PBF - Wojna z Cieniem

kaceto
Reactions:
Posty: 222
Rejestracja: 30 sierpnia 2013, 11:28

Post autor: kaceto » 04 września 2014, 00:14

Ja będę strzelał, a Avnar zajmie się ręczną robotą. Ma większe szanse niż ja, bo jest odporny na ich magię. I tak jak ustalone - jak nie trafię lecę mu pomagać. Radagast będzie wspomagał nas magią.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 04 września 2014, 10:26

Ok. Podsumowanie.
Zakładam, że wojska Wasze pod wodzą Vadera i Kyrie oraz Emhyra wywabiły główne siły mutków dalej od wzgórza, część ich sił ruszyła plądrować iluzyjny obóz.

Odczekawszy, specgrupa atakuje z tunelu. Tristan strzela do Wielkiego Szamana, Avnar dokonuje nadludzkiego skoku dzięki swym mocom i doskakuje do Wielkiego Szamana, a potem przyspieszony próbuje go załatwić?

Reszta ekipy atakuje obstawę i innych szamanów. Obecni tu Druidzi raczej powinni ostro walczyć magią, bo inaczej was wybiją.

Avnar, jak zrobisz skok to jakieś 2 rundy będziesz sam obok Wielkiego Szamana i jego obstawy, nim wsparcie ze specgrupy dotrze. Podejmujesz takie ryzyko skoku pomiędzy wrogów?
Ostatnio zmieniony 04 września 2014, 10:51 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

avnar
Reactions:
Posty: 1140
Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
Has thanked: 2 times
Been thanked: 8 times

Post autor: avnar » 04 września 2014, 10:54

Biorę to pod uwagę. Ryzyko jest jest jednak tego warte. Poświęcenie jednej osoby, może ocalić wiele innych. Oprócz tego sukces, bedzie opiewany w pieśniach.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 04 września 2014, 13:09

Druid Radagast obdarzył strzałę Tristana mocą przyspieszenia, paraliżu i oślepienia, Łowca Mutantów oddał celny strzał do Wielkiego Szamana Urslaka. Pocisk posłany przez Tristana był szybki i celny, wybuch światła częściowo oślepił obstawę Szamani i jego samego, być może reakcje Szaman opóźniła też trucizna paraliżująca. To umożliwiło Avnarowi dokonanie nadludzko dalekiego skoku i wylądowanie przed Wielkim Szamanem. Rapiery Avnara obdarzonego mocą Przyspieszenia, zadały Wielkiemu Szamanowi straszliwe rany, ale to przetrwał, skontrował zabójczym zaklęciem, które tylko odbiło się od Avnara, lekko go oszałamiając, zamiast ciężko zranić lub nawet zabić. Walka trwała dalej.

Krasnoludy i półelfy Galion i Kate wpadły między mutanty, pioruny i zaklęcia bojowe Druidów i Szamanów wypełniły wzgórze wybuchami mocy. Miecze Tristana siały śmierć. Radagast i kilku Druidów uderzyło zaklęciami w kilku wrogów jacy chronili Wielkiego Szamana, tylko dzięki temu Avnar nie został rozsiekany na kawałki, już na samym początku. Opis dalszej walki i kilku wybranych epizodów poniżej.

Walczący ryczeli, krzyczeli i cięli po plecach pomalowanych na niebiesko zwierzoludzi, którzy otaczali Dwalina i Rodiego. Tristan przepełniała taka wściekłość, że za jednym zamachem ściął dwóch przeciwnikow.
Gdy padła kolejna bestia, Tristan dostrzegł Dwalina Jednookiego, jednego z Zabójców Bestii. Krasnolud zabił właśnie jednego z szamanów Chaosu i zauważył Snorriego walczącego u swego boku. Dwalin skrzywił się i rozejrzał wkoło.

Dwalin przeklął siarczyście i wybebeszył kolejnego zwierzoczłeka wyjątkowo okrutnym ciosem topora. Tuż za nim stał Snorri, i właśnie rozbryzgał dokoła mózg innej bestii. Rodi wymierzył
trzeciemu cios bykiem między nogi. Po kilku sekundach wszyscy najbliżej stojący nowicjusze Chaosu byli martwi, a krasnoludy stały wewnątrz kamiennego kręgu. Dwalin, Snorri i Rodi obrócili się, żeby stawić czoła pomalowanym na niebiesko strażnikom, którzy tak bardzo chcieli ich powstrzymać przed wkroczeniem między menhiry.

Zwierzoludzie jednak zatrzymali się jak wryci na krawędzi kręgu. Wpatrywali się w olbrzymi migoczący totem, kompletnie przerażeni jego mocą. Żaden z nich nie odważył się zrobić choćby jednego kroku.
Ha! - warknął Dwalin. Na szamana!

Runy na toporze Dwalina rozpaliły się do białości. Galion nie dziwił się temu. Wkroczenie do kręgu menhirow można było porównać do wejścia do pieca, gdzie płonęła magia. Chaotyczna
energia promieniowała z pulsujących rytmicznie niebieskich żył na totemie. Swędziała go od tego skóra, jakby mrówki zjadały go żywcem. W głowie słyszał pisk stada tysięcy ptaków.

Dwalin, Rodi i Snorri pobiegli prosto na Urslaka. Galion i Kate ruszyli za ich przykładem. Nikt ich nie mógł powstrzymać. Szaman o zakrzywionych rogach kontynuował inwokację, najwyraźniej
nieświadom ich obecności, i jakby nie odczuwając ran jakie zadał mu Avnar i strzała Tristana. Reszta nowicjuszy Chaosu również pozostawała jakby zahipnotyzowana. Strażnicy zatrzymali się na krawędzi kręgu, bojąc się wejść od środka. Tristan poczuł, jak w jego sercu rodzi się nieśmiała nadzieja. Jeszcze mogło im się udać!

Ale w tej samej chwili do kręgu wdarł się Gargorath Boski Wybraniec, masywny, porośnięty czarnym futrem watażka o niebieskich oczach. Tuż za nim biegło pięciu gorów pomalowanych na niebiesko i odzianych w pełne zbroje płytowe.

Gargorath wydał z siebie ryk, wzywając Zabojców do walki. W jego oczach płonęła nienawiść. Błyszczały tym samym ogniem, który pulsował w kamieniu. Potwor uniósł swój topór o ostrzu jak dziob sępa wysoko nad głowę. Radagast usłyszał, jak broń zaczyna krzyczeć.

Był to wysoki, przenikliwy pisk, jaki wydają z siebie drapieżne ptaki. Zadrżał, przypomniawszy sobie ostatnie słowa Ortwina o toporze, który zjada to, co zabija. Nie wiedział, co to mogło znaczyć, ale miał nadzieję, że nigdy się nie dowie.

W odpowiedzi Zabójcy zaryczeli równie przerażająco i obie strony zderzyły się przy ogłuszającym szczęku stali i trzasku kości.
Galion i Kate zaatakowali człowieka łosia w brązowej zbroi, podczas gdy Snorri, Dwalin i Rodi rzucili się hurmem na pozostałych.
Jakieś bieżące deklaracje?

kaceto
Reactions:
Posty: 222
Rejestracja: 30 sierpnia 2013, 11:28

Post autor: kaceto » 04 września 2014, 13:30

Najważniejszy jest wielki szaman - Avnar, zajmiesz się nim? Ja staram się najkrótszą drogą też do niego dotrzeć, eliminując wszystkich przeciwników jakich mogę mieć po drodze, ale tam gdzie mogę, to unikam walki, nie daję się w nią wciągnąć, aby jak najszybciej dotrzeć do wielkiego szamana. Jeśli będę w odpowiedniej odległości i będę miał na to czas to staram się rzucić w szamana nożem. Nawet jak go to nie zabije, to osłabi dając większe szanse Avnarowi.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 04 września 2014, 14:51

Kolejne sceny walki na wzgórzu.

Człowiek łoś z łatwością sparował słaby atak Galiona swą pordzewiałą maczugą z czarnego żelaza, która z pewnością ważyła więcej niż Kate.
Galion zachwiał się. Ręce aż go zapiekły od siły ciosu. Kate odskoczyła na bok. Jeden z jej toporków był pęknięty na poł. Zanim zdołali dojść do siebie, człowiek łoś ponownie ruszył do ataku, posyłając ich na ziemię. Galion poczuł, że ręce pocą mu się ze strachu. Człowiek łoś był silniejszy i walczył lepiej niż jakikolwiek zwierzoczłek, z jakim przyszło mu się mierzyć. Miał przed sobą prawdziwego wojownika, a nie tylko rozwścieczone zwierzę.
Zabójcy mieli ten sam problem. Dwalin zablokował cios Gargoratha, ale siła ciosu odepchnęła go o parę krokow do tyłu. Sępiogłowy topor prawie że wrzeszczał mu w twarz. Snorri krwawił z głębokiej rany w ramieniu i wycofywał się przed dwoma ryczącymi bestiami. Rodi, walczący z dwoma innymi, miał twarz zupełnie zalaną krwią. Przy każdym zamachu toporem z jego splecionej w warkocze brody pryskały czerwone krople.

- Galionie! Uważaj!
Kate odepchnęła Galiona i ten zatoczył się na bok. Maczuga łosiopodobnego stwora ze świstem minęła jego policzek tak blisko, że aż zamrugał z przerażenia. Ponownie skoncentrował się na walce.
Starał się trafić zwierzoczłeka w oczy, podczas gdy Kate celowała w kostki. Gor uskoczył w tył przed tym skoordynowanym atakiem, a oni naparli na niego.

Po drugiej stronie kręgu walczących, topory Dwalina i Gargoratha spotkały się ze szczękiem. Broń Dwalina utkwiła zaczepiona w nacięciu symbolizującym otwarty dziob w ostrzu przeciwnika. Gargorath probował wykręcić Dwalinowi topor z ręki, ale krasnolud zaparł się, jego mięśnie napięły się i po chwili topór Gargoratha przekoziołkował w powietrzu, po czym upadł na ziemię.
Zabójca rzucił się na bezbronnego Gargoratha, ale kiedy olbrzymi zwierzoczłek uskoczył na bok, krasnolud nie zatrzymał się.

Parł dalej, zmierzając prosto na szamana. Galion zerkał w tamtą stronę, starając się jednak nie tracić z oczu własnego przeciwnika. Gargorath ruszył w pogoń za Zabojcą. Dwalin zamachnął się za siebie i ostrze topora z brzękiem odbiło się od nagolennikow bestii. Potwor jednak zdołał złapać krasnoluda za szyję i ramię, po czym uniosł go nad głową.


- Dwalinie! - wrzasnął Galion. Obrócił się do Kat.
- Musimy mu pomoc!
Razem z Kat odskoczyli od człowieka łosia i pobiegli na pomoc Dwalinowi. Ale zanim zdołali zrobić trzy kroki, zobaczyli jak Dwalin zamachuje się dziko na głowę Gargoratha. Jego runiczny topór
ześliznął się po jednym z zakręconych rogów watażki i po jego baranim pysku. Bestia zawyła z bólu i zrzuciła Zabójcę z siebie jak najdalej mogła. Krasnolud poleciał prosto na totem.
- Nie!

Felix i Kat rzucili się na Gargoratha, podczas gdy Dwalin przeleciał nad głową wznoszącego inkantację szamana z jakim walczył Avnar i wylądował z hukiem u podstawy kamienia. Broń Kat odbiła się od topora watażki i od jego brązowego napierśnika, ale nawet go nie zarysowała.
Karaghul wbił się w zbroję, ale nie dotknął ciała. Olbrzymi gor odepchnął ich niedbałym gestem i rzucił się w poszukiwaniu swojego topora.
Galion podniósł się z trudem, próbując zajść mu drogę, ale znów zaatakował go człowiek-łoś i musiał ustąpić. Cios maczugi wprawił jego miecz w drżenie i zmienił ramiona Galiona w galaretę. Tuż za nim
z ziemi zbierała się Kat, trzęsąc głową w zamroczeniu.

Gargorath ryknął tuż obok niej, przebiegając już z t