PBF - Oddech ciemności

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 lipca 2014, 14:38

28 Katesh 608 OR, Langmere

Szeryf podążył za palcem Bannistera, obejrzał uważnie stojącego na poboczu drogi Yarosa Thane, potem pochylił się nad badającym nogę Księcia medykiem.

- Będzie chodził, doktorze? - zapytał nieco szorstkim tonem.

- Trza nogę usztywnić, a przenieść nieboraka do mnie do domu, ale to zajmie jeno chwilkę - odparł brodacz - W środku dokładniej się wszystkiemu przyjrzę, ale już widać, że to prawdziwie otwarte złamanie, będzie się długo leczyło.

- Zabierzcie tego człowieka do domu doktora, a żwawo! - szeryf wyprostował się i przywołał ruchem ręki kilku gapiów. Musieli to być miejscowi, bo usłuchali polecenia bez śladu krnąbrności, dając dowód autorytetu jakim musiał się cieszyć w Langmere miejscowy stróż prawa.

- Wy zaś nigdzie się stąd nie ruszajcie - polecił szeryf spoglądając srodze na Grzmocicieli - Ani kroku albo się rozgniewam. Mam do porozmawiania z waszym pryncypałem.

Okręciwszy się na pięcie stróż prawa ruszył w stronę przedstawiciela Loży, pozostawiając jęczącego z bólu Bancrofta w fachowych rękach brodacza.

- Diagnoza jest bezpłatna, zacni panowie, ale leczenie już nie - oznajmił mężczyzna wstając z klęczek i otrzepując nogawki - Niechby i wsadzenie nogi w łubki darmowe było, wszelako za trzymanie onego w lecznicy ktoś będzie musiał zapłacić. Ma on ci jakowe pieniądze?

Nim którykolwiek z Grzmocicieli zdążył odpowiedzieć, jeden z przysłuchujących się wcześniej rozmowie gapiów nie wytrzymał i położył rękę na ramieniu Bannistera, gestem nieco w opinii byłego sierżanta zbyt poufałym.

- Coś ty powiedział, człeku? - mężczyzna o aparycji zawodowego górnika musiał się wcześniej porządnie opychać cebulą i czosnkiem, bo jego oddech mógłby zwalić z nóg nawet trollaka - Że to wy obaliliście tego złomiaka? Jam do niego z samopału ognia dał, a zwalił z łap, słowo daję. Mnie się nagroda należy!

- To mi za osła zwrócisz! - do górnika doskoczył natychmiast inny człowiek, dużo od niego niższy i zarośnięty jak niedźwiedź Morridańczyk o śpiewnym akcencie ludzi wywodzących się spod Ciernistej Puszczy - Drogo mnie kosztował!

- Osłem sam jesteś, jeśli myślisz, że dostaniesz choćby miedziaka! - sarknął górnik puszczając rękaw Reynarda - Wara stąd, zanim po gębie zbierzesz. A wy nie rozpowiadajcie fałszu, żeście parobota ubili, bom ja go postrzelił prosto w ten metalowy czerep!
Konwersację Thane i szeryfa przeniosę do osobnego wątku, bo mnie Yaro ubiegł ze swoim wpisem. Co do Grzmocicieli, pojawiły się w międzyczasie wątki opłacenia kosztów leczenia Księcia oraz zakwestionowana palma pierwszeństwa w zasługach odnośnie powstrzymania Foragera.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 31 lipca 2014, 14:40

Reynard odwzajemnił spojrzenie Yarosa.
Panie Yaros, za swoje korony nie kupiliście mnie i mojego milczenia, tylko czasowo wynajęliście mnie do ochrony. I nie patrzcie na mnie jak na swoją własność bo się zdziwicie.
Przemyślenia najemnika:
Bannister miał gdzieś co myśli sobie Yaros, mówił co myśli i nie zamierzał tego zmieniać, Yaros płacił o wiele za mało, by kupić sobie milczenie Reynarda.

A Reynard nawet słowem nie wspomniał o Loży, czy nazwisku Yarodsa Thane, powiedział jeno co pracodawca jest nader uczciwy.
Ostatnio zmieniony 31 lipca 2014, 15:10 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 lipca 2014, 14:52

28 Katesh 608 OR, Langmere

Stojący przy swoim wierzchowcu Yaros Thane zmełł w ustach przekleństwo na widok zbliżającego się szeryfa, niezadowolony z niepotrzebnego zwracania na swą osobę uwagi. Przedstawiciel Loży stawiał od zawsze na dyskrecję, unikając rozgłosu, który w niesprzyjających okolicznościach bardziej mógł zaszkodzić niż pomóc.

Szeryf stanął kilka kroków od Thane, powitał wpatrzonego w siebie mężczyznę przystawionymi do ronda kapelusza palcami. Jego baczne oczy zdawały się przewiercać Yarosa na wylot.

- Zwę się Garret Hartcliff - przedstawił się stróż prawa - Tamtych nicponi już miałem sposobność poznać, chociaż mile tego nie wspominam, pana wszelako nie znam.

- Zgadza się szeryfie, to ja wynająłem tych ludzi, aby robili za moją eskortę, szukaliśmy tylko strawy i noclegu, zanim to metalowe pudło postanowiło roznieść miasto wraz z nami... - splunął w kierunku nieruchomego parobota - A skoro przy tym jesteśmy, kto odpowiada za to mechaniczne ścierwo, nie po to płacę ciężkie pieniądze za wynajem ludzi aby na najprostszym postoju tracić jednego z nich. Uważam iż mnie i mojej świcie należy się zadośćuczynienie za zaistniałą sytuację.

Hartcliff obejrzał się w stronę zgromadzonych wokół Bancrofta ludzi, coraz głośniej się o coś spierających, przeniósł wzrok z powrotem na Thane.

- W zasadzie słusznie prawicie, zresztą nie tylko wam się odszkodowanie należy, więcej zniszczeń ta machina dzisiaj poczyniła - przytaknął po chwili namysłu szeryf - Zostajecie na noc w miasteczku? Jeśli tak, zgłoście się do mnie jutro z rana, mus mi dochodzenie wpierw przeprowadzić, a winnych wskazać...

- Wasz to był parobot?! - wzdłuż ulicy poniósł się gniewny okrzyk jakiegoś człowieka - Chodźcie tu, a obejrzyjcie, co on takiego narobił!
Chyba się znalazł właściciel Foragera!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 31 lipca 2014, 14:57

Stryker krzyknął na jakiegoś smarkacza błyskając monetą. Gdy dzieciak podbiegł skuszony obietnicą zarobku, Stryker ogłosił głośno:

- Biegnij rozgłosić po całym Langmere, że ten oto łamignat - wskazał palcem na krewkiego górnika: - gołymi łapaami parobota ucapiwszy na ziemię obalił i potem nasikawszy do parnika niebezpieczeństwo zażegnał! I jeszcze potem w swej morrowiańskiej dobroci za osła temuż mieszczaninowi obiecał wynagrodzić! A szybko!

Nim górnik zdołał cokolwiek wykrztusić, Trzeci uśmiechnął się chytrze:

- Zawierzaj mi, będą Cie dziewki w zamtuzach przez tydzień za darmo usługiwać, jedna przez drugą.

Wątek techniczny

Pobyt Księcia u Felczera opłacimy z jego gaży za robotę, w końcu nie będziemy na przyjaciela żałować.
Ostatnio zmieniony 31 lipca 2014, 15:05 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

yaro
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 26 lipca 2014, 00:04

Post autor: yaro » 31 lipca 2014, 15:10

Mimo okrzyku Thane starał się wyczytać ile uda mu się ugrać dla siebie i towarzyszy z postawy szeryfa. - Tak zostajemy na noc i liczę iż rekompensata będzie godna zmarnowanego czasu przez nas, bo nasz zmarnowany czas to czas który należy do Złotego Tygla... - urwał Yaros.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 lipca 2014, 15:16

28 Katesh 608 OR, Langmere

Szeryf Hartcliff drgnął ledwie zauważalnie słysząc ostatnie słowa swego rozmówcy, zerknął niemal natychmiast na jego dłonie dostrzegając tam wiele niektórym mówiący sygnet.

- Rzadko bywają u nas alchemicy Loży - odparł nieco bardziej uprzejmym, aczkolwiek nadal podejrzliwym tonem - Jak rzekłem, nie omieszkam przeprowadzić dochodzenia, o jego wynikach zaś niezwłocznie poinformuję. Skoro zaś jesteście tu przejazdem, wolno mi spytać, dokąd się udajecie? Zważywszy na naturę pańskich przybocznych... trudno wyobrazić sobie, byście pielgrzymowali do Divinium...
Loża Złotego Tygla znana jest w całym bez mała zachodnim Immorenie, toteż powołanie się na jej autorytet wyraźnie zmieniło nastawienie szeryfa.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 31 lipca 2014, 15:19

Reynard zastanawiał się co też szeryf miał na myśli, mówiąc o naturze Grzmocicieli, wszak byli nader uczciwi i nawet się czasem modlili.

To niby czemu nie mieli by pojechać do Divinum, choćby i na pielgrzymkę. Ale na głos nie rzekł nic.

yaro
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 26 lipca 2014, 00:04

Post autor: yaro » 31 lipca 2014, 15:29

- Oj Drogi szeryfie Hartcliff, cóż ze mnie byłby za pracownik gdybym mówił każdej napotkanej osobie o powierzonym mi zadaniu? - uśmiechnął się Yaros. - renomę buduje się na bazie dyskrecji. - Thane nie omieszkał wbić świdrującego spojrzenia w Reynarda chwilowo zanim jego wzrok wrócił na szeryfa, a w jego głosie można było wyczuć złośliwość i uszczypliwość.
- Mogę Cię zapewnić iż całkiem legalne interesy sprowadzają mnie w te strony. - dodał po krótkiej pauzie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 lipca 2014, 15:42

28 Katesh 608 OR, Langmere

Szeryf przytaknął alchemikowi ruchem głowy, przysunął się o kilka kroków ściszając głos.

- Nie poddaję w wątpliwość prawdomówności wysłannika Loży - oświadczył - Chciałbym tylko przestrzec przed ludźmi najętymi do ochrony. Są bez wątpienia obyci w robieniu bronią i nie uciekną na widok pierwszego lepszego trolla, ale budzą we mnie niepokój. Kiedy spotkaliśmy się pierwszym razem, dwa tygodnie temu w tym samym miejscu, w biały dzień na ulicy został zamordowany windykator Ligi, który ich ścigał za długi poprzedniego pryncypała, a sprawcy nigdy nie ujęto. Krótko potem odstawili ich tutaj pod strażą wojskowi, nakazując zorganizować transport do Clockers Cove i oddać w ręce tamtejszej komendantury.

Hartcliff umilkł na chwilę czekając, aż Thane przetrawi w myślach jego słowa.

- Nająłem ich z rekomendacji tejże komendantury - odrzekł po chwili Yaros, nie widząc powodu do zatajania wszystkich szczegółów swych relacji z Grzmocicielami - Wskazano mi ich jako godnych zaufania.

- Nie mnie podważać sądy wojska - wzruszył ramionami - Ja tylko mówię, że oni mnie martwią. Może po prostu przynoszą pecha? Czuję zmartwienie na myśl o tym, że przebywają w Langmere, toteż cieszy mnie wieść, że jutro wyruszacie w dalszą drogę. A teraz proszę o wybaczenie, obowiązki wzywają.
Tej części konwersacji Grzmociciele już nie słyszeli...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 lipca 2014, 15:49

28 Katesh 608 OR, Langmere

Niektórzy z gapiów nie wytrzymali i zachichotali głośno na dźwięk słów Strykera, doceniając włożony pomiędzy nie sarkazm. Powołujący się na swe celne oko górnik poczerwieniał wyraźnie, nie odważył się jednak na oczach wszystkich wszczynać dalej idącą zwadę. Wydawszy z siebie głęboki pomruk mogący oznaczać w zasadzie wszystko okręcił się na pięcie i założywszy na ramię zabytkowy samopał pomaszerował w przeciwną stronę ulicy, ścigany przez pomstującego wciąż właściciela tragicznie zmarłego osła.

- Nie lękajcie się o zapłatę, doktorze, uregulujemy wszystko jeszcze dziś i nadpłacimy do przodu w razie potrzeby - oznajmił Trzeci łapiąc przezornie za wiszącą u pasa półprzytomnego Księcia sakiewkę - Stać nas na wasze usługi jak mniemam. Nieście naszego druha do lecznicy, my się tam niebawem zjawimy.

Wyznaczeni przez szeryfa mieszczanie ponieśli Leto w ślad za miejscowym doktorem, ale tłumek na ulicy wcale nie malał, wręcz przeciwnie - gapie przenieśli się teraz gromadnie pod nieruchomego Foragera, skąd dobiegały dźwięki następnej awantury i gdzie udał się w międzyczasie szeryf Hartcliff.
Dobra, trzeba poczynić pewne ustalenia odnośnie reszty wieczoru. W tłumie przy parobocie wybuchła jakaś kłótnia, ale szeryf już interweniuje. Jeśli chcecie, możecie się tam przenieść, możecie też od razu poszukać miejsca do spania. Zwracam uwagę na fakt, że miejscowym jakoś uszło, iż to Hawke załatwił Foragera - tym samym zasługi chyba faktycznie przypadną buńczucznemu górnikowi z samopałem - z drugiej strony, rosnące z każdym dniem talenty Longswortha pozostaną w dyskretnej tajemnicy. Co robicie?

yaro
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 26 lipca 2014, 00:04

Post autor: yaro » 31 lipca 2014, 15:52

-Dzięki za troskę panie, ale to są ludzie którzy sprostają zadaniu ktore nas czeka. - odpowiedzial stanowczo Thane.
- A teraz gdzie szeryf poleca przenocować? - uśmiechnął się Yaros, w mgnieniu oka znikła z jego twarzy widoczna jeszcze przed chwilą zaciętość i stanowczość.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 31 lipca 2014, 16:02

Poszukajmy noclegu.
Olać ich, jak nam przypadnie zasługa powalenia parobota, będą się pokrzywdzeni domagać zapłaty za poniesione szkody.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 31 lipca 2014, 16:20

- Spokojnie, przecież górnik powalił robota jak niesie miejska fama i jeszcze przyobiecał zapłacić za szkody powiadają. - Zaśmiał się Trzeci. Wolał zdecydowanie aby wątpliwa sława skapnęła na kogoś innego niż żeby całe Langmere huczało od plotek o czarowniku z Clockers Cove.

- Najpierw odstawię Leto do felczera, a potem będę Was szukał.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 lipca 2014, 20:49

28 Katesh 608 OR, Langmere

Korzystając z porady szeryfa, Grzmociciele pozostawili awanturujących się mieszczan na ulicy i wtargnęli do karczmy "Śnieżna Panna", zamawiając miejsca do spania oraz kolację. Lokal okazał się równie obskurny jak reszta Langmere, ale nawykli do takich warunków młodzieńcy, mający na dodatek doświadczenia wyniesione z przymusowej gościny u gatorów, nie narzekali. Wszyscy pochłonęli w jednej chwili podaną im kaszę ze skwarkami, walcząc łyżkami niczym święty Marcus Graza mieczem na murach Midfastu.

- Wyjeżdżamy jutro z rana? - Reynard zapytał siedzącego po przeciwnej stronie stołu Yarosa, jedzącego w milczeniu i z niejaką elegancją - O brzasku?

- Im szybciej, tym lepiej - przytaknął alchemik - Szkoda czasu na tę nędzną dziurę.

- Traktem na Divinium? - upewnił się inny z Grzmocicieli, mlaskając jednocześnie z zadowoleniem.

Thane kiwnął ponownie głową, odkładając łyżkę obok opróżnionej miski.
Dla przypomnienia, żaden z Was nie wie dokładnie, gdzie znajduje się Turnia Sandholma. Langmere to okazja, by ewentualnie podpytać kogoś o tę lokację. Posiłek będzie kosztował każdego z Was 50 sztuk srebra, nocleg 1 koronę (prowadźcie sobie proszę na bieżąco rejestr sakiewek, bo się potem pogubię w Waszych finansach). Leczenie Księcia zostanie sfinansowane z jego własnych oszczędności, na dodatek właśnie opuszcza Waszą drużynę pozostając pod opieką miejscowego doktora.

Macie zamiar skorzystać w jakiś szczególny sposób z wieczora spędzanego w Langmere czy też udajecie się od razu na spoczynek?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 31 lipca 2014, 20:57

Karczmarzu znacie Turnię Sandholma? możecie coś o niej rzec, jak daleko stąd, jak do niej dotrzeć jadąc z Langmere? Po drodze niebezpiecznie?
Finanse:
Wydano 2,5 korony w tym 1 dla karczmarza za informacje. Zostało mi 26.5 korony.
Ostatnio zmieniony 01 sierpnia 2014, 10:15 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ