PBF - Oddech ciemności
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
30 Katesh 608 OR, opodal Turni
Wyciągnięty rękami towarzyszy, Reynard znalazł się po dłuższej chwili na szczycie jamy, ściskając w dłoniach dwa okrągłe hełmy o nietypowym kształcie oraz sztylet.
- Pokaż tylko, synku - Prescott zaczął oglądać uważnie jeden z hełmów, zerkając co chwila bacznie na zaścielone szczątkami dno zapadliska - Iście rhulicki, każden od razu rozpozna. Na człowieczą głowę za mały.
- Nie gadaj, żeś wątpił, że to Rhulici tam na dole - prychnął Rogan - Alboś ich pomylił z bogrinami, co?
- Głupi smark - zaburczał stary przewodnik - Biedę będziesz całe życie klepał, pomnisz moje słowa. Nie mnie wiedzieć, że to krasnoludy w tym dole, bo ja to przecie wiem.
Nim Vain zdążył zapytać, co Prescott właściwie miał na myśli, milczący dotąd jak zaklęty Hawke pochylił się nagle ku ziemi i zaczął kopać w niej czubkiem buta wygrzebując spod warstwy ściółki niewielki kamień.
- Poznajecie? - spytał czarownik ujmując kamień w dłoń i pokazując go towarzyszom.
Na brudnej od ziemi powierzchni skalnego ułomka wciąż można było dostrzec zarys runicznego symbolu o topornych kształtach, naniesionego na kamień bardzo dawno temu.
Wyciągnięty rękami towarzyszy, Reynard znalazł się po dłuższej chwili na szczycie jamy, ściskając w dłoniach dwa okrągłe hełmy o nietypowym kształcie oraz sztylet.
- Pokaż tylko, synku - Prescott zaczął oglądać uważnie jeden z hełmów, zerkając co chwila bacznie na zaścielone szczątkami dno zapadliska - Iście rhulicki, każden od razu rozpozna. Na człowieczą głowę za mały.
- Nie gadaj, żeś wątpił, że to Rhulici tam na dole - prychnął Rogan - Alboś ich pomylił z bogrinami, co?
- Głupi smark - zaburczał stary przewodnik - Biedę będziesz całe życie klepał, pomnisz moje słowa. Nie mnie wiedzieć, że to krasnoludy w tym dole, bo ja to przecie wiem.
Nim Vain zdążył zapytać, co Prescott właściwie miał na myśli, milczący dotąd jak zaklęty Hawke pochylił się nagle ku ziemi i zaczął kopać w niej czubkiem buta wygrzebując spod warstwy ściółki niewielki kamień.
- Poznajecie? - spytał czarownik ujmując kamień w dłoń i pokazując go towarzyszom.
Na brudnej od ziemi powierzchni skalnego ułomka wciąż można było dostrzec zarys runicznego symbolu o topornych kształtach, naniesionego na kamień bardzo dawno temu.
Jeszcze jakieś deklaracje, zanim wrócicie do obozu?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Trzeci spojrzał na run, usiłując sobie przypomnieć, czy to nie aby takie same znaki jakie zmaleźli na małcyh kamieniachrozłożonych z aptekarską precyzją wokół obozowiska górników. Głaz był zbyt wielki aby go zabrać do opuszczonej bazy wypadowej, a Strykerowi zależało żeby alchemik jak najszybciej rzucił okiem na znak. Chłopak odłupał nożem kawałek kory i wyrył na powierzchni kory run, aby móc go potem pokazać znalezisko. Jednego był niemal pewien. Ktokolwiek wyrył te runy w jamie najprawdopodobniej zrobił to już po zagładzie rhulitów. Tylko po co?
- Nic tu po nas. Rhulici chyba tu zaczekają do jutra. Mus nam do obozu wracać
- Nic tu po nas. Rhulici chyba tu zaczekają do jutra. Mus nam do obozu wracać
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
30 Katesh 608 OR, górniczy obóz pod Turnią
Penetrujący okolicę płaskowyżu mężczyźni wrócili do obozowiska krótko przed zachodem słońca, dołączając do pilnującego ognia alchemika.
- Znaleźliśmy Rhulitów - oznajmił bezceremonialnie Hawke, podrzucając w dłoni opisany runami kamień - Wcale nie wyjechali stąd cztery lata temu, a przynajmniej większość z nich.
- Umarli? - Yaros Thane dał pytaniem dowód swej inteligencji, wystarczył mu jeden rzut okiem na przyniesione przez Reynarda hełmy - Znaleźliście grób?
- Można tak rzec - skinął głową Trzeci - Ponad dwa tuziny krasnoludów i bynajmniej nie zmarli we śnie. Nie wiem, co tu się wydarzyło, ale dreszcz mnie przechodzi jak jeno próbuję o tym pomyśleć.
- A grób był takimi samymi runicznymi kamieniami obłożony jak namioty, jeno dużo starszymi - dodał Hawke.
- Robi się za ciemno, by czegokolwiek jeszcze próbować - stwierdził Thane spoglądając znacząco na zachodzące słońce - Lepiej będzie zjeść coś szybko, a potem odpocząć. Jutro o brzasku zdecydujemy ostatecznie, co dalej czynić.
Penetrujący okolicę płaskowyżu mężczyźni wrócili do obozowiska krótko przed zachodem słońca, dołączając do pilnującego ognia alchemika.
- Znaleźliśmy Rhulitów - oznajmił bezceremonialnie Hawke, podrzucając w dłoni opisany runami kamień - Wcale nie wyjechali stąd cztery lata temu, a przynajmniej większość z nich.
- Umarli? - Yaros Thane dał pytaniem dowód swej inteligencji, wystarczył mu jeden rzut okiem na przyniesione przez Reynarda hełmy - Znaleźliście grób?
- Można tak rzec - skinął głową Trzeci - Ponad dwa tuziny krasnoludów i bynajmniej nie zmarli we śnie. Nie wiem, co tu się wydarzyło, ale dreszcz mnie przechodzi jak jeno próbuję o tym pomyśleć.
- A grób był takimi samymi runicznymi kamieniami obłożony jak namioty, jeno dużo starszymi - dodał Hawke.
- Robi się za ciemno, by czegokolwiek jeszcze próbować - stwierdził Thane spoglądając znacząco na zachodzące słońce - Lepiej będzie zjeść coś szybko, a potem odpocząć. Jutro o brzasku zdecydujemy ostatecznie, co dalej czynić.
Wróciliście do obozowiska. Pomijając kwestie przygotowania noclegu, ciekawą mnie Wasze podejrzenia i komentarze odnośnie całego tematu zaginionych górników, rhulickich szczątków o tajemniczych artefaktów!
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Prescott gadał, że te runiczne kamienie mają chronić, wszystkie kamienie runiczne jakie leżą wokół miejsca gdzie są szkielety Rhullitów, były chyba zwrócone tak by chronić otoczenie przed szkieletami?, mam nadzieję, że nie przerwaliśmy kręgu.
Nie wiem co tam się stało, ale oni się chyba pozabijali nawzajem, coś im pomieszało w głowach, albo jeden z nich zabił pozostałych, co wydaje się niemożliwe... Ale tak to wyglądało.
Ciekawe co się stało z ludzkimi górnikami, oby nie skończyli podobnie jak Rhulici. Gdzieś poleźli z parobotem, ciekawe po co. Musimy ich poszukać, nim będzie za późno.
Nie wiem co tam się stało, ale oni się chyba pozabijali nawzajem, coś im pomieszało w głowach, albo jeden z nich zabił pozostałych, co wydaje się niemożliwe... Ale tak to wyglądało.
Ciekawe co się stało z ludzkimi górnikami, oby nie skończyli podobnie jak Rhulici. Gdzieś poleźli z parobotem, ciekawe po co. Musimy ich poszukać, nim będzie za późno.
Ostatnio zmieniony 29 września 2014, 10:47 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
30 Katesh 608 OR, górniczy obóz pod Turnią
Prescott jadł wielki połeć wyciągniętego z sakwy boczku, mlaskając w irytujący sposób i nie wykazując żadnej chęci do podzielenia się smakołykiem z resztą grupy.
- Ja wam rzeknę, co ja myślę - oznajmił przerywając milczenie, które zapadło po słowach Bannistera - Mnie się widzi, że tu gdzieś w okolicy siedzą trollaki, co tego wszystkiego pilnują. Dam se głowę uciąć, że te znaki na kamieniach to ich robota, już wcześniej mówiłem. I one wiedzą, że my tu teraz jesteśmy. Raz, że ktoś się kręcił całkiem niedawno przy obozowisku, a dwa, że wtedy w nocy jak jednooki wystrzelił do tego szponoperza, to zara potem dało się słyszeć gdzieś w górach zew pohukacza.
Przewodnik urwał na chwilę, wsadził w usta kawałek odciętego kozikiem boczki żując go zapamiętale.
- Nie wiem jak wy, ale ja o świcie wracam do Langmere - powiedział przełknąwszy wielki kęs jadła - Wy możecie tu zostać jak chcecie. Dacie mi tylko połowę zapłaty, na którą się umówiliśmy i jeden z tych krasnoludzkich hełmów, może być ten bardziej zardzewiały.
Reynard zmarszczył czoło uświadamiając sobie dziwną zmianę nastawienia przewodnika, dotąd zdecydowanego do upadłego szukać w okolicy złota.
Prescott jadł wielki połeć wyciągniętego z sakwy boczku, mlaskając w irytujący sposób i nie wykazując żadnej chęci do podzielenia się smakołykiem z resztą grupy.
- Ja wam rzeknę, co ja myślę - oznajmił przerywając milczenie, które zapadło po słowach Bannistera - Mnie się widzi, że tu gdzieś w okolicy siedzą trollaki, co tego wszystkiego pilnują. Dam se głowę uciąć, że te znaki na kamieniach to ich robota, już wcześniej mówiłem. I one wiedzą, że my tu teraz jesteśmy. Raz, że ktoś się kręcił całkiem niedawno przy obozowisku, a dwa, że wtedy w nocy jak jednooki wystrzelił do tego szponoperza, to zara potem dało się słyszeć gdzieś w górach zew pohukacza.
Przewodnik urwał na chwilę, wsadził w usta kawałek odciętego kozikiem boczki żując go zapamiętale.
- Nie wiem jak wy, ale ja o świcie wracam do Langmere - powiedział przełknąwszy wielki kęs jadła - Wy możecie tu zostać jak chcecie. Dacie mi tylko połowę zapłaty, na którą się umówiliśmy i jeden z tych krasnoludzkich hełmów, może być ten bardziej zardzewiały.
Reynard zmarszczył czoło uświadamiając sobie dziwną zmianę nastawienia przewodnika, dotąd zdecydowanego do upadłego szukać w okolicy złota.
Ktoś jeszcze chciałby zabrać głos? 
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Vain który usadowił się w zbudowanym dla siebie stanowisku strzeleckim, nieopodal ogniska, czyścił energicznie głowę i nieodwracająca głowy powiedział.
- Trollaki pewnikem gdzieś tu są, z tym się zgodzę. Jednak wydaje mi się, że spraw jest o wiele głębsza niż nam się wydaje. Panie Thane dlaczego was tu wysłali po te ustrojstwo, skoro prace jeszcze trwają? Nie potrzebne im już? Zdążyli cały teren przebadać? Czy może szukacie tutaj całkiem co innego niż kruszce. Mi się widzi, że krasnoludy nie tylko tu złota szukali, albo na coś przypadkiem trafili. Chodzi mi o rzeczy tych najeźdźców zza mórz, co to ich nazwy nie spamiętałem. Gdzieś tu pozostało coś po nich. Tak jak na przykład ten miecz. Rhuidzi to znaleźli a znaleźć nie mieli. Widać trolloki dbały o to żeby to w niczyje łapska nie wpadły, bo widać to rzeczy przeklęte, nie dla ludzi przeznaczone. Tak myślę, bom widział, że miecza w łapie utrzymać nie mogliście. Trolloki się tego boją. Właśnie dlatego obkładają ten miecz kamieniami runicznymi nawet palcem nie tykając. Ten miecz pomieszał w głowie krasnoludom i dlatego teraz martwe leżą. Trolloki obłożyły go kamieniami. Przyszła tu gildia i kościotrupy wygrzebała a miecz zabrała. To obłożyli obóz kamieniami. Teraz my mamy miecz..... Zastanawia mniej jednak gdzie górnicy? Czyżby poszli tam skąd krasnoludy miecz wyciągnęły? Czy może trolloki się nimi zajęły. Obyśmy noc przetrwali to sami sprawdzimy, albo i pojedziem pozostawiając ciekawość, jako pierwszy stopień do żmijowego leża, niezaspokojoną. A wy co zamyślacie?
- Trollaki pewnikem gdzieś tu są, z tym się zgodzę. Jednak wydaje mi się, że spraw jest o wiele głębsza niż nam się wydaje. Panie Thane dlaczego was tu wysłali po te ustrojstwo, skoro prace jeszcze trwają? Nie potrzebne im już? Zdążyli cały teren przebadać? Czy może szukacie tutaj całkiem co innego niż kruszce. Mi się widzi, że krasnoludy nie tylko tu złota szukali, albo na coś przypadkiem trafili. Chodzi mi o rzeczy tych najeźdźców zza mórz, co to ich nazwy nie spamiętałem. Gdzieś tu pozostało coś po nich. Tak jak na przykład ten miecz. Rhuidzi to znaleźli a znaleźć nie mieli. Widać trolloki dbały o to żeby to w niczyje łapska nie wpadły, bo widać to rzeczy przeklęte, nie dla ludzi przeznaczone. Tak myślę, bom widział, że miecza w łapie utrzymać nie mogliście. Trolloki się tego boją. Właśnie dlatego obkładają ten miecz kamieniami runicznymi nawet palcem nie tykając. Ten miecz pomieszał w głowie krasnoludom i dlatego teraz martwe leżą. Trolloki obłożyły go kamieniami. Przyszła tu gildia i kościotrupy wygrzebała a miecz zabrała. To obłożyli obóz kamieniami. Teraz my mamy miecz..... Zastanawia mniej jednak gdzie górnicy? Czyżby poszli tam skąd krasnoludy miecz wyciągnęły? Czy może trolloki się nimi zajęły. Obyśmy noc przetrwali to sami sprawdzimy, albo i pojedziem pozostawiając ciekawość, jako pierwszy stopień do żmijowego leża, niezaspokojoną. A wy co zamyślacie?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
30 Katesh 608 OR, górniczy obóz pod Turnią
Noc przyszła szybko, przynosząc ze sobą dotkliwe w tak wysokich partiach Wyrmwallu zimno. Siedzący wokół dużego ogniska mężczyźni grzali się z wyraźną przyjemnością, jedząc chleb, kiełbasę i marchew wyciągnięte z podróżnych sakw. Zaczerpnięta z potoku woda okazała się przeraźliwie lodowata, ale jednocześnie krystalicznie czysta, zdecydowanie różniąca się jakością od wody dostępnej na co dzień w zanieczyszczonym przemysłowymi i alchemicznymi wyziewami Clockers Cove.
- Jak skończymy jeść, podzielimy warty - oznajmił Rogan Vain ocierając rękawem usta - Przeczucie mi podpowiada, że będziemy mieli nocną wizytę. Może lepiej nawet by było, byśmy się wcale nie kładli, jeno wspólnie czuwali.
- Ja tam oka nie zmrużę - obiecał ze śmiertelnie poważną miną Prescott - Wyśpię się żywy w Langmere.
Noc przyszła szybko, przynosząc ze sobą dotkliwe w tak wysokich partiach Wyrmwallu zimno. Siedzący wokół dużego ogniska mężczyźni grzali się z wyraźną przyjemnością, jedząc chleb, kiełbasę i marchew wyciągnięte z podróżnych sakw. Zaczerpnięta z potoku woda okazała się przeraźliwie lodowata, ale jednocześnie krystalicznie czysta, zdecydowanie różniąca się jakością od wody dostępnej na co dzień w zanieczyszczonym przemysłowymi i alchemicznymi wyziewami Clockers Cove.
- Jak skończymy jeść, podzielimy warty - oznajmił Rogan Vain ocierając rękawem usta - Przeczucie mi podpowiada, że będziemy mieli nocną wizytę. Może lepiej nawet by było, byśmy się wcale nie kładli, jeno wspólnie czuwali.
- Ja tam oka nie zmrużę - obiecał ze śmiertelnie poważną miną Prescott - Wyśpię się żywy w Langmere.
Ktoś jeszcze chciałby pogadać o wydarzeniach ostatnich dni/godzin?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- To, że rhulity śmiercią głodową w tym dole nie pomarły to wiadomo. Wszystkie w pancerzach, jakby na wojne szły, a nie górniczą odkrywkę robić. Jakby kto siłę w ręku miał niezgorszą, to ani chybi rzekłbym ktoś ich tym mieczyskiem orgockim tak porąbał okrutnie. Może i ten co ich ubił zginął także. Ten co łeb kulą miał rozwalony... Górnicy znaleźli rhulitów i miecz w dole., przynieśli znalezisko do obozu. Tylko gdzie poleźli głupcy? Ech, więcej pytań niźli odpowiedzi. I co do tego wszystkiego trolakom? Strażnikami jakowymiś się mienią? Idę spać panowie, bo ino się strudzim tym myśleniem. Zróbmy co do nas należy i wracajmy do Clockers Cove.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
30 Katesh 608 OR, górniczy obóz pod Turnią
Rozmowa przy ognisku jakoś się nie kleiła, najpewniej przez wzgląd na ogromny niepokój, który trawił wszystkich mężczyzn, a którego żaden z nich nie chciał okazywać. Wymieniwszy między sobą strzępki opinii Grzmociciele zjedli lekki posiłek, nie czując nawet przesadnego głodu. Jeden po drugim położyli się na grubych derkach wyciągniętych z namiotów, moszcząc sobie posłania jak najbliżej płomieni, ponieważ noc przyniosła ze sobą wyjątkowy jak na tę porę roku chłód.
Ponieważ Stryker zasnął niemal od razu, a Vain zastrzegł dla siebie ostatnią zmianę stróżowania, pierwsza przypadła w udziale Reynardowi. Bannister odczekał, aż reszta towarzyszy pokładzie się do snu i przestanie się wiercić na kocach, potem jął okrążać czujnym krokiem okolice zagrody i zestawionych ze sobą dyszlami zaprzęgów.
Pierwsza godzina upłynęła nad wyraz spokojnie, chociaż z ciemności nocy dobiegały okazjonalnie dziwne odgłosy pohukiwania, wycia i pomruków, dość odległych, ale wystarczających do napędzenia pochodzącemu z miasta mężczyźnie lekkiego strachu.
Dorzucone do ogniska drwa strzeliły w powietrze snopami czerwonych iskier. Reynard otrzepał swe nieco ubrudzone ręce, po czym wyprostował się zamierzając rzucić okiem na konie. Jedno ze zwierząt zachrapało w tej samej chwili, prychnęło w sposób mogący wieścić zaniepokojenie.
Podłużny kształt wychynął z ciemności w ułamku chwili, wydając z siebie cichy świst. Wiedziony instynktem, Bannister odchylił się w bok czując na twarzy podmuch powietrza, kiedy mierząca ponad dwa metry drewniana dzida otarła się o jego głowę.
Dębowy pocisk uderzył z głuchym stukotem w burtę jednego z zaprzęgów, wbił się w niego na zastraszającą głębokość.
Rozmowa przy ognisku jakoś się nie kleiła, najpewniej przez wzgląd na ogromny niepokój, który trawił wszystkich mężczyzn, a którego żaden z nich nie chciał okazywać. Wymieniwszy między sobą strzępki opinii Grzmociciele zjedli lekki posiłek, nie czując nawet przesadnego głodu. Jeden po drugim położyli się na grubych derkach wyciągniętych z namiotów, moszcząc sobie posłania jak najbliżej płomieni, ponieważ noc przyniosła ze sobą wyjątkowy jak na tę porę roku chłód.
Ponieważ Stryker zasnął niemal od razu, a Vain zastrzegł dla siebie ostatnią zmianę stróżowania, pierwsza przypadła w udziale Reynardowi. Bannister odczekał, aż reszta towarzyszy pokładzie się do snu i przestanie się wiercić na kocach, potem jął okrążać czujnym krokiem okolice zagrody i zestawionych ze sobą dyszlami zaprzęgów.
Pierwsza godzina upłynęła nad wyraz spokojnie, chociaż z ciemności nocy dobiegały okazjonalnie dziwne odgłosy pohukiwania, wycia i pomruków, dość odległych, ale wystarczających do napędzenia pochodzącemu z miasta mężczyźnie lekkiego strachu.
Dorzucone do ogniska drwa strzeliły w powietrze snopami czerwonych iskier. Reynard otrzepał swe nieco ubrudzone ręce, po czym wyprostował się zamierzając rzucić okiem na konie. Jedno ze zwierząt zachrapało w tej samej chwili, prychnęło w sposób mogący wieścić zaniepokojenie.
Podłużny kształt wychynął z ciemności w ułamku chwili, wydając z siebie cichy świst. Wiedziony instynktem, Bannister odchylił się w bok czując na twarzy podmuch powietrza, kiedy mierząca ponad dwa metry drewniana dzida otarła się o jego głowę.
Dębowy pocisk uderzył z głuchym stukotem w burtę jednego z zaprzęgów, wbił się w niego na zastraszającą głębokość.
Wykonałem testy przeciwstawne: PER + Wykrycie Reynarda przeciwko AGL i Skradanie miotacza. Szczęście uśmiechnęło się do Bannistera, tylko co dalej?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
No i się doczekaiśmy trolkinów...
Stryker, gdy tylko się przebudzi sięgnie po rapier i lewak. Ewentualnie, jeśli nie będzie nikogo w pobliżu w zasięgu broni białej, to po rewolwer.
W walce zdecydowanie tryb ofensywny. Spróbuję wykorzystać zasadzkę, lub zaszarżować (najlepiej zaszarżować z zasadzki;)) Nie omieszkam ripostować i parować jeśli będzie taka okazja/konieczność
Stryker, gdy tylko się przebudzi sięgnie po rapier i lewak. Ewentualnie, jeśli nie będzie nikogo w pobliżu w zasięgu broni białej, to po rewolwer.
W walce zdecydowanie tryb ofensywny. Spróbuję wykorzystać zasadzkę, lub zaszarżować (najlepiej zaszarżować z zasadzki;)) Nie omieszkam ripostować i parować jeśli będzie taka okazja/konieczność