieć zippo - chyba, że Motłoch o tym nie wie.
i uwaga! niespodzianka - sprawdzam co z psem :)
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 19 lipca 2014, 15:38

- Co? Nie, przykro mi, nie mamy precli - odpowiedział Borys, znużonym głosem. Bełkotanie po drugiej stronie działało mu na nerwy. Rozłączył się i rozejrzał. Tkwił po uszy w gównie. Dosłownie. Postanowił wstać - co z pewnym trudem mu się udało.

- Motłoch? Tania? Jest tu ktoś? - zapytał, a odpowiedziało mu echo.
Jakie mam możliwości? Podejrzewam, ze Borys jest skrajnie wyczerpany.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 19 lipca 2014, 16:13

Jelcynow jest przemoczony, opatrunki są przesiąknięte ściekiem. Jeśli przeżyje na tyle długo, by nie załatwiła go infekcja przypłaci to solidną kuracją.
Jelcynow jest wciąż w poważnym stanie, nadmierny wysiłek może go posłać do piachu (przynajmniej będzie sucho).
Motłoch- pieska nie ma, nie wiesz gdzie jest, ale kojarzysz, że skacząc zabrałeś go ze sobą. Czy ruski twardziel się teraz rozpłacze? Nikt nie twierdził, że nie ma serca.
Cieszę się, że o nim pamiętasz :)
O Waszym przeżyciu zaczyna decydować czas.
Ostatnio zmieniony 19 lipca 2014, 19:39 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 19 lipca 2014, 20:39

- Ciemno jak w dupie - sapnął, podnosząc telefon i oświetlając okolice wokoło. Zobaczył przygniecionego Motłocha, Kmicica, breje. - Kurwa! Motłoch! Żyjesz?! - podszedł do mężczyzny i zobaczył, że ten jest przygnieciony. Borys po raz pierwszy od dawna rozpłakał się. On, twardziel i skurwiel jakich mało w całej Neorosji, płakał jak małe dziecko samo w w lesie. Beznadzieja sytuacji i bliskość śmierci rozkleiła starego wygę.

- Przepraszam, Motłoch! To nie miało się tak skończyć! Mieliśmy tylko dostarczyć to gówno a potem przez pół roku grzać dupska na karaibach! Ja... ja nie wiedziałem... - szlochał przepraszającym tonem.
Przyświecam telefonem - jak jest tam opcja latarki (a powinna być) to oświetlam szambo, gdzie jesteśmy - w poszukiwaniu wyjścia oraz czegoś, czym można by pomóc Motłochowi.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Rikandur
Reactions:
Posty: 392
Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
Has thanked: 36 times
Been thanked: 3 times

Post autor: Rikandur » 19 lipca 2014, 22:05

Spoiler!
Jak Tani gasło światło rozległ się wewnętrzny płacz Ivana. Cicho tam mmmm ...

Techniczny: Cyber Jezu w niebiesiach, czy mi ten gościu właśnie Windows zainstalował ?! :o
Żyję czy już nie, Koszalku ?

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 20 lipca 2014, 06:29

Jelcynow otarł twarz umorusanym rękawem, co jedynie pogorszyło mocno już nadwyrężony wizerunek bossa. Oświetlał tak okolicę wypatrując czegoś sensownego. Potrzebowali jakiejś dźwigni, którą możnaby podważyć najcięższą z brył. Wówczas Motłoch mógłby uwolnić nogi, zaprzeć się nimi. Wtedy coś by już dalej wykobminowali.
Jest! -zakrzyknął uradowany niczym dziecko dostrzegając pogięty pręt zbrojeniowy. Odłożył włączony telefon na gzyms biegnący wzdłuż ścieku. Niemal krzyknął z przerażenia dostrzegając parę małych, czerwonych ślepków zafascynowanych zaistniałą sytuacją. Rozejrzał się uważniej na ile tylko umożliwiało światło z latarki komórkowej.
Czerwonych ślepii było nieco więcej. Złaziły się dosłownie zewsząd.
Pospieszmy się!
Na trzy wszyscy zaparli się ze wszystkich sił. W przypadku Jelcynowa nie było ich co prawda wiele. Ból w ramieniu szybko dał o sobie znać.
Motłoch niemal wyskoczył spod gruzowiska. Okazało się, że wielka płyta przygniatająca jego nogi ochroniła zarazem jego ciało przed osuwiskiem wielu mniejszych brył gruzu zapierając się o ścianę tunelu.
Musiał oderwać lewy rękaw, by wydostać rękę. Wygrzebał się rechocząc niczym przedwojenny as lotnictwa przy wieczornej gawędzie.
Hłe hłe! Alem miał kupę szczęścia!

Z przewagą kupy -krótko skwitował Niedźwiedź przyglądając się swemu gorylowi, który przypominał teraz nieprzetrawiony posiłek bezdomnego kundla.

Kmicic przyglądał się uważnie tunelowi. Nie wiadomo było, na ile starczy baterii w komórce, by zasilać latarkę. Wiedział, że niemalże cały obszar najstarszej części Witebska pokrywała sieć wielopoziomowych podziemnych tuneli pamiętających wieki średnie. Kompleks labiryntu był tak rozległy i wielokrotnie przebudowywany, że nie było osoby, która znałaby go choć w dziesiątej części, mimo tego stanowiła idealny teren działania ruchu partyzanckiego.
I wtedy zobaczył kabel. Przerwany w wielu miejscach potrójny przewód zasilania biegł pod sufitem w obu kierunkach korytarza.
No proszę! Próba uwolnienia wypadła tak, że jeszcze oczko, a musiałbym dorzucić jeepa. No nie wiem. Jak tak dalej będę rzucał to nigdy się Was nie pozbędę.

Co dalej drużyno? Bateryjki w latarce powinno starczyć na jakieś 20 minut.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 20 lipca 2014, 07:40

Szef wyłączy telefon - Motłoch macał się po kieszeniach w poszukiwaniu zapalniczki - zużyjemy najpierw paliwo z tego cuda.

Razem z zapalniczką odpalił Low Lite.

Teraz pozostała decyzja albo w te albo wewte. Motłoch zacmokał i zamlaskał cudacznie, usiłując przywołać kundelka
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 20 lipca 2014, 10:12

Boss posłusznie, mechanicznie wręcz wyłączył latarkę. Po chwili namysłu wyłączył też telefon - na wypadek, gdyby ten był śledzony, choć taka myśl zdawała się niedorzeczna.

- Motłoch, możesz chodzić? Pójdziemy wzdłuż tunelu z kablami. Musimy się stąd wydostać...
Proponuje iść tunelem wzdłuż kabli. Gdyby Motłoch nie mógł chodzić - pomagam mu.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 20 lipca 2014, 11:18

- Mam jeszczo i ja zarzigałku. - Kmicic triumfalnym ruchem wydobył zapalniczkę, która pomimo przemoczenia wciąż powinna była działać. Rozejrzał się jeszcze raz w półmroku, szukając wzrokiem dziecka. Nie dostrzegł jej, ale domyslił się że zapewne ruszyła sladem kabli. Z pewnością należała do jednej z dziesiątek band zdziczałych dzieciaków - bezprizornych, które wegetowały niczym wilcze sfory Witebsku, a także w rozległych podmiejskich lochach.
Ruszajmy wzdłuż kabli
[offtopic]Koszal! Ty psychopato! Małego pieska utopiłeś? Mam nadzieje, że zabrała go małolata (byle nie na kolację), Jak nie to rezygnuję z sesji;)[/offtopic]

ODPOWIEDZ