PBF - Boskie potyczki
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nadbrzeżna karczma, poranek, 6 dnia bakis-ranu
Huskun odsłonił w bezwiednym grymasie swe ostre kiełki, podzielając pomysł Barthura. Ogromny goblin rozumował w ten sam sposób, co jego dużo niższy wzrostem pobratymiec.
- Myśmy w mieście wielce bywali, pójdziemy teraz przodem - oznajmił szaman spoglądając władczo na swą przyboczną świtę - Wy nie próbujcie psocić, patrzajcie jeno na to, co się dzieje, a jakbyście usłyszeli, że który z nas zawrzasnął, za maczety i z dzikim wrzaskiem gnajcie na pomoc! Pojmujecie, co rzekłem?
- Tak, szamanie - przyznał niechętnie Hurko. Huskun obrzucił starego zwiadowcę wyniosłym wzrokiem, tłamsząc w duchu przekleństwo. Hurko sprawiał wrażenie buńczucznego oponenta i wszystko wskazywało na to, że niedługo Huskun będzie musiał go przywołać do porządku... albo unieszkodliwić.
Ostrze sztyletu, garota, mroczne zaklęcie - cel uświęcał środki, a ambitny szaman Turgulów był godnym uczniem starego mistrza Uhara.
Pomruk Barthura wyrwał goblina z rozmarzenia, zmuszając go do skoncentrowania uwagi na bieżących sprawach.
Huskun odsłonił w bezwiednym grymasie swe ostre kiełki, podzielając pomysł Barthura. Ogromny goblin rozumował w ten sam sposób, co jego dużo niższy wzrostem pobratymiec.
- Myśmy w mieście wielce bywali, pójdziemy teraz przodem - oznajmił szaman spoglądając władczo na swą przyboczną świtę - Wy nie próbujcie psocić, patrzajcie jeno na to, co się dzieje, a jakbyście usłyszeli, że który z nas zawrzasnął, za maczety i z dzikim wrzaskiem gnajcie na pomoc! Pojmujecie, co rzekłem?
- Tak, szamanie - przyznał niechętnie Hurko. Huskun obrzucił starego zwiadowcę wyniosłym wzrokiem, tłamsząc w duchu przekleństwo. Hurko sprawiał wrażenie buńczucznego oponenta i wszystko wskazywało na to, że niedługo Huskun będzie musiał go przywołać do porządku... albo unieszkodliwić.
Ostrze sztyletu, garota, mroczne zaklęcie - cel uświęcał środki, a ambitny szaman Turgulów był godnym uczniem starego mistrza Uhara.
Pomruk Barthura wyrwał goblina z rozmarzenia, zmuszając go do skoncentrowania uwagi na bieżących sprawach.
Dobra, proponuję zakraść się do karczmy wspólnie z Barthurem. Reszta goblinów niech czeka w odwodzie - jak znam MG, natychmiast wykorzystałby ich do stłuczenia szyby, wywrócenia wiadra albo dzikiej szarży na przypadkowo napotkanego kota! 
- Ano - zmrużył oczy gnom, któremu nie uśmiechała się myśl błądzenia samemu po zaułkach i podziemiach. Załadował więc kuszę i trzymając ją w bezpiecznej pozycji, ruszył na końcu kolumny, bacznie obserwując co się dzieje dookoła. Przyjął przy tym srogą minę człowieka, który wypełnia swoje obowiązki z pedantyczną precyzją i wielkim przejęciem. Oczywiście była to jego mała, drobna gra, mająca ukazać jego postać jako wielkiego i odpowiedzialnego gnoma w oczach Garielli, co mogło się wiązać z dalszymi profitami.
Miał tylko mglistą nadzieję, że po całej tej przygodzie Huskun wykorzystując swe (anty)wdzięki i podstępy nie przerucha Garielli i nie zepsuje dobrego wrażenia, jakie zamierza na niej wywrzeć Drayaharus...
Miał tylko mglistą nadzieję, że po całej tej przygodzie Huskun wykorzystując swe (anty)wdzięki i podstępy nie przerucha Garielli i nie zepsuje dobrego wrażenia, jakie zamierza na niej wywrzeć Drayaharus...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nadbrzeżna karczma, poranek, 6 dnia bakis-ranu
Zrobiwszy kilka kroków Huskun przygryzł wargę, po czym zatrzymał się i okręciwszy na pięcie przywołał do siebie nie znoszącym sprzeciwu gestem Hurka.
- Jesteś roztropny i godny zaufania, przeto pójdziesz z nami - powiedział szaman - Ani chybi przyda nam się pomoc tak wytrawnego przepatrywacza. A reszta czeka i ani mru mru! Patrzajcie jak się humhumy krzykają i pilnujcie, czy nam aby z odsieczą nie trza będzie iść. A ty Hurko do mnie, nie odstępuj ani na chwilę.
Zrobiwszy kilka kroków Huskun przygryzł wargę, po czym zatrzymał się i okręciwszy na pięcie przywołał do siebie nie znoszącym sprzeciwu gestem Hurka.
- Jesteś roztropny i godny zaufania, przeto pójdziesz z nami - powiedział szaman - Ani chybi przyda nam się pomoc tak wytrawnego przepatrywacza. A reszta czeka i ani mru mru! Patrzajcie jak się humhumy krzykają i pilnujcie, czy nam aby z odsieczą nie trza będzie iść. A ty Hurko do mnie, nie odstępuj ani na chwilę.
Może trafi się okazja, żeby się pozbyć niewygodnego przybocznego w jakiś chwalebny sposób...
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Na zapleczu nadbrzeżnej karczmy,poranek, 6 dnia bakis-ranu
Podczas gdy rycerstwo obrzucało się coraz "grubszymi" obelgami próbując sprowokować do ataku przeciwną stronę, trójka goblinów zniknęła chyłkiem z pola widzenia.
Barthur pchnął drewnianą furtkę prowadzącą do wąskiego przejścia między budynkami, a gdy Huskun i Hurko skoczyli w wejście zwinnym (jak na półolbrzyma) ruchem wskoczył za nimi zamykając jednocześnie furtkę. Cały ten zabieg trwał nie dłużej niż trzy uderzenia serca.
Wąskie przejście zastawione było beczkami wypełnionymi odpadkami gnijącej agawy i resztkami jedzenia. Hurko wypatrzywszy nie ogryzioną do końca golonkę sięgną po nią wypłaszając z kryjówki czarne kocisko.
Zwierze zasyczał i kilkoma susami przesadził furtkę.
Tymczasem Huskun przekradł się na tyły budynku. Znajdowało się tam zagracone podwórze, otoczone szczelnie z każdej strony wysokimi ścianami budynków. Od strony karczmy uchodziło okno i drzwi. Po podwórzu nie był nikogo, ani istoty zmyślnej ani zwierzęcia.
Goliny podkradły się do okna od którego niósł się zapach spalonej jajecznicy. Barthur zajrzał do środka. Na piecu stała patelnie znad której unosiły się kłęby dymu wzmocnione dymem z otwartego paleniska. Stoły i zydle leżały poprzewracane, a wile naczyń pobito.
Tuż przy piecu leżał jakiś człowiek. Ubranie na jego plecach znaczyły liczne krwawe pręgi, a bose stopy były przekopcone. Ów człowiek mamrotał coś i postękiwał.
Podczas gdy rycerstwo obrzucało się coraz "grubszymi" obelgami próbując sprowokować do ataku przeciwną stronę, trójka goblinów zniknęła chyłkiem z pola widzenia.
Barthur pchnął drewnianą furtkę prowadzącą do wąskiego przejścia między budynkami, a gdy Huskun i Hurko skoczyli w wejście zwinnym (jak na półolbrzyma) ruchem wskoczył za nimi zamykając jednocześnie furtkę. Cały ten zabieg trwał nie dłużej niż trzy uderzenia serca.
Wąskie przejście zastawione było beczkami wypełnionymi odpadkami gnijącej agawy i resztkami jedzenia. Hurko wypatrzywszy nie ogryzioną do końca golonkę sięgną po nią wypłaszając z kryjówki czarne kocisko.
Zwierze zasyczał i kilkoma susami przesadził furtkę.
Tymczasem Huskun przekradł się na tyły budynku. Znajdowało się tam zagracone podwórze, otoczone szczelnie z każdej strony wysokimi ścianami budynków. Od strony karczmy uchodziło okno i drzwi. Po podwórzu nie był nikogo, ani istoty zmyślnej ani zwierzęcia.
Goliny podkradły się do okna od którego niósł się zapach spalonej jajecznicy. Barthur zajrzał do środka. Na piecu stała patelnie znad której unosiły się kłęby dymu wzmocnione dymem z otwartego paleniska. Stoły i zydle leżały poprzewracane, a wile naczyń pobito.
Tuż przy piecu leżał jakiś człowiek. Ubranie na jego plecach znaczyły liczne krwawe pręgi, a bose stopy były przekopcone. Ów człowiek mamrotał coś i postękiwał.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Na zapleczu nadbrzeżnej karczmy,poranek, 6 dnia bakis-ranu
Gariella przyświecając sobie latarnią prowadziła pewnym krokiem bez wahania wybierając drogę na licznych skrzyżowaniach tuneli. Widać było, że przemierzała tą drogę już wielokrotnie. W mrocznych podziemiach niósł się zapach stęchlizny i pleśni.
Podążający za kobietą Balin dostrzegł kontem oka wędrującego jednym z licznych korytarzy rengina. Widać przywieziony przez dziadka Balina robak musiał być samicą, która po ucieczce złożyła sporo jaj, a jej potomstwo zaadaptowało się do życia w podziemiach Rotgan-kir.
Nagle Gariella stanęła gwałtownie wznosząc zlęknionym gestem rękę do piersi.
- Słyszeliście? - zapytała.
Nieulękli zaczęli nasłuchiwać. A w końcu udało im się wyłapać w niemal grobowej ciszy cyklicznie powtarzacze się i zwielokrotniane echem - bum, bum, bum...
-Ten dźwięk dochodzi od strony gdzie ukryłam ojca - zawołała zlękniona Gariella - co czynić?
Gariella przyświecając sobie latarnią prowadziła pewnym krokiem bez wahania wybierając drogę na licznych skrzyżowaniach tuneli. Widać było, że przemierzała tą drogę już wielokrotnie. W mrocznych podziemiach niósł się zapach stęchlizny i pleśni.
Podążający za kobietą Balin dostrzegł kontem oka wędrującego jednym z licznych korytarzy rengina. Widać przywieziony przez dziadka Balina robak musiał być samicą, która po ucieczce złożyła sporo jaj, a jej potomstwo zaadaptowało się do życia w podziemiach Rotgan-kir.
Nagle Gariella stanęła gwałtownie wznosząc zlęknionym gestem rękę do piersi.
- Słyszeliście? - zapytała.
Nieulękli zaczęli nasłuchiwać. A w końcu udało im się wyłapać w niemal grobowej ciszy cyklicznie powtarzacze się i zwielokrotniane echem - bum, bum, bum...
-Ten dźwięk dochodzi od strony gdzie ukryłam ojca - zawołała zlękniona Gariella - co czynić?
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18