PBF - Bournemouth after Midnight

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 04 grudnia 2014, 13:04

- Pora cię stąd zabrać maleństwo... - kilka szybkich ruchów scyzoryka poluzowało śrubki w obudowie pudełka zawierającego twardy dysk z nagraniem, które mogło zawierać rozwiązanie zagadki zniknięcia Pana Vallo.
Spoiler!
Wcześniej odłączam zasilanie z akumulatorów bo te cholerstwa potrafią zawyć kiedy się w nich gmera. Niektóre kamerki rejestr mają nie na twardym ale w sobie, mam nadzieję że ta o która nam chodzi taka nie jest, no bo po co byłoby to pudło na zapleczu. Potem szybko wychodzę jeśli nic nie zawyje zostawiam wszystko tak jak było, czyli pozamykane. Odciski palców przecieram chociaż jak się już nie żyje to i skóra się nie poci. Przy odrobinie szczęści kierownik sklepu pomyśli że jakiś pracownik mu podjebał taśmy bo nakradł.
Na marginesie. Jeśli tu Polak pracuje to już ma przesrane. :)
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 04 grudnia 2014, 16:04

Xavier na początku nie zauważył, że Achille go złapał za ubranie. Ventrue wyglądał jakby zobaczył coś w tej czarnej i deszczowej nocy. Po chwili jednak spojrzał na towarzysza mówiąc:

- Przepraszam - powiedział cicho. Dziękuję za... pomocną dłoń.

Price poprawił parasol słuchając, co mówił Achille. Jego słowa pozwoliły na odgonienie negatywnych myśli, wbijających się w umysł Xaviera. Nie myśl teraz o niej. Przed snem, będzie dużo czasu. Skup się tym, co należy zrobić. - powiedział w myślach do siebie, jakby próbował się sam Dominować.

- Ludzie są potworami, a po przemianie stają się bestiami. Ten wewnętrzny wróg podsyca chore ambicje ludzi, którymi byli wcześniej. - wtrącił się. Ventrue słuchał i powoli układał wszystko w głowie. Nigdy nie przypuszczał, że tak bardzo uderzy go wspomnienie o Vivien. Idąc dalej dodał:

- Może i każdy szuka poddania się czemuś silniejszemu, ale to dlatego że tak łatwiej. W szczególności kobiety tak mają. Tego rodzaju pożądanie jest wynikiem potrzeby ochrony, której sami nie jesteśmy sobie w stanie zapewnić. Przerażenie i fakt, że musimy radzić sobie sami niektórych przybija do ziemi i nigdy już się z niej nie podnoszą. Gdy sam czujesz się bezpiecznie, możesz dać poczucie bezpieczeństwa tym, którzy go nie mają. Spearmint Rhino jest takim miejscem.

- Mam nadzieję, że reszta będzie coś mieć. - odpowiedział na pytanie.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 grudnia 2014, 13:12

Bournemouth; Spearmint Rhino; 17.11.14 po północy

Na Westcliffie, nie było już nic do zrobienia. Drzwi sklepu zostały zamknięte. Z Marriottu powrócili Achile i Xavier, nie przynosząc w zasadzie nic poza czasem, kiedy dzielnica została pozbawiona prądu. Przemoczone wampiry spojrzały się po sobie i bez słowa wróciły do aut.

Dwie pary ksenonowych reflektorów rozjaśniły na chwilę mrok St. Michael's Rd. Dwa silniki zagrały niskiem basem. Dwa czarne auta odjechał i pogrążyły na powrót w ciszy i spokoju wymarłą ulicę.

***

Thomas siadł do komputera księgowej, ale bezradnie rozłożył ręce. Nie bardzo wiedział jak podpiąc dysk wyjęty ze sklepowego komputera. Spojrzał po innych. Marcus czujący na sobie podświadomie wzrok Steinbacha, pokiwał pierwszy przecząco głową:

- Mnie nie pytajcie o takie diabelstwa. Nie znam się... Po co te całe... komputery? Narzędzia kontroli... Jestem ślepy...

Dla Cwetana plątanina kabli i modułów wybebeszonych z klubowego komputera przypominała chaotyczną mozaikę. Zaśmiał się tylko, bo niby jak miałby potrafić podpiąć i uruchomić technologię, o której nie miał bladego pojęcia. Zresztą przed oczyma wyobraźni wciąż miał widok kobiety w czerwieni. Realny, a wciąż wydający się iluzją obraz napastujący myśli energią jaką pamiętał z czasów, gdy jeszcze serce biło mocno w piersi Bułgara. Gdy pierwszy raz jako dwunastolatek zapałał gorącym uczuciem do starszej dziewczyny z cygańskiego taboru, a potem przez lata życia do wielu innych kobiet. Ale to znikło bezpowrotnie kiedy umarł i narodził się na nowo. Bezpowrotnie... Nie... Z pewnością nie.

- Mogę spróbować... - niepewnie stwierdził po krótkiej chwili Price. Jego myśli krążyły jednak też bardzo daleko. Gdyby Cwetan i Xavier mogli widzieć swoje myśli, nawet nie potrafiliby teraz pojąć jak podobne uczucie tęsknoty za czymś niedoścignionym odczuwali właśnie.

Moreau z uśmiechem podnoszącym jeden z kącików ust, podszedł do komputera i bez słowa wziął dysk. Sprawdziwszy jego ustawienia, zaczął sprawnie podłączać skradziony przedmiot. Wszystko było gotowe żeby włączyć sprzęt, gdy poczuł wściekle wibrującą w kieszeni komórkę.

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 05 grudnia 2014, 15:00

- Nie teraz Kochanie, jestem w pracy - mruknął Achille ignorujac komorke po czym przywołał zawartość twardego dysku i uporzadkował dane według daty.

- Thomas, czy bedziesz w stanie z powrotem umieścić dysk tam, skad go wzielismy tak, aby nikt tego nie zauwazył? - Spytał, po czym najechał kursorem na poszukiwane pliki. - Z reszta jest jeszcze coś, co chcialbym sprawdzić na miejscu...
Ostatnio zmieniony 05 grudnia 2014, 15:07 przez Oggy, łącznie zmieniany 1 raz.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 grudnia 2014, 16:46

Bournemouth; Spearmint Rhino; 17.11.14 po północy

- Lepiej sprawdź co tam na tej kamerze widać... - Thomas już wpatrywał się w ekran monitora, zresztą podobnie jak większość koterii, nie licząc Koronieva dla którego zapis cctv był równie wartościowy jak wydanie zbiorcze wszystkich sezonów "Pamiętników Wampirów".

Moreau zaczął przewijać obraz na kilkudziesięciokrotnie szybciej-, aby dojść do moemntu, gdy w kadrze znajdzie się Mullsane Vallo. Obrazy migały szalone, auta, ludzie, koty, psy a nawet lisy przewijały się przed szklanym okiem kamery wycelowanej w głąb St. Michael's Rd.

- Tu! Czekaj! - niemal wykrzyknął Cwetan, gdy z końca Purbeck Rd wyłonił się niewyraźny kształt Bentleya Mullsane. Achile zwolnił projekcje do jej normalnego tempa. Auto powoli jechało w stronę sklepu. Za mim pojawił się wyjeżdżający z Hahnemann Rd biały van. Oba auta były jeszcze zbyt daleko by kamera mogła zarejestrować dane rejestracyjne, ale widać było charakterystyczny odblask pokrytych specjalną farbą tablic. Ford Transit uderzył w tył Bentleya. Kierowca zjechał na bok i niedbale zaparkował wóż. Kierowca vana włączył awaryjne i wysiadł z auta.

- Wygląda na zawstydzonego i zakłopotanego. - wyczytał z postawy kierowcy Brujah. Nic więcej nie powoedział, bowiem z Bentleya wysiadł Vallo i podszedł do kierowcy vana. Uścisnął dłoń kierowcy. Mężczyzna zaczął przepraszająco gestykulować do wampira. Podszedł do bocznych drzwi Transita i wyciągnął coś w jakby notes lub tablet. Vallo spokojnie przesunął się bliżej kierowcy. Potem stało się coś czego nikt się nie spodziewał. Kierowca vana szybkim ruchem wbił długi przedmiot w serce Ventrue i nim wampir zaczął upadać wepchnął go do wnętrza auta. Potem wskoczył za kierownicę i szybko odjechał. Dojeżdżając do Westcliff Rd kamera wychwyciła coś więcej niż tylko zamglone kontury. Biały Transit stracił tablicę rejestracyjną, a zza kierownicy widać było twarz przystojnego, acz niemłodego mężczyzny. Potem van zniknął z objęć kamery

Steinbach podrapał się po głowie:

- Te tablice muszą tam być...
Spoiler!