PBF - Oddech ciemności

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 sierpnia 2014, 22:05

30 Katesh 608 OR, nad brzegiem Norricku

Przerażający nietoperz nie powrócił tej nocy do obozowiska Grzmocicieli pomimo ogromnych obaw wartowników. Podsycone suchymi szczapami płomienie strzelały do brzasku wysoko w niebo, roztaczając wokół przyjemne ciepło i przynoszącą poczucie bezpieczeństwa silną poświatę.

Podróżni osiodłali konie o świcie, obudzeni przez Prescotta i Vaina. Zwinięcie derek i przywiązanie do łęków siodeł sakw zajęło krótką chwilę, pośpieszny posiłek jeszcze mniej.

- Nie ma co tkwić tu po próżnicy - rzucił z grzbietu konia przewodnik, rozglądając się jednocześnie uważnie wokół siebie - Panie Thane, macie zamiar jeszcze dzisiaj wracać do Langmere?

- Wszystko zależy od tego, co zastaniemy na miejscu - odparł wymijająco alchemik - Ile czasu potrzebujemy na dotarcie do Turni Sandholma?

- Jeśli zaoszczędzimy na popasach, będziemy na miejscu przed południem - oszacował na głos Prescott, zerkając z ukosa na pogodne niebo. Wyczulony na pewne zachowania Yaros nie potrafił się wyzbyć wrażenia, że w głosie starszego mężczyzny zagościła nowa nutka, dziwnie niewspółgrająca z jego wcześniejszym rubasznym nastrojem, kojarząca się w zamian z głęboko skrywanym niepokojem.
I nic dziwnego, bo szponoperz był bardzo duży!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 19 sierpnia 2014, 23:28

Stryker przeciągnął się zaspany. Popas, choć potrwał dłużej niż zakładali, to nie spowodował, żeby młodzieniec poczuł się całkowicie wypoczęty. Moż była to sprawa wciąż jeszcze świeżych ran, przepicia dwa dni temu, czy może nocnej przygody ze szponopierzem.

Chłopak zapalił cygaro i zaczął zwijać koc i szykować się drogi resztę skromnego ekwipunku. Czekała na nich grań i coś podpowiadało Trzeciemu, że w tej okolicy spędzą więcej czasu niż chcieli...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 19 sierpnia 2014, 23:54

Coście tak zmarkotnieli Panie Prescott? Źle spaliście?
Pewnie, ze nie ma co czasu mitrężyć, ruszajmy.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 20 sierpnia 2014, 00:57

Rogan osiodłał starannie wyczyszczoną klaczkę i sprawdził jej kopyta. Mimo wykonywania tych czynności przyglądał się z ukosa przewodnikowi. Ludzie, którzy większość życia spędzili na szlaku często byli obdarzeni dodatkowym zmysłem pozwalającym wyczuć zbliżające się kłopoty. Dlatego bacznie, choć niepostrzeżenie czekał na odpowiedź Prescotta na zadane przez kompana pytanie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 sierpnia 2014, 17:20

30 Katesh 608 OR, nad brzegiem Norricku

Stary Prescott nie odpowiedział w pierwszej chwili, wciąż wodząc spojrzeniem po strzelistych turniach i półmroku zielonych iglastych zagajników. Rogan Vain nie omieszkał zauważyć, że mężczyzna trzymał swój karabin przełożony przez siodło, umieszczony po części w zgięciu łokcia. Był to stary wysłużony Radcliffe wycofany z wojskowego użytku blisko pół wieku temu, ale wciąż niebezpieczny w połączeniu z celnym okiem i rękami potrafiącymi szybko nabijać jednostrzałową broń.

- Spać to spałem dobrze, nie licząc tego szponoperza - oznajmił po dłuższej chwili, wiercąc się w siodle swego wałacha - O co inszego mi idzie... słyszeliście ów wrzask wczoraj w nocy, ledwie szponoperz odleciał?

- Ten wilczy skowyt? - upewnił się Stryker, który mimo ogromnego wzburzenia i spowodowanego nim ogłuszającego bicia serca również coś w nocy usłyszał.

- To nie był żaden wilk ani nawet czarnogrzyw - Prescott potrząsnął z wielkim przekonaniem głową - Wpierw mi przez myśl przeszło, że to wygłodniała bawola giga albo co gorsza, godowy zew cukrowego rybika, ale to było jeszcze co gorszego, przynajmniej podług mnie.

Grzmociciele ucichli w jednej chwili, autentycznie zaniepokojeni słowami przewodnika.

- To co to było? - spytał Yaros Thane, wsiadając na swego gotowego do drogi konia - Puchacz?

- Mnie się zdawa, że to było zawołanie trollackiego pohukacza - odparł przewodnik - Ichnego czarownika, rykobija. Słyszeliście o pohukaczach, z insza właśnie rybobijcami zwanych?
Tłumaczenie dla Yaro i Herudaio - fell-caller :P

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 21 sierpnia 2014, 17:32

- Wrzaskuny? Tutaj? - Stryker łyknął cicho ślinę: - ostatnimi czasy mieliśmy na pieńku z paroma trolackimi skurwysynami. Mam nadzieję, że to nie tamtych ziomki...
płonna to zapewne nadzieja...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 sierpnia 2014, 17:43

30 Katesh 608 OR, nad brzegiem Norricku

Prescott znowu potrząsnął głową, tym razem odnosząc się do pochwyconych uchem obaw Trzeciego.

- Krzyk dobiegł gdzieś od źródeł Norricku, z głębi gór - oznajmił przewodnik - Jeśli opowieści o pohukaczach nie kłamią, ten wrzask potrafi się nieść na wiele mil, taka jego wiedźmia natura. Cosik mi się zdawa, że to jakiś trollak był z górskich krielów, co w zakamarkach Wyrmwallu żyją. Posłyszał zapewne ów kurwi paszczak twój wystrzał i zahukał, coby ziomków przestrzec, że ktoś nocą po pogórzu poluje.

- Słyszeliście o jakimś zatargu w okolicy między ludźmi, a trollakami z gór? - zapytał alchemik, również wodząc po okolicy czujnymi oczami - Naprzykrzali się komu?

- Od paru lat cisza jak makiem zasiał - wzruszył ramionami Prescott - Niektóre z nich najmują się do roboty w kopalniach, inne handlują własną rudą i mięsem kozic z górnikami, reszta trzyma się od nas z daleka i ponoć ma ludzi w głębokiej wzgardzie. Trza nam będzie bacznie jechać i mieć oczy dookoła głowy, gdyby zaś który nam na drodze stanął, łapsk mi nie kłaść od razu na broni, coby takowego nie rozdrażnić.
Górskie trollaki, portowe trollaki - któż wie, które przyjemniejsze w obyciu... czy może obiciu...

Herudaio
Reactions:
Posty: 105
Rejestracja: 12 stycznia 2014, 19:59

Post autor: Herudaio » 22 sierpnia 2014, 23:01

- Aż tak szybko potrafią się rozłościć? - w niedowierzaniu pokiwał głową Hawke.
- Prescott, tak w ogóle to jak dużo tych trollaków żyje w tych rejonach?
"I ask only for an enemy worth fighting,
and a cause worth fighting for."
- Spartan prayer

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 sierpnia 2014, 23:06

30 Katesh 608 OR, Turnia Sandholma

Prawie trzy godziny po opuszczeniu obozowiska eskortowany przez Grzmocicieli alchemik Loży znalazł się nieoczekiwanie u celu swej podróży. Jeźdźcy dotarli jeden po drugim do położonego wysoko w górach skalistego płaskowyżu, porośniętego z rzadka kępami skąpej roślinności i otoczonego z wszystkich stron strzelistymi zboczami gór Wyrmwallu. Lodowaty nurt Norricku przecinał płaskowyż rozpryskując się na tkwiących w korycie potoku głazach, szemrał głośno wtórując wygrywającemu na poszarpanych krawędziach skał jękliwe melodie wiatrowi.

Poluzowane płachty kilku dużych namiotów łopotały targane podmuchami zimnego powietrza, poruszały się niczym żywe stworzenia.

- To tutaj? - Bannister zrównał swego konia z wierzchowcem Prescotta, jął się rozglądać bacznie po obozie górników trzymając dłoń na kolbie tkwiącego w olstrze rewolweru.

- Pewnie, że tutaj - prychnął przewodnik - Tam jest Turnia Sandholma, ta wielka ściana, o tam. Tylko gdzie są ci wasi kopacze, panie Thane?
Dotarliście do obozowiska pod Turnią Sandholma. Są namioty, są ślady po wygaszonych ogniskach, polowa latryna i magazyn z górniczymi narzędziami, jakieś skrzynie i pakunki... brakuje tylko śladu właścicieli tego obozu...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 23 sierpnia 2014, 22:37

- Kurwości, cisza tu jak makiem zasiał. - Zaniepokojony Stryker też profilaktycznie sięgnął po rewolwer: - Zniknęli czy tylko poszli kopać?

Niepewnie podjechał do namiotów szukając wskazówek, które mogłyby wyjaśnić zagadkę robotników.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 sierpnia 2014, 10:46

Rogan płynnie ześliznął się z siodła i wcisnął wodze w rękę Strykera.
- Poczekajcie tutaj, bo zadepczecie mi wszystkie ślady - rozkazał nie cierpiącym sprzeciwu głosem i zapuścił się do obozowiska.
Karabin w rękach. Vain obszukuje dokładnie obozowisko szukając śladów pozwalających wyjaśnić co tutaj zaszło. Ślady walki - trupy, krew, uszkodzone przedmioty. Szybka ucieczka - porozrzucana i porzucone cięższe przedmioty. Napad rabunkowy - zabrane wszystko co miało wartość. Ślady stóp, odchody, sierść - szukam każdej rzeczy, która może rzucić trochę światła na zajścia w obozowisku.

yaro
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 26 lipca 2014, 00:04

Post autor: yaro » 24 sierpnia 2014, 10:57

- ja... - zaciął się Yaros, ale w mgnieniu oka opanował się, wszak czekało go zadanie i nie chciał tracić celu z oczu. - sam chciałbym wiedzieć co tu się stało, zostałem wysłany po przesyłkę i widzę, że to nie bedzie szybkie weź i odwieź... rozejrzyjmy się może trochę panowie, co?
Yaros zsiadł z konia i powoli zaczął omiatać scenę nie ruszając się z miejsca.
staram się zoorientować w sytuacji, oczywiście broń w pogotowiu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 sierpnia 2014, 11:26

30 Katesh 608 OR, Turnia Sandholma

Morridański tropiciel przemierzył obozowisko w towarzystwie starającego się mu nie przeszkadzać alchemika, uważnie szukając śladów mogących rzucić światło na tajemniczą nieobecność mieszkańców. Chociaż niepokój podpowiadał najgorsze, ku swemu zdziwieniu Vain nie znalazł w namiotach ani ich otoczeniu żadnych zwłok, żadnych plam krwi.

- Nikogo tu nie ma, żywego czy martwego! - zakrzyknął w końcu w stronę reszty jeźdźców, rozkładając bezradnie ramiona.

Z obozowiska zniknęła większość narzędzi, ale pozostały skrzynie i sakwy z zakonserwowaną żywnością. Do kilku z nich zdołały się dobrać dzikie zwierzęta, pozostawiając po sobie rozdarte zębami i pazurami worki oraz wyschnięte odchody.

- Jak dawno temu zniknęli? - spytał Yaros Thane stając obok wyraźnie skonfundowanego Vaina.

- Trzy, cztery dni temu - odrzekł Morridańczyk - Popatrz na paleniska. Przelotne deszcze zdążyły wypłukać popiół poza krąg kamieni. W czasie naszej podróży nie spadła ani kropla deszczu.

- Zostawili mnóstwo dobytku - zauważył wysłannik Loży - Nie wygląda na to, by zaprzestali pracy na zawsze.

- Nic nie wskazuje na to, by odeszli nie zamierzając tu wrócić - skinął głową Rogan - Ale w takich obozach nigdy nie zdarza się, by w góry wychodzili wszyscy naraz, zawsze ktoś gotuje strawę albo naprawia narzędzia. Morrow jeden wie, co tu się stało...
Wstępne śledztwo pozwala wnioskować, że w obozowisku nie doszło do żadnych aktów przemocy, a górnicy opuścili je spokojnie i w ewidentnym zamiarze powrócenia. Być może bardziej wnikliwe grupowe zbadanie miejsce przyniesie więcej odpowiedzi?

Herudaio
Reactions:
Posty: 105
Rejestracja: 12 stycznia 2014, 19:59

Post autor: Herudaio » 24 sierpnia 2014, 12:54

Hawke gwizdnął nerwowo na rewelacje Vaina i zeskoczył zwinnie z konia.
- Vain, widziałeś jakieś ślady wchodzące albo wychodzące z obozu? Przeszukajmy obóz jeszcze raz, może coś mało oczywistego nam uciekło a potem zobaczmy czy w większej odległości od obozu nie znajdziemy śladów, które nam więcej powiedzą.
"I ask only for an enemy worth fighting,
and a cause worth fighting for."
- Spartan prayer

yaro
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 26 lipca 2014, 00:04

Post autor: yaro » 24 sierpnia 2014, 15:30

- Racja, myślę że priorytetem będzie ustalenie gdzie się udali - podjął decyzję Yaros.

ODPOWIEDZ