PBF - Orzeł i tur
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Rozum olbrzyma podpowiadał aby iść ku willi, ale ręce świerzbiły do bitki. Zadecydować miał jednak ślepy traf... Onomatopejusz zmarszczył na chwilę czoło usiłując ustalić marszrutę do willi Corbulo...
Wątek techniczny
Jeśli jednooki oceni, że zdołają ujść do willi to spadamy. Jeśli jednak domostwo jest zbyt daleko, to zoorganizuje szybką zasadzkę w gdzieś w ciemnym zaułku.
Wątek techniczny
Jeśli jednooki oceni, że zdołają ujść do willi to spadamy. Jeśli jednak domostwo jest zbyt daleko, to zoorganizuje szybką zasadzkę w gdzieś w ciemnym zaułku.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Colonia Ulpia Traiana, 124 AD
Oglądający się dyskretnie za siebie Libijczyk uznał, że przyśpieszenie kroku niczego nie da, bo grupka nieznanych mu prześladowców w przeciwieństwie do Germanów nie chwiała się na nogach i nie śpiewała chrapliwymi głosami; wręcz przeciwnie, wszyscy stawiali kroki ludzi całkowicie trzeźwych i bardzo zdeterminowanych.
- Nie ujdziemy im - zasyczał czarnoskóry olbrzym czując pierwsze ukłucie niepokoju - Idą za szybko, a wy się wleczecie. Mus ich opaść w jakim zaułku, bo bez zasadzki nie damy im rady.
Cheruskowie byli coraz bliżej, rozsypali się na całej długości ulicy nie odrywając wzroku od pleców uchodzących przed nimi sług Corbula. Libijczyk mimo głębokiego półmroku naliczył bez trudu sześciu mężczyzn, brodatych i noszących skórznie, uzbrojonych w ciągle jeszcze przypasane do boków topory.
Oglądający się dyskretnie za siebie Libijczyk uznał, że przyśpieszenie kroku niczego nie da, bo grupka nieznanych mu prześladowców w przeciwieństwie do Germanów nie chwiała się na nogach i nie śpiewała chrapliwymi głosami; wręcz przeciwnie, wszyscy stawiali kroki ludzi całkowicie trzeźwych i bardzo zdeterminowanych.
- Nie ujdziemy im - zasyczał czarnoskóry olbrzym czując pierwsze ukłucie niepokoju - Idą za szybko, a wy się wleczecie. Mus ich opaść w jakim zaułku, bo bez zasadzki nie damy im rady.
Cheruskowie byli coraz bliżej, rozsypali się na całej długości ulicy nie odrywając wzroku od pleców uchodzących przed nimi sług Corbula. Libijczyk mimo głębokiego półmroku naliczył bez trudu sześciu mężczyzn, brodatych i noszących skórznie, uzbrojonych w ciągle jeszcze przypasane do boków topory.
Powinienem wiedzieć coś więcej o planowanej przez Was zasadzce?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Colonia Ulpia Traiana, 124 AD
Poinstruowani przez Onomatopejusza, Germanie skręcili w pierwszy napotkany zaułek, pod wpływem poczucia zagrożenia odzyskując nieco trzeźwości umysłu. Zniknąwszy na ułamek chwili z pola widzenia swych prześladowców, wojownicy uformowali szereg stając w poprzek ciemnej uliczki z dobytym naprędce orężem. Wszyscy milczeli złowróżbnie, powierzając swe dusze opiece srogich germańskich bogów i gotowiąc się na być może nieunikniony rozlew krwi.
Ustawiczne zatargi pomiędzy germańskimi plemionami były codziennością, podobnie jak zwady rodowe, zdrady i intrygi. Cheruskowie wielokroć wojowali z Batawami, Longobardami i innymi ludami zamieszkującymi przepastne dzikie puszcze północnej części kontynentu, więc należało się liczyć z tym, że nawet w rzymskich miastach strzeżonych na co dzień przez surowo egzekwujących prawo legionistów dochodziło do swarów i zwad pomiędzy łatwo ulegającymi emocjom barbarzyńcami.
Cheruskowie wbiegli truchtem w zaułek, wciąż nie dobywając swej broni. Widok połyskujących słabo w blasku łuczyw i kaganków ostrzy osadził ich w jednej chwili w miejscu, wyrywając z kilku gardeł chrapliwe pomruki zaskoczenia.
- Alaryk, powściągnij się nieco! - zakrzyknął człowiek sprawiający wrażenie przywódcy - Pół nocy was szukaliśmy! Czas na nas, tur się budzi!
Zupełnie niezrozumiałe dla przybocznych Corbula słowa skierowane były pod adresem zaskoczonego Samona, stojącego w miejscu wyjątkowo mrocznym, a przez to zwiększającym ryzyko tego, że mężczyzna biorący go za jakiegoś Alaryka najzupełniej w świecie Samona z kimś pomylił!
Poinstruowani przez Onomatopejusza, Germanie skręcili w pierwszy napotkany zaułek, pod wpływem poczucia zagrożenia odzyskując nieco trzeźwości umysłu. Zniknąwszy na ułamek chwili z pola widzenia swych prześladowców, wojownicy uformowali szereg stając w poprzek ciemnej uliczki z dobytym naprędce orężem. Wszyscy milczeli złowróżbnie, powierzając swe dusze opiece srogich germańskich bogów i gotowiąc się na być może nieunikniony rozlew krwi.
Ustawiczne zatargi pomiędzy germańskimi plemionami były codziennością, podobnie jak zwady rodowe, zdrady i intrygi. Cheruskowie wielokroć wojowali z Batawami, Longobardami i innymi ludami zamieszkującymi przepastne dzikie puszcze północnej części kontynentu, więc należało się liczyć z tym, że nawet w rzymskich miastach strzeżonych na co dzień przez surowo egzekwujących prawo legionistów dochodziło do swarów i zwad pomiędzy łatwo ulegającymi emocjom barbarzyńcami.
Cheruskowie wbiegli truchtem w zaułek, wciąż nie dobywając swej broni. Widok połyskujących słabo w blasku łuczyw i kaganków ostrzy osadził ich w jednej chwili w miejscu, wyrywając z kilku gardeł chrapliwe pomruki zaskoczenia.
- Alaryk, powściągnij się nieco! - zakrzyknął człowiek sprawiający wrażenie przywódcy - Pół nocy was szukaliśmy! Czas na nas, tur się budzi!
Zupełnie niezrozumiałe dla przybocznych Corbula słowa skierowane były pod adresem zaskoczonego Samona, stojącego w miejscu wyjątkowo mrocznym, a przez to zwiększającym ryzyko tego, że mężczyzna biorący go za jakiegoś Alaryka najzupełniej w świecie Samona z kimś pomylił!
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Dziękujcie bogom, żeśmy powściągliwi, bośmy za wrogów was wzięli i mało co na mieczach nie rozsiekli. - Samon zrozumiał, że przywódca zwraca się do niego jak do znajomego sobie człowieka, jednak chwilowo postanowił nie wyprowadzać go z błędu. - Gadaj prędko o co chodzi, prawdziwy wróg gotów nas cichcem podejść i na gadulstwie z ręką w gaciach przyłapać.
Witam ponownie szanownych forumowiczów. Cóż, wygląda na to, że wracam do gry.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Nie mogliście wcześniej, ku nam podejść i powiedzieć co macie powiedzieć?, myślelim, że zwady szukacie...
Witaj Namakemono, kim Ty grałeś, lub grasz bo zapomniałem.
Edit: Dzięki Keth, chyba robiłem tego nożownika mechanicznie tak?
Sprawdzę zaraz. Zrobiłem, ale Namakemono zrezygnował, i nie ma jej w postach na początku.
Edit: Dzięki Keth, chyba robiłem tego nożownika mechanicznie tak?
Sprawdzę zaraz. Zrobiłem, ale Namakemono zrezygnował, i nie ma jej w postach na początku.
Ostatnio zmieniony 08 października 2014, 13:59 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Colonia Ulpia Traiana, 124 AD
- Gerwin, to nie jest Alaryk! - inny z Cherusków przyglądał się Samonowi od początku w bardzo podejrzliwy sposób, kiedy zaś dosłyszał głos frankijskiego nożownika, wzdrygnął się zauważalnie - To nie oni!
Przywódca grupy sarknął ze złością pojmując w mig swą pomyłkę, oparł dłoń o stylisko wsadzonego za pas topora. Reszta Cherusków natychmiast sięgnęła po własną broń, topory bądź przewieszone wcześniej przez plecy myśliwskie włócznie.
- Zapomnijcie, żeście nas widzieli! - rzucił ostrym tonem mężczyzna - To pomyłka, nie was szukaliśmy!
Szachując przybocznych Luciusa Corbulo ostrzami, Cheruskowie zaczęli się pośpiesznie wycofywać ku sąsiedniej ulicy. Brama pobliskiego domostwa otworzyła się w tej samej chwili, ukazując oczom barbarzyńców grupkę służących wytaczających na bruk załadowany po brzegi dwukołowy wózek.
- Co tu się wyprawia?! - zakrzyknął jakiś rosły człowiek w zwyczajnym ubiorze, ale ściskający w dłoni bat - Czego szukacie pod domem mego pana?!
- Gerwin, to nie jest Alaryk! - inny z Cherusków przyglądał się Samonowi od początku w bardzo podejrzliwy sposób, kiedy zaś dosłyszał głos frankijskiego nożownika, wzdrygnął się zauważalnie - To nie oni!
Przywódca grupy sarknął ze złością pojmując w mig swą pomyłkę, oparł dłoń o stylisko wsadzonego za pas topora. Reszta Cherusków natychmiast sięgnęła po własną broń, topory bądź przewieszone wcześniej przez plecy myśliwskie włócznie.
- Zapomnijcie, żeście nas widzieli! - rzucił ostrym tonem mężczyzna - To pomyłka, nie was szukaliśmy!
Szachując przybocznych Luciusa Corbulo ostrzami, Cheruskowie zaczęli się pośpiesznie wycofywać ku sąsiedniej ulicy. Brama pobliskiego domostwa otworzyła się w tej samej chwili, ukazując oczom barbarzyńców grupkę służących wytaczających na bruk załadowany po brzegi dwukołowy wózek.
- Co tu się wyprawia?! - zakrzyknął jakiś rosły człowiek w zwyczajnym ubiorze, ale ściskający w dłoni bat - Czego szukacie pod domem mego pana?!
Cheruskowie w pełnym odwrocie!
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Bywajcie w zdrowiu mówię do Cherusków, a ty przyjacielu spytaj Cherusków a nie nas kolego, my tędy tylko przechodzimy.
Zajmijcie się swoim wozem, a nie zaczepianiem przechodniów, ulica nie jest prywatna, a wspólna.
Zajmijcie się swoim wozem, a nie zaczepianiem przechodniów, ulica nie jest prywatna, a wspólna.
Po czym odchodzimy, po drodze zastanawiam się co znaczyły słowa Cherusków, i co oznacza, że tur się budzi... Jakieś powstanie ?, hm...
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Sądziłem, ze to najęte zbiry, o co im chodziło, z tym budzeniem się tura, macie jakieś pomysły?
Po mojemu, poruchaliśmy, popiliśmy, to ruszajmy ku domostwu naszego pryncypała, coś gospodarz nam nierad teraz będzie, po tym jak Karl owego galla w walce ubił.
Po mojemu, poruchaliśmy, popiliśmy, to ruszajmy ku domostwu naszego pryncypała, coś gospodarz nam nierad teraz będzie, po tym jak Karl owego galla w walce ubił.
Namakemono, za wiele to się nie działo. Nadrobisz bardzo szybko.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- "Tur się budzi" rzekł ów człek. Może o symbol jakiś mu chodziło, herb jakiś, nic wam to nie mówi? Może to jakiś ród albo plemię, może sekta lub religia? Odtąd nie zawadzi zwracać uwagę na wszelkie podobizny tura jakie zobaczymy lub o jakich usłyszymy.
I całe szczęście, że niewiele się działo, tym łatwiej ogarnę temat. Wolę od początku wszystko przeczytać, żeby jakiejś głupoty nie palnąć.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dom edyla Corbulo, Colonia Ulpia Traiana, 124 AD
Powrót do domostwa edyla Corbulo okazał się milczący i niespokojny, ponieważ dziwne spotkanie z Cheruskami miało w sobie jakąś enigmatyczną symbolikę, jakąś zapowiedź nieokreślonego jeszcze zagrożenia.
Dagobert podejrzewał, że nigdy nie odnalazłby drogi powrotnej do posiadłości Corbulo, gdyby nie pomoc Onomatopejusza, wybornie orientującego się w plątaninie krętych kamiennych uliczek.
Pogrążona w śnie rezydencja kryła się w ciemnościach ciepłej nocy, nieskazitelnie cicha. Pamiętni niezadowolenia edyla z wygranej Karla, pilnowani przez Libijczyka barbarzyńcy uchylili mniejszą furtę w głębi kamiennego ogrodzenia, przeznaczoną dla służby.
Pilnujący furty niewolnik siedział nieruchomo na drewnianym zydlu we wnęce przy wejściu, oparty plecami o mur. Jego opuszczona w dół głowa opierała się podbródkiem o pierś stanowiąc namacalny dowód głębokiego snu.
Powrót do domostwa edyla Corbulo okazał się milczący i niespokojny, ponieważ dziwne spotkanie z Cheruskami miało w sobie jakąś enigmatyczną symbolikę, jakąś zapowiedź nieokreślonego jeszcze zagrożenia.
Dagobert podejrzewał, że nigdy nie odnalazłby drogi powrotnej do posiadłości Corbulo, gdyby nie pomoc Onomatopejusza, wybornie orientującego się w plątaninie krętych kamiennych uliczek.
Pogrążona w śnie rezydencja kryła się w ciemnościach ciepłej nocy, nieskazitelnie cicha. Pamiętni niezadowolenia edyla z wygranej Karla, pilnowani przez Libijczyka barbarzyńcy uchylili mniejszą furtę w głębi kamiennego ogrodzenia, przeznaczoną dla służby.
Pilnujący furty niewolnik siedział nieruchomo na drewnianym zydlu we wnęce przy wejściu, oparty plecami o mur. Jego opuszczona w dół głowa opierała się podbródkiem o pierś stanowiąc namacalny dowód głębokiego snu.
Jeśli nie narobicie hałasu, nikt się nie zorientuje, że wróciliście...