PBF - Ścigając samego siebie

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 marca 2015, 16:14

Okolice Jean

Sue uniosła się na łokciach dostatecznie wysoko, by móc wyjrzeć ponad warstwą skalnych odłamków, a jednocześnie z zachowaniem wszelkiej ostrożności. Na swe szczęście znajdowała się w takim miejscu, gdzie nie groziło jej zdradzenie pozycji błyskiem słonecznego światła odbitego w szkłach lornetki.

Kajdaniarze obozowali pół kilometra dalej, w cieniu skalnego nawisu zapewniającego im przynajmniej odrobinę wytchnienia od słonecznego żaru. Zbudowana byle jak szopa z drewna i szopy sprawiała wrażenie przyciśniętej do skał i tylko czekającej na mogący zakończyć jej nędzną egzystencję silniejszy podmuch wiatru.

- Trzech czy czterech i tylko jeden wygląda na uzbrojonego - powiedziała dziewczyna - Myślicie, że pozostają w kontakcie z więzieniem?

- Nie widzę żadnego radia - pokręcił głową Butler - Ale mogą mieć komunikator schowany w szopie... o ile w ogóle jakiś mają. My od całych miesięcy próbowaliśmy zdobyć taki sprzęt dla Primm i się nie udało, mamy tylko zwykłe radia do odbioru muzyki i wiadomości.

- W więzieniu nie było komunikatora? - zapytał leżący obok Sue Jim.

- Pewnie był - Butler wzruszył niepewnie ramionami - Tak myślę, ale nigdy tam nie byłem. Ale jeśli nawet, mała szansa, że jeśli był jeden, to trafił tutaj. Kajdaniarze mają więcej takich posterunków, rozstawili je wokół Jean pierścieniem.

- Możemy ich jakoś obejść? - zastanowiła się na głos Sue - Cofnąć się i wślizgnąć między wzgórza od strony Primm? Albo pójść dalej na północ, na przykład wzdłuż torów?

- Doszlibyśmy pewnie do Sloan - odpowiedział Butler - To górnicza osada przy kamieniołomach, tuż przy linii kolejowej. Dawno już nic stamtąd nie słyszeliśmy, chociaż żołnierze Hayesa mówili, że RNK ma kontakt radiowy ze Sloan i że Kajdaniarze jeszcze się tam nie wdarli. Ale to prawie pół dnia marszu stąd i daleko od więzienia.
Macie kilka opcji do rozważenia. Możecie spróbować zaatakować posterunek, zlikwidować jak najszybciej strażników, a potem śmignąć na wzgórze, za którym znajduje się kompleks więzienny. Możecie próbować infiltrować okolice posterunku, żeby się prześlizgnąć cichaczem. Możecie też poprzestać na tym etapie zwiadu i wrócić do Primm albo spróbować przekonać innych, by zajrzeć do Sloan. Opcją jest również takie namieszanie Duncanowi w głowie, żeby się cofnął do Goodsprings (Bóg jeden wie, po co) ;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 marca 2015, 21:36

Ekipa odpowiedzialna za zwiad w Jean - przyjmijcie, że Butler, Anderson i Doe wrócili do reszty członków patroli i macie teraz możliwość narodzenia się we wspólnym gronie. Jak już wspomniałem we wcześniejszym wpisie, istnieje wiele możliwości dalszego działania.

Możecie uderzyć na posterunek eliminując przy małej dozie szczęścia kolejnych skazańców (redukując tym samym ich siły). Jeśli pójdzie szybko, może mielibyście możliwość przedostania się "z szarży" na następne wzgórze, z którego podobno widać już więzienny kompleks w Jean.

Jeśli nie odpowiada Wam rozwiązanie siłowe, do dyspozycji macie dalszą infiltrację pomiędzy posterunkami Kajdaniarzy.

Gdybyście uznali pomysł napierania na linie obronne skazańców za zbyt niebezpieczny albo niepotrzebnie sugerujący Kajdaniarzom zbliżającą się bitwę, możecie wrócić od razu do Primm albo podążyć na północny wschód wzdłuż torów ku górniczej osadzie Sloan albo zawrócić poprzez wzgórza do Goodsprings.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 16 marca 2015, 11:37

My tu nie dowodzimy :) Oczywiście możemy służyć radą ;)

Zdaniem Sue likwidacja tego posterunku ma sens tylko w przypadku podjęcia decyzji o ataku. Ci ludzie nie siedzą tu zapewne ciągle - są zmieniani. Zatem ich likwidacja zostanie odkryta przez "kolegów", którzy przyjadą ich podmienić - nawet jeśli nie mają radia czy innego systemu "meldowania" się co jakiś czas. (gołąb, dym, cokolwiek :) )

Jeśli nie zamierzamy na razie atakować a chcemy tylko rozpoznać teren to można ich ominąć (np. po zmroku) i spróbować obejrzeć kompleks w Jean. W nocy powinien być oświetlony - nie pamiętam czy dysponujemy noktowizorem, ale nawet bez niego można zobaczyć gdzie i jak są rozstawione posterunki, jak zablokowana brama itd.

Generalnie jeśli ci co siedzą w więzieniu nie są idiotami to nie wystawili posterunków nie dając im możliwości wysyłania informacji/ostrzeżeń. Zatem atak odradzam :)
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 marca 2015, 22:31

Pustkowia Mojave opodal Rancza Wolfhorna

Zabrana legioniście broń bardzo przypominała Johnowi powszechnie spotykany na Pustkowiach Mojave model Weatherby 380, ale zamiast drewnianej kolby miała metalową, w szkieletowej formie. Ważąc karabinek w dłoni Flanagan wyczuł znacznie mniejszy od trzysta osiemdziesiątki ciężar, pomimo dużego kanciastego magazynka mieszczącego z pewnością więcej niż tylko pięć naboi.

Mimo nieznajomości tego typu karabinu, John z miejsca wypatrzył bezpiecznik, przestawił go w tryb strzału podrzucając broń do ramienia i celując w jednego z ostatnich dwóch legionistów.
Aravenie, masz bazowo 6 PA. Strzał kosztuje 2 PA + koszt celowania. Jeśli chcesz przeznaczyć 3 PA na celowanie, lepiej przeznacz 4, masz dość PA. Albo odpal atut, by wygenerować +4 PA i strzelić dwa razy z premią +5 za celowanie! Dodatkowo jest bardzo ważne, byś zadeklarował cel: legionista z peemką czy ze sztucerem!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 marca 2015, 22:51

Okolice Jean

- Najlepiej byłoby zaczekać do zmroku - podpowiedziała Sue - Prześlizgniemy się obok nich po cichu i obejrzymy więzienie. Ostatnia noc była bardzo jasna, ta może być podobna.

Duncan Moore przygryzł w zamyśleniu wargę, kucając w cieniu skalnego nawisu i opierając się o niego plecami. Jeremy Bridges położył na udzie swój automat i odkręcił manierkę w zamiarze ugaszenia nieznośnego pragnienia.

- Możemy zaczekać - powiedział po chwili namysłu - Dla mnie nawet lepiej, noc mi nie przeszkadza.

- A mnie owszem - mruknęła Vera Cruz, młoda Latynoska o zaplecionych w niesforne warkoczyki czarnych włosach. Nie wypuszczała z dłoni swego obrzyna, a jej ciemne oczy lustrowały ustawicznie skaliste pustkowie - W nocy na wzgórzach kręcą się różne stworzenia. Mutanty. Kanibale. Nocni łowcy. Powinniśmy wrócić przed zmrokiem do Primm.

- Jesteśmy w dużej grupie - zaoponował Chris Butler - Chyba tylko szpon śmierci mógł spróbować nas ruszyć. Też jestem za tym, żeby poczekać do zmierzchu, a potem przekraść się do Jean.

- Hayes nie będzie się martwił, że nie wróciliśmy? - pastor Gottschalk zmarszczył czoło, drapiąc się jednocześnie po swędzącej wściekle szyi.

- I tak nic nie zrobi - wzruszył ramionami Moore - Przecież nie wyśle któregoś plutonu, żeby nas po ciemku szukać. Połóżcie się w cieniu, odpocznijcie. Zaczekamy do zachodu słońca.
Wygląda na to, że pomysł nocnej infiltracji został zaakceptowany bez większych oporów reszty patrolu...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 16 marca 2015, 23:16

Legionista z PM-ką potem drugi, 4PA w pierwszego i Atut + 2PA w drugiego.

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 17 marca 2015, 08:34

Jim, odchrząknął, czuł że wolno myśli, ale skupił się, i użył swoich najlepszych umiejętności vocala.
- Mamy okazje, porozmawiać z kajdaniarzami na swoich warunkach. Mam inny pomysł. Podkradniemy się, cześcią oddziału bliżej. Przy tych Kamieniach, Sue zacznie osłabionym swoim kobiecym głosem wołać o pomoc. Nawet jeśli będą coś podejrzewać, rozdzielą się i wyślą kogoś na zwiad. Dla bandy kolesi kobieta to za duża pokusa. Wtedy oddział nr 2 zaatakuje oczekujących na zwiad, a Sue z pomocnikiem zajmie się zwiadem. Kto wie, może nawet złapiemy sobie jednego żywcem. Zanim Ci z więzienia dojdą czemu stracili ten obóz (przecież mogli zwiać, ba w okolicy są radioaktywne mrówki o czym za dobrze wiem)y. A żywy kajdaniarz wyśpiewa nam tajemnice i nie będzie strachu, że na wracjający oddział wjedzie nam na plecy. To niepowtarzalna okazja dorwać paru tych skurwieli..

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 17 marca 2015, 16:24

Okolice Jean

- Mnie to nie przekonuje - pokręciła głową Sue - Pomijając fakt, że to ja mam nadstawić tyłek to nie wiemy, czy nie mają możliwości błyskawicznego
kontaktu z Jean. A jeśli mają to poinformują o mnie zanim zdążymy ich capnąć...moim zdaniem ryzyko jest zbyt duże.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 17 marca 2015, 18:21

- Sue, kiedy stałaś się taką babą! - Pamiętam jak nadstawianie tyłka sprawiało Ci frajdę - metaforyczne "nadstawianie" oczywiście...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 marca 2015, 20:43

Pustkowia Mojave opodal Rancza Wolfhorna

Człowiek w skórzanym pancerzu legionisty wychylił się zza drewnianej skrzyni w tym samym momencie, kiedy John pociągnął po raz pierwszy za spust zdobycznego karabinu. Wojownik Cezara zamierzał wystrzelić ze swej peemki w kierunki bliższego z wzniesień, nie zdążył jednak otworzyć ognia. Pocisk kalibru 5.56 trafił go tuż pod pachę, przebijając bez trudu miękką zwierzęcą skórę łączącą metalizowaną kurtę z blaszanym naramiennikiem.

Śmiertelnie raniony człowiek przewrócił się na skrzynię, osunął się po niej powolnym ruchem sprawiając wrażenie kogoś, kto właśnie tonął. Drugi legionista zorientował się w ułamku chwili, że na jego flance pojawiło się zupełnie nowe zagrożenie, zawirował w miejscu obracając w stronę kuriera lufę swego sztucera.

Flanagan już na niego czekał, pociągając ponownie za spust broni. Głowa człowieka ze sztucerem odskoczyła w tył pośród rozbryzgu krwi i roztrzaskanych kości, a on sam upadł na plecy nieruchomiejąc w bardzo nienaturalnej pozycji.

Kilka sekund później umilkły strzały oddawane z pozycji Kalifornijczyków, a odgłos ich wystrzałów zastąpiły pełne panicznego strachu wrzaski leżących płasko na ziemi brańców.
Najpierw odpalam atut Bękarta Wojny, podnosząc PA Johna do 10. Koordynacja 4, Siewca ołowiu 4. Pierwszy strzał mierzony z premią +2 w legionistę z peemką, drugi z premią +4 we właściciela sztucera. Na 1k12 wyrzucam 4, do tego +2 za celowanie i +4 za Koordynację, w sumie 10. Pierwsza ofiara nie ma pojęcia o zagrożeniu, jej test obrony to Konspira 3, Kamuflaż 1k8 i kara -4 do testu za brak osłony. Wynik testu obronnego: 4, układ rzutów 10:4. Kula zadaje 2k6+2 obrażeń, na dodatek będzie Bomba! 4 i 3, w sumie 9, dzięki Bombie podwojone do 18. Trafienie w brzuch, pancerz ratuje przed dwiema ranami. Nadal wchodzi 16, więc to krytyczne obrażenia. Wynik 5 na 1k6 oznacza silny krwotok (dodatkowe 2 obrażenia co rundę).

Drugi test ataku z wynikiem... 12. Jeśli dodamy do tego premie, uzyskamy sumę 20! Gość w życiu się przed tym nie obroni, automatyczne trafienie i Bomba. Obrażenia 2k6+2, wyniki rzutu 5 i 5, suma 12, z Bombą 24... ten strzał był w 100% śmiertelny!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 marca 2015, 21:05

Chudzielec wrzeszczący słowa mające podbudowywać morale żołnierzy zwąchał nagle niepowtarzalną okazję do epickiej szarży, takiej jaka była udziałem trzystu spartan czy coś w tym stylu.

- Do ataku!!! - wrzasnął, po czym rzucił się ku pozycjom legionistów. Szarża nie przebiegła po myśli Simpsona. Jak zawsze coś musiało stanąc mu na drodze. Tym razem był to wątpliwej jakości pasek jaki otrzymał w darze od Republiki. Pasek pękł w chwili gdy ruszył wiekopomny atak. Tym samym przyduże gacie Barta zsunęły się...

Mężczyzna zdołał tylko pomachać odsłonięta nagle fujarką, pomajdał rozpaczliwie skrępowanymi niespodziewanie nogami i runął w dół wzniesienia z wrzaskiem...
Pora ruszyć do ataku...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 marca 2015, 21:16

Skalna kryjówka w pobliżu Jean

Sue Anderson nie kryła swego sceptycznego nastawienia do pomysłu towarzysza, ale ludzie z Primm natychmiast pochwycili pomysł najemnika z Arroyo. Oczy zalśniły im na dźwięk sugestii Jima, jawnie dowodząc głębokiej nienawiści do Kajdaniarzy.

- Jesteśmy tam blisko, że szkoda nie kropnąć przynajmniej kilku z nich - wycedził przez zęby Kyle Roberts, młody mężczyzna o króciutko ściętych włosach i pokaźnym nosie, oszpecony paskudną szramą na lewym policzku sugerującą bezpośredni kontakt z jakimś kwasem - Jeśli twoja niunia nie chce, możemy wystawić na wabia Verę.

- Nie rozporządzaj tak szybko moim tyłkiem, dobrze? - prychnęła Latynoska, ale na jej twarzy też pojawił się wyraz jakiegoś zacietrzewienia, zrodzony najpewniej z wspomnienia brutalnej napaści Kajdaniarzy na Primm. Kucający obok niej Juan Sanchez nie sprawiał wrażenia przekonanego do tego pomysłu, w przeciwieństwie do Chrisa Butlera.

- Dobra jesteś w tym swoim karabinie? - zapytał półgłosem Duncan Moore, spoglądając znacząco na Springfielda Sue. Dziewczyna nie raczyła odpowiedzieć, kiwnęła tylko potakująco głową.

- Vera, pójdziesz na wabia - zdecydował dowódca patrolu - Wyciągniemy ich z kryjówki i rozwalimy. Pora odpłacić przynajmniej niektórym za szeryfa i innych naszych.

Odpowiedział mu chór cichych słów aprobaty i klaśnięć w dłonie.
Duncan kupił pomysł Jima!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 marca 2015, 21:19

Flanagan z bronią gotową do strzału rusza naprzód, w razie zagrożenia strzelam. Podchodzę do rannego, wykopuję my broń z rąk, oceniam brańców, w sensie czy ranni i potrzebują natychmiastowej pomocy. Ale głównie wyszukuję zagrożeń, ocalali ludzie z Legionu. Próbuję uratować potem jakiegoś legionistę w cel jego przesłuchania. Rozglądam się za dobrą bronią dla siebie i Chudego.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 marca 2015, 22:00

Pustkowia Mojave opodal Rancza Wolfhorna

Flanagan wychynął spomiędzy głazów machając jedną ręką w stronę obserwujących obozowisko Kalifornijczyków. Ostatnią rzeczą, jakiej pragnął było zarobienie kuli od jakiegoś w gorącej wodzie kąpanego żołnierza, ale wiedział zarazem, że atakujący powinni byli jak najszybciej zabezpieczyć namiotowe miasteczko.

- Zamknąć mordy i nie wstawać z ziemi! - huknął na całe gardło, kiedy jakiś wrzeszczący przeraźliwie półnagi kształt stoczył się ze skalistego wzniesienia przykuwając w magnetyczny sposób uwagę przerażonych więźniów - I nie próbujcie łapać za broń, bo łby odstrzelę!

Odwiesiwszy na ramię zdobyczny karabin John wyciągnął płynnym ruchem wsadzoną za pasek Berettę i złapawszy ją oburącz zaczął się przemieszczać pomiędzy ciałami legionistów. Zaczął od półprzytomnego z bólu mężczyzny, którego postrzelił pierwszym pociskiem, odrzucając w bok jego karabin i upewniając się, że legionista nie ma żadnego niebezpiecznego oręża.

- Żebyś zdechł... - wymamrotał ciężko ranny człowiek, przewracając bezwolnie oczami.

Republikańscy żołnierze pojawili się na graniach obu wzgórz, schodząc w dół w ślad za potłuczonym i jęczącym głośno Simpsonem, próbującym się jakoś pozbierać na nogi u podnóża wzniesienia.

- Siadajcie na ziemi, ale ręce na głowach! - rzucił pod adresem więźniów Flanagan, kiwając im groźnie lufą Beretty. Wszyscy pozostali legioniści pozostawieni w obozowisku nie żyli albo właśnie dogorywali, śmiertelnie rażeni gradem pocisków. Świeża krew wsiąkała w wyprażony słońcem grunt, tworząc na nim niewielkie brunatne plamy.
Żyje tylko postrzelony przez Johna człowiek od peemki, ale jego chwile chyba są policzone (bardzo silnie krwawi). Więźniów jest jedenastu, siedzą w kupie przerażeni i na razie słuchają rozkazów. Co do dobrej broni, pomyśl o karabinie wartownika. Precyzja 0/+1, obrażenia 2k6+2, 10 naboi w magazynku, niewiele waży. Kaliber 5,56mm, możesz używać w nim popularnych pocisków z W380. Bez trudu znajdzie się też drugi dla chudzielca. Czas na inwentaryzację reszty łupów jeszcze przyjdzie...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 marca 2015, 22:38

Skalna kryjówka w pobliżu Jean

Siedzący w pewnym oddaleniu od reszty drużyny David Gottschalk obserwował uważnie naradzających się ludzi, zostawiając dla siebie opinię na temat zasadności ataku na posterunek i próbując zyskać w zamian głębszą wiedzę na temat swoich towarzyszy. Wszyscy dyszeli żądzą krwi, ale kaznodzieja nie obwiniał ich o to świadomy cierpień, jakim przysporzyła miejscowym napaść Kajdaniarzy. Zbiegli skazańcy zabili nie tylko należącego do miejskiej rady McBaina, zamordowali też kilku innych mieszkańców Primm.

Żądza zemsty była czymś, co wędrowny duchowny doskonale rozumiał, utożsamiając ją z pojęciem usprawiedliwionej kary.

Ale Gottschalk dostrzegł w swoich towarzyszach znacznie więcej. Wszyscy wydali mu się porządnymi ludźmi, nawykłymi do ciężkiego życia pod słońcem Nevady i przez to być może nieco szorstkimi, ale ujmującymi swą prostodusznością. Podobnie jak mieszkańcy Goodsprings, ludzie z Primm nie pragnęli niczego innego jak tylko spokojnego życia, dachu nad głową i dostatku w spiżarniach.

Wyróżniający się czarnym humorem Chris Butler odpowiadał w Primm za ledwie działający miejski wodociąg, martwiąc się bez śladu udawanej troski o jego dalsze funkcjonowanie. Vera Cruz i Juan Sanchez tworzyli przyjemną dla oka parę, przed napaścią Kajdaniarzy zajmując się stadem udomowionych koźlorogów, które niemal w całości padło ofiarą wygłodniałych skazańców. Jeremy Bridges uchodził za wybornego tropiciela i myśliwego, znającego na dodatek całą okolicę Primm aż po przedmieścia Nowego Vegas. Jego wyjątkowy wewnętrzny spokój promieniował nieprzerwanie od mężczyzny uspokajając co bardziej krewkich towarzyszy. Kyle Roberts wręcz kipiał młodzieńczą werwą, gotowy do natychmiastowego działania bez większego zainteresowania skutkami swych poczynań.

Wszyscy sprawiali wrażenie dobrych ludzi i pastor coraz bardziej utrwalał się w przekonaniu, że nie stanowili dla RNK żadnego zagrożenia - wręcz przeciwnie, pozyskani dla sprawy akcesji, mogli się stać bardzo cennymi sojusznikami. Gottschalk wyznawał się co nieco na polityce i chociaż nie wnikał zbyt głęboko w poczynania prezydenta Kimballa, rozumiał sens dążeń do rozszerzenia granic Republiki na Nevadę. A naród wzbogacony o ludzi pokroju mieszkańców Primm stawał się jeszcze silniejszy, gotowy skuteczniej przeciwstawiać się wyzbytemu człowieczeństwa najeźdźcy z Kolorado.
Taka garść obserwacja poczynionych przez pastora...

ODPOWIEDZ