- Szukali czegos konkretnego, czy tylko to byl napad propagandowy?
- cos mowili waznego? (Inna sprawa ile w tym bylo prawdy ile propagandy)
PBF - Ścigając samego siebie
- Chudy daj mu tego stimpaka - Jim sam szykuje manierkę żeby napoić gościa.
Co do pytań:
- Kim jesteś ocalony, jaką pełniłęś funkcje w tym mieście? (to pytanie otworzy lub zamknie dalszą liste pytań)
- Wybacz ale musimy spytać, czy wiesz coś o ukrytych miejscach ze sprzętem, dokumentami, kasą....
Co do pytań:
- Kim jesteś ocalony, jaką pełniłęś funkcje w tym mieście? (to pytanie otworzy lub zamknie dalszą liste pytań)
- Wybacz ale musimy spytać, czy wiesz coś o ukrytych miejscach ze sprzętem, dokumentami, kasą....
Ostatnio zmieniony 04 października 2014, 10:51 przez _stone_, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nipton, 22 października 2281
Zmierzch okrył pustynne miasteczko skwarną ciemnością, skrząc się mnóstwem dostrzegalnych wysoko w górze gwiazd. Ostatnie ognie pożarów dogasały rozświetlając mrok słabą poświatą przeplataną kłębami gryzącego dymu. Zgromadzeni w ratuszu wywiadowcy przenieśli wszystkie znalezione w Nipton łupy na pierwsze piętro, do jakiegoś ubogiego w mebel biura mogącego posłużyć za miejsce na nocleg. Popękane szyby w oknie oferowały dobre pole widzenia na wejście do ratusza oraz główną ulicę Nipton, a nadto legioniści nikogo tam nie zabili, więc pokój nie odstraszał zwłokami ani plamami krwi.
Półprzytomny z bólu mężczyzna znaleziony w sklepie został przeniesiony na parter urzędu, umieszczony wcześniej na prowizorycznych noszach zrobionych z wyjętych z futryny drzwi. Uniesiony mięśniami czterech mężczyzn, nieszczęśnik raz i dwa zakrzyknął pod wpływem przemożnego cierpienia, kiedy sanitariusze z przypadku zbyt potrząsnęli jego noszami.
- W rurach ciągle jest woda - oznajmiła Sue, która w międzyczasie spenetrowała resztę rozległego budynku - Trochę cuchnie, ale można się nią umyć. Co z tym gościem?
- Poczekaj chwilkę... - chudzielec wyciągnął ze swojego plecaka pękaty aplikator wyposażony w miernik, przyłożył go do ramienia pacjenta i wtłoczył zawartość strzykawki w żyłę półprzytomnego człowieka.
Przechowywana w stimpaku chemiczna substancja rozeszła się w krótkiej chwili w krwiobiegu mężczyzny, uspokajając jego płytki oddech i otwierając w zamian szeroko oczy.
- Kim wy właściwie jesteście? - wydyszał pacjent, wpatrując się z podejrzliwą nieufnością na otaczających go ludzi.
[/center]
Zmierzch okrył pustynne miasteczko skwarną ciemnością, skrząc się mnóstwem dostrzegalnych wysoko w górze gwiazd. Ostatnie ognie pożarów dogasały rozświetlając mrok słabą poświatą przeplataną kłębami gryzącego dymu. Zgromadzeni w ratuszu wywiadowcy przenieśli wszystkie znalezione w Nipton łupy na pierwsze piętro, do jakiegoś ubogiego w mebel biura mogącego posłużyć za miejsce na nocleg. Popękane szyby w oknie oferowały dobre pole widzenia na wejście do ratusza oraz główną ulicę Nipton, a nadto legioniści nikogo tam nie zabili, więc pokój nie odstraszał zwłokami ani plamami krwi.
Półprzytomny z bólu mężczyzna znaleziony w sklepie został przeniesiony na parter urzędu, umieszczony wcześniej na prowizorycznych noszach zrobionych z wyjętych z futryny drzwi. Uniesiony mięśniami czterech mężczyzn, nieszczęśnik raz i dwa zakrzyknął pod wpływem przemożnego cierpienia, kiedy sanitariusze z przypadku zbyt potrząsnęli jego noszami.
- W rurach ciągle jest woda - oznajmiła Sue, która w międzyczasie spenetrowała resztę rozległego budynku - Trochę cuchnie, ale można się nią umyć. Co z tym gościem?
- Poczekaj chwilkę... - chudzielec wyciągnął ze swojego plecaka pękaty aplikator wyposażony w miernik, przyłożył go do ramienia pacjenta i wtłoczył zawartość strzykawki w żyłę półprzytomnego człowieka.
Przechowywana w stimpaku chemiczna substancja rozeszła się w krótkiej chwili w krwiobiegu mężczyzny, uspokajając jego płytki oddech i otwierając w zamian szeroko oczy.
- Kim wy właściwie jesteście? - wydyszał pacjent, wpatrując się z podejrzliwą nieufnością na otaczających go ludzi.
Za chwilę rozpoczniemy konwersację na bazie Waszych wcześniejszych propozycji pytań. Ranny jest przytomny i w pełni świadomy. Na obrazku poniżej typowy stimpak.
[center]
[/center]-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Kurwa, to jak kolega uratowany, to ide się odpryskać, i może z jeszcze z jajek zrzucić co nieco. Sue może mi potrzymasz?
Dziewczyna zmierzyła Chudzielca pirounującym spojrzeniem, równocześnie sięgając po nóż, ale dostrzegła porozumiewawcze mrugnięcie okiem Simpsona:
- Utnę Ci tego fiutka i zeżresz go potem palancie...
- Chyba raczej przefiuta, takiej bestii jeszcze nie widzialaś. Tym kozikiem to go najwyżej draśniesz, poszukaj piły motorowej na mojego drągala! Zresztą najpierw musiałabyś mnie złapać!
Bart z niemal dziecinnym śmiechem na ustach uciekł z pokoju. Dziewczyna pomna znaku ruszyła zanim przeklinając. Gdy już znaleźli się dalej, poza zasięgiem słuchu rannego, Chudzielec zatrzymał się. Z jego twarzy znikł kompletnie uśmiech. Odezwał się cicho:
- Ten kolo siedział w pierdlu...
- Co ty pierdolosz?
- No mówie przecież, ma więzienny tatuaż z numerem. Trzeba powiedzieć innym i dyskretnie to rozegrać. A tak apropos, jak już jesteśmy sam na sam...
- Spierdalaj zboku! - Sue wyszła z pokoju.
Wątek techniczny
Tak rozegrałem to trochę na wyrost fabularnie, ale zakładam, że wszyscy dyskretnie zostali poinformowani o prawdopodobnej historii uratowanego, bez zdradzania mu jeszcze, że wiemy o co biega.
Dziewczyna zmierzyła Chudzielca pirounującym spojrzeniem, równocześnie sięgając po nóż, ale dostrzegła porozumiewawcze mrugnięcie okiem Simpsona:
- Utnę Ci tego fiutka i zeżresz go potem palancie...
- Chyba raczej przefiuta, takiej bestii jeszcze nie widzialaś. Tym kozikiem to go najwyżej draśniesz, poszukaj piły motorowej na mojego drągala! Zresztą najpierw musiałabyś mnie złapać!
Bart z niemal dziecinnym śmiechem na ustach uciekł z pokoju. Dziewczyna pomna znaku ruszyła zanim przeklinając. Gdy już znaleźli się dalej, poza zasięgiem słuchu rannego, Chudzielec zatrzymał się. Z jego twarzy znikł kompletnie uśmiech. Odezwał się cicho:
- Ten kolo siedział w pierdlu...
- Co ty pierdolosz?
- No mówie przecież, ma więzienny tatuaż z numerem. Trzeba powiedzieć innym i dyskretnie to rozegrać. A tak apropos, jak już jesteśmy sam na sam...
- Spierdalaj zboku! - Sue wyszła z pokoju.
Wątek techniczny
Tak rozegrałem to trochę na wyrost fabularnie, ale zakładam, że wszyscy dyskretnie zostali poinformowani o prawdopodobnej historii uratowanego, bez zdradzania mu jeszcze, że wiemy o co biega.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nipton, miejski ratusz
Odzyskawszy dzięki stimpakowi pełną świadomość, okaleczony przez legionistów mężczyzna zaczął wodzić po obcych mu ludziach pełnym niepokoju wzrokiem, masując jednocześnie ramię, w które wcześniej Bart wpompował mu lecznicze chemikalia.
- Tamtych już nie ma? - zapytał pośpiesznie, ewidentnie mając na myśli Legion - A kim wy jesteście?
- Legion się wyniósł, możesz odetchnąć - odparł chłodno Jim, z rozmysłem nie odpowiadając na drugie pytanie mężczyzny - Jak się nazywasz i jak udało ci się przeżyć?
- Boxcar, wołają na mnie Boxcar - przedstawił się leżący na noszach człowiek, bezwiednie ściągając podwinięty rękaw koszuli aż po nadgarstek nakłutej przez chudzielca ręki - Wygrałem drugi szczęśliwy los, ale nie taki jak ten skurwiel Swanick. Jego puścili bez draśnięcia, a mnie tylko darowali życie. Rozwalili mi kowalskim młotem kolana, nie mogę chodzić! Zrobili z
Odzyskawszy dzięki stimpakowi pełną świadomość, okaleczony przez legionistów mężczyzna zaczął wodzić po obcych mu ludziach pełnym niepokoju wzrokiem, masując jednocześnie ramię, w które wcześniej Bart wpompował mu lecznicze chemikalia.
- Tamtych już nie ma? - zapytał pośpiesznie, ewidentnie mając na myśli Legion - A kim wy jesteście?
- Legion się wyniósł, możesz odetchnąć - odparł chłodno Jim, z rozmysłem nie odpowiadając na drugie pytanie mężczyzny - Jak się nazywasz i jak udało ci się przeżyć?
- Boxcar, wołają na mnie Boxcar - przedstawił się leżący na noszach człowiek, bezwiednie ściągając podwinięty rękaw koszuli aż po nadgarstek nakłutej przez chudzielca ręki - Wygrałem drugi szczęśliwy los, ale nie taki jak ten skurwiel Swanick. Jego puścili bez draśnięcia, a mnie tylko darowali życie. Rozwalili mi kowalskim młotem kolana, nie mogę chodzić! Zrobili z