PBF - Dzieci Ulrica
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
"...Nic nie zrobiłem, niczego nie ukradłem! "
Johann drgnął. Jego instynkt imperialnego psa od razu rozdzwonił podpowiadając kim jest ów człowiek.
- Nie pieprz mi tu głupot, wiem żeś złodziej gadaj mi tu zaraz czyś ty chłop zwykły czy zręczny fachowiec obyty z zamkami. Jeśli to drugie masz szansę uratować siebie.
Johann drgnął. Jego instynkt imperialnego psa od razu rozdzwonił podpowiadając kim jest ów człowiek.
- Nie pieprz mi tu głupot, wiem żeś złodziej gadaj mi tu zaraz czyś ty chłop zwykły czy zręczny fachowiec obyty z zamkami. Jeśli to drugie masz szansę uratować siebie.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Rikandur
- Reactions:
- Posty: 392
- Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
- Has thanked: 36 times
- Been thanked: 3 times
[Bernard Knappe, myśliwy]
"Ty tam, nie łżyj i opowiadaj co cię dobry Johann pyta bo jak mi duchy opiekuńcze miłe wiedźmę tobo nakarmim jak zełżesz! A una głodna."
Myśliwy wspomógł towarzysza w zastraszaniu pozostałego więźnia. Po czym zaczął powoli się gramolić w stronę beczki z żarciem jak Johann myśląc że jak mają go ubić to z pełnym brzuchem będzie lepiej.
"Ty tam, nie łżyj i opowiadaj co cię dobry Johann pyta bo jak mi duchy opiekuńcze miłe wiedźmę tobo nakarmim jak zełżesz! A una głodna."
Myśliwy wspomógł towarzysza w zastraszaniu pozostałego więźnia. Po czym zaczął powoli się gramolić w stronę beczki z żarciem jak Johann myśląc że jak mają go ubić to z pełnym brzuchem będzie lepiej.
Keth, po pierwsze odpocznij. Po drugie, czy nas dokładnie przeszukali czy nie? Bo jakieś szpeja na improwizowane otwieracze do kajdanów możemy mieć, na ten przykład nóż w bucie. Próbuje ostrożnie dostać się do jedzenia.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Drakwald, późna zima roku 2509
Ukryty w ciemnościach człowiek milczał przez dłuższą chwilę, potem zaś zaczął szlochać przeraźliwie, budząc skrajne zdumienie brodatego myśliwego i ogromny niesmak strażnika dróg.
- Wszystko przez tę sukę, tę wiedźmę! - wyrzucił z siebie bezimienny więzień - Oszukała mnie, uwiodła. Tak długo jad do uszu sączyła, aż mnie omotała i nóż na brata podniosłem! Niechaj mi Sigmar wybaczy!
Podniesiony głos człowieka przeszedł w niezrozumiały bełkot, po czym ucichł zastąpiony przyśpieszonym oddechem. Myślący gorączkowo nad zasłyszanymi słowami Knappe wymacał w mroku jedną z beczek, ale skrępowany w nader niewygodny sposób kajdanami, nie potrafił podnieść jej wieka.
- Na górze nic nie słychać - odezwał się po chwili Hummel, któremu również głośno burczało w brzuchu - Pewnikiem zagłodzą nas tutaj na śmierć.
- Śmierć z głodu czy śmierć od kłów, jaka to różnica? - w ciemnościach rozległ się melodyjny cichy głos dziewczyny uważanej za wiedźmę - Klątwa śmierci wisi nad tym miejscem.
Wypowiadane w pozbawiony uczuć sposób słowa zmroził krew wszystkim więźniom, wydzierając z gardła nieznajomego jeńca kolejny szloch.
Ukryty w ciemnościach człowiek milczał przez dłuższą chwilę, potem zaś zaczął szlochać przeraźliwie, budząc skrajne zdumienie brodatego myśliwego i ogromny niesmak strażnika dróg.
- Wszystko przez tę sukę, tę wiedźmę! - wyrzucił z siebie bezimienny więzień - Oszukała mnie, uwiodła. Tak długo jad do uszu sączyła, aż mnie omotała i nóż na brata podniosłem! Niechaj mi Sigmar wybaczy!
Podniesiony głos człowieka przeszedł w niezrozumiały bełkot, po czym ucichł zastąpiony przyśpieszonym oddechem. Myślący gorączkowo nad zasłyszanymi słowami Knappe wymacał w mroku jedną z beczek, ale skrępowany w nader niewygodny sposób kajdanami, nie potrafił podnieść jej wieka.
- Na górze nic nie słychać - odezwał się po chwili Hummel, któremu również głośno burczało w brzuchu - Pewnikiem zagłodzą nas tutaj na śmierć.
- Śmierć z głodu czy śmierć od kłów, jaka to różnica? - w ciemnościach rozległ się melodyjny cichy głos dziewczyny uważanej za wiedźmę - Klątwa śmierci wisi nad tym miejscem.
Wypowiadane w pozbawiony uczuć sposób słowa zmroził krew wszystkim więźniom, wydzierając z gardła nieznajomego jeńca kolejny szloch.
Dalsza konwersacja?
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
- Niewątpliwie to tyś jest ze wsi ten bratobojca. - Johann westchnął; poszukiwania uznał za zakończone.
- Nie zapomniałem ja o tobie dziewko. Może nam tedy powiesz dkaczego cię tu baron nakazał trzymać. Najpierw sądziłem że nałożnica miałaś zostać lecz teraz...Nie sądzę by baron smaj miał w kobietach co wprzódy kilka dni w loszku muszą pognic. Czemu ciebie tedy tu trzymają, urok jakiś rzuciłas?
- Gunter podejdź tu nieco do mnie, zdaje się że ci stalowych obręczy na ręce nie założono jeno więzy. A ja mam tutaj taki nóż w buciku.Bernard co z tą beczka. Strasznie zglodnialem.
- Nie zapomniałem ja o tobie dziewko. Może nam tedy powiesz dkaczego cię tu baron nakazał trzymać. Najpierw sądziłem że nałożnica miałaś zostać lecz teraz...Nie sądzę by baron smaj miał w kobietach co wprzódy kilka dni w loszku muszą pognic. Czemu ciebie tedy tu trzymają, urok jakiś rzuciłas?
- Gunter podejdź tu nieco do mnie, zdaje się że ci stalowych obręczy na ręce nie założono jeno więzy. A ja mam tutaj taki nóż w buciku.Bernard co z tą beczka. Strasznie zglodnialem.
Ostatnio zmieniony 27 kwietnia 2015, 15:07 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Drakwald, późna zima roku 2509
- Jestem przynętą na mego ojca - kobieta odpowiedziała po bardzo długim milczeniu, kiedy Johan pogodził się już z myślą, że nic nie usłyszy - Wkrótce zapadnie noc. Wtedy mój ojciec po mnie przyjdzie.
Dziewczyna wypowiedziała te słowa z niewzruszoną pewnością siebie, jakby nie poddawała niczego w wątpliwość. Wcześniej strażnik słyszał ten ton, kiedy wieszczyła niechybną śmierć wszystkim zgromadzonym w holu żołdakom.
- Dlaczego hrabia chce tutaj zwabić twego ojca? - w ciemności odezwał się Hummel, siedzący w kajdanach na lodowatej kamiennej posadzce piwnicy.
- Nie wiem. Od pokoleń mój ród żył w zgodzie z rodziną Hrothgarów. Lecz hrabia nie jest taki sam jak jego przodkowie. Zmienił się. Jest w nim jakaś ciemność, w nim i w tym jego czarodzieju.
- Jak cię schwytali? - spytał ponownie Gunter, mimo grozy sytuacji nie potrafiący oprzeć się przed pogłębieniem swej wiedzy.
- Voorman to czarownik. Wytropił mnie za pomocą zaklęć. Jego magia była dla mnie zbyt silna, ale już wkrótce mój ojciec po mnie przybędzie.
- Twój ojciec musi być potężnym wojownikiem, jeśli zamierza zdobyć to miejsce - stwierdził półgłosem Feldmann. Odpowiedział mu jedynie cichy śmiech, niepokojący przypominający zwierzęce dyszenie.
- Jestem przynętą na mego ojca - kobieta odpowiedziała po bardzo długim milczeniu, kiedy Johan pogodził się już z myślą, że nic nie usłyszy - Wkrótce zapadnie noc. Wtedy mój ojciec po mnie przyjdzie.
Dziewczyna wypowiedziała te słowa z niewzruszoną pewnością siebie, jakby nie poddawała niczego w wątpliwość. Wcześniej strażnik słyszał ten ton, kiedy wieszczyła niechybną śmierć wszystkim zgromadzonym w holu żołdakom.
- Dlaczego hrabia chce tutaj zwabić twego ojca? - w ciemności odezwał się Hummel, siedzący w kajdanach na lodowatej kamiennej posadzce piwnicy.
- Nie wiem. Od pokoleń mój ród żył w zgodzie z rodziną Hrothgarów. Lecz hrabia nie jest taki sam jak jego przodkowie. Zmienił się. Jest w nim jakaś ciemność, w nim i w tym jego czarodzieju.
- Jak cię schwytali? - spytał ponownie Gunter, mimo grozy sytuacji nie potrafiący oprzeć się przed pogłębieniem swej wiedzy.
- Voorman to czarownik. Wytropił mnie za pomocą zaklęć. Jego magia była dla mnie zbyt silna, ale już wkrótce mój ojciec po mnie przybędzie.
- Twój ojciec musi być potężnym wojownikiem, jeśli zamierza zdobyć to miejsce - stwierdził półgłosem Feldmann. Odpowiedział mu jedynie cichy śmiech, niepokojący przypominający zwierzęce dyszenie.
Dobra wiadomość jest taka, że zarówno Bernard jak i Johan mają w cholewkach butów po niewielkim koziku. Zła jest taka, że wszyscy więźniowie mają kajdany. O ile dobrze zauważyliście, wersja kobiety w obroży sprawia wrażenie runicznej.
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
-A kim jest twój ojciec? - zapytal cicho ale zaraz pożałował że to zrobił. Coś mu podpowiadalo że wolałby nie wiedzieć.
Na wspomnienie dziwnego śmiechu dziewki Johannowi po plecach przeleciał zimny dreszcz. Szybko zmienil temat.
- Czy ktos do jasnej cholery może potrafi zdjąć to żelastwo? Musimy to z siebie zrzucic a wówczas nasz mag przeniesie nas wszystkich w inne miejsce. Aha, nie zapomnij tylko o Crucjatusie i ekwipunku. Bernard co tak zamilkłeś jak wyglądają sprawy z beczka? Usunąłes tam czy co?
Na wspomnienie dziwnego śmiechu dziewki Johannowi po plecach przeleciał zimny dreszcz. Szybko zmienil temat.
- Czy ktos do jasnej cholery może potrafi zdjąć to żelastwo? Musimy to z siebie zrzucic a wówczas nasz mag przeniesie nas wszystkich w inne miejsce. Aha, nie zapomnij tylko o Crucjatusie i ekwipunku. Bernard co tak zamilkłeś jak wyglądają sprawy z beczka? Usunąłes tam czy co?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Drakwald, późna zima roku 2509
Siadając na chłodnej posadzce Johan tak wykręcił swe ciało, by jego złączone ze sobą kajdanami ręce sięgnęły do cholewki prawego buta. Strażnik nosił tam malutki nożyk, który mógł od biedy posłużyć za ostatnią deskę ratunku bądź narzędzie. Namacawszy rękojeść ostrza uśmiechnął się szeroko, chociaż w smolistej ciemności piwnicy nikt tego uśmiechu nie dostrzegł.
W tej samej chwili drewniana klapa w suficie otworzyła się pośród przeraźliwego jęku zardzewiałych zawiasów i do środka pomieszczenia wpadła smuga światła wyłaniająca z mroku stężałe ludzkie oblicza. Po poskrzypujących drewnianych schodach zszedł powolnym krokiem Voorman, trzymający w jednej ręce żelazną latarnię, w drugiej zaś sękaty kostur. Starzec obrzucił więźniów przeciągłym spojrzeniem, wwiercając się w nich swymi na poły szalonymi oczami.
- Jak słyszę, wesoło sobie tu gawędzicie - powiedział czarodziej zatrzymując się u podstawy schodów; dość daleko, by żaden z więźniów nie zdołał go dopaść bądź podciąć nogą - Głodniście?
Wypowiedziane sarkastycznym tonem pytanie skierowane było do Bernarda, przyłapanego na bezskutecznej próbie zdjęcia wieka z beczki skrywającej połcie solonego mięsa.
Siadając na chłodnej posadzce Johan tak wykręcił swe ciało, by jego złączone ze sobą kajdanami ręce sięgnęły do cholewki prawego buta. Strażnik nosił tam malutki nożyk, który mógł od biedy posłużyć za ostatnią deskę ratunku bądź narzędzie. Namacawszy rękojeść ostrza uśmiechnął się szeroko, chociaż w smolistej ciemności piwnicy nikt tego uśmiechu nie dostrzegł.
W tej samej chwili drewniana klapa w suficie otworzyła się pośród przeraźliwego jęku zardzewiałych zawiasów i do środka pomieszczenia wpadła smuga światła wyłaniająca z mroku stężałe ludzkie oblicza. Po poskrzypujących drewnianych schodach zszedł powolnym krokiem Voorman, trzymający w jednej ręce żelazną latarnię, w drugiej zaś sękaty kostur. Starzec obrzucił więźniów przeciągłym spojrzeniem, wwiercając się w nich swymi na poły szalonymi oczami.
- Jak słyszę, wesoło sobie tu gawędzicie - powiedział czarodziej zatrzymując się u podstawy schodów; dość daleko, by żaden z więźniów nie zdołał go dopaść bądź podciąć nogą - Głodniście?
Wypowiedziane sarkastycznym tonem pytanie skierowane było do Bernarda, przyłapanego na bezskutecznej próbie zdjęcia wieka z beczki skrywającej połcie solonego mięsa.
Przyszedł Voorman - ktoś chce z nim pogadać czy wolicie łotra ignorować? Co może Wam zrobić za niegrzeczne zachowanie, najwyżej podda wiwisekcji, nic więcej! 
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Nie wiemy czy jest łotrem
Może po prostu maniakalnym tropicielem wyznawców Chaosu... co w naszym przypadku na jedno wyjdzie. Koleś ewidentnie coś ściemnia - np. skłamał w sprawie mojego listu - i mam coraz większe podejrzenia, że o ile hrabia może być lojalnym sługą Imperium to ten koleś... cholera wie kim jest i jakie są jego cele. W każdym razie bezpośrednio nie pytany nie zamierzam z gnojem rozmawiać
Podejrzeniami co do czarodzieja podzielę się z towarzyszami później..
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Drakwald, późna zima roku 2509
Żaden z przebywających w piwnicy więźniów nie odezwał się choćby słowem. Czarownik zaśmiał się po chwili chrapliwie, wydając z siebie dziwnie szyderczy rechot. Odkładając latarnię na najbliższą beczkę przysiadł niezgrabnie na schodach, z kosturem przełożonym przez kolana.
- Chwilę wcześniej mieliście sporo do powiedzenia, słyszałem z góry wasze głosy - stwierdził zausznik hrabiego - Ty, smarku w kapturze. U kogo pobierałeś swe nauki?
Gunter Hummel podniósł głowę słysząc skierowane pod swoim adresem pytanie, zagryzł usta czując ból promieniujący z miejsca, w którym na polecenie czarodzieja jeden z żołdaków nabił mu ogromnego guza.
Żaden z przebywających w piwnicy więźniów nie odezwał się choćby słowem. Czarownik zaśmiał się po chwili chrapliwie, wydając z siebie dziwnie szyderczy rechot. Odkładając latarnię na najbliższą beczkę przysiadł niezgrabnie na schodach, z kosturem przełożonym przez kolana.
- Chwilę wcześniej mieliście sporo do powiedzenia, słyszałem z góry wasze głosy - stwierdził zausznik hrabiego - Ty, smarku w kapturze. U kogo pobierałeś swe nauki?
Gunter Hummel podniósł głowę słysząc skierowane pod swoim adresem pytanie, zagryzł usta czując ból promieniujący z miejsca, w którym na polecenie czarodzieja jeden z żołdaków nabił mu ogromnego guza.
A bezpośrednio pytany?
-
Rikandur
- Reactions:
- Posty: 392
- Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
- Has thanked: 36 times
- Been thanked: 3 times
[Bernard Knappe, myśliwy]
"Mogę wydobyć z kajdan każdego kto nie poczebuje kciuka. Ja strzelam z łuku. Poczebuje obu. Do kroćset ta beczka z mięsem nijak się nie otwiera."
Jak dziewucha powiedziała swoje to myśliwy zapytał otwarcie.
"Szkoda żeś użyła grotu wtedy. Ja wiem żeś zła i tak dalej, ale kogo jak kogo to czarownika cza było zakatrupić a nie jakiegoś jazgoczącego pieska. Jakbyś wtedy nie gadała po próżnicy to byś miała grot teraz. I może byśmy użyli go do zdjęcia kajdan. A teraz to najwyżej moge ci kciuk obciąć byś mogła ręke uwolnić. To nic nie da o ile głowy nie wyślizgasz z tego co masz na karku. Najpierw myśloł że une chcą cie posiekać dla złych duchów na karmę. Więc odpowiedz mi, proszę. Jesteś dziecko Ulryka?"
Bernard zadając ostatnie pytanie brzmiał niepewnie, ale nie był przestraszony czy zrezygnowany. Raczej zadał je uroczyście.
Po przybyciu Voormana
"Jo myśloł że dziołche demonom na łofiare twój szkaradny szlachciur kce. Ale łuna łoszalała, warczy. I pewnikiem wiedźma. Wykryłeś że szlachciur zły i szalony? Rychło w czas, panie czarownik. Rychło w czas. Co zrobisz jak zwierzeludy przylezą po nią? Une czą szamany jak my Sigmara. Zbiero bande dużo i zeżra nas wszystkie na żywca, czary czy nie czary. A ten tutej to zasraniec jakiego ściga Johan."
Bernard odparł strachliwie czarownikowi. Drużyna zauważyła że myśliwy trochę łże ... ale tak nie całkiem. Po czym pokazał pozostałego więźnia.
"Mogę wydobyć z kajdan każdego kto nie poczebuje kciuka. Ja strzelam z łuku. Poczebuje obu. Do kroćset ta beczka z mięsem nijak się nie otwiera."
Jak dziewucha powiedziała swoje to myśliwy zapytał otwarcie.
"Szkoda żeś użyła grotu wtedy. Ja wiem żeś zła i tak dalej, ale kogo jak kogo to czarownika cza było zakatrupić a nie jakiegoś jazgoczącego pieska. Jakbyś wtedy nie gadała po próżnicy to byś miała grot teraz. I może byśmy użyli go do zdjęcia kajdan. A teraz to najwyżej moge ci kciuk obciąć byś mogła ręke uwolnić. To nic nie da o ile głowy nie wyślizgasz z tego co masz na karku. Najpierw myśloł że une chcą cie posiekać dla złych duchów na karmę. Więc odpowiedz mi, proszę. Jesteś dziecko Ulryka?"
Bernard zadając ostatnie pytanie brzmiał niepewnie, ale nie był przestraszony czy zrezygnowany. Raczej zadał je uroczyście.
Po przybyciu Voormana
"Jo myśloł że dziołche demonom na łofiare twój szkaradny szlachciur kce. Ale łuna łoszalała, warczy. I pewnikiem wiedźma. Wykryłeś że szlachciur zły i szalony? Rychło w czas, panie czarownik. Rychło w czas. Co zrobisz jak zwierzeludy przylezą po nią? Une czą szamany jak my Sigmara. Zbiero bande dużo i zeżra nas wszystkie na żywca, czary czy nie czary. A ten tutej to zasraniec jakiego ściga Johan."
Bernard odparł strachliwie czarownikowi. Drużyna zauważyła że myśliwy trochę łże ... ale tak nie całkiem. Po czym pokazał pozostałego więźnia.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Drakwald, późna zima roku 2509
Nie doczekawszy się odpowiedzi ze strony pojmanego w lesie adepta, Voorman przeniósł spojrzenie na brodatego myśliwego. Na pomarszczonym obliczu starca pojawił się jakiś grymas, po części odzwierciedlający zaciekawienie, po części nieudawaną odrazę.
- Cóż za zdumiewające indywiduum! - oznajmił czarodziej cmokając znacząco i postukując palcami w drewno swego kostura - Dawno już do moich zbiorów nie trafił równie odrażający osobnik. Wy może i wybronicie się przed osądzeniem dowodząc swej niewinności, ten jednak leśny człeczek nie umknie przed surowym ostrzem sprawiedliwości.
Knappe przełknął nerwowo ślinę słysząc słowa Voormana, zmusił się do nerwowego uśmiechu, który w zamierzeniu miał przydać mu wyglądu człowieka ogromnie pewnego siebie.
- Poproszę hrabiego o powieszenie cię z dołożeniem wszelkiej staranności, by niczego nie uszkodzić - dodał odwzajemniający uśmiech starzec - Fascynuje mnie badanie mózgów. Zapewniam cię, że dokonam bardzo starannych pomiarów.
Nie doczekawszy się odpowiedzi ze strony pojmanego w lesie adepta, Voorman przeniósł spojrzenie na brodatego myśliwego. Na pomarszczonym obliczu starca pojawił się jakiś grymas, po części odzwierciedlający zaciekawienie, po części nieudawaną odrazę.
- Cóż za zdumiewające indywiduum! - oznajmił czarodziej cmokając znacząco i postukując palcami w drewno swego kostura - Dawno już do moich zbiorów nie trafił równie odrażający osobnik. Wy może i wybronicie się przed osądzeniem dowodząc swej niewinności, ten jednak leśny człeczek nie umknie przed surowym ostrzem sprawiedliwości.
Knappe przełknął nerwowo ślinę słysząc słowa Voormana, zmusił się do nerwowego uśmiechu, który w zamierzeniu miał przydać mu wyglądu człowieka ogromnie pewnego siebie.
- Poproszę hrabiego o powieszenie cię z dołożeniem wszelkiej staranności, by niczego nie uszkodzić - dodał odwzajemniający uśmiech starzec - Fascynuje mnie badanie mózgów. Zapewniam cię, że dokonam bardzo starannych pomiarów.
Pozostałe pytania Bernarda, skierowane do dziewczyny oraz potencjalnych chętnych do obcięcia kciuka zadam, kiedy Voorman ewentualnie się wyniesie!
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Drakwald, późna zima roku 2509
- Ciekawe hobby...takie badanie mózgów - Gunter uniósł głowę i spojrzał w stronę uśmiechającego się starca - Mój Mistrz Heinrich Kramer mawiał,
że taka ciekawość może przywieść do Mroku...Chaosu nawet...
Hummel zamilkł na chwilę rozważając coś w myślach. Po chwili wzruszył ramionami i oparł głowę o stojącą za nim beczkę.
- Z drugiej strony, medycy muszą się na czymś uczyć - mruknął pod nosem - Zazwyczaj jednak nie na prawych obywatelach Imperium dokonuje się takich
sekcji czy...wiwisekcji. Zazwyczaj.
- Ciekawe hobby...takie badanie mózgów - Gunter uniósł głowę i spojrzał w stronę uśmiechającego się starca - Mój Mistrz Heinrich Kramer mawiał,
że taka ciekawość może przywieść do Mroku...Chaosu nawet...
Hummel zamilkł na chwilę rozważając coś w myślach. Po chwili wzruszył ramionami i oparł głowę o stojącą za nim beczkę.
- Z drugiej strony, medycy muszą się na czymś uczyć - mruknął pod nosem - Zazwyczaj jednak nie na prawych obywatelach Imperium dokonuje się takich
sekcji czy...wiwisekcji. Zazwyczaj.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Drakwald, późna zima roku 2509
- Nie rozmawiajmy już dłużej o moich pobocznych zainteresowaniach - Voorman machnął ręką dając do zrozumienia, że życzyłby sobie zmiany tematu - Przeszedłem, aby was przestrzec, byście nie bratali się z tą kobietą. Hrabia bardzo jest rozsierdzony śmiercią Heinricha, cenił sobie wielce tego człowieka... na tyle, by nie pozwolić mi na zbadanie jego mózgu, nad czym ogromnie ubolewam. Ale o czym to ja mówiłem?
Czarownik poklepał kostur dłonią jakby pieścił wiernego psiaka.
- Niech was nie zwiedzie słodka powierzchowność tego uroczego stworzenia. Gdybym zdjął jej kajdany, wasze umysły ogarnęłoby w mgnieniu oka bezbrzeżne szaleństwo... które zresztą nie potrwałoby długo. Jeśli macie z nią jakiekolwiek związki, nie wahajcie się tego szczerze wyznać przed hrabią. Hrothgar lubi się srożyć, ale gniew szybko z niego uchodzi, tedy może ujdziecie z życiem z tego ambarasu.
Voorman podniósł się ze schodów i zdjął z beczki przyniesioną do piwnicy latarnię gotowiąc się do opuszczenia podziemi.
- Nie rozmawiajmy już dłużej o moich pobocznych zainteresowaniach - Voorman machnął ręką dając do zrozumienia, że życzyłby sobie zmiany tematu - Przeszedłem, aby was przestrzec, byście nie bratali się z tą kobietą. Hrabia bardzo jest rozsierdzony śmiercią Heinricha, cenił sobie wielce tego człowieka... na tyle, by nie pozwolić mi na zbadanie jego mózgu, nad czym ogromnie ubolewam. Ale o czym to ja mówiłem?
Czarownik poklepał kostur dłonią jakby pieścił wiernego psiaka.
- Niech was nie zwiedzie słodka powierzchowność tego uroczego stworzenia. Gdybym zdjął jej kajdany, wasze umysły ogarnęłoby w mgnieniu oka bezbrzeżne szaleństwo... które zresztą nie potrwałoby długo. Jeśli macie z nią jakiekolwiek związki, nie wahajcie się tego szczerze wyznać przed hrabią. Hrothgar lubi się srożyć, ale gniew szybko z niego uchodzi, tedy może ujdziecie z życiem z tego ambarasu.
Voorman podniósł się ze schodów i zdjął z beczki przyniesioną do piwnicy latarnię gotowiąc się do opuszczenia podziemi.
Jeśli chcecie cokolwiek jeszcze rzec, to ostatnia szansa na zamienienie z czarodziejem słowa!
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
- O jakim niebezpieczeństwie z jej strony mówicie Czarodzieju i do jasnej choler dlaczego chcice zostawić nas z nią bez światła. Chociażby ta przyzwoita pochodnia by się przydała. Po ciemku szanse nawet najlepszego żołdaka znacząco maleją, a chaosu rosną...
Johann rozglądał się po pozostałych ale szukał też wzrokiem innych rzeczy w piwniczce które mogłyby się przydać do uwolnienia.
Johann rozglądał się po pozostałych ale szukał też wzrokiem innych rzeczy w piwniczce które mogłyby się przydać do uwolnienia.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein