PBF - Bournemouth after Midnight

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 04 grudnia 2014, 13:04

- Pora cię stąd zabrać maleństwo... - kilka szybkich ruchów scyzoryka poluzowało śrubki w obudowie pudełka zawierającego twardy dysk z nagraniem, które mogło zawierać rozwiązanie zagadki zniknięcia Pana Vallo.
Spoiler!
Wcześniej odłączam zasilanie z akumulatorów bo te cholerstwa potrafią zawyć kiedy się w nich gmera. Niektóre kamerki rejestr mają nie na twardym ale w sobie, mam nadzieję że ta o która nam chodzi taka nie jest, no bo po co byłoby to pudło na zapleczu. Potem szybko wychodzę jeśli nic nie zawyje zostawiam wszystko tak jak było, czyli pozamykane. Odciski palców przecieram chociaż jak się już nie żyje to i skóra się nie poci. Przy odrobinie szczęści kierownik sklepu pomyśli że jakiś pracownik mu podjebał taśmy bo nakradł.
Na marginesie. Jeśli tu Polak pracuje to już ma przesrane. :)
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 04 grudnia 2014, 16:04

Xavier na początku nie zauważył, że Achille go złapał za ubranie. Ventrue wyglądał jakby zobaczył coś w tej czarnej i deszczowej nocy. Po chwili jednak spojrzał na towarzysza mówiąc:

- Przepraszam - powiedział cicho. Dziękuję za... pomocną dłoń.

Price poprawił parasol słuchając, co mówił Achille. Jego słowa pozwoliły na odgonienie negatywnych myśli, wbijających się w umysł Xaviera. Nie myśl teraz o niej. Przed snem, będzie dużo czasu. Skup się tym, co należy zrobić. - powiedział w myślach do siebie, jakby próbował się sam Dominować.

- Ludzie są potworami, a po przemianie stają się bestiami. Ten wewnętrzny wróg podsyca chore ambicje ludzi, którymi byli wcześniej. - wtrącił się. Ventrue słuchał i powoli układał wszystko w głowie. Nigdy nie przypuszczał, że tak bardzo uderzy go wspomnienie o Vivien. Idąc dalej dodał:

- Może i każdy szuka poddania się czemuś silniejszemu, ale to dlatego że tak łatwiej. W szczególności kobiety tak mają. Tego rodzaju pożądanie jest wynikiem potrzeby ochrony, której sami nie jesteśmy sobie w stanie zapewnić. Przerażenie i fakt, że musimy radzić sobie sami niektórych przybija do ziemi i nigdy już się z niej nie podnoszą. Gdy sam czujesz się bezpiecznie, możesz dać poczucie bezpieczeństwa tym, którzy go nie mają. Spearmint Rhino jest takim miejscem.

- Mam nadzieję, że reszta będzie coś mieć. - odpowiedział na pytanie.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 grudnia 2014, 13:12

Bournemouth; Spearmint Rhino; 17.11.14 po północy

Na Westcliffie, nie było już nic do zrobienia. Drzwi sklepu zostały zamknięte. Z Marriottu powrócili Achile i Xavier, nie przynosząc w zasadzie nic poza czasem, kiedy dzielnica została pozbawiona prądu. Przemoczone wampiry spojrzały się po sobie i bez słowa wróciły do aut.

Dwie pary ksenonowych reflektorów rozjaśniły na chwilę mrok St. Michael's Rd. Dwa silniki zagrały niskiem basem. Dwa czarne auta odjechał i pogrążyły na powrót w ciszy i spokoju wymarłą ulicę.

***

Thomas siadł do komputera księgowej, ale bezradnie rozłożył ręce. Nie bardzo wiedział jak podpiąc dysk wyjęty ze sklepowego komputera. Spojrzał po innych. Marcus czujący na sobie podświadomie wzrok Steinbacha, pokiwał pierwszy przecząco głową:

- Mnie nie pytajcie o takie diabelstwa. Nie znam się... Po co te całe... komputery? Narzędzia kontroli... Jestem ślepy...

Dla Cwetana plątanina kabli i modułów wybebeszonych z klubowego komputera przypominała chaotyczną mozaikę. Zaśmiał się tylko, bo niby jak miałby potrafić podpiąć i uruchomić technologię, o której nie miał bladego pojęcia. Zresztą przed oczyma wyobraźni wciąż miał widok kobiety w czerwieni. Realny, a wciąż wydający się iluzją obraz napastujący myśli energią jaką pamiętał z czasów, gdy jeszcze serce biło mocno w piersi Bułgara. Gdy pierwszy raz jako dwunastolatek zapałał gorącym uczuciem do starszej dziewczyny z cygańskiego taboru, a potem przez lata życia do wielu innych kobiet. Ale to znikło bezpowrotnie kiedy umarł i narodził się na nowo. Bezpowrotnie... Nie... Z pewnością nie.

- Mogę spróbować... - niepewnie stwierdził po krótkiej chwili Price. Jego myśli krążyły jednak też bardzo daleko. Gdyby Cwetan i Xavier mogli widzieć swoje myśli, nawet nie potrafiliby teraz pojąć jak podobne uczucie tęsknoty za czymś niedoścignionym odczuwali właśnie.

Moreau z uśmiechem podnoszącym jeden z kącików ust, podszedł do komputera i bez słowa wziął dysk. Sprawdziwszy jego ustawienia, zaczął sprawnie podłączać skradziony przedmiot. Wszystko było gotowe żeby włączyć sprzęt, gdy poczuł wściekle wibrującą w kieszeni komórkę.

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 05 grudnia 2014, 15:00

- Nie teraz Kochanie, jestem w pracy - mruknął Achille ignorujac komorke po czym przywołał zawartość twardego dysku i uporzadkował dane według daty.

- Thomas, czy bedziesz w stanie z powrotem umieścić dysk tam, skad go wzielismy tak, aby nikt tego nie zauwazył? - Spytał, po czym najechał kursorem na poszukiwane pliki. - Z reszta jest jeszcze coś, co chcialbym sprawdzić na miejscu...
Ostatnio zmieniony 05 grudnia 2014, 15:07 przez Oggy, łącznie zmieniany 1 raz.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 grudnia 2014, 16:46

Bournemouth; Spearmint Rhino; 17.11.14 po północy

- Lepiej sprawdź co tam na tej kamerze widać... - Thomas już wpatrywał się w ekran monitora, zresztą podobnie jak większość koterii, nie licząc Koronieva dla którego zapis cctv był równie wartościowy jak wydanie zbiorcze wszystkich sezonów "Pamiętników Wampirów".

Moreau zaczął przewijać obraz na kilkudziesięciokrotnie szybciej-, aby dojść do moemntu, gdy w kadrze znajdzie się Mullsane Vallo. Obrazy migały szalone, auta, ludzie, koty, psy a nawet lisy przewijały się przed szklanym okiem kamery wycelowanej w głąb St. Michael's Rd.

- Tu! Czekaj! - niemal wykrzyknął Cwetan, gdy z końca Purbeck Rd wyłonił się niewyraźny kształt Bentleya Mullsane. Achile zwolnił projekcje do jej normalnego tempa. Auto powoli jechało w stronę sklepu. Za mim pojawił się wyjeżdżający z Hahnemann Rd biały van. Oba auta były jeszcze zbyt daleko by kamera mogła zarejestrować dane rejestracyjne, ale widać było charakterystyczny odblask pokrytych specjalną farbą tablic. Ford Transit uderzył w tył Bentleya. Kierowca zjechał na bok i niedbale zaparkował wóż. Kierowca vana włączył awaryjne i wysiadł z auta.

- Wygląda na zawstydzonego i zakłopotanego. - wyczytał z postawy kierowcy Brujah. Nic więcej nie powoedział, bowiem z Bentleya wysiadł Vallo i podszedł do kierowcy vana. Uścisnął dłoń kierowcy. Mężczyzna zaczął przepraszająco gestykulować do wampira. Podszedł do bocznych drzwi Transita i wyciągnął coś w jakby notes lub tablet. Vallo spokojnie przesunął się bliżej kierowcy. Potem stało się coś czego nikt się nie spodziewał. Kierowca vana szybkim ruchem wbił długi przedmiot w serce Ventrue i nim wampir zaczął upadać wepchnął go do wnętrza auta. Potem wskoczył za kierownicę i szybko odjechał. Dojeżdżając do Westcliff Rd kamera wychwyciła coś więcej niż tylko zamglone kontury. Biały Transit stracił tablicę rejestracyjną, a zza kierownicy widać było twarz przystojnego, acz niemłodego mężczyzny. Potem van zniknął z objęć kamery

Steinbach podrapał się po głowie:

- Te tablice muszą tam być...
Spoiler!
Twarz kierowcy... Nie wiesz dlaczego ale jest Ci skądś znana. Nie wiesz kiedy, nie wiesz gdzie, ale kiedyś widziałeś kogoś takiego...
Ostatnio zmieniony 05 grudnia 2014, 19:49 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 grudnia 2014, 18:04

Jeszcze kilka informacji dla porządku:

Vallo został uprowadzony zaraz po 21.00.
Około 22.30 do Bentley pakują się studenci.
23.00 pada światło na Westcliff.
O tej też godzinie mieliście się spotkać z Vallo w SR.
Policja zawija dzieciaki z aut około północy.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 05 grudnia 2014, 21:49

Imponująca siła, jednym ruchem wyłączył gry jednego ze starszych w tym mieście. W dodatku z klanu ventrue, który przecież znany jest ze swojej imponującej wytrzymałości. Ile lat mógł już żyć w ciemności Vallo? Dziesiątki, setkę, a może więcej?

Thomas wstał z fotela i ruszył w kierunku wyjścia dopiero tam się zatrzymał i omiótł wzrokiem pozostałych. Jego wzrok zawisł na toreadorze.

-Jedziemy panie Achille? A może ktoś jeszcze dołączy i zechce poznać gentelmena, ktory pożyczył nam tak szanocownego członka Rodziny.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 05 grudnia 2014, 23:29

Xavier sięgnął po wyciszony telefon, na którym było nieodebrane połączenie, które niechybnie zwiastowało jakieś nowe wieści i wyszedł z pomieszczenia mówiąc:

- Poczekajcie, lokalna policja do mnie dzwoni. Zaraz wrócę. - po czym Ventrue wyszedł zamykając za sobą drzwi.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 06 grudnia 2014, 13:34

Po kilku minutach Xavier wrócił do pokoju zamykając za sobą drzwi.

- Policja jest na miejscu. Zabiorą Bentleya na parking policyjny, ale zanim to zrobią będą tam czekać. Przynajmniej jedna osoba musi pojechać tam z dyskiem. Załatwiłem sprawę tak, że macie dać dysk policjantowi w radiowozie i się tym już nie będziemy przejmować. Oni już wiedzą co napisać w raporcie, by nie było kłopotów. Niebawem powinni znaleźć rejestrację oraz prześledzić trasę jazdy tego wana, poprzez lokalny monitoring policyjny. Jak się czegoś dowiem, bezzwłocznie zostaniecie poinformowani. Mam nadzieje, że namierzymy naszego szkodnika. Aha, prąd siadł bo zalało jeden z głównych transformatorów. Wymieńmy się teraz numerami telefonów.

Spojrzał na Achille siedzącego przy komputerze i powiedział:

- Zrób wydruk twarzy z kopią dla każdego, oprócz Marcusa. Malkavianin jej nie potrzebuje.

Ventrue zwrócił się do Thomasa:

- Chyba każdy z nas chce go bliżej poznać. - Ventrue uśmiechnął się szyderczo. Ten szkodnik jest prawdopodobnie kimś niezwykłym. Vallo nie jest aż tak bardzo głupi, aby wyjść z samochodu, i dać się tak po prostu zaskoczyć. Coś tutaj jest nie tak. To po prostu nie pasuje do Ventra, który jest stary. Do tego w obliczu niebezpieczeństwa o którym mi wczoraj wspominał, nigdy by nie ryzykował w taki sposób. Co go obchodziła zniszczona karoseria? Przecież on ma miliony funtów. Tremerze powiedziałeś to w taki sposób, iż odniosłem wrażenie jakbyś wiedział gdzie go znaleźć. Czy o czymś nie wiem? - zapytał patrząc prosto w oczy Tremera.
Ostatnio zmieniony 06 grudnia 2014, 14:57 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 06 grudnia 2014, 16:30

Thomas wytrzymał wzrok Xawiera i spokojnie rzekł.
- O wielu rzeczach zapewne ale tym razem chybiłeś. Niestety nie mam pojęcia gdzie jest Vallo. A powiedziałem to wszystko ponieważ nie trzeba być geniuszem żeby się domyślić że Vallo go musiał znać. Może to ktoś z rodziny albo sługa. Skoro jeden Ventrue go znał może latwo będzie ustalić drugiemu kim jest osoba wszak obracacie się w tych samych kręgach. Nie podejrzewan jednak żeby to był twój sługa. Och nie..
Spoiler!
Dobrze dosyć tego drażnienia się z Xawierem bo się zaraz wkurzy jeśli już się nie zdenerwował. Myślę że tego pana znam bo jest jednym z ghuli, jak znam życie to pewnie w dodatku Tremera i to tego od teatru. Ale to luźny strzał. Zamierzam dostać kopię zdjęciai przekazać mojenu ghulowi by porozwozil do każdego z Tremere. Z informacja że ten osobnik wybił kołek w Vallo i go uprowadzil. Czy ktoś go zna. Cenne info za darmo. Proszę o pomoc by to gdzieś wplesc dyskretnie w fabułę. Wycieram też dysk z moich odcisków
Ostatnio zmieniony 06 grudnia 2014, 16:52 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 06 grudnia 2014, 18:30

Mam dla Was taka mala rzecz do przemyslenia na najbliższą przyszłość.

Vallo wybral was do jakiegoś zadania (w sumie nie wiecie jakiego, choć wspomniał o niebezpieczeństwoe nad domeną i Mary Shelley) bo jestescie spoza ukladu. Nie wybrał Was przypadkiem. Domyślacie się, że to gracz z bardzo wysokiej ligi, który taką kwestię nie pozostawiłby ślepemu trafowi (choć w przypadku Marcusa, ślepy traf to niezbyt fortunne sformułowanie). Jak bardzo chcecie się demaskować przed reszta rodziny? Wychylając sie zbytnio, nawet w pozornie nieistotnych kwestiach, możecie wiele zyskać jako stronnicy Vallo, ale mozecie sobie i Vallo wytracic atut i dac znac jego wrogom, ze opowiadacie sie za konkretna strona w spolecznosci.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 06 grudnia 2014, 20:29

Panie Steinbach, prosiłem podczas naszej pierwszej rozmowy, aby przestać traktować mnie w obraźliwy sposób, bo nie w tym celu się tutaj zebraliśmy. Czy ja Pana w jakiś sposób uraziłem? - Xavier zadał pytanie patrząc w oczy Tremera.

- Czymże zasłużyłem sobie na tyle pogardy z Pana strony? Oferowałem pomoc, którą Pan odrzucił i szanuję to, więc więcej nie nalegałem. Przepraszam, ale jako gospodarz czuję się traktowany przez Pana jakbym nazywał się Ventrue, a nie Xavier Price. Panie Steinbach, ocenia się ludzi, a nie krew która w nich płynie. Jest mi przykro, że jako opiekun Elizjum, musiałem to powiedzieć. Mówiąc o mojej inteligencji, pokazał Pan jak bardzo mizerne są podstawy pańskiej etykiety. Inteligencja idzie zawsze w parze z dobrym wychowaniem i poczuciem estetyki. Słyszałem bardzo dużo dobrego o oczytanych członkach klanu Tremere, dlatego nie jestem w stanie zrozumieć Pana zachowania.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 06 grudnia 2014, 21:41

- Proszę o wybaczenie Panie Price. Musiałem wyłączyć jeszcze jedną ewentualność która nie dawała mi spokoju od samego początku. Nie wiem jak pozostali, czy w byli wtajemniczeni czy jedynie zostali tutaj w jakiś sposób sprowadzeni. Pan znał plan Vallo, ja nie. Teraz jednak jestem pewny, że... Vallo postawił na dobrą kartę. Jeszcze raz proszę przyjąć moje głębokie przeprosiny.

Gdyby jednak to był Xawier czułbym to teraz, chyba że przeoczyłem. Jeśli nawet to Achille nie.

Thomas spojrzał na toreadora starając się wyczuć jego reakcję.
Spoiler!
Traktuję wszystkich niemal jak NPCów. Uważam że tak powinno się grać w maskaradę. W rpg często gracze inaczej się zachowują spotykając NPC a inaczej postacie graczy. Tutaj zaufanie należy zbudować. Gdybyś był NPCem od ciebie powinienem zacząć i tak też zrobiłem. I tak ulgowo podszedłem. Zostało jeszcze dwóch, wariata sprawdzić się nie da...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 07 grudnia 2014, 12:13

Achille z podbródkiem wspartym na złożonych dłoniach wpartywalsie w zatrzymany na ekranie obraz, wsłuchując sie jednocześnie w szum drukarki wyrzucającej kolejne kopie. Skończył przed chwila opisywać Marcusowi wydarzenia widoczne na zapisie. Cierpliwie czekał aż Thomas i Xavier zakończą wymianę zdań i nadal patrząc w ekran powiedział:

- Dlaczego podal mu dłoń? Nie jest to zwyczajowe zachowanie, kiedy ktoś przejedzie Ci po karoserii. Musiał go znać. Na tyle dobrze ze nie był ostrożny. - Albo nie dość dobrze uzupelnil natychmiast. - Po drugie, możliwe, ale tylko możliwe jest, ze Vallo nadal żyje. Naturalnie gdybym chciał zabić Starszego Ventrue tez postąpił bym tak jak on. - Wskazał zaplecionymi palcami na ekran komputera. - Na kolek nie ma mocnych. I ostatnia rzecz - w hotelu powiedzieli ze Vallo nie miał ustawionego żadnego spotkania i nie spodziewali sie go. Mimo to jechał do Marriotta. Po co? - Moreau rozpoczął kopiowanie zapisu z całej nocy na twardy dysk komputera Xaviera.

- Możliwe ze chciał cos zabrać na spotkanie z nami. - Albo odebrać, od kuriera na przykład... Zamilkł na chwile pozwalając wszystkim przemyśleć to, co powiedział, po czymzwrocil sie do Thomasa - poradziłbyś sobie z prostym sejfem?

- Proponuje żebyśmy sie rozdzielili, jazda cala grupa to strata czasu. Xavierze, Vallo musiał miec swite, ghuli. Sadze ze powinnismy sie z nimi skontaktować i uważam ze najlepiej sobie z Tym poradzisz. Ja nawet nie wiem gdzie mieszkał. Sugeruje aby Cwetan Ci towarzyszył. My Thomasie wrócimy na StMichaels. - Achille odlaczyl dysk usuwając uprzednio slady sczytywania danych. Specjalista i tak to wygrzebie ale jak rozumiem ludzie Xaviera zamiotą to pod dywan. - Marcusie... - tutaj Achille zamilkł robiąc nieco speszona minę - przyzna szczerze ze nie wiem gdzie bardziej byś sie przydał i czy w ogole czujesz sie na silach działać w ten sposób... - pytanie zawisło w powietrzu.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 07 grudnia 2014, 14:16

Xavier ucieszył się słysząc słowa Tremera. Steibach mnie sprawdzał? W takim wypadku jego paranoja jest większa niż przypuszczałem. Ciekawe co sprawiło, że tak bardzo się wszystkich obawia? - zadał pytanie w myślach po czym odpowiedział.

- Przeprosiny przyjęte Panie Steinbach. Ostatnią rzeczą jaką chciałbym słyszeć w rozmowach między nami, to bezsensowne uwagi skierowane ku innemu członkowi koterii. I nie chodzi tutaj tylko o moją osobę, tylko o to jak taktujemy się nawzajem. Powtórzę jeszcze raz - zwrócił się do wszystkich w pomieszczeniu: Panowie jesteśmy koterią i nauczmy się współpracować już teraz. Nie będę tolerował takiego zachowania w przyszłości. Jak pojawi się jakiś konflikt, to rozwiązujemy go razem jako grupa. Dopóki ja tutaj jestem będziemy się odnosić do siebie z szacunkiem, ponieważ każdy w tym pokoju na niego zasługuje. Xavier zwrócił się do Marcusa: - Tak Marcusie Ciebie też się to dotyczy.

Price zamyślił się na chwilę, po czym powiedział:

- Może dla was to nowość, ale uważam że klan Ventrue nie jest po to, by wszystkimi rządzić. Władza zaślepia i sprawia, że przestajecie się liczyć z innymi. Mówię to z doświadczenia, a nie dlatego, że tak słyszałem. Myślicie, że dlaczego jestem tutaj z wami, a nie w drugim Elizjum tego miasta? Dlaczego mając kontakty, pieniądze, wpływy nie siedzę z elitą i nie szepczę do ucha Harpiom o sekretach Kainitów?

Xavier zrobił małą pauzę szukając swojej piersiówki. Wyjąwszy ją z kieszeni, trzymał ją w ręku i mówił dalej:

- Jestem tutaj, bo powiedziałem im, co myślę i w co wierzę. Powiedziałem tym starym wygaszonym trupom, że można wiele osiągnąć razem. Wybrałem swoje przekonania tracąc status. Mając majątek można realizować marzenia. Tak jak powiedział Aleksander Wielki, lepiej spłonąć niż zwiędnąć. Gdybym oddał, to w co wierzę, stałbym się dokładnie takim samym trupem jak oni.

Xavier mówiąc odkręcił srebrną zakrętkę piersiówki i wypił kilka łyków swojej ulubionej whiskey.

- Wiem dokładnie jaka jest moja rola. A jak siebie widzicie w naszej drużynie? Jako przedstawiciel klanu Ventru w naszej koterii odpowiadam za wsparcie finansowe, militarne oraz za dogranie waszych jakże zróżnicowanych charakterów. Widzę potencjał w innych i pozwalam mu rozkwitać. Nie sprzedam tej koterii za nic, dlatego też możecie mi zaufać.

Na koniec Xavier dodał:

- Vallo zaprosił mnie pierwszy raz i był jedynym członkiem rządzącej elity z którym kiedykolwiek miałem rozmowę w cztery oczy. Nie moglem odmówić, bo byłoby to niegrzeczne z mojej strony. Mój stwórca...- tutaj Xavier zawahał się chwilę przypominając sobie scenę śmierci Roberta - spotkał ostateczną śmierć. Jestem sam... - W tym momencie musiał szybko zmienić temat, bo gniew jaki pojawił się przywiódł Bestię ze sobą. Usłyszał w umyśle jak coś szklanego uderza o twardą powierzchnię i pęka.

Odwrócił się do Achille:

- Masz całkowitą rację. Rozdzielimy się i zrobimy tak jak powiedziałeś. Podchodząc do drukarki zabrał druk przedstawiający twarz poszukiwanego, po czym rozdał każdemu w pokoju. - Ten Ghoul, którego Vallo przysłał po mnie jest częstym gościem w moim kasynie. Ja i Cwetan go odwiedzimy i dowiemy się czegoś więcej. Będziemy w kontakcie. Xavier spojrzał na Malkaviana:

- No właśnie, co z Marcusem?
Ostatnio zmieniony 07 grudnia 2014, 17:29 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ