Pustkowia Mojave opodal Rancza Wolfhorna
Splądrowanie obozowiska zajęło kilka szaleńczych minut, pełnych ponaglania i przekleństw. Ludzie nie noszący na ciele więziennych tatuaży dostali pozwolenie na zabranie broni zabitym legionistom, z czego ochoczo skorzystali, dozbrajając się w karabinki i rewolwery znalezione przy zakrwawionych trupach. Jakiś Kajdaniarz wysunął podobną propozycję sugerując, że więźniowie również gotowi byli walczyć przeciwko Legionowi, tu jednak Kalifornijczycy nie okazali równie daleko posuniętej ufności, poprzestając na wyzwiskach i groźnym potrząsaniu M16.
Dowodzący patrolem sierżant odstąpił od pomysłu podpalenia namiotów, uświadamiając sobie dzięki sugestiom Johna, że widok dymu mógł niepotrzebnie zaalarmować kręcące się w pobliżu inne czujki Legionu. Sformowawszy kolumnę republikańscy żołnierze popędzili grupę związanych Kajdaniarzy w kierunku Nipton. Uzbrojeni ochotnicy pomagali im pilnować skazańców, truchtając wzdłuż kolumny.
Flanagan przewiesił sobie przez plecy strzelbę, do jednej ręki wziął odbezpieczony karabinek, do drugiej duży plecak wypełniony zbieranymi naprędce przez Simpsona łupami. W skrzyniach znalezionych w obozie znajdowało się mnóstwo zapuszkowanych konserw opatrzonych etykietami sugerującymi, że Legion korzystał z jakiejś fabryki żywności w Arizonie. Wieprzowina z fasolą i wołowy gulasz wywołały u chudzielca głośne burczenie w brzuchu, ale nikt nie próbował pozwolić sobie na popas. Czas był bezcenny i uciekał z każdą sekundą.
- To była dobra akcja - oznajmił sierżant, który przystanął na chwilę obok Johna - Cholernie trudno to przyznać, ale mieliście rację z tym atakiem. Jestem Peter, Peter Clarks.
- John Flanagan - odpowiedział jasnowłosy strzelec podnosząc się z kolan i wymieniając z ostrzeżonym na irokeza podoficerem uścisk dłoni.
Sierżant podniósł wzrok ku lazurowym przestworzom, pozbawionym choćby jednego obłoku i skąpanym w słonecznym żarze.
- Ruszajmy stąd, zanim dostanę udaru - sapnął dając wyraz swemu niezadowoleniu z upału - Swoją drogą, świetnie strzelasz.
Podaję łupy kurierów: dwa karabinki Centur Mk II z zapasem 37 pocisków 5.56mm, do tego dwa rewolwery S&W 91 (każdy nabity do pełna, po 6 kul). Zapas świeżej żywności na dwa dni dla każdego (puszki z wieprzowiną i wołowiną). Dwa skórzane bukłaki z wodą. Sporo bitych z niklu monet Legionu, o bliżej niesprecyzowanym nominale. Mnóstwo drobiazgów wartych w sumie 100 dolarów RNK. Ponadto jeśli chcecie, możecie się przebrać za legionistów (pancerz 1 PP na wszystkich częściach ciała, bardzo charakterystyczny ze względu na swój wygląd).
Aravenie, atutu Bękarta Wojny możesz używać w każdej odrębnej walce, jeden raz w dowolnym momencie. Odpalając go uzyskujesz na czas jednej rundy premię +4 Punkty Akcji.