Wciąż obawiając się konfrontacji z ewidentnie rozzłoszczonym sierżantem, chudzielec ukrył się za jednym z namiotów przywołując do siebie gorączkowymi syknięciami wysiadających z wozów towarzyszy.
- Nie stójcie tu jak kołki, bo się tępy żołdak rzuca o nic i jeszcze mu będę musiał przypierdolić, żeby się zamknął - rzucił półgłosem Simpson, rozglądając się jednocześnie na wszystkie strony w poszukiwaniu dyżurnego kuchcika.
- Czuję żarcie, a wy? - zapytał poprawiając wrzynające mu się w ciało paski strzelby i myśliwskiego karabinka - Tam jest! Ma się kurwa oko do dobrego żarcia. Chodźcie, umieram z głodu.
[/center]