Nehaher poruszał się cicho i ostrożnie, skradając za idącymi przodem barbarzyńcami. Spodziewał się, iż tej nocy spotkają wiele nietypowych zdarzeń, tak więc martwy pies nie zdziwił go. Był jedynie dowodem na to, iż trzeba się mieć na baczności...
- Derricku - szepnął - nie czas myśleć o odwrocie. Nikt z nas nie jest psem, więc nie skończymy jak ten tutaj uciekając z podkulonym ogonem... - oczy Stygijczyka błysnęły w mroku - Mówiłem ci, jeśli chcesz dzielić korzyści, dzielisz z nami także zagrożenia. Rozejrzyj się lepiej za śladami. Wszakże to, co zagryzło psa nie uniosło się w powietrze, lecz musiało odejść w którąś stronę. Lepiej, byśmy wiedzieli w którą.
Trzymam się z tyłu, jestem nad wyraz ostrożny. Spoglądam w okna budynku (także widzę w ciemności). Chciałbym skorzystać z mej wiedzy o okultyzmie i określić, czy mrok wewnątrz jest naturalny, czy nie do końca?