PBF - Ścigając samego siebie
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Szaber?! - Chudzielec zrobił obrażoną minę: - no wiecie co? Nie udzielenie pomocy uchodźcom to jest jak sabotaż. Może wpakujmy generator przed wyruszeniem na akcje. Jak wrócimy może nie być czasu, a zostawić ludzi bez pomocy szkoda.
Widząc, że prośby i groźby nie przyniosą rezultatu zerknął na żołnierzy, którzy mieli pozostać przy wozie:
- może to wpakujecie jak nas nie będzie? Poproszę Strażnika o dodatek do waszego żołdu za pomoc uchodźcom.
Potem ruszył za zwiadowcami złorzecząc cicho całą drogę na niesprawiedliwość sierżanta.
Widząc, że prośby i groźby nie przyniosą rezultatu zerknął na żołnierzy, którzy mieli pozostać przy wozie:
- może to wpakujecie jak nas nie będzie? Poproszę Strażnika o dodatek do waszego żołdu za pomoc uchodźcom.
Potem ruszył za zwiadowcami złorzecząc cicho całą drogę na niesprawiedliwość sierżanta.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Primm, przed kasynem
Mieszkańcy Primm mogli uchodzić za ludzi podejrzliwych i nieufnych wobec Republiki, mogli też żywić wobec jej przedstawicieli nieprzyjazne uczucia, nie można im jednak było odmówić odwagi i determinacji w zamiarze wykorzenienia zagrożenia, za jakie uchodzili w całej okolicy Kajdaniarze. Na wieść o prośbie porucznika Hayesa w przeciągu kilkunastu minut przed kasynem zgromadził się ponad tuzin uzbrojonych mężczyzn i kobiet dowodzony przez przedstawicieli miejskiej rady.
Kalifornijczycy wrócili z wojskowej części Primm na czas, by stać się świadkami podziału ochotników na cztery małe patrole mające spenetrować wyznaczone wcześniej sektory okalające Jean. Ubrani w republikańskie kamizelki i hełmy z miejsca ściągnęli na siebie uwagę miejscowych, zazdrośnie spoglądających zwłaszcza na ich wyciągnięte ze zbrojowni karabiny M-16.
- Macie może coś dla nas? - zapytał Fred McKinley, wskazując palcem na broń pastora - Znajdzie się takich więcej?
- Chwilowo nie - pokręcił głową porucznik. Towarzyszący mu najemnicy oraz kaznodzieja nic nie powiedzieli, chociaż każdy miał w pamięci widok dwóch tuzinów automatycznych karabinów składowanych w skrzyniach w namiocie kwatermistrza obozu.
- Jeśli poczynimy odpowiednie postępy w negocjacji warunków akcesji, być może uda mi się przeforsować program dozbrojenia lokalnej milicji - dodał Hayes - Ale w pierwszej kolejności musimy się zająć skazańcami. Jesteście gotowi do drogi?
- Jesteśmy - potwierdził nieco rozczarowany McKinley, ściskający w rękach wysłużony myśliwski sztucer - Możemy ruszać?
Mieszkańcy Primm mogli uchodzić za ludzi podejrzliwych i nieufnych wobec Republiki, mogli też żywić wobec jej przedstawicieli nieprzyjazne uczucia, nie można im jednak było odmówić odwagi i determinacji w zamiarze wykorzenienia zagrożenia, za jakie uchodzili w całej okolicy Kajdaniarze. Na wieść o prośbie porucznika Hayesa w przeciągu kilkunastu minut przed kasynem zgromadził się ponad tuzin uzbrojonych mężczyzn i kobiet dowodzony przez przedstawicieli miejskiej rady.
Kalifornijczycy wrócili z wojskowej części Primm na czas, by stać się świadkami podziału ochotników na cztery małe patrole mające spenetrować wyznaczone wcześniej sektory okalające Jean. Ubrani w republikańskie kamizelki i hełmy z miejsca ściągnęli na siebie uwagę miejscowych, zazdrośnie spoglądających zwłaszcza na ich wyciągnięte ze zbrojowni karabiny M-16.
- Macie może coś dla nas? - zapytał Fred McKinley, wskazując palcem na broń pastora - Znajdzie się takich więcej?
- Chwilowo nie - pokręcił głową porucznik. Towarzyszący mu najemnicy oraz kaznodzieja nic nie powiedzieli, chociaż każdy miał w pamięci widok dwóch tuzinów automatycznych karabinów składowanych w skrzyniach w namiocie kwatermistrza obozu.
- Jeśli poczynimy odpowiednie postępy w negocjacji warunków akcesji, być może uda mi się przeforsować program dozbrojenia lokalnej milicji - dodał Hayes - Ale w pierwszej kolejności musimy się zająć skazańcami. Jesteście gotowi do drogi?
- Jesteśmy - potwierdził nieco rozczarowany McKinley, ściskający w rękach wysłużony myśliwski sztucer - Możemy ruszać?
Zakładam, że bez dalszej zwłoki opuszczacie Primm, ale może ktoś ma jeszcze jakieś uwagi?
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Na tę chwilę żadnych pytań
Oczywiście mam ze sobą moją ukochaną snajperkę ?
Kwestię dodatkowej do niej amunicji jak rozumiem
załatwiłam z porucznikiem za pomocą prześlicznego uśmiechu
Aha ! I jakąś dobra lornetkę
załatwiłam z porucznikiem za pomocą prześlicznego uśmiechu
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Problem w tym, że do snajperki nie masz żadnych naboi, bo w bazie RNK nie ma amunicji do Springfielda. Z oryginalnej broni został Ci tylko Glock, ale możesz dobrać M16 z pakietu pomocy humanitarnej, żebyś się nie czuł(a) zbyt naga! 
Nie pomyślałem o lornetkach, ale spoko, jedną Sue załatwi sobie właśnie na piękny uśmiech!
Nie pomyślałem o lornetkach, ale spoko, jedną Sue załatwi sobie właśnie na piękny uśmiech!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Pustkowia Mojave opodal Rancza Wolfhorna
Jak się szybko okazało, pomarszczony i ogorzały od słońca myśliwy zwał się Clive i od wielu lat polował w tej części Nevady zaopatrując w mięso i warzywa mieszkańców Nipton, Novac oraz Boulder City. Wcześniej łowił też ryby w rzece Kolorado, ale zarzucił ten rodzaj pracy w ubiegłym roku ze względu na coraz częstsze najazdy bojówek Legionu. Na obozowisko ludzi Cezara natrafił przypadkiem, zaalarmowany głośnymi krzykami człowieka krzyżowanego ku przestrodze reszty więźniów.
Odpowiednio poinstruowani, republikańscy żołnierze i towarzyszący im kurierzy dotarli szybkim marszem w pobliże nieprzyjacielskiego obozu, pokonując ostatnią milę z zachowaniem wszelkich środków ostrożności, ukrywając się za skałami i w kępach kolczastych roślin, czasami zaś wręcz czołgając się po gorącym skalnym pyle.
Rozpłaszczając się tuż poniżej kamienistej grani będącej w opinii przewodnika ostatnią przeszkodą na drodze do obozowiska, mężczyźni wyjrzeli bardzo ostrożnie pomiędzy głazami, taksując bacznym wzrokiem krajobraz po drugiej stronie wzniesienia.
- Są skurwiele - syknął bardzo cicho sierżant, który przyłożył do oczu szkła lornetki. Leżący tuż obok John wytężył swoje oczy próbując dojrzeć jak najwięcej szczegółów usytuowanego pod osłoną sąsiedniego wzgórza obozowiska.
Kilka rozbitych w piachu namiotów różniło się od siebie rozmiarami, największy zaś przypominał z grubsza polowy magazyn przesłonięty ogromną płachtą brezentu. Gromadka siedzących przy niewielkich ogniskach więźniów pilnowana była przez niecały tuzin mężczyzn w dziwacznych blaszanych zbrojach i hełmach. Flanagan od razu rozpoznał w nich legionistów Cezara, stylizujących się chyba na starożytnych wojowników z czasów miecza i topora, a przynajmniej z czasów przedwojennych. Ci strzegący obozowiska różnili się od swych poprzedników sprzed wieków przede wszystkim uzbrojeniem, większość miała bowiem broń palną.
- Widzę dziewięciu, ale jacyś mogą siedzieć w namiotach - powiedział sierżant - Będzie ciężko do nich podejść, ale jeśli się postaramy, może damy radę przeskoczyć kilkoma osobami na sąsiednie wzgórze i wziąć ich w krzyżowy ogień? Co myślicie?
Jak się szybko okazało, pomarszczony i ogorzały od słońca myśliwy zwał się Clive i od wielu lat polował w tej części Nevady zaopatrując w mięso i warzywa mieszkańców Nipton, Novac oraz Boulder City. Wcześniej łowił też ryby w rzece Kolorado, ale zarzucił ten rodzaj pracy w ubiegłym roku ze względu na coraz częstsze najazdy bojówek Legionu. Na obozowisko ludzi Cezara natrafił przypadkiem, zaalarmowany głośnymi krzykami człowieka krzyżowanego ku przestrodze reszty więźniów.
Odpowiednio poinstruowani, republikańscy żołnierze i towarzyszący im kurierzy dotarli szybkim marszem w pobliże nieprzyjacielskiego obozu, pokonując ostatnią milę z zachowaniem wszelkich środków ostrożności, ukrywając się za skałami i w kępach kolczastych roślin, czasami zaś wręcz czołgając się po gorącym skalnym pyle.
Rozpłaszczając się tuż poniżej kamienistej grani będącej w opinii przewodnika ostatnią przeszkodą na drodze do obozowiska, mężczyźni wyjrzeli bardzo ostrożnie pomiędzy głazami, taksując bacznym wzrokiem krajobraz po drugiej stronie wzniesienia.
- Są skurwiele - syknął bardzo cicho sierżant, który przyłożył do oczu szkła lornetki. Leżący tuż obok John wytężył swoje oczy próbując dojrzeć jak najwięcej szczegółów usytuowanego pod osłoną sąsiedniego wzgórza obozowiska.
Kilka rozbitych w piachu namiotów różniło się od siebie rozmiarami, największy zaś przypominał z grubsza polowy magazyn przesłonięty ogromną płachtą brezentu. Gromadka siedzących przy niewielkich ogniskach więźniów pilnowana była przez niecały tuzin mężczyzn w dziwacznych blaszanych zbrojach i hełmach. Flanagan od razu rozpoznał w nich legionistów Cezara, stylizujących się chyba na starożytnych wojowników z czasów miecza i topora, a przynajmniej z czasów przedwojennych. Ci strzegący obozowiska różnili się od swych poprzedników sprzed wieków przede wszystkim uzbrojeniem, większość miała bowiem broń palną.
- Widzę dziewięciu, ale jacyś mogą siedzieć w namiotach - powiedział sierżant - Będzie ciężko do nich podejść, ale jeśli się postaramy, może damy radę przeskoczyć kilkoma osobami na sąsiednie wzgórze i wziąć ich w krzyżowy ogień? Co myślicie?
Jesteście na miejscu, nie zostaliście zauważeni. Dziewięciu legionistów w miasteczku namiotowym w niecce między wzgórzami pilnuje siedmiu czy ośmiu więźniów. Możecie ostrzelać obóz z miejsca, w którym się znajdujecie albo spróbować wpierw rozciągnąć nieco pierścień okrążenia, by móc złapać drani w ogień krzyżowy (ale to będzie wymagało zadania sobie trudu skradania).
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Pustkowia Mojave opodal Rancza Wolfhorna
- Santiago, Curtiss, Solomon, pójdziecie z nimi - polecił wybranym żołnierzom sierżant - Głowy cały czas przy ziemi i najlepiej nawet nie oddychajcie. Przekradnijcie się szerokim łukiem, żeby ich przypadkiem nie zaalarmować. Widzicie tamten głaz?
Dowódca patrolu wskazał palcem okazałą bryłę skały sterczącą na szczycie sąsiedniego wzniesienia.
- Zajmijcie stanowiska właśnie tam, to wystarczy do wzięcia ich w dwa ognia, a nie będziecie musieli skradać się zbyt daleko. Będę wypatrywał was przez lornetkę. Jak znajdziecie się na miejscu, my zaczniemy strzelać pierwsi, jasne? Zaczekacie kilka sekund, żeby tamci zajęli stanowiska bokiem do was. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będziecie mogli walić do nich z flanki. Rozumiecie rozkazy? A wy dwaj, rozumiecie rozkazy? Wiecie, co to takiego rozkaz?
- Santiago, Curtiss, Solomon, pójdziecie z nimi - polecił wybranym żołnierzom sierżant - Głowy cały czas przy ziemi i najlepiej nawet nie oddychajcie. Przekradnijcie się szerokim łukiem, żeby ich przypadkiem nie zaalarmować. Widzicie tamten głaz?
Dowódca patrolu wskazał palcem okazałą bryłę skały sterczącą na szczycie sąsiedniego wzniesienia.
- Zajmijcie stanowiska właśnie tam, to wystarczy do wzięcia ich w dwa ognia, a nie będziecie musieli skradać się zbyt daleko. Będę wypatrywał was przez lornetkę. Jak znajdziecie się na miejscu, my zaczniemy strzelać pierwsi, jasne? Zaczekacie kilka sekund, żeby tamci zajęli stanowiska bokiem do was. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będziecie mogli walić do nich z flanki. Rozumiecie rozkazy? A wy dwaj, rozumiecie rozkazy? Wiecie, co to takiego rozkaz?
Ostatnie pytania skierowane są rzecz jasna do BG!
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
- Za Chudego nie ręczę, ale ja rozumiem co to rozkazy. Ale on rozumie co to zysk, a by zarobić musi przeżyć... Ruszajmy.
- Chudy nie odwal jakiejś szopki bo nas tu zastrzelą, morda w kubeł i się skradaj.
- Chudy nie odwal jakiejś szopki bo nas tu zastrzelą, morda w kubeł i się skradaj.
Realizujemy plan sierżanta, czołgamy się zataczając łuk by zminimalizować ryzyko wykrycia, potem czekamy i dopiero po pewnym czasie jak się nam wystawią walimy do nich.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Pustkowia Mojave opodal Rancza Wolfhorna
Trzej wyznaczeni przez sierżanta piechurzy sprawiali wrażenie głęboko nieszczęśliwych z towarzystwa pary kurierów, ustawicznie zerkając na nich w podejrzliwy sposób albo karcąc wzrokiem za jakieś trącane przypadkiem kamyki. Próbujący ich naśladować John musiał w duchu przyznać, że wszyscy trzej doskonale sobie radzili w skrytym przemieszczaniu, metr za metrem pokonując skaliste podłoże na zboczu wzniesienia.
Odpowiednio poinstruowany chudzielec dawał z siebie wszystko, zagryzając do krwi usta i niemal nie oddychając. Pełzł po piasku i żwirze z szaleńczą determinacją, co chwila obrzucając przestrzeń wokół siebie pełnym niepokoju wzrokiem. Strzelbę trzymał w zgięciu łokcia, uprzednio zabezpieczoną własnoręcznie przez Flanagana.
- Daleko jeszcze? - wyszeptał w pewnej chwili, ofuknięty natychmiast przez szczupłego młodego żołnierza o nazwisku Solomon - No czego, zaraz tu kopyta wyciągnę, ale się przecież staram, co?
Szeregowiec Santiago zdążył w tym samym czasie podczołgać się do wskazanego przez sierżanta głazu, ścigany przez depczącego mu po piętach Johna. Jasnowłosy kurier wyjrzał ostrożnie ponad krawędź wzniesienia i zdusił w ustach przekleństwo uświadamiając sobie, że obaj z Bartem znajdują się zbyt daleko od legionistów, by ich śrutowe strzelby mogły w jakikolwiek sposób zagrozić wrogom.
- Co się stało? - szepnął Santiago, który natychmiast rozpoznał nie wieszczący niczego dobrego grymas na twarzy blondyna.
- Remingtony stąd nie sięgną, kurwa mać - zasyczał John - Tamci są za daleko.
Trzej wyznaczeni przez sierżanta piechurzy sprawiali wrażenie głęboko nieszczęśliwych z towarzystwa pary kurierów, ustawicznie zerkając na nich w podejrzliwy sposób albo karcąc wzrokiem za jakieś trącane przypadkiem kamyki. Próbujący ich naśladować John musiał w duchu przyznać, że wszyscy trzej doskonale sobie radzili w skrytym przemieszczaniu, metr za metrem pokonując skaliste podłoże na zboczu wzniesienia.
Odpowiednio poinstruowany chudzielec dawał z siebie wszystko, zagryzając do krwi usta i niemal nie oddychając. Pełzł po piasku i żwirze z szaleńczą determinacją, co chwila obrzucając przestrzeń wokół siebie pełnym niepokoju wzrokiem. Strzelbę trzymał w zgięciu łokcia, uprzednio zabezpieczoną własnoręcznie przez Flanagana.
- Daleko jeszcze? - wyszeptał w pewnej chwili, ofuknięty natychmiast przez szczupłego młodego żołnierza o nazwisku Solomon - No czego, zaraz tu kopyta wyciągnę, ale się przecież staram, co?
Szeregowiec Santiago zdążył w tym samym czasie podczołgać się do wskazanego przez sierżanta głazu, ścigany przez depczącego mu po piętach Johna. Jasnowłosy kurier wyjrzał ostrożnie ponad krawędź wzniesienia i zdusił w ustach przekleństwo uświadamiając sobie, że obaj z Bartem znajdują się zbyt daleko od legionistów, by ich śrutowe strzelby mogły w jakikolwiek sposób zagrozić wrogom.
- Co się stało? - szepnął Santiago, który natychmiast rozpoznał nie wieszczący niczego dobrego grymas na twarzy blondyna.
- Remingtony stąd nie sięgną, kurwa mać - zasyczał John - Tamci są za daleko.
Faktycznie, Wasze śrutówki nie mają wystarczającego zasięgu, by móc strzelać do legionistów w dole. Możecie zatem grać rolę statystów albo spróbować podbudować swą reputację i zakraść się niżej, pod linię namiotów...
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Chudy rób co chcesz, najlepiej tu zostań, ja podczołgam się bliżej, bliżej śrutówka nie doniesie stąd.
Mam nadzieję, że nasi nie zaczną za szybko strzelać.
Mam nadzieję, że nasi nie zaczną za szybko strzelać.
Lekki łuk robię by w razie czego nie być w linii prostej przed głazem, jak tamci zaczną do siebie walić może się podczołgam nieco z boku. W prawo od głazu, po łuku.
Ostatnio zmieniony 10 lutego 2015, 09:31 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Będę cię osłaniał John stąd. - syknął za odczołgującym się Flanaganem Simpson. Po chwili spojrzał na zwiadowców oświadczając cicho:
- Flanagan da sobie rade. To zajebisty strzelec. Jak szliśmy do Primm, to natknęliśmy się na czujkę Kajdaniarzy. Wystawiłem Johnowi frajerów na czysty strzał. Wiecie co zrobiłem?
- Nie wiem kurwa. Pewno pokazałeś małego... - warknął któryś z żołnierzy na odczepkę.
- Dokładnie tak! Skąd wiesz? Pomachałem im kutasem oświadczając, że jeden z ich kumpli, którego sprzątnęliśmy wcześniej zabawiał się ładując ich i ich jareckie w kakao. Tak soę wkurwili, że wyszli zza osłon, a wtedy Flanagan odstrzelił frajerów jak kaczki. Tam było dobre osiemset metrów. To teraz macie skale jakiego mam króla-wojownika w majtach jak widzieli go z takiej odleglości. Laseczki jęczą jak na starych pornosach jak je dymam, mówię wam. - Simpson zaczął sprawdzać broń, schowany za skałą odbezpieczać broń:
- Ej kurwa jak się to odbezpiecza?
Złowrogie spojrzenia żołnierzy skupiły się na chidzielcu, który uśmiechnął się radośnie:
- Ale was wrobiłem. Żartowałem. Ja, stary rusznikarz bym nie wiedział? No dobra już kurwa siedzę cicho. Ale jak zacznie się akcja to słuchajcie moich rozkazów. Wasz sierżant pytał wyraźnie czy wiecie co to rozkaz. Więc przejmuje komendę jako major RNK. Strażnik niedawno powiedział, że rozpatrzą moją kandydaturę. Wiecie z moimi umiejętnościami i doświadczeniem bojowym, to czysta formalność. Widzieliście, jak poprowadziłem szarżę kiedy odbijaliśmy Primm z rąk Kajdaniarzy?
- Zamknij się wreszcie kurwa!
- No już dobra. O wasz sierżant chyba daje znaki...
- Flanagan da sobie rade. To zajebisty strzelec. Jak szliśmy do Primm, to natknęliśmy się na czujkę Kajdaniarzy. Wystawiłem Johnowi frajerów na czysty strzał. Wiecie co zrobiłem?
- Nie wiem kurwa. Pewno pokazałeś małego... - warknął któryś z żołnierzy na odczepkę.
- Dokładnie tak! Skąd wiesz? Pomachałem im kutasem oświadczając, że jeden z ich kumpli, którego sprzątnęliśmy wcześniej zabawiał się ładując ich i ich jareckie w kakao. Tak soę wkurwili, że wyszli zza osłon, a wtedy Flanagan odstrzelił frajerów jak kaczki. Tam było dobre osiemset metrów. To teraz macie skale jakiego mam króla-wojownika w majtach jak widzieli go z takiej odleglości. Laseczki jęczą jak na starych pornosach jak je dymam, mówię wam. - Simpson zaczął sprawdzać broń, schowany za skałą odbezpieczać broń:
- Ej kurwa jak się to odbezpiecza?
Złowrogie spojrzenia żołnierzy skupiły się na chidzielcu, który uśmiechnął się radośnie:
- Ale was wrobiłem. Żartowałem. Ja, stary rusznikarz bym nie wiedział? No dobra już kurwa siedzę cicho. Ale jak zacznie się akcja to słuchajcie moich rozkazów. Wasz sierżant pytał wyraźnie czy wiecie co to rozkaz. Więc przejmuje komendę jako major RNK. Strażnik niedawno powiedział, że rozpatrzą moją kandydaturę. Wiecie z moimi umiejętnościami i doświadczeniem bojowym, to czysta formalność. Widzieliście, jak poprowadziłem szarżę kiedy odbijaliśmy Primm z rąk Kajdaniarzy?
- Zamknij się wreszcie kurwa!
- No już dobra. O wasz sierżant chyba daje znaki...
Tak umilam oczekiwanie przed walką. I dbam o utrzymanie wysokiego morale;)
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Byłam przekonana Mistrzu, że mam jeszcze z 5 sztuk...no ale jeśli nie mam to trudno - snajperka zostanie w bazie a ja wezmę to cholerne M16 
O tu jest link i stoi jak byk, że mam 10 sztuk amunicji...chyba nie było okazji wystrzelić od ostatniego update'u ?
https://docs.google.com/spreadsheets/d/ ... edit#gid=0
p.s. aż dziw, że Chudzielca jeszcze nikt nie zastrzelił
O tu jest link i stoi jak byk, że mam 10 sztuk amunicji...chyba nie było okazji wystrzelić od ostatniego update'u ?
https://docs.google.com/spreadsheets/d/ ... edit#gid=0
p.s. aż dziw, że Chudzielca jeszcze nikt nie zastrzelił
Ostatnio zmieniony 10 lutego 2015, 10:49 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)