Ze swej strony muszę przyznać, że moja obecność na tym forum w dużej mierze jest zasługą lightstorma i jego opowieści o BaM. Zresztą staram się unikać wszelkich forów, raczej zadowalając się samym czytaniem i zbieraniem informacji. Mój wrodzony introwertyzm niestety nie będzie miał się dobrze, dlatego traktuję tę przygodę jako ciekawy i pewnego rodzaju eksperyment socjalno - społeczny i ważną naukę.
Odnosząc się do samej specyfiki systemów, chyba o wiele lepiej odnajduję się w heroicach, gdzie wyraźniej zrysowana jest granica między czernią i bielą. Jeśli świadomie podchodzi się do gry, nie traktując jej jedynie jako zabawy, można w prosty sposób pracować nad sobą, swoimi słabościami i charakterem, rozwijając pożądane jego cechy.
Wampir z kolei jest dla mnie wyzwaniem i to niemałym, właśnie ze względu na ten swój mroczny klimat, manipulacje i grozę, gdzie dominujące są odcienie szarości. Jak Sigil pisał w innych tematach, ten system ma w sobie nieodparty urok nocy i pozwala zgłębiać naprawdę mroczne zakamarki psychiki i podświadomości i dotykać pewnego rodzaju głębi istoty ludzkiej. A z latami doświadczeń, cukierkowy D&D czy młotek ustępują bardziej ambitnym przedsięwzięciom. Więc jak widać, wszystko jest kwestią świadomości i tego, czego szukamy w rpgach.
Jako kobieta mogę powiedzieć, że czasami miło jest wykorzystywać fakt, iż tak mało nas wśród fanów tej rozrywki... Urocze to czasami, chociaż bywa już gorzej jak ekipa jest ogarnięta i zna się kupę lat. Co innego nowy narybek...
...
No i jeszcze kwestia Graya...
Wśród osób, które mają doświadczenie i poważnie podchodzą do klimatu Dominacji/uległości i BDSMu, dzieło to jest niczym dla Was Panowie Dinozaury szeroko komentowany SoK. Sformułowanie "dinozaury" nie zostało użyte przeze mnie bynajmniej w sensie pejoratywnym, wręcz przeciwnie. Potrzeba wiele wytrwałości i epickiego zapału by przez pewne rzeczy przebrnąć i nie dać się złamać. Dlatego szanuję bardzo tych, którzy pozostają wierni swoim ideałom i pasjom. Nie zmienia to jednak faktu, iż to, co czytamy zajmuje bez przerwy nasz codzienny umysł. Zatem warto być świadomym, czego mu dostarczamy za "pożywkę". I to chyba tyle w kwestii komentarza. Chociaż może nieco samego klimatu uda się przenieść do CbN... Nie zapeszajmy jednak.
Ja się chętnie pejczem pobawię...
